Zaklęty krąg, jak z niego wyjść?

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.03.07, 14:50
Jestem mamą, podwójną mamą. Mam córkę 7 lat i małego synka 6 miesięcy.
Córka jest przybrana córką (rodzina zast.). Od początku była impulsywna i
"potrzeszczała" jeśli mogę tak po swojemu to nazwać. Mówiliśmy-> wyrośnie, to
po pobycie w placówkach, uststkuje sie. Minęły 3 lata. Poszła do zerówki.I co?
Nie ma ochoty wogóle się uczyć ( w sensie takim zerówkowiczowym oczywiście).
Ani przez zabawę ani"na poważnie" nie chce i koniec. Nie chce ćwiczyć literek,
choć dzieci w jej grupie juz czytają. Woli się bawić, nie potrafi skupić
uwagi. Bylismy u psychologa. Myslałam ze dostanie tzw indywidualne nauczanie.
A pani jej wystawiła taka opinię, że ... nie dostała. Po prostu idealny
"uczeń". Jeszce to wszystko potrafie zrozumieć jakoś. (jej nmama biol. jest
osobą lekko upośl.)Nie potrafie sobie jednak poradzic z jednym problemem.
Młoda bardzo niszczy. ja wiem ze dzieci psują i niszczą. Wiem.Ale.. wygląda to
tak: np potnie nowe rajtuzki (wystarczyło wyjść na 15 minut do kuchni) mówię :
nie wolno tak trzeba szanować. "Dobrze. już tak nie bede"-patrzy mi w oczy. I
co? na drugi dzień znów i znów i znów.... w końcu się irytuję, móiwe:
dostaniesz chyba . "nie bede". I znów.... a we mnie (to jest tylko jeden
przyklad z wielu codziennych)narasta jakby niechęć. Nie że jej nie kocham. Mam
ochote wysłać ja na księżyc.. nie ide chętnie do pzedszkola po nia, jestem
zmęczona. Mąż też, Babcia też. Nie potrafimy dotrzeć do niej jest jakby coraz
gorzej i zachowuje sie... infantylnie (jakby się cofała). Potem - gdy na nią
"pokrzyczę" lub strzele pogadanke- mam wyrzuty sumienia obiecuje sobie:od
jutra inaczej popatrze. Ale nie nzów coś"wybarani" . i znów.. ode początku.
Jestem sfrustrowana. Oststnio teściwa powiedziała ze to dopiero początek ze ma
wrażenie ze rośnie z niej cynik i niektóre rzeczy na złość robi.. ja wiem ze
to tylko albo aż 6 letnie dziecko...
Proszę niech ktoś mądry się wypowie i moze coś doradzi?
Pozdraiwam Anita
    • verdana Re: Zaklęty krąg, jak z niego wyjść? 10.03.07, 16:54
      Moja córka - nie przybrana - cięła wszystko, co jej się w rękę nawinęło prawie
      rok po urodzeniu najmłodszego braciszka. A miala wtedy 8 lat - poza tym była
      idealnym dzieckiem, ale gondola od wózeczka, paczki makarony, szampon, jakieś
      ubrania - co pewien czas cięła na paseczki. Po prostu byla zazdrosna o brata,
      co mnie akurat wydawało sie całkiem normalne, zrozumiałe i do choć trudne do
      zniesienia - zrozumiałe...
      Piszesz o córce tak, jakby jej zachowanie bylo całkowicie oderwane od tego, co
      dzieje się w domu. A przecież pojawienie się brata musi być dla niej cięzkie,
      tym bardziej w jej specyficznej sytuacji. Cofanie się infantylizacja to jednen
      z najbardziej typowych objawów zachowania dziecka, kiedy pojawia sie
      rodzeństwo. Dziecko widzi, ze mama zajmuje sie dzieckiem "lepiej", kiedy jest
      młodsze - wiec samo zaczyna zachowywać sie jak młodsze dziecko.

      I, wybacz, czy nie jest to tak, ze Twoja niechęć do dziecka tez pojawiła sie,
      gdy na świecie pojawił sie "rodzony" konkurent. Czy nagle Twoja córka nie stała
      się dzieckiem drugiej kategorii? Bo nic, ale to nic pochlebnego o niej nie
      napisałaś, wygląda na to, ze jest ona dla Ciebie jedynie kłopotem.
