Powazna rozmowa z 4 i pol latkiem

08.05.07, 17:04
Witam ,
samotnie wychowuje 4 i pol letniego synka . Jego tata zginal w wypadku
samochowdywm gdy bylam w ciazy .Zatem Panowie nie mieli okazji sie spotkac
.Jak mam zaczac rozmawiac z synkiem na temat jego Taty .Bylam z Maluchem kilka
razy na cmentarzu ,na grobie "jego Taty " .Powiedzialam ze tutaj jest "dom "
mojego przyjaciela , ktory nie zyje .Ze to byl ktos kogo kochalam i nadal
kocham.Nie mam zbyt wielu materialow o jego Tacie , bo nie zgodzial sie na to
jego rodzina .Dodam ze nie mam zadnych kontaktow z rodzina mojego niezyjacego
juz Partnera.Nie chca utrzymywac z nami kontaktow , pomimo tego ze moj synek
jest bardzo podobny do swojego " Taty".Nad tym wszystkim wisi jeszcze widmo
sprawy w sadzie o ustalenie ojcostwa .Wszystko to jest mega zagmatwane.Nie
wiem jak sie za to zabrac , jak rozplatac ten wezel gordyjski nie robiac
mojemu synkowi krzywdy .
Nie chodzi mi o slowa wspolczucia , raczej o rade, wskazowki.
Moj synek jest bardzo madry , nie musze mu"owijac w bawelne " , on lapie w lot
kazda sugestie i mysl.
Dziekuje z gory i pozdrawiam.
    • asia.sthm Re: Powazna rozmowa z 4 i pol latkiem 08.05.07, 17:14
      Hej,
      jestem pelna podziwu i wydaje mi sie ze lepiej postepowac niz to robisz chyba
      sie nie da. Idz na wyczucie i z tak madrym paniczem dojdziecie do sedna
      zagadnienia kiedy przyjdzie na to czas. On bedzie pytal, a ty bedziesz mu
      szczerze odpowiadac akurat na tyle o ile zapyta. W takiej sprawie nie nalezy
      wyprzedzac predkosci dziecka.
      Serdecznosci dla was dwojga.
      • rozesmiana75 Re: Powazna rozmowa z 4 i pol latkiem 09.05.07, 10:40
        Dziekuje bardzo za cieple slowa.
        Mam nadzieje ze wytrwam w swym dziele wychowaczym i nie zepsuje malego czlowieka :-)
        Pozdrawiam w pochmurnej dzis Warszawy :-)
    • iwucha Re: Powazna rozmowa z 4 i pol latkiem 09.05.07, 11:13
      Ja nie wiem, czy mówienie o grobie przyjaciela, którego kochałaś było dobrym
      rozwiązaniem. Uważam, że powinnas mówić synkowi o jego ojcu, opowiadać,
      odwoływać się do tego, że "poszedł do nieba a tu jest jego pomnik", mówić ,
      jaki był. Myślę, że to jest elementarna wiedza o korzeniach, potrzebna każdemu
      człowiekowi. Drzewo bez korzeni po pewnym czasie runie jak leci. Na Twoim
      miejscu mówiłabym mu o ojcu, jaki był, że go kochałaś. Myślę, że świadomość
      istnienia ojca w świadomości, w sercu będzie dla dziecka bardziej korzystna niż
      pomjanie tematu, mówienie o grobie przyjaciela itd. To ma krótkie nogi. Uważam,
      że trzeba nadążać za potrzebami informacyjnymi dziecka, dozowac mu je tak jak
      ono pyta zamiast czekania na odpowiedni moment, bo taki nie nadejdzie nigdy. A
      im później powiesz mu prawdę, tym wiekszy żal bedzie miało do Ciebie dziecko.
      Daj mu tyle, ile masz. Jak nie masz materiałów - trudno. A jak masz tę
      odrobinkę to trzymaj jak relikwie, pokazuj. Masz dobre wspomnienia i piękne
      opowieści. Buduj w sercu dziecka dobry, piękny, zgodny z prawdą obraz jego
      nieżyjącego ojca. Bo każde dziecko pragnie chociażby obrazu ojca w swoim sercu
      i biorącej się stąd samowiedzy "kim jestem" i wewnętrznego spokoju zamiast
      najlepszego niedopowiedzenia czy połowicznej prawdy. Ponadto zbudujesz z nim
      wspaniałą więź i zaufanie do siebie, czego wartości nie da się przecenić.

      Takie moje zdanie.

      A temat jego dziadków, ustalenia ojcostwa itd. na razie sobie z synkiem odpuść.
      • rozesmiana75 Re: Powazna rozmowa z 4 i pol latkiem 09.05.07, 12:24
        Ciesze sie z tego co napisalas.Bo to jest ta droga o ktorej mysle .
        Poczatek ktory wybralam wydal mi sie sluszny , choc to droga troche dokola , cel byl wyznaczony ten
        sam.Zatem zapewne wroce do rozmowy , bo wsrod tematow ostatnio poruszanych przez mojego
        malego czlowieka jest temat Taty .
        Dziekuje za Twoje slowa.

        Pozdrawiam :-)
        • iwucha Re: Powazna rozmowa z 4 i pol latkiem 09.05.07, 18:38
          Ja myślę, że to nie jest kwestia "poważnej rozmowy". Po prostu odpowiadaj na
          pytania, które synek będzie Ci zadawał, trochę opowiedz. On te pytania sam sobie
          będzie "dozował", podobnie jak odpowiedzi i w ten sposób sukcesywnie zbuduje
          sobie obraz taty. Za dużo informacji, za dużo emocji (choćby tych pozytywnych)
          naraz spowoduje chaos w jego małej główce. Powolutku, na zasadzie metody małych
          kroczków i jak najbardziej naturalnie :-)

          Tez jestem ciekawa opinii Pani expert!
          Ciepłe pozdrówka dołączam!
          • Gość: agnieszk@ Re: Powazna rozmowa z 4 i pol latkiem IP: *.48-210-81.netia.com.pl 10.05.07, 09:50
            Ja też bym radziła podobnie jak iwucha. Ja mam 4-latkę, którą adoptowaliśmy w
            wieku 6 tygodni - mamy też więc jej do przekazania jej własny "bagaż"
            doświadczeń. Mówimy jej o tym przy róznych okazjach - na początku trochę
            prowokując jej pytania na ten temat poprzez czytanie książeczek o urodzeniu
            dziecka; wówczas padały pytania typu "czy ty mnie urodziłaś ?", "czy byłam w
            Twoim brzuchu ?" itp. Sądzę, że Twoje już 4,5-letnie dziecko pewnie wiele razy
            zastanawiało się czy pytało, gdzie jest jego tatuś, bo przecież wie, że kazde
            dziecko ma dwoje rodziców. Moim zdaniem nie ma co unikać tego tematu tylko po
            prostu mówić prawdę - krótko, rzeczowo, w sposób przystępny dla dziecka, tak
            aby tą wiedzę przyswajało naturalnie jak każde inne informacje od Ciebie. Im
            później, tym trudniej - taka jest moja opinia.
    • rozesmiana75 Re: Powazna rozmowa z 4 i pol latkiem 09.05.07, 15:22
      Dzien Dobry Pani Justyno ,
      czy moge liczyc takze na Pani odpowiedz na moje pytanie .

      Pozdrawiam.
    • justyna_dabrowska Re: Powazna rozmowa z 4 i pol latkiem 11.05.07, 11:49
      Bardzo mi przykro, że ma Pani za soba tak trudne - tragiczne doświadczenie.
      Przychodza mi do głowy dwie rekomendacje - jedna to taka by jednak usiłować
      doprowadzic do tego by rodzina Partnera uznała realia i fakty czyli to, że
      Partner pozostawił po sobie synka. To jest rodzina synka - czy to sie komus
      podoba czy nie - i dla niego to sa bardzo ważne fakty. Może uda się, na
      przykład przy pomocy zawodowego mediatora - uzyskac jednak jakies porozumienie
      z rodziną. Byłoby to wazne dla dziecka także dlatego, że pozwoliłoby mu na
      zachowanie kontaktu ze swoimi "korzeniami" co dla rozwoju tożsamości człowieka
      jest bardzo ważne. Potrzebne sa zdjęcia, przedmioty, listy należące do taty by
      móc sobie stworzyc jakis jego "wewnetrzny" obraz.
      Druga sprawa to rozmowy z synkiem. Myslę, że trzeba mówić prawdę.
      Jak ją podać - co powiedzieć, w tym warto kierować się tym do czego dziecko juz
      dojrzało.
      Jeśli ma Pani w tej kwestii duża wątpliwości, zachęcam do konsultacji z doradca
      rodzinnym lub terapeutą.
      Pozdrawiam serdecznie
      JD

      • rozesmiana75 Re: Powazna rozmowa z 4 i pol latkiem 11.05.07, 13:04
        Witam Serdecznie ,
        dziękuję bardzo za odpowiedź.
        Gdzie mogę znależć namiary na doradcę rodzinnego lub terapeutę .
        Chcę by mój synek miał jasno określny swiat w którym żyje . By wiedział że był ktoś kto na niego
        bardzo czekał ale sie nie doczekał , niestety .
        Jeszcze raz dziękuję za wszystkie słowa.Pomogą mi one obrać właściwą drogę dalej , przez życie.

        Pozdrawiam.

        Dagny M.
    • scher Re: Powazna rozmowa z 4 i pol latkiem 11.05.07, 20:20
      rozesmiana75 napisała:

      > Bylam z Maluchem kilka razy na cmentarzu ,na grobie "jego Taty ".
      > Powiedzialam ze tutaj jest "dom" mojego przyjaciela, ktory nie zyje.

      Czytałem ten fragment kilka razy, nie mogąc wyjść ze zdumienia. Czy na pewno
      dobrze przeczytałem???

      W życiu nie przyszłoby mi do głowy nie powiedzieć dziecku o jego ojcu: Tato,
      tylko wymyślać jakiegoś "mamy przyjaciela".
      • Gość: mama Re: Powazna rozmowa z 4 i pol latkiem IP: *.60.227.87.static.vig.siw.siwnet.net 11.05.07, 21:47
        Alez ty jestes wrazliwy :(

        W zyciu nie byles w takiej sytuacji a wiesz najlepiej.
        Ten czlowiek byl najpierw przyjacielem mamy, potem zostal, a wlasciwie nie
        zdazyl zostac Tata swojego syna. Jest biologicznym jego ojcem, o czym dziecko
        napewno dowie sie wkrotce.

        Jaki nudny bylby swiat bez takich, co wszystko najlepiej wiedza ;)
        • rozesmiana75 Re: Powazna rozmowa z 4 i pol latkiem 14.05.07, 10:38
          Dziekuje "Mamo " za Twoje slowa .
          Dylemat zwiazany z tym co sie mowi dziecku a czego nie jest jednym z wiekszych
          przed jakim zycie nas stawia.Czasem prosciej byloby powiedziec , wiesz kochanie
          Twoja Tata umarl gdy byles u Mamy brzuszku.Co takie slowa moga spowodowac?Mysle
          ze tylko przerazenie . A mowienie o kims ze byl Przyjacielem , znaczy dla mnie
          duzo wiecej niz gdyby byl moim mezem.Byl kims najwazniejszym , Przyjacielem.
          Poprostu .W tym slwoie jest wszystko milosc , oddanie ,zaufanie .
          • mama303 Re: Powazna rozmowa z 4 i pol latkiem 14.05.07, 11:49
            rozesmiana75 napisała:

            .Czasem prosciej byloby powiedziec , wiesz kochanie
            > Twoja Tata umarl gdy byles u Mamy brzuszku.Co takie slowa moga spowodowac?
            Mysle
            > ze tylko przerazenie .

