swietlica srodowiskowa - prosba o porade

12.03.07, 22:23
Witam

Od jakiegoś czasu chodzę do świetlicy środowiskowej. Spędzam czas z
dzieciakami, pomagam im w lekcjach, gram w ping-ponga, rozmawiam, itp. Dzieci
są różne - mnie i bardziej grzeczne, z różnych rodzin, przekrój wiekowy - od 9
do 15 lat.

Z wieloma rzeczami sobie już radzę, jest jednak parę sytuacji, w których za
bardzo wiem, czy dobrze reaguję. Chodzi w szczególności o następujące sytuacje:

1W grupie grającej w ping-ponga lub uczestniczącej w zajęciach sportowych są
też osoby słabiej sobie radzące z tą aktywnością. Widać jednak, że chcą w tych
zajęciach uczestniczyć. W związku z tym inne osoby często się z nich
naśmiewają, wytykają im błędy, nieumiejętność - często też nie chcą, aby te
osoby brały udział w grze. W jaki sposób powinienem reagować na takie
odzywki/zachowania?

Teraz staram się brać młodsze dzieciaki "w obronę" - pokazywać innym, że mają
mniejsze doświadczenie, są często nie tak sprawne i muszą się dużo jeszcze
nauczyć. Czasami też w czasie gry z "szansami" przyznaję im więcej szans, aby
mogły grać dłużej i się czegoś nauczyć. Tłumaczę to w sposób opisany powyżej,
co często nie podoba się osobom starszym i więcej umiejącym ("to
niesprawiedliwe", "ale oni nie umieją grać", itp.).

Jak powinienem się w takich sytuacjach zachowywać? Jakich zachowań unikać? Co
i jak robić, aby nie wyszło jeszcze gorzej?

2. Dzieciaki często kłócą się ze sobą, krzyczą na siebie, są dla siebie
niemiłe. Do spięć dochodzi z różnych powodów i między osobami w różnym wieku i
różnym usposobieniu; są to też dzieciaki z tej samej klasy, tego samego
podwórka - często też rodzeństwo. Jak w takich sytuacjach powinienem się
zachować? Czy pozwolić konfliktowi zadziać się i wygasnąć, czy też reagować?
Jeśli reagować, to jak najlepiej?

3. Dzieci są wobec siebie bardzo krytyczne, wskazują niedociągnięcia i
słabości innych, mówią o niepoprawnych zachowaniach inny osób. Często cierpią
na tym osoby spokojniejsze, słabsze, które być może nie mają ani ochoty, ani
umiejętności wejścia w taką sytuację konfliktową. Co robić wtedy? Jak
najlepiej rozwiązywać takie sytuacje? Czy pokazywać, że każdy jest inny (co
faktycznie jest obroną tych słabszych), czy też zachowywać się inaczej?

4. Częstokroć pojawiają sie w czasie rozmów - zarówno między dzieciakami, jaki
i między dzieciakami a wychowawcami tematy relacji damsko-męskich, nawiązania
do seksu. Jak reagować w takich sytuacjach? Czy strofować, upominać, a może
działać inaczej? Jak robić to na tyle delikatnie, aby nie pogorszyć sytuacji,
i na tyle skutecznie, aby moje zachowanie nie zostało odebrane jako mądrzenie
się, czepianie się?

Będę wdzięczny za porady dotyczące tych sytuacji, ewentualnie jakieś Wasze
doświadczenia. Nie mam wykształcenia pedagogicznego, wiele rzeczy robię
instynktownie. Wiem, że dzieciaki mnie lubią, mam z nimi dobry kontakt, nie
daję sobie wchodzić na głowę, ale potrafię się razem z nimi wygłupiać.
Chciałbym to wykorzystać do lepszej z nimi pracy. Ciągle jednak zastanawiam
się czy dobrze postępuję, czy moje widzenie sytuacji nie jest błędne i w
związku z tym nie forsuję rozwiązań nieefektywnych.

Z góry dziękuję za pomoc,
jeśli ktoś zechciałby pomóc mailowo - ziemniak@ng.pl.
    • asia.sthm Re: swietlica srodowiskowa - prosba o porade 12.03.07, 22:55
      > Nie mam wykształcenia pedagogicznego, wiele rzeczy robię
      > instynktownie. Wiem, że dzieciaki mnie lubią, mam z nimi dobry kontakt..

