Jestem wymagający,mówię stanowczym głosem

18.05.07, 16:34
Gdy czegoś wymagam od swojego syna(7lat), zwykle mowię stanowczym głosem, gdy
uważam że zrobił coś złego też zwracam mu uwagę w ten sposób, a nawet zdarza
mi się podnieść głos gdyż denerwuje mnie że moje dziecko popełniło błąd.
Walczę z tym ale jakoś mi nie wychodzi, ale co gorsza za każdym razem
następuje reakcja obronna mojej żony i zanim dziecko cokolwiek odpowie jest
tłumaczenie dziecka przez matkę i pretensja że dziecko się mnie boi.Chłopak
to wszystko słyszy i za każdym razem szuka obrony(nawet gdy jej nie
potrzebuje) u matki. Denerwuje mnie to jeszcze bardziej a wtedy zdarza mi się
że wybucham .Uważam że wymagać od dziecka trzeba wielu rzeczy i je
egzekwować.Czy macie inne zdanie i jak wygląda u Was ta sprawa.
Pozdrawiam.
    • lioninka Re: Jestem wymagający,mówię stanowczym głosem 18.05.07, 21:04
      Oczywiście, że od dziecka trzeba wymagać, ale trzeba wiedzieć czego wymagać.
      Trzeba pamiętać, że to jest tylko dziecko, które ma prawo do tego, żeby czegoś
      niechcieć zrobić czy zapomnieć i wcale nie musi to wynikać z jakiejś
      złośliwości czy złej woli dziecka, przecież my też nieraz sobie odpuszczamy
      pewne rzeczy, a dziecko to nie robot. Nie można również postawić dziecku za
      wysoko poprzeczki i wymagać zbyt wiele, bo dziecko temu nie poradzi i można je
      bardzo skrzywdzić. Poza tym w wielu przypadkach dużo więcej w wychowaniu można
      zdziałać spokojnym tonem głosu, przyjaznym spojrzeniem, pochwałą niż krzykiem i
      utrzymywaniem dystansu między sobą a dzieckiem.
    • mariuscho Re: Jestem wymagający,mówię stanowczym głosem 19.05.07, 02:36
      moja małżonka również staje między mną a synem, oczywiście broniąc go.
      i po mimo tego, że wiemy co się nam w naszych zachowaniach nie podoba to wciąż
      postępujemy w ten sam zakodowany sposób, szczęściem coraz rzadziej i z coraz
      łagodniejszymi konsekwencjami. osłabiamy takim napięciem nasze dzieci. jak?
      a mianowicie, mama zapętla się w krainę zbytniej łagodności, a to powoduje, że
      dziecko szuka z góry jej pomocy i nie potrafi przyjąć na spokojnie żadnej
      reprymendy, zaś my tatulki czujemy się obdarci z autorytetu, a to nas
      pomniejsza, skąd już tylko krok do samczej agresji.
      najlepiej to nie dać się zwariować i na początku samemu zminimalizować nasze
      ambicje, bo te nie zaprowadzą naszych dzieci wysoko.
      nie wymagajmy od dzieci. wymóg to postawienie jakiejś poprzeczki, ustalenie
      jakichś punktów odniesienia, a te zwyczajowo wypływają z naszej ambicji. nasze
      dzieci nie mają spełniać naszych ambicji, a raczej mają naturalnie za zadanie
      stać się samodzielnym organizmem na bazie zachowań rodziców. uczmy więc je jak
      się uczyć na własnych błędach. :-) i jeśli to możliwe to nie karćmy ich.
      dopingujmy kiedy coś idzie dobrze, wspierajmy w trudnych decyzjach i nie
      obwiniajmy za błędy.
      pozdrawiam
    • mama303 Re: Jestem wymagający,mówię stanowczym głosem 19.05.07, 19:37
      Po co zamieszczasz ten sam post na dwóch róznych wątkach?
    • saskiaplus1 Re: Jestem wymagający,mówię stanowczym głosem 29.05.07, 13:10
      A wiesz, co jest najważniejsze? Rodzice w sprawach wychowawczych ZAWSZE muszą
      prezentować wobec dziecka wspólne zdanie. Dlatego zacznij od rozmowy z żoną i
      ustalenia zasad wychowawczych, których OBOJE będziecie się konsekwentnie
      trzymać. W procesie wychowawczym dla dziecka rodzice muszą stanowić jedno, bo
      jeśli będzie wiedziało, że mama ma inne zdanie niż tata, zawsze będzie to
      wykorzystywać i nikomu nic dobrego z tego nie przyjdzie. Tu tkwi główny problem,
      a nie w tym, że Ty wymagasz więcej niż żona.
    • Gość: zbyt wymagająca? Re: Jestem wymagający,mówię stanowczym głosem IP: *.171.55.2.crowley.pl 25.06.07, 15:06
      W mojej rodzinie jest podobnie, z tą tylko różnicą, że to ja jestem tą złą
      matką, a mąż to ten dobry tatuś. I ja nie mam wygórowanych oczekiwań w stosunku
      do syna, bo czy wymaganie od 15-latka aby porządnie umył zęby to jest coś,
      czego nie można wykonać? Może Wam się to wydać śmieszne, ale ten problem z
      zębami to nie są żarty! Syn niby myje zęby dwa razy dziennie, ale autentycznie
      wygląda to tak, jakby zupełnie nie wiedział jak obsługiwać szczotkę do zębów!
      Zęby wyglądają koszmarnie! Naukę też olewa, porządek w pokoju też. I najgorsze,
      że jak go upominam podniesionym głosem, bo w końcu nie wytrzymuję,(ile razy
      można mówić i prosić, no ile????) mąż zwraca mi uwagę, że ja krzyczę. Tak
      krzyczę, bo jest to takie moje wołanie o pomoc. Bo wszystko co związane z
      wychowaniem syna jest na mojej głowie! Ale nie tylko, bo pracuję zawodowo w
      pełnym wymiarze, uprawiam ogrod przy naszym domu, robię zakupy, sprzątam, piorę
      i gotuję, chodzę na wywiadówki (mąż nigdy w życiu nie był i powiedział, że
      nigdy nie pójdzie). Jeśli coś się dzieje ze zdrowiem to też muszę się wszystkim
      zająć. Czasem mam wrażenie, że mam dwoje dzieci, bo mąż zupełnie nie dorósł do
      ojcostwa. Po ponad 15 latach małżeństwa rozważam rozwód, bo już nie mam siły
      odbijać się o mur milczenia swojego faceta, który nigdy nie ma nic do
      powiedzenia jeśli pojawia się jakiś problem wychowawczy. Potrafi mi jedynie
      wypominać, że mam złe podejście do syna. Na mój argument, że milcząc, nie
      stawiając synowi żadnych poprzeczek, nie rozmawiając z nim na żadne ważne i
      życiowe tematy, też go dobrze nie wychowa, mój mąż.... jak myślicie? Tak.
      Milczy.
      • Gość: luka 91 Re: Jestem wymagający,mówię stanowczym głosem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.06.07, 10:11
        juz chyba tego nie zmienisz, możesz tylko zmienić siebie, a może wtedy mąz
        przemówi - choć nie wiadomo, może lepiej żeby nie...Znasz małzeństo Dulskich?
        • Gość: zbyt wymagająca? Re: Jestem wymagający,mówię stanowczym głosem IP: *.171.55.2.crowley.pl 03.07.07, 14:56
          Wybacz, ale chyba nie za bardzo zrozumiałam Twoje intencje i porównanie mojej
          sytuacji do rodziny Dulskich. Co mam w sobie zmienić??? przestać wymagać od
          syna??? od męża??? Uważasz, że stawiam zbyt wysoką poprzeczkę i moi panowie nie
          są w stanie jej przeskoczyć?
      • Gość: podobna Re: Jestem wymagający,mówię stanowczym głosem IP: *.acn.waw.pl 29.06.07, 23:25
        mam taka sama sytuacje tyle ze z dzeckiem dwuletnim
        chyba powaznie zastanowie sie nad rozwodem zanim dziecko bedzie rozumialo coraz
        wiecej
      • sally30 Re: Jestem wymagający,mówię stanowczym głosem 03.07.07, 18:29
        Aja cie dobrze rozumiem mam dziecko 6 letnie i podobnie wszystko jest na mojej
        glowe problemy zdrowotne ja wychowawcze ja maz milczy ja krzycze bo potrzebuje
        wsparcia a on nie rozumie o co mi chodzi i jeszcze twierdzi ze mam focha.Na
        moje zarzuty odpowiada ze on tez sie martwi.Dokladnie dwojka dzieci w domu
        dobrze ze chociaz zgodnie sie bawia.
        • Gość: zbyt wymagająca? Re: Jestem wymagający,mówię stanowczym głosem IP: *.171.55.2.crowley.pl 04.07.07, 09:21
          Do Podobnej i Sally30. Dzięki dziewczyny za to, że poprzez swój głos na tym
          forum wskazujecie, że nie tylko ja borykam się z takimi problemami. Wiecie, że
          ja przez te prawie 15 lat małżeństwa, żyłam w przeświadczeniu, że to wszystko
          moja wina, że to ja nie umiem wychowywać syna, że to ja jestem ta niedobra
          matka i żona, że w zasadzie jestem do niczego pod każdym względem. Nabawiłam
          się nerwicy lękowej i depresji. Teraz jestem w trakcie leczenia i może dlatego
          w końcu udało mi się powiedzieć - DOŚĆ! Nie będą ofiarą swojego niedojrzałego
          męża. A to, że czasem pokrzyczę na syna, pogonię do roboty, prędzej czy później
          wyjdzie mu to na zdrowie, bo w przyszłej pracy, jak będzie się obijać i
          bumelować, to nikt go nie przytuli, tylko poleci mu po premii, opierdzieli,
          albo wywyali z pracy. Bo takie jest życie. Na razie nie wiem co dalej z moim
          małżeństwem. Tak, myślę o rozwodzie, nawet zasygnalizowałam to, ale oczywiście
          mąż z tego żartował. Teraz przyjęłam jego metodę - metodę milczenia (w stosunku
          do mężą, a nie do syna), no i wyniosłam się z sypialni. Wiem, że czeka nas
          poważna i długa rozmowa, ale w tej chwili nie mam na nią siły. Ja, zwolenniczka
          omawiania i wyjaśniania wszystkiego co leży "na wątrobie" teraz milczę, jak
          zaklęta. Dziewczyny, nie zrozumcie, że namawiam Was do rozwodu, bo wcale nie
          uważam, że jest to jedyne słuszne rozwiązanie. Próbujcie rozmawiać i
          uświadamiać swoich partnerów, że ojciec to nie kumpel, że bezstresowe
          wychowanie, jakie chyba stosują, nikomu jeszcze nie wyszło na zdrowie.
          Powodzenia, siły i wytrwałości.
    • justyna_dabrowska Re: Jestem wymagający,mówię stanowczym głosem 04.07.07, 15:24
      jestem ciekawa dlaczego błędy dziecka tak Pana irytują? Przecież każdy z nas
      popełnia błedy A ZWLASZCZA dziecko. W wychowaniu sprawdza sie zasada - TYLE
      WYMAGAN ILE MIłOśCI. Zachęcam do refleksji

      Pozdrawiam
      JD
Pełna wersja