            Nie obawiaj sie. Dzieci z reguły przyjmują takie rzeczy całkiem naturalnie, o
            ile je w naturalny sposób przekażemy.
            Dopiero duzo później zaczynaja je analizować
            • asia.sthm Re: Powazna rozmowa z 4 i pol latkiem 14.05.07, 12:48
              mama303 napisała:

              > Nie obawiaj sie. Dzieci z reguły przyjmują takie rzeczy całkiem naturalnie, o
              > ile je w naturalny sposób przekażemy.

              Dlatego uwazam , ze sposob w jaki Rozesmiana przekazuje swojemu synkowi prawde
              jest naruralny, gdyz jest to jej sposob, instynkt jej podpowiada co akurat jej
              synek moze zrozumiec.
              Rozesmianej goraco polecam ufanie swojemu instynktowi.
              Znasz najlepiej swoje dziecko..

              I pozwole sobie jeszcze doradzic: wychowuj swojego synka tak, aby dal szanse
              potencjalnemu, gorliwemu ojczymowi, skoremu do podjecia sie roli Taty.
              :))) Warto zebys i Ty dala komus takiemu szanse.

              Dziekuje za pozdrowienia i odpozdrawiam serdecznie.
              • zofijkamyjka Re: Powazna rozmowa z 4 i pol latkiem 14.05.07, 15:00
                asia.sthm napisała:

                Rozesmianej goraco polecam ufanie swojemu instynktowi.

                Do instynktu dodałabym jeszcze troche wiedzy. Instynkt czasem zawodzi
                • rozesmiana75 Re: Powazna rozmowa z 4 i pol latkiem 14.05.07, 15:09
                  Zofio , dlatego tez zadaje pytania osobom madrzejszym odemnie , fachowcom w
                  dziedzinie wychowywania dzieci .Czuc ze robi sie dobrze to jedno ale
                  potwierdzenie tego opinia "fachowca " umocni mnie w tej drodze do celu .I stad
                  tez moje pytanie na tym ze forum.Dziekuje za wszystkie opinie , naprawde dziekuje .

                  Pozdrawiam,

                  Dagny M.
          • scher Re: Powazna rozmowa z 4 i pol latkiem 14.05.07, 21:05
            rozesmiana75 napisała:

            > A mowienie o kims ze byl Przyjacielem, znaczy dla mnie duzo wiecej niz gdyby
            > byl moim mezem.

            Ale dla dziecka to był ojciec! Nie wolno dziecka pozbawiać ojca, choćby i on
            już nie żył.

            Dwie rzeczy najważniejsze powinniśmy dać dziecku: pierwsza to _korzenie_, druga
            to skrzydła.
      • rozesmiana75 Re: Powazna rozmowa z 4 i pol latkiem 14.05.07, 10:40
        To sprobuj sobie to wyobrazic , poprostu sprobij .A nie osadzaj z gory nie
        znajac calosci tej jakze skomplikowanej sytuacji .
        Zanim cokolwiek napiszesz pomysl .

        Pozdrawiam.
    • iwucha Re: Powazna rozmowa z 4 i pol latkiem 14.05.07, 17:56
      Ja myślę, że skoro zaczęło sie od "Przyjaciela" to można iść tym torem dalej np.
      mówiąc o tym, że przyjaciel stał się ukochanym, że była wielka miłość a owocem
      tej miłości był synek. Stopniowo dozujesz informacje a jednocześnie nie
      zaprzeczasz swoim poprzednim deklaracjom = jesteś dla synka godna zaufania. Z
      tego "przyjaciela" nie ma się co wycofywać. A pobyt na cmentarzu nie będzie dla
      małego tak bardzo zaskakujący i abstrakcyjny. W tej sytuacji ja bym szła tym
      tropem zapoczątkowanym przez "przyjaciela".
Pełna wersja