      Niepokoi mnie, ze choć psycholog w dziecku nic złego nie doszrega, Wy nie
      przyjmujecie jego opinii - zamiast się cieszyć, to tez Cię martwi. Nadal to
      dziecko jest "złe" i tyle. A moze dziecko w obecnosci innych osób zachowuje sie
      lepiej, bo - tu powiem wprost - w domu mu źle? Mnie też byloby źle w domu,
      gdzie nikt mnie nie lubi.
      Moim zdaniem, nie dziecku potrzebny jest psycholog i terapia, ale Wam
      wszystkim. Dszukujecie sie w typowych zachowaniach dziecka "drugiego dna", bo
      jest adoptowane. Boje się, że wiekszość zachowań corki wynika z faktu, ze nie
      jest szczęśliwa - Ty też nie jesteś. Ostatni dzwonek na terapię i zmiane
      zachowania - nie córki, tylko WOBEC córki.
      • Gość: smutna_mama Re: Zaklęty krąg, jak z niego wyjść? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.03.07, 22:29
        Verdana... syn też jest adoptowany. Tak gwoli wyjaśnienia. Jest biologicznym
        bratem Młodej.
        Jesli chodzi o zachowanie"NA ZEWNĄTRZ" -> p. psycholog twierdzi inaczej. TO W
        DOMU CZUJE SIĘ DOBRZE I PEWNIE WIĘC MOŻE SOBIE NA TO CZY TAMTO POZWOLIĆ. Na
        zewnątrz musi się dostosować.
        • verdana Re: Zaklęty krąg, jak z niego wyjść? 10.03.07, 23:03
          To dla Młodej wszystko jedno. Dziecko to dziecko, rywal znaczy się...
          Powiedziałas psychologowi to samo, co nam? Ze nie chce Ci się odbierac dziecka
          z przedszkola? Że Twoja mama snuje już ponure wizje przyszlosci zaledwie
          sześciolatki? Że jej nie lubisz?
          No i czy Twój stosunek dl corki zmienil się od czasu pojawienia sie syna? Czy
          nie? Bo prawde mowiac, powiem brutalnie - skoro nie przepadasz (chociaż wierzę,
          ze kochasz) za starszym dzieckiem, to po co adoptowałas nastepne? przeciez to
          ogromne ryzyko - a jak jego tez nie polubisz?
          Czy dziecko może dobrze czuc się w domu, w ktorym mama go nie lubi?
    • asia889 Re: Zaklęty krąg, jak z niego wyjść? 11.03.07, 16:20
      Ja też myślę, że to zazdrość o młodszego brata. Musisz córce poświęcić więcej uwagi, chwalić za to co się da i nie zauważać tego co robi źle, prosić o pomoc w różnych sprawach bo ona jest "duża i mądra". Z pewnością jej przejdzie kiedy poczuje, że jest dla Ciebie ważna i kochana.

      Może ma tu znaczenie jeszcze wiek. Z "Rozwój psychiczny dziecka od 0 do 10 lat". Wiek 5,5-6 lat:
      Zachowanie w tym wieku przypomina w znacznym stopniu zachowanie dwuipółlatka. Dziecko podlega gwałtownym emocjom i jest rozdzierane przez skrajności. W jednej chwili was kocha, w następnej - nienawidzi. Potrafi więc uściskać matkę serdecznie, mówiąc "Kocham cię", by po chwili wybuchnąć gwłtownie: "Nienwaidzę cię". Ten wybuch może być spowodowany po prostu tym, ża matka zabrała jedną z rzeczy dziecka z "właściwego" miejsca.
      Rzeczywistym zaś powodem jest to, że matka nie zajmuje już, jak poprzednio centralnego miejsca. Teraz to dziecko chce być centrum świata, nawet jeżeli nie rozwinęło jeszcze w pełni poczucia własnej tożsamości. Chce być na pierwszym miejscu, najbardziej kochane, mieć wszystkiego najwięcej. Matka schodzi na drugi plan. Dziecko wszystko na nią zrzuca. Cokolwiek przebiega nie tak, jest to zawsze jej wina.
      • asia.sthm Re: Zaklęty krąg, jak z niego wyjść? 11.03.07, 19:55
        Na pocieszenie dodam , ze po "trudnym okresie" 6 -latka , nastepuje harmonijny
        okres 7-latka.
        W waszej sytuacji jest to o tyle trudniejsze, ze dziewczynka jest z
        tzw "przeszloscia", wiec wymaga po stokroc wiecej uwagi, milosci, wyrozumienia,
        zrozumienia, cierpliwosci, milosci, milosci, milosci.

        Radze przeczytac pare pozycji o rozwoju dziecka.
        Przy kupnie kazdego sprzetu elektronicznego dodawana jest dokladna instrukcja,
        w momencie kiedy dostajemy zywego czlowieka pod opieke naogol slyszymy:
        gratulacje i powodzenia. Przepraszam za sarkazm :)
        • ilona730 Re: Zaklęty krąg, jak z niego wyjść? 13.03.07, 08:41
          Dzięki za te informacje. Ja w domu mam kochanego synka 6-latka, w którego od
          0,5 roku wstąpił diabel. Fakt, że pojawiła mu się siostrzyczka (ma roczek), ja
          jednak też upatruje problemy wychowawcze raczej w jego wieku, niż łącze z
          zazdrościa o młodsze rodzeństwo. Syn jakby wydoroślał, i myśli, że kłótnią czy
          pyskowaniem może sobie coś wywalczyć. Poza tym jest wiecznie niezadowolony,
          ciagle strzela focha, ach szkoda gadać... Fajny chłopak, ale już niech minie
          ten rok. Widzę po synu sąsiadki, który był postrachem osiedla, a odkąd poszedł
          do szkoły, skończył 7 lat, nagle uspokoił się, zrobił się taki dojrzały,
          zrównoważony, no szok, jak nie ten sam chłopak. Poza tym rozmawiałam z
          psycholog w przedszkolu i ona też mówiła, że wiek 5-6 lat to tzw. Wiek
          koziołka, nadpobudliwy ruchowo i trudny, który potem mija, pzdr. Ilona
    • dorotakatarzyna Re: Zaklęty krąg, jak z niego wyjść? 13.03.07, 22:30
      Jakby to napisać... Te dzieci po prostu takie są. Te, to znaczy z placówek. Znam
      wiele takich dzieci, właśnie zerówkowiczów - z pogotowia opiekuńczego. To są
      wspaniałe dzieciaki, ale mają ogromne problemy z przyswajaniem wiedzy. Jest
      połowa marca, a oni nie pamiętają nawet kilku literek. Zwykłe dzieci w tym
      czasie już zaczynają czytać... I to naprawdę nie jest ich wina. Przeważnie to
      zespół poalkoholowego uszkodzenia płodu. Albo niedożywienie. Albo jakieś inne
      urazy związane z pobytem w rodzinnym "domu" albo placówce. Pewnie znasz rodziców
      swoich dzieci, więc wiesz gdzie tkwi problem...
      Znam dziewczynkę, która wychowywała się przez trzy lata w domu małego dziecka,
      potem była w "domu", a potem w pogotowiu opiekuńczym. Ma ponad 9 lat, jest
      dopiero w drugiej klasie. Ma ogromne kłopoty z nauką. Nie potrafi zapamiętać
      najkrótszego wierszyka. I dużo niszczy. I strasznie się brudzi, można by ją
      przebierać co 10 minut. Na szczęście od trzech lat jest w rodzinie zastępczej,
      dobrej rodzinie, i może jakoś wyjdzie na ludzi.
      Na pocieszenie powiem ci, że własnych dzieci też człowiek ma dosyć. Ja mam
      swoich własnych trójkę. I miałam serdecznie dosyć własnego, wymarzonego,
      najukochańszego synka. Jak miał 5 lat, wysłałam go do szkoły - akurat był taki
      eksperyment - tylko po to, żeby się go pozbyć z domu chociaż na 4 godziny. A
      jego problemy we szkole po prostu mnie przerastały... A najgorzej wypada starsze
      dziecko, kiedy pojawia się nowe. I to nowe jest takie słodkie, grzeczne,
      kochane, a to starsze takie okropne, prawda? I najchętniej by się pozbyło
      starszego i zostawiło tylko malucha :)
      Po prostu tak już jest. Pewnie pisałam trochę chaotycznie, ale może rozumiesz. I
      wiem, że takie dziecko potrzebuje bardzo dużo miłości i cierpliwości. Bo potem
      różnie może być...
      • Gość: smutna_mama Re: Zaklęty krąg, jak z niego wyjść? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.03.07, 22:41
        Dziękuję za wszytskie opinie.
        Szczególnie dziękuje za tą ostatnia. JEST DLA MNIE OGROMNIE WAŻNA. OGROMNIE.
        Dziękuję za obiektywizm, wiem ze mnie rozumiesz. Czasem po prostu tak po ludzku
        człowiekowi jest bardzo ciężko. Nikt nie chce źle. Nikt nie ma złych chęci.
        Opadają mi po prostu ręce brakuje mi obiektywnego spojrzenia.
Pełna wersja