      Juz po tym jednym poscie moge ci powiedziec ze ja na twoim miejscu mialabym
      zaufanie do swojego instynktu. Dzialasz odruchowo i prawidlowo.
      Uwazam ze mozesz poczytac troche literatury pedagogicznej, pomysl moze o jakis
      kursach, czy studiach. Moim zdaniem jestes stworzony do tego zawodu. Z czasem
      pozbedziesz sie niepewnosci...chociaz niepewnosc cechuje ludzi madrych. Tylko
      glupcy sa zawsze pewni siebie.
      Glowa do gory! Odwalasz kawal dobrej roboty.
      Pozdrawiam i powodzenia.
      • Gość: asiamarta1 Re: swietlica srodowiskowa - prosba o porade IP: 88.156.63.* 13.03.07, 07:32
        Popieram przedmówczynię.A polecam z całego serca "Szkołę dla rodziców i
        wychowawców".Organizowane one są przy poradniach psychologiczno-pedagogicznych.
        Powodzenia!
    • Gość: dzieciata Re: swietlica srodowiskowa - prosba o porade IP: *.adsl.inetia.pl 13.03.07, 10:36
      Witaj!

      Podjąłeś się trudnego zadania ale początki zawsze są trudne. Dam Ci jedną ważną
      radę: grupa, w której jesteś ma swoja specyfikę i dynamikę. Oni Cię teraz
      "sprawdzają", na początku sprawdzają każdego wychowawcę - na ile i dokąd mogą.
      jeśli jesteś słaby, niepewny - wyczują to natychmiast. Dlatego, skoro jesteś tam
      opiekunem, liderem, powinienieś jasno okreslać granice. Można z Tobą pogadać o
      wszystkim ale np. reguły są takie, że się nie kłócimy, nie znęcamy się nad
      innymi/młodszymi. Powinienieś pomóc im na początku w zredagowaniu i stworzeniu
      regulaminu w takiej świetlicy - ale pod warunkiem, że Ty im podpowiesz a oni
      sami "dojdą" co jest ważne, no i poczują sie sprawcami. W podobny sposób mógłbys
      zorgnizowac turniej ping-ponga - niech najpierw dojdą z Twoja pomocą do tego,
      jakiesą zasady dobrej rywalizacji (np. wyrównane siły, nie oszukujemy itd.) W
      takim turnieju dobrze by było połączyć w pary dzieci: starsi plus młodszy - ten,
      którego starszy nie lubi albo nie szanuje. Starszy miałby za zadanie przygotować
      technicznie młodszego do gry. Dzięki temu kształtujesz poczucie własnej wartości
      w obu dzieciakach: starszy ma poczucie sprawstwa i odpowiedzialności za
      młodszego (a ma motywację bo chce wypaśc w turnieju jak najlepiej), a młodszy
      czuje sie "pepkiem świata" bo jest ważny dla tego, który jest starszy i mu
      imponuje (dość często jest tak, że starszy imponuje choć dokucza jednocześnie
      młodszemu - jedno drugiego nie wyklucza), ni i tez ma motywację z tego
      wynikającą. Oczywiście to "losowanie" powinno byc z góry ukartowane ale o tym
      możesz wiedzieć tylko Ty a nie dzieci. Inaczej dobranie w pary byłoby
      przypadkowe i nie odniosłoby skutku. Dzięki temu dzieci poznają się od innej
      strony, istnieje duża szansa na łagodzenie konfliktów. Takie łączenie w
      diady/pary dzieci o różnych temperamentach, nie lubiących się, rywalizujących ,
      pochodzących z różnych rodzin itd. sprzyja ich lepszemu poznaniu i integracji.

      Pracując w grupie nie powinienes "przyznawać więcej szans" młodszym. Musza
      zostac zachowane reguły. Oni muszą widzieć ze Ty trzymasz się reguł jeśli chcesz
      by oni się ich trzymali. W tych wszystkich zawodach, pracach ZAWSZE chwalic
      nalezy MOTYWACJE, zaangażowanie a nie sam rezultat. I to dotyczy zarówno
      maluchów jak i starszych dzieci. I raczej powinny grac w grupach wiekowych albo
      w parach tj. wyżej pisałam.

      Z konfliktami różnie bywa. Jeśli jest ewidentnie młodszy-starszy to należy
      wkroczyć ale wysłuchać obu stron. Jeśli są to równolatkowie, to powinieneś
      wkroczyć na zasadzie kogoś, kto wie o konflikcie i zaproponuje im by rozwiązali
      go własnymi siłami i rozliczyć ich z tego rozwiązania po jakimś czasie.
      Konsekwencje konfliktów, kłótnie itd. powinny być określone w zasadach, jakimi
      kieruje się świetlica lub Ty sam. Anarchia panowac nie może bo są inne dzieci,
      które chcę się w tej świetlicy rozwijać i chcą się czuć w niej bezpiecznie.
      Dlatego tak wazne jest i kreslenie tych zasad i wyciaganie konsekwencji (np. za
      takie zachowanie, nie możesz uczestniczyć np. w grze w ping-ponga) a wierz mi,
      wyalienowanie z grupy, która sobie fajnie gra dla kogoś, kto to bardzo lubi - to
      naprawdę spora kara. pamiętaj by zwracac uwagęna to, w czym sa dobrzy. Chwalić
      nawet za najmniejszy duperelek choć czasem wydaje się że niektóre dzieci nic nie
      potrafią i nic im się nie chce. każdy ma w sobie coś w czym jest dobry! Trzeba
      to tylko zauwazyć! Pochwała daje 90% skuteczności a kara jedynie 10%. Niemniej
      konsekwencja to podstawa dla poczucia bezpieczeństwa, "ramy", w których dzieci
      funkcjonują i przewidywalnośc świata. Dla dzieci z różnych środowisk taka
      świetlica z regułami to czasem jedyne źródło poczucia bezpieczeństwa, jakie mają.

      Apropos sexu... Chyba nie ma co uciekac od tematu. Tyle że musisz postawić jasne
      zasady takich rozmów np. nie przeklinamy, nie obrażamy się na wzajem. Jeśli
      będzie w Tobie otwartość na te tematy, to oni na pewno spytają Cię o wiele
      rzeczy, o Twoje poglądy. Może będziesz jedyną osobą w ich zyciu, która da im
      wartościowy przekaz w tych sprawach, którego nie otrzymaja gdzie indziej i
      mozenie popełnią w życiu jakichs wielkich błędów. Stanie się tak jesli zbudujesz
      sobie autorytet. Są w takim wieku, że gadaja i będą gadać o sexie i to jest
      normalne. Musisz tylko zadbać o to by nikt nie poczuł się urażony i nie ma co
      chować głowy w piasek.

      i pamiętaj, że - jak ktoś kiedys napisał czy powiedział - jedno życzliwe
      spojrzenie dorosłego (wychowawcy, rodzica, trenera)może odmienic całe zycie
      dziecka! Bo zostaje zaspokojona jego potrzeba uznania i poczucia własnej
      wartości. A to jest baza do szczęśliwego życia. :-)


      Trzymam za Ciebie mocno kciuki! Powodzenia!
    • Gość: wychowawca Re: swietlica srodowiskowa - prosba o porade IP: *.ssnet.pl 13.03.07, 21:53
      1. Jeżeli chodzi o sport, to o ile się da - trzeba w grze łączyć dzieci słabsze
      z lepszymi, ponieważ dzieci muszą zdawać sobie sprawę z tego, że jesteśmy różni
      i mamy różne zdolności. To, że ktoś jest słaby w grze w ping - ponga nie
      znaczy, że nie może być lepszy w czymś innym od reszty. Dzieci trzeba
      uwrażliwiać na innych ludzi, przypominać im że oni tez kiedyś byli mali, też
      kiedyś czegoś nie potrafili i to, że dzisiaj potrafią, to dlatego, że ktoś ich
      tego nauczył. Nikt nie jest idealny i dobry we wszystkim. Poza tym zawsze można
      w takiej sytuacji przywołać jakąś sytuację, gdy niedawno któryś z tych
      chłopców, którzy się naśmiewają czegoś nie potrafił, coś mu źle poszło.
      Przecież nie chciałby aby wtedy ktoś się z niego naśmiewał.
      2. Odnośnie konfliktów, to faktycznie czasami nie warto reagować na jakieś
      drobne niewiele znaczące sprzeczki, bo przecież te dzieci często mają konflikty
      i muszą nauczyć się je jakoś rozwiązywać. Tyle, że warto z tymi dziećmi przy
      różnych sytuacjach poruszać kwestie konfliktów i tego, co można zrobić żeby nie
      krzyczyć, nie wyzywać, nie bić. Po prostu nauczyć je, że na niektóre rzeczy nie
      warto reagować kłótnią, czy wyzwiskami bo jest to zbyt błaha rzecz nie warta
      nawet tego wysiłku jaki się w ten konflikt wkłada.
      3. Odnośnie tego punktu to uważam że tu powinni działać wychowawcy na
      świetlicy. Przecież można zrobić jakieś zajęcia edukacyjne i terapeutyczne.
      4. To jest temat bardzo drażliwy. Dzieci muszą mieć jasno wyznaczone granice,
      co wolno robić i o czym wolno mówić. Pamiętaj, że od słów do czynów jest
      niedaleko. To jest młodzież i różne rzeczy mogą przyjść do głowy. Dlatego jak
      trzeba, to łagodnie, a kiedy trzeba - ostro. Oczywiści sam musisz wyczuć kiedy
      i jak zareagować.
      • z.iemniack Re: swietlica srodowiskowa - prosba o porade 13.03.07, 23:26
        Dziękuję Wam wszystkim za czas, który poświęciliście na odpowiedź na moje
        zapytanie, i za cenne, wartościowe rady! Będę miał z czego się "uczyć" :)

        pozdrawiam
        maciek


    • reni_78 Re: swietlica srodowiskowa - prosba o porade 29.03.07, 13:14
      tyle tu mądrych wypowiedzi, z Twoją na czele, że niewiele można dodać...
      ja jednak spojrzę na to z nieco innej strony...

      Gość: wychowawca napisał o zajęciach edukacyjnych i terapeutycznych...
      konkrety (podręczniki, materiały, gotowe scenariusze, wskazówki) znajdziesz w
      Ośrodku Socjoterapii lub u Kadry Naukowej Uczelni Wyższych...


      przykładowe zajęcia dla grupy (na początek):
      -> jestem przyjacielem xxx, bo... - to nie muszą być wielkie słowa np. jestem
      przyjacielem ani, bo grałem z nią w pinponga (choćbym z nią grał tylko raz)
      jestem przyjacielem grzesia, bo się z nim nie kłóciłem (a jak wszyscy wiedzą
      zawsze się z nim kłócę) jestem przyjacielem kasi, bo dziś jej nie dokuczałem (a
      zawsze jej dokuczam) - to, co dzieci tu wypisują (mimo rzeczywistości
      kontaktów) często bardzo ładnie pokazuje, że dobrze sobie zdają sprawę z tego
      jak jest między nimi - zadaniem prowadzącego jest najczęściej
      potakiwanie "dobrze, teraz następny", bo to przecież bardzo trudno przeczytać
      tak przy wszystkich o niektórych rzeczach - a i inni uczestnicy pewnie będą
      mieli coś do skomentowania...
      -> lubię w xxx... xxx jest dobry... nie lubię w xxx... xxx jest... - nagle się
      okazuje, że bardzo rzadkie imię jest piękne i niespotykane (bo anek jest 10 w
      jednej klasie, a samanta jedna na całą dzielnicę z czym zawsze źle się czuła),
      że arek jest dobry w śpiewaniu (a w pinponga to niech lepiej do stołu nie
      podchodzi i był zbywany), że monika choć mądra, to się wymądrza (a ona poprostu
      lubi pomagać i coś tłumaczyć, nawet nie czuje, że nosa zadziera), że michał
      klnie jak szewc (choć na każde jego k... ch... wszyscy się śmieją - sygnał, że
      właśnie w ten sposób dzieci rozładowują sytuację, z którą sobie nie radzą)

      urozmaicenie:
      -> zamiast pisać można rysować

      sposób przeprowadzania:
      -> każdy ma kartkę na której wypisuje imię każdego uczestnika zajęć, żeby
      nikogo nie pominąć, umawiamy się, że siedzimy w kółku i pierwsze imię to osoba
      po prawej stronie, ostatnie to osoba po lewej - tu uczestnik wyczytuje imię i
      uzupełnienie zdania, wszystko jest oficjalne
      -> każdy też może podpisać kartkę swoim imieniem, i umawiamy się, że wędruje
      ona w prawo, aż dotrze do właściciela - tu można sobie odliczyć co kto napisał,
      ewentualnie można się spytać czy uczestnicy chcą zmienić swoje miejsca -
      najczęściej podnoszą się ci co mają coś do ukrycia
      -> każdy też może mieć tyle karteczek, co uczestników zabawy, na każdej wpisuje
      inne imię, i potem rozdaje zainteresowanym - tu jest taki ruch, że można
      zachować anonimowość, nie licząc oczywiście umiejętności rozpoznawania pisma

      dużo inwencji jest w prowadzącym !!!

      pozdrawiam serdecznie



      P.S. ale i tak najfajniejsze są kalambury
      • reni_78 Re: swietlica srodowiskowa - prosba o porade 29.03.07, 13:21
        oczywiście grupa musi chcieć i nie być za duża...
        czasem samo wypisanie trwa 10-15minut, a czytanie i rozmowa 1,5godziny...
        oczywiście będzie sporo tematów pobocznych...
        ale wciąż wracać do głównego i nie popuszczać nikomu...
        nie ma osób, które chcą tylko popatrzeć i posłuchać !!!
        powodzenia
Pełna wersja