Jak dotrzeć do 10-latka ????

07.03.07, 10:53
Witam

Problem dotyczy naszego 10-letniego syna (4 klasa). Kilka problemów.
1. Rozmowa z nim jest zazwyczaj trudna. W czasie rozmowy często „wywraca
oczami”, uśmiecha się, padają różne uwagi (które mogą wytrącić z równowagi),
wydyma usta etc. W trakcie może zdarzyć się, że wyjdzie. Na twarzy pojawia
się zniecierpliwienie, znudzenie itp.
Poproszone o przyjście z innego pokoju może powiedzieć „nie” i nie przyjść.
Potrafi elegancko na jedno zdanie dorosłego skwitować swoim zdaniem (zupełnie
innym).
2. Odrabianie lekcji. Istny horror. bez zaganiania nic sam nie zrobi. Jak już
usiądzie wieczne wołania z pokoju: "mamo chodź, nie wiem, nie umiem, nie mam
pojęcia etc.". Kończy na odrabianiu zazwyczaj z żoną. W trakcie nie jest
lepiej: pisze byle jak, aby szybko. Zeszyty i ksiązki zeszmacone. Kartki w
zeszytach powyrywane. Jak coś nie wyjdzie w zeszycie, bezstresowo jest
zamazywane, albo zabazgrazywane.
3. Potrafi późnym wieczorem (czas przygotowywania się do spania) przypomnieć
sobie o jedzeniu (kolacji). Na wyraźne stwierdzenie, że jest to zbyt późna
pora (a miał wcześniej czas, bo np. bawił się) robi awanturę. Obraża się,
podgaduje pod nosem.
4. Żeby o coś go poprosić trzeba się namęczyć. Powiedzenie raz, drugi często
nie skutkuje. Jak wreszcie się ruszy, to jakby żółw stanął do wyścigów. Z
własnej inicjatywy rzadko, ale zdarza się.
5. Zdarzyło się ostatnio, parę razy, że nie powiedział nam wszystkiego albo
okłamał.
6. Jest wiecznie niezadowolony, malkontent.
Syn niestety wychowywany był surowo, karany zakazami, zdarzyło się, że i
oberwał.
Ma jeszcze młodszą siostrę, o której mówi, że ją bardziej kochamy. Potrafi
wypomnieć coś, np. sprzed kilku lat, że nie pobawiłem się z nim itd.

Nie piszę o przyczynach, bo dla nas, przynajmniej w części są jasne – błędy
wychowawcze.
Co możemy zrobić, jak do niego dotrzeć ? Pomóżcie.
    • asia.sthm Re: Jak dotrzeć do 10-latka ???? 07.03.07, 12:39
      Witaj Darkoor.
      Masz dokladnie takiego syna jak go sobie wymusztrowales.
      Musialo dojsc do buntu i nie dziw sie ze ten cel osiagnales.
      Masz racje w jednym: karygodne bledy wychowawcze popelniales i nadal
      popelniasz. Nie jest jednak za pozno, dasz rade dotrzec do syna jesli
      bardzo ,ale to bardzo sie postarasz.
      Kochaj go , kochaj go i szanuj. Nieustanne krytyki nawet doroslego czlowieka
      wpedza do grobu, a co dopiero dziecko.
      Jesli nie zmienisz swojego sposobu myslenia, nie wychowasz go na silnego
      dojrzalego faceta, to on powieli twoje bledy wychowawcze w stosunku do swoich
      dzieci.
      Zamiast prawic mu kazania i zabraniac wywracac oczami, spedzajcie czas razem na
      czyms przyjemnym: wycieczka rowerowa, gra w kregle, cokolwiek rob aby syn
      przestal w tobie widziec tylko straznika a zaczal dostrzegac czlowieka.
      I chwal go kiedy robi cos dobrze. Musisz sie liczyc ze on ci nie ufa, on sie
      ciebie glownie boi.
      Nie jest za pozno, ale ostatnia chwila.
      Powodzenia.
      • verdana Re: Jak dotrzeć do 10-latka ???? 07.03.07, 22:15
        Wydaje mi sie, że wg. Ciebie idealny syn, to tylko taki, który stanie na
        baczność, odpowie "tak jest, ojcze" i poslusznie wykona rozkaz. A jak nie to
        kara i bicie?
        Dobrze, ze tak nie jest. To dobrze, ze syn nie został stłamszony metodami
        wychowawczymi, które przypominają kolonię karną, a nie wychowywanie dziecka.
        Pewne rzeczy są rzeczywiscie denerwujace, ale - po pierwsze to taki wiek. Po
        drugie syn ma prawo czasem odpowiedzieć na zarzuty, choćby nięchetnie, albo
        czegos nie zrobić. Po trzecie, kreślenie w zeszycie to w ogóle nie żaden
        problem. Po czwarte, fakt, ze bity dziesięciolatek "parę razy" skłamał to
        swoisty rekord, dziesieciolatki, kłamią na ogół częściej. A w tym wieku dziecko
        ma prawo ukrywac pewne rzeczy przed rodzicami.
        Dobrze, ze dziecko potrafi powiedzieć, o co ma do Was pretensję. Moze, zamiast
        wyliczac wszystkie złe cechy swojego dziecka, zastanowilbys sie, czy nie ma
        trochę racji, uważając, ze go nie lubisz i wolisz jego siostrę.
        Bo z Twojego postu wyłania się obraz zupełnie zwyczajnego, ani grzecznego, ani
        niegrzecznego dziecka, którego nie znosi wlasny ojciec.
    • gacusia1 Czy Ty przypadkiem o mojej ... 08.03.07, 04:22
      11-letniej corce nie pisales???No doslownie wypisz-wymaluj moje "sloneczko"
      hihi.U niej jeszcze dochodzi burdel w pokoju.To nie jest balagan,to po prostu
      nawet trudno nazwac...Nie potrafie odpowiedziec na Twoje pytanie...niestety. Ja
      tlumacze to zachowanie wczesnym wejsciem w okres dojrzewania.Trudno dziecko
      traktowac,jak dziecko,a nie mozna go przeciez jeszcze trzktowac,jak
      doroslego...Lacze sie w bolu .-)))
    • Gość: WICHURA111 Re: Jak dotrzeć do 10-latka ???? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.03.07, 21:20
      mam identyczny problem z 10-io letnim synem.nie wiem juz co robic.zaczynam sie
      go wrecz bac.demoluje mi mieszkanie,rzuca czym popadnie,odnosi sie do mnie bez
      szacunku.Jestem rozwiedziona od 3 lat.ojciec dzieci jest pozbawiony praw
      rodzicielskich.szukalam pomocy u 2 psychologow ale oni twierdza ze z nim jest
      wszystko ok.nie wierza mi ze on tak postepuje.nie wiem gdzie szukac pomocy.
Pełna wersja