rezygnować z przedszkola?

19.11.06, 22:19
Mam 5,5 roczną córeczkę. Jest bardzo grzeczną dziewczynką. Od 3 roku życia
chodzi do przedszkola. I tu właśnie jest problem, bo chodzic nie chce. Zawsze
rano mówi, że boli ja brzuszek, ja nie chcę isć do przedszkola itp. Przed
przedszkolem zrywa ja na wymioty lub też czasm po prostu wymiotuje. Jak była
mniejsza to w ciągu dnia się rozbawiała, a teraz nawet w dzień w przedszkolu
jest smutna i mówi że tęskni za mamusią. Trudno jej się włączyć do grupy. Już
dawno bym zrezygnowała, ale w mieście w którym mieszkamy nie mamy żadnej
rodziny, a kilku znajomych - niestey bez dzieci w podobnym wieku. Poza
przedszkolem nie ma ona żadnej koleżanki. Jest tylko ze mną i 7-miesięczną
siostrzyczką. Mąż ciągle pracuje. Z drugiej strony to na ten brzuszek
ostatnio była nawet w szpitalu, ale lekarze nic nie stwierdzili. No i chodząc
do przedszkola często chorowała. Co robić? Zrezygnować? A za rok zerówka.
Przecież ona w szkole po prostu zginie. Jest zbyt dobra i przy tym nieśmiała.
Serdecznie prosze o rady.
    • ania19771 Re: rezygnować z przedszkola? 19.11.06, 22:45
      Odpiszę Ci więcej jutro rano-bo mi sie synek budzi ale przechodziłam to w
      zeszłym roku...dopiero po regularnych wizytach u pani psycholog powolutku
      wybrnęliśmy z problemu(zdarzają sie jeszcze cieżkie i płaczące dni)
      Nie rezygnuj z przedszkola...bo narobisz jej mętliku w głowie pomyśli ze moze w
      każdej chwili przestać chodzić
      Dobranoc...odezwę się
      • tilutek Re: rezygnować z przedszkola? 20.11.06, 10:55
        Dziękuję i czekam na twoje doświadczenia z przedszkolem.
        Ja bardzo potrzebuję w tej chwili rady.
    • jola_ep Re: rezygnować z przedszkola? 20.11.06, 21:26
      Czy jesteś pewna, że to nie wina przeszkola/wychowawczyni/układu w grupie jaki się wytworzył?
      Czy masz możliwość zmiany przedszkola?
      Czy możesz chodzić z nią na jakieś zajęcia, gdzie z jednej strony ona byłaby w grupie, a ty byłabyś blisko? (np. za drzwiami).

      Moje doświadczenie jest nietypowe i trudno mi dawać jakieś rady. Podejrzewam, że były niezgodne z przyjętym trybem postępowania.

      Ja bowiem zabrałam córkę z przedszkola. Chodziła tam od ukończenia trzech lat. Owszem - w dzień się rozbawiała, ale zawsze czułam, że coś tam było nie tak.
      Był poranny płacz, ale nie wymioty itp. Panie niby w porządku. Właściwie nic nie miałam im do zarzucenia. Zrezygnowałam po prawie dwóch latach. Wracałam właśnie do pracy po macierzyńskim i stwierdziłam, że równie dobrze opiekunka może pilnować dwójkę. Nawet nie przeczuwałam, jaka to będzie dla mnie niesamowita ulga. Dopiero teraz odczułam stres w jakim żyłam: codzienny smutek córki, jej łzy, ciągłe choroby.
      Zapisałam córkę (miała wtedy 5 lat) na zajęcia z religii (bo tylko takie wtedy w naszej małej mieścinie znalazłam ;) - w dodatku darmowe). Miała kontakt z dziećmi, zostawiała mnie za drzwiami i była zadowolona :)
      Po roku poszła do zerówki. To samo przedszkole, pani inna. Chodziła na darmową wersję (wtedy były takie w przedszkolach) - na 4 godziny. Dzieci, które tam poszły, w większości nie chodziły do przeszkola - więc grupa była tworzona "na nowo". Córka odnalazła się doskonale. Nigdy nie płakała, nigdy nie była smutna rano, chodziła zadowolona. W szkole również bardzo dobrze wpasowała się w grupę. Niedawno przeprowadziliśmy się do innego miasta - znowu bezproblemowa aklimatyzacja.
      Nie wiem, ale albo porzednie wychowawczynie nie umiały dotrzeć do mojego dziecka, albo ono jeszcze nie dorosło do rozstań ze mną. Może były jeszcze jakieś powody.

      Syn to inny typ charakteru. Samotnik, może nawet introwertyk. Przeżywa wszystko głęboko. Z dziećmi jak był mały nie umiał się bawić. Na placu zabaw zawsze uciekał, jak któreś podeszło. Bawił się tylko z siostrą, koleżankami siostry i dziećmi, które bardzo dobrze znał (jakieś dwie sztuki). Do przeszkola zapisałam go jak miał 5 lat - widząc jego charakter bałam się powtórki z rozrywki. I było, oj było ;) Przeszkole inne. Dyrektorka zaproponowała mi spotkania aklimatyzacyjne przed wakacjami. Cóż z tego, skoro go nie mogłam do sali wciągnąć. Po wakacjach chodził: na począku zawsze siedział na ławeczce. Pierwszego dnia nic nie jadł. Długo nie bawił się z dziećmi. Ale wychowawczyni inna. Od razu mi się spodobała. Umiała mądrze postępować :) I choć na początku myślałam, że powinna go wciągać, ona pozwalała mu siedzieć na tej ławeczce. Zrobiła to, gdy uznała, że przyszła pora. Mój synek płakał rano dwa razy (drugiego i trzeciego dnia) i dwa razy uciekał rano (dwa pierwsze dni po pierwszej chorobie). Chodził z coraz większym entuzjamem.
      Udało się, choć mój synek ma "trudniejszy" jeśli chodzi o stosunki w grupie charakter. Bo przedszkole lepsze, a pani pełna ciepła (choć stanowcza ;) ). Albo może po prostu dorósł?

      Pozdrawiam
      Jola
      • tilutek Re: rezygnować z przedszkola? 21.11.06, 12:27
        Dziekuję,że opowiedziałaś mi o swoich doswiadczeniach z dziećmi w przedszkolu.
        Teraz odpowiadam na postawione mi pytania.
        Panie w przedszkolu moja córeczka bardzo lubi. Są naprawdę bardzo dobre a co
        najważniejsze mają naprawdę wspaniałe podejście do dzieci. Wychowawczyni grupy
        do której chodzi córeczka to po prostu "urodzona przedszkolanka". Tak więc wina
        z pewnością nie leży po tej stronie. A przedszkole juz raz zmieniłam. To było
        gdy córcia miała 3 latka i po raz pierwszy poszła do przedszkola. W pierwszym
        przedszkolu wytrzymałyśmy tylko 3 m-ce. Całymi dniami był płacz. Grupa tam była
        duza i jak mi sie wydawało - Pani nie dawała sobie rady. Było głośno a niektóre
        dzieci naprawde rozbrykane. I własnie wtedy zmieniłam przedszkole.
        Co do 3-go pytania... W tym roku moja córeczka bardzo chciała tańczyć. Więc ją
        zapisałam do szkoły tańca, która jast niedaleko naszego bloku i którą sama
        sobie wybrała. Pierwsze zajęcia były wspaniałe. Córeczka usmiechnięta i
        zadowolona. Ale na drugich i trzecich juz cały czas popłakiwała i powiedziała,
        że nie bedzie chodzić. Tak więc ją wypisałam. Przecież nic na siłę. A chodziłam
        razem z nią. Siedziałam przez całe zajecia w szatni.
        Córeczka bardzo ciężko nawiązuje nowe znajomości. Z poczatku musi sobie kogoś
        poobserwować a dopiero późniaj powoli zaczyna się z tym dzieckiem bawić. I to
        najlepiej, aby było to jedno dziecko. Bo do dwójki to się już raczej nie
        przyłączy. Na dodatek teraz jest już jesień a więc dzieci na placu zabaw "jak
        na lekarstwo" i to przeważnie maluszki. Dlatego myśałam, że przedszkole to
        najlepsze rozwiązanie, że będzie miała koleżanki i się przy okazji czegoś
        nauczy. Ale nie chce chodzić. I również w przedszkolu ma jedna najlepsza
        koleżankę i tylko z nią się najlepij bawi.Czasem bawi się tez z innymi dziećmi,
        ale najlepiej z tą jedną.
        Ostatnio byłam w przedszkolu już na obiad, czy tak jak sie z córcia
        umawiałyśmy. Ale i to nie pomaga. Z przedszkola zabierałam ja ostatnio jako
        pierwszą.
        Dla mnie to ogromny stres. Jak mam ją rano budzić, to się sama denerwuję. A ona
        na wspomnienie o przedszkolu od razu robi sie smutna. Żal mi jej. Jest przecież
        taka grzeczna i dobra.
        A ja chciałabym jej pomóc, ale jestem bezradna. Dlatego prosze o rady, bo nie
        wiem jak postąpić z tą rezygnacją.
        Pozdrawiam.
        tilutek
        • ekspert_femmeritum Re: rezygnować z przedszkola? 23.11.06, 22:40
          Przeczytałam całą rozmowę.Trudno mi jednoznacznie powiedzieć, co masz zrobić.
          Rezygnacja z przedszkola i pozostawienie dziecka w domu posłużyłoby mu na pewno
          "tu i teraz". Myslę jednak , że problem pojawiłby się za rok. Pojawiło mi sie
          pytanie, czy nie udziela sie Twojej córce twój niepokój. Przypuszczam, że na
          łamach forum nie uda się rozwiązać tego problemu. Może byś skorzystała z
          pomocy psychologa.
          • iwoku Re: rezygnować z przedszkola? 24.11.06, 01:52
            Nie rozwiążesz problemu nie znając prawdziwej przyczyny
            Rozmawiaj z dzieckiem jak najwięcej, może pojawi się jakiś trop
            Czego Twoja córeczka boi się tak naprawdę?Rozstania z Tobą? Spotkania z grupa?
            Jeśli nie jest w niej akceptowana- to dlaczego?
            U nas podobne kłopoty ( w podobnym wieku) pojawiły się na tle zazdrości o
            młodsze rodzeństwo (bliźniaki)i poczucia odrzucenia przez nas. Mialy by też
            sposobem na poprawienie relacji między mną a mężem- rodzice zwykle się jednoczą,
            gdy dzieci maję problemy.Na to wszystko nałożyła się kontrowersyjna
            przedszkolanka i powstanie trójkąta, w którym moja córeczka walczyła o względy
            innej dziewczynki z drugą koleżanką. I olbrzymie znaczenie miała też reakcja
            grupy na Gosi problemy z jedzeniem - różne sytuacje w których dzieci ją potępiły
            bądż upokorzyły (np. propozycja podania kroplówki, karmienia strzykawką0).
            Zastanów się, może jest coś czego grupa rówieśnicza W Twojej córeczce nie lubi
            Też uważam,że rezygnacja z przedszkola jest rozwiązaniem dorażnym, chociaż może
            jeśli poziom stresu związany z tą sprawą jest już wysoki warto na chwilę
            przerwac tę spiralę . U nas szczesliwie problem złagodziła przerwa wakacyjna
            (przez miesiąc chodziła do przedszkola mimo oporów).
            Rada, którą dostałam od psychologa: jeśli zrobisz dziecku przerwę, to oficjalnie
            podaj mu inny powód, żeby nie poczuło,że może Tobą w tej sprawie
            manipulowac,żeby wiedziało, że w sprawie przedszkola decyzja należy jednak do
            Ciebie. Może wyjedziecie gdzieś razem na chwilę?
            Inny pomysł, który przyszedł mi do głowy- to próba nawiązania bliższego kontaktu
            poza przedszkolem z jakimś dzieckiem ( czy ewentualnie kilkoma) z jej grupy.
            Może jak się do kogoś zbliży- to w przedszkolu poczuje się pewniej i bezpieczniej.
            Polecam spotkanie z psychologiem- a może jeszcze bardziej terapię rodzinną (tzw.
            systemową)
            Trzymam za Was mocno kciuki
            Daj znac, jak się sytuacja rozwinie
            Pozdrowienia
            • jola_ep Re: rezygnować z przedszkola? 26.11.06, 15:50
              Ja czytałam Twój post, nasunęło mi się parę refleksji o przypadku mojej córki.

              > Nie rozwiążesz problemu nie znając prawdziwej przyczyny

              Bardzo, bardzo trudno jest porozumieć się z dzieckiem w tym wieku...
              (choć pewnie psychologia zna pewne sposoby :) - mi kiedyś udało się dojść przyczyny pewnych lęków mojego dziecka poprzez pisanie na kartce różnych pomysłów, zbiorowemu wykreślaniu połączonemu z obserwacją mojego dziecka)

              > Rozstania z Tobą?

              U mnie problemem były rozstania. Moja córka dopiero w wieku 5 lat świadomie i chętnie _zostawiła_ mnie i pojechała do babci. Dopiero jakieś pół roku później wybrała sytuację, gdy to ja ją zostawiam. Mówię oczywiście o rzeczach niekoniecznych (gdy miała do wyboru: być ze mną lub nie).

              > Spotkania z grupa?

              Też. Córa tęskniła za mną, więc rano płakała - dzieci to przyuważyły (w starszakach już dzieciaki raczej nie płakały) i zaczęły się z niej podśmiewać. W dodatku moje dziecko było spokojne, a pani to podkreślała robiąc z niej "najgrzeczniejsze dziecko w grupie" - to też nie było zbyt sprzyjające.

              > U nas podobne kłopoty ( w podobnym wieku) pojawiły się na tle zazdrości o
              > młodsze rodzeństwo (bliźniaki)i poczucia odrzucenia przez nas.

              Choć bardzo się starałam, ten problem zaognił i tak trudną sytuację. Żeby było śmieszniej pani też się do tego odrobinę przyczyniła (np. raz odwołano zajęcia, ja nie zostałam o tym poinformowana, przyszłam po małą później, a pani w tym czasie jej tłumaczyła, że mama nie przychodzi, bo się młodszym braciszkiem zajmuje :((( Ja już nie mogła zadzwonić, to niech przynajmniej głupich tekstów nie sadzi :( )
              Moja córka nie potrafiła zrozumieć, dlaczego ON zostaje z mamą, a ona ma gdzieś iść...

              >U nas szczesliwie problem złagodziła przerwa wakacyjna

              Nam pomógł prawie rok bez przeszkola (wypisałam w maju).

              > Rada, którą dostałam od psychologa: jeśli zrobisz dziecku przerwę, to oficjalni
              > e
              > podaj mu inny powód

              Mądre :))) Mi wyszło to jakoś tak samo: zabrałam ją z przedszkola, oficjalnie powodem było to, że wracam do pracy, a opiekunka zajmowała się drugim dzieckiem gratis (zresztą trudno jej byłoby przy takim maluchu przyprowadzać drugie z przedszkola).

              > Inny pomysł, który przyszedł mi do głowy- to próba nawiązania bliższego kontakt

              Myślę, że to dobry pomysł :)

              Dodam tylko, że w tym wszystkim wydaje mi się, że ważny był też mój stosunek do przeszkola. Po pierwsze byłam już zestresowana, a przecież musiałam udawać spokój. Może mała wyczuwała moje nerwy? Bo trudno spokojnie prowadzić dziecko, które jest rano nieszczęśliwe (choć, gdy odbierałam, była zadowolona). Z drugiej strony czułam się, jakbym poniosła klęskę wychowawczą: wszyscy prowadzą dzieci bez problemów, tylko moje ryczy... Ech...

              Przerwa pomogła mi się uspokoić. Dziecko mi dojrzało do rozstań ze mną. Młodsza konkurencja podrosła i stała się bratem, z którym można się bawić ;). Córka zaczęła jeszcze raz: przy innej pani (kóra już nie oczekiwała, że będzie "najgrzeczniejsza"), w innej grupie (która nie wiedziała, że moje dziecko to "beksa", w dodatku niemal nikt, nikogo nie znał). Może dlatego nam rezygnacja z przedszkola wyszła na dobre?

              Pozdrawiam
              Jola
    • Gość: h Re: rezygnować z przedszkola? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.06, 16:14
      Oczywiście , że zrezygnować , jeśli tylko masz na to warunki.
    • abnet Re: rezygnować z przedszkola? 26.11.06, 15:08
      może zmienić przedszkole bo w tym tkwi problem.
    • tilutek Re: rezygnować z przedszkola? 27.11.06, 00:07
      Witam Was wszystkich.
      Serdecznie dziekuję za rady.
      Przed ostateczną rezygnacją z przedszkola postanowiłam w końcu poradzic się
      psychologa. Pani dyrektor z przedszkola pomogła mi szybko się z nią
      skontaktować. I już w trakcie rozmowy z psychologiem usłyszałam :"czym prędzej
      zabierać ją z przedszkola". Powtarzała to jeszcze parę razy. Dodała też, aby
      jednak przedszkole odwiedzać (choć raz w tygodniu - po prostu zajść na chwilę
      pobawić się)i nie zrywać całkowicie kontaktu z dziećmi z przedszkola a w
      szczególności z jej najbliższą koleżanką. Po spotkaniu z moją córeczką wyraziła
      też przekonanie,że jednak powinna chodzić do zerówki do przedszkola i to do tej
      samej grupy. I że za te kilka miesięcy może się wszystko zmienić i że po prostu
      moja córeczka może dorosnąć do przedszkola.
      Obecnie moja córeczka jest szczęśliwa, że nie musi chodzić do przedszkola. Nie
      skarży się na ból brzucha.
      Byłyśmy jednak w przedszkolu, aby zabrać jej rzeczy. I wtedy ona nawet ładnie
      się z dziewczynkami pobawiła (wiedziała jednak, że czekam na korytarzu).
      Wszystkie dzieci za nią chodziły i mówiły, że szkoda, że odchodzi (wiem od jej
      wychowawczyni, że dzieci lubiły moją córeczkę, tylko ona nie umiała znaleźć z
      nimi kontaktu). Nawet po wyjściu z przedszkola córeczka powiedziała mi, że może
      jej jednak nie wypisywać. Byłysmy też w przedszkolu raz jeszcze, aby się
      rozliczyć za ostatni m-ąc i wtedy też moja córcia poszła pobawić się z
      koleżankami. Szybko jednak wyszła, bo jej najlepsza koleżanka chciała bawić się
      i z nią i z jeszcze jedną dziewczynką (której moja córeczka niestety nie lubi).
      Tym razem po prostu rozpłakała się.
      Nie jest jednak jeszcze zakończony wypis z przedszkola.
      Ja nadal proszę: opisujcie swoje przypadki, udzielajcie mi rad. Tego
      potrzebuję.
      Serdecznie pozdrawiam.
      tilutek
      • jurgitta Re: rezygnować z przedszkola? 28.11.06, 15:27
        Wyobrażam sobie jaka Twoja córeczka poczuła ulgę jak dowiedziała się, że do
        przedszkola chodzić nie musi. Ja mimo tego, że juz mam własne 2,5 letnie
        dziecko dokładnie pamietam swoje przeżycia z przedszkola. Było ze mna dokładnie
        tak jak z Twoja córką. Rano ból brzucha, płacz. W przedszkolu sam zapach
        śniadania czy obiadu potrafił doprowadzic mnie do wymiotów. Nie lubiłam dzieci
        z mojej grupy. Wydawały mi się głupie. Miałam tylko jedna koleżankę. Byłam
        nieśmiała , nie chciałam się bawić w żadne wspólne zabawy. Często stałam z boku
        i żadna pani nie była w stanie wyciągnąć ze mnie co mi jest.
        Byłam szczęśliwa jak mama po moich błaganiach zabierała mnie rano na cały dzień
        ze sobą do pracy. Przedszkole to była dla mnie wielka trauma.
        Minął rok i potem wakacje. Do zerówki poszłam z ochotą i dobrze się tam czułam.
        Wszystko minęło. I w pierwszej klasie nie miałam żadnych problemów.
        Nie martw się więc. A Może Twoja córeczka jest za dojrzała na przedszkole? I
        może tak byc jak ze mną , że w szkole będzie wszystko ok.
        • tilutek Re: rezygnować z przedszkola? 28.11.06, 17:04
          Witam!
          Serdecznie dziękuję Ci za opowiedzenie o Twoich doświadczeniach z przedszkolem.
          Bardzo mi to pomogło. Martwię się, co bedzie gdy przyjdzie czas na zerówkę a
          następnie o jej debiut w szkole. Trochę mnie to uspokoiło.
          Pozdrawiam .
          tilutek
          • Gość: h Re: rezygnować z przedszkola? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.11.06, 19:18
            > ... Martwię się, co bedzie gdy przyjdzie czas na zerówkę a
            > następnie o jej debiut w szkole.
            Nie martw się. Rok w tym wieku to nieskończenie dużo.
            Z tego co piszesz nie będzie mieć żadnych trudności w nawiązaniu kontaktu z
            rówieśnikami, z innymi rzeczami też pewnie sobie świetnie poradzi.
            Owszem będziesz mieć inne trudności:
            "Mamo , ja dziś nie chcę iść do przedszkola/szkoły." , ale kiedyś większośc
            dzieci to przechodzi, i trudno powiedzieć czy twoje do tego dojdzie w wieku 6
            czy 12 lat.
            I te prace domowe :).
Pełna wersja