Czy się odzywać?

IP: 88.220.76.* 21.05.07, 13:24
Nasz synek to wrażliwa i radosna 5 - cio letnia mądrala. Często jednak - my
dorośli - sprzeczamy się co do pewnych reakcji na jego zachowanie. Często gdy
słyszę, że jest niesłusznie o coś "oskarżany" wtrącam, że to nie było tak lub
tłumaczę go (trudno mi nie zareagować gdy wiem, że było inaczej). Problem się
pojawia gdy po tej drugiej stronie jest mąż. On uważa, że podważam jego
autorytet itd itp - AWANTURA. Tłumaczę, że podważanie autorytetu to chyba
raczej objawia się czymś innym niż poświadczaniem prawdy lub zaprzeczaniem
nieprawdzie - na nic! Piszę bo już sama nie wiem.....
    • mariuscho Re: Czy się odzywać? 22.05.07, 01:03
      nie łatwo będzie mi odpisać, bo sam jestem ten z drugiej strony, czyli mężem.
      dopóki ojciec nie bije dziecka i nie krzyczy na nie, a wyjaśnia jakiś problem,
      dopóty nie powinnaś wchodzić między nich, bo skończy się to szukaniem przez
      dziecko pomocy u matki w każdej sytuacji i nie będzie łatwo zwrócić mu uwagi. po
      części tak się stało u nas i aby dać reprymendę synowi muszę to robić okrężną
      drogą. jednak z tego co piszesz nie w tym rzecz, a braku zrozumienia. twój mąż,
      z krótkiego opisu, jest typem ślepego maczo. Cyt.: "Często gdy
      > słyszę, że jest niesłusznie o coś "oskarżany" wtrącam, że to nie było tak lub
      > tłumaczę go" więc o co chodzi, nie powinno być problemu, mąż się pomylił,
      kwestia czy się do tego przyzna, bo jeśli nie to pozostanie maczo i zrobi ci
      awanturę, ale mimo tego nie powinnaś nie dopuszczać by mąż nie słusznie oskarżał
      dziecko. powinniście przede wszystkim wyjaśnić sobie tę kwestię, czy ty
      podważasz jego autorytet, czy on robi z siebie błazna w oczach niewinnego
      dziecka, wieczorem, gdy wasz syn już śpi i pracować nad własnym ego, a jeśli nic
      z tego... to raczej oddaj męża do naprawy. :-)
      pozdrawiam
      • Gość: Aga Re: Czy się odzywać? IP: 88.220.76.* 22.05.07, 09:08
        Wielkie dzięki za dużą pomoc! Fajnie poznać opinię "drugiej strony".
        Utwierdziłam się w przekonaniu, że do porozumienia w tej kwestii czeka mnie
        daleka droga i szczerze mówiąc wątpię żebyśmy doszli do celu (mąż uważa, że
        generalnie wtrącanie się między nich w obojętnie jakiej kwestii, bez względu na
        to czy ma rację czy nie, to podważanie autorytetu; moja teściowa utwierdza go w
        tym przekonaniu, wychodząc z założenia, że jak jeden rodzic coś powie to drugi
        może się odzywać tylko wtedy jak dziecko nie słyszy). Wiem, że nic takiego
        strasznego się nie dzieje i ludzie mają poważniejsze problemy, ale chciałabym
        wreszcie obrać jakąś słuszną drogę w tej kwestii i się jej trzymać - nikomu nie
        szkodząc. "Ślepy macho" to chyba jest to i niestety zwykle zwycięża, a szkoda
        bo to fajny facet i kochany tata (mimo wszystko).:-)
        • mariuscho Re: Czy się odzywać? 22.05.07, 20:53
          Długa droga jest do wszystkiego, a szczególnie do porozumienia z maczo, a wiem
          to z autopsji, ale najważniejsze abyś nie wątpiła bez względu na okoliczności i
          wpływ teściowej. Bądź otwarta, nie kryj się ze swoimi spostrzeżeniami - w końcu
          to twój mąż, wzajemnie się wybraliście - aż do skutku. Nie ma to tamto i uważam,
          że powinnaś reagować na niesłuszne oskarżenia (to również jest pomocne dla męża,
          za chwilę wytłumaczę), ja również mówię mojej żonie, że podważa mój autorytet
          stając między mną a synem, ale dziękuję jej (niestety wciąż z lekkim
          opóźnieniem, ale wszystko się zmienia na lepsze dzięki otwartym wieczornym
          rozmowom) jeśli wytknie mi w ten sposób mój faktyczny błąd. I tu właśnie
          tłumaczę w jaki sposób jest to pomocne nam - maczos... zyskuje na autorytecie
          tylko ten maczo, który potrafi się przyznać do błędu, jeśli takowy miał miejsce,
          a traci ten maczo, który ślepo jak wół tłucze w kółko ten sam swój błąd i nawet
          nie potrafi przyjąć prawdy, bo przecież dziecko, choćby 3 czy 4 letnie, wie
          dobrze czy stłukło coś czy nie, więc żony robią nam wielką przysługę wskazując
          na niesłuszność naszych decyzji. Pozdrowienia dla Twego maczo, życzę mu (wam)
          aby w końcu otworzy oczy i zauważył, że lepsza jest nawet późno przyjęta prawda
          od autorytarnego błędu.
          Pzdrawiam
          • Gość: Aga Re: Czy się odzywać? IP: 88.220.76.* 23.05.07, 11:07
            WIELKIE DZIĘKI!

            Zyczę Ci WIELU dobrych ludzi na Twojej drodze.
    • scher Re: Czy się odzywać? 22.05.07, 07:16
      Gość portalu: Aga napisał(a):

      > Często gdy słyszę, że jest niesłusznie o coś "oskarżany" wtrącam, że to nie
      > było tak lub tłumaczę go

      Czyli o co konkretnie jest niesłusznie "oskarżany"?
      • Gość: Aga Re: Czy się odzywać? IP: 88.220.76.* 22.05.07, 10:44
        Chodzi o zwykłe codzienne sytuacje np.: "gdybyś nie robił..... to by to nie
        spadło itd itp". W takich sytuacjach jeśli wiem, że "nie robił" to poprostu to
        mówię. Męża to strasznie denerwuje, a ja tego nie mogę zrozumieć. Podobnież jak
        podnosi na dziecko głos, zdarza mi się powiedzieć "nie krzycz". Według mnie to
        normalne codzienne sytuacje wpisane w życie rodzinne, ale teściowa i mąż
        uważają, że robię źle i potem już sama się zastanawiam...
        • iwucha Re: Czy się odzywać? 22.05.07, 11:52
          Ja też uważam, że tego się nie powinno robić - czytaj: wchodzic w paradę między
          ojca i dziecko nawet jeśli w Twojej ocenie ojciec dziecka nie ma racji (nie
          mówimy tu o sytuacjach związanych z przemocą itd. ale o owych codziennych
          pierdołach).
          Ja bym postawiła na 2 metody - proste jak drut przy odrobinie dobrej woli:
          1) oboje mówicie dziecku, że mama z tatą muszą razem cos postanowic w tej danej
          kwestii i po jakimś czasie dziecko zostaje poinformowane o tym, co razem
          uradziliście. Oczