tata nie ma cierpliwosci...:-(

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.01.07, 08:21
witam,
moj mąż nie ma cierpliwości do naszego 3 letniego synka - jak mały zaczyna
protestwać,płakać, psuć budowle, rozrzucać zabawki lub odmawia czegoś
(siusiania, kapieli, ubierania) - no generalnie standard w tym wieku - mąz
reaguje obrażaniem małego (bez wyzwisk oczywiście)- jestes mazgaj, jestes
niegrzeczny, jestes mamisynek, nic sie nie da zrobic z tobą, nie umiesz sie
bawić etc. WIem ze zachowanie 3 latka jest wkurzające bo ja też czasami
osiągam granice wytrzymalosci ale wiem też ze takie słowa nie są odpowiednie
i powoduja ze synek staje sie jeszcze gorszy , tak jakby nie miał juz nic do
stracenia. Dodatkowo czesto dochodzi pomiedzy mna i mezem do ostrej dyskusji
o takie jego zachowanie. Nie da rady mu wytłumaczyc ze tak nie powinien -
chocizz to inteligentny i wrazliwy facet ale tego nie potrafi przezwciezyc,
zwłaszcza jak dochodzi zmeczenie, zniecierpliwienie itp.
No i pytanie - co robic? Męza nie przekonam. Czy mu to odpuscic w imie
zgodnej atmosfery w domu?- a w takim razie jak rekompensować to dziecku...
Prosze o pomoc
2boys
    • jola_ep Re: tata nie ma cierpliwosci...:-( 08.01.07, 09:29
      >mąz
      > reaguje obrażaniem małego (bez wyzwisk oczywiście)- jestes mazgaj, jestes
      > niegrzeczny, jestes mamisynek, nic sie nie da zrobic z tobą, nie umiesz sie
      > bawić etc. [...] ale tego nie potrafi przezwciezyc,

      Jeśli dobrze odczytuję to zdanie, to mężowi dałoby się wytłumaczyć to, że źle postępuje, ale on nie jest w stanie nad tym zapanować?
      Wtedy może pomoże próba zmiany sposobu mówienia: zamiast oceniać _dziecko_, oceniać jego _zachowanie_. Przykładowo nie "mazgaj", tylko "taki dzielny chłop, a tak się mazgai"; zamiast "nie umiesz się bawić" - "coś ci ta zabawa nie wyszła"; zamiast "nie da się z tobą bawić" - "nie umiem się z tobą bawić, gdy tak się zachowujesz". Przykłady może nieco zbyt skomplikowane ;) Ale mam nadzieję, że idea jest jasna. Może to drobiazg, ale zawsze...

      Mężczyznom, szczególnie, gdy mało czasu poświęcają dziecku, trudno jest zrozumieć specyfikę zachowania dzieci.
      Wydaje mi się, że powinnaś nie tyle oceniać negatywnie reakcje męża, co wskazać wzorce pozytwne. Jeśli facet inteligentny, to niech poczyta coś o psychologii dziecka, choćby najprostsze "Jak mówić, aby dzieci słuchały, jak słuchać...". Albo Ty poczytaj i z entuzjazmem streść co ważniejsze, ciekawsze punkty ;) Ale raczej w spokojnym czasie. I pamiętaj: nie wszyscy mężczyźni są w stanie przyznać rację żonie od razu ;) Najpierw to sobie przemyślą, a potem stwierdzą "doszedłem do wniosku, że..." - i mówią dokładnie to, co im wkładałaś, a oni twierdzili, że nie masz racji ;)))

      A jak nic nie pomoże... cóż, dzieci szybko się uczą, czego oczekiwać od mamy, czego od taty. Chłopak będzie nieco starszy, to w końcu zacznie im wychodzić wspólna zabawa :)

      Pozdrawiam
      Jola
      • verdana Re: tata nie ma cierpliwosci...:-( 08.01.07, 10:49
        Obawiam się, ze nie zacznie... Bo zanim chłopiec będzie starszy, straci już
        pewność siebie. Często powtarzane słowa, deprecjonujace dziecko ( i obawiam
        się, ze dla trzylatka mimo opinii psychologów jest wszystko jedno czy mówi mu
        się "jesteś mazgaj", czy "zachowujesz się jak mazgaj") spowodują, ze już
        niedługo syn w najlepszym razie będzie ojca unikał - "bo tata mnie nie lubi", w
        najgorszym - uzna się za osobę nic nie wartą, nieudaną, bez możliwosci
        zrobienia czegokolwiek dobrze. Bo dla dziecka w tym wieku autorytet rodziców
        jest niezachwianiy. Tata mówi "jesteś do niczego" oznacza, ze dziecko jest do
        niczego.
        Uwazam, zę sprawa jest niezwykle powazna. Gdyby tata bił syna, raczej nie
        myślałabyś o tym, by odpuscić w imię świętego spokoju. Ojciec, choć niechcący,
        robi Waszemu dziecku bardzo powazną krzywdę, która - nie chciałabym być złym
        prorokiem - moze zaważyć na całym dalszym życiu dziecka. Innymi słowy,
        wychowuje dziecko bez poczucia własnej wartości, nieudacznika. Nie możesz na to
        pozwolić. Trzeba mężowi tłumaczyć do skutku, co robi i jak to może się odbić na
        dziecku. Już z dwojga złego lepiej, aby w ogóle z dzieckiem się nie bawił, niż
        gdyby miał zachowywać się jak dotychczas.
        • jola_ep Re: tata nie ma cierpliwosci...:-( 10.01.07, 14:08
          >i obawiam
          > się, ze dla trzylatka mimo opinii psychologów jest wszystko jedno czy mówi mu
          > się "jesteś mazgaj", czy "zachowujesz się jak mazgaj"

          Dla trzylatka być może tak. Ale dla taty już nie.
          Przyznam, że tzw. "etykietowanie" wydawało mi się troszeczkę naciągane. Dopóki nie zaczęłam prawie na siłę zmieniać podejście do synka i przestałam mówić do niego, że jest uparty (miał jakieś 2 latka). A potem przestałam tak o nim myśleć. To troche wymaga wysiłku ;) Ale przekonałam się, że pomogło - może bardziej mi, niż małemu.

          > spowodują, ze już
          > niedługo syn w najlepszym razie będzie ojca unikał - "bo tata mnie nie lubi",

          Zgadzam się, tylko pytanie, co zrobić? Usunąć ojca? ;) Pewnie, że lepszy brak kontaktu w tej sytacji, ale w rodzinie nie zawsze tak się da.

          Pozdrawiam
          Jola
    • asia889 Re: tata nie ma cierpliwosci...:-( 08.01.07, 12:21
      Zgadzam się, że jednak trzeba pracować nad mężem. Pwinien wiedzieć jakie są standardy zachowań w danym wieku i jak najlepiej zachować się w sytuacjach konfliktowych.

      Dodatkowo czesto dochodzi pomiedzy mna i mezem do ostrej dyskusji
      > o takie jego zachowanie.
      Musicie wspólnie ustalić jakie metody wychowawcze stosujecie (tu masz okazję zabronić obrażania małego) i konsekwentnie się tego trzymać.
    • Gość: anna Re: tata nie ma cierpliwosci...:-( IP: *.aster.pl 23.01.07, 21:41
      Polecam książkę T.Gordona,pt.: Wychowanie bez porażek.
      Niestety jola, która pisała o nazywaniu zachowania, nie posiada tej
      umiejętności i podaje błędne podpowiedzi. Ale wszystko można naprawić.
      Powodzenia.
      • jola_ep Re: tata nie ma cierpliwosci...:-( 24.01.07, 09:26
        > która pisała o nazywaniu zachowania, nie posiada tej
        > umiejętności i podaje błędne podpowiedzi.

        A mogłabyś podać parę dobrych przykładów? Serio. Sama czułam, że moje pomysły trochę z powietrza ;) ( zresztą moje dzieciaki są już większe i trudno mi się wczuć w trzylatka).
        Nazywanie zachowania (pomijając przykłady) jest według Ciebie OK?

        Pozdrawiam
        Jola
Pełna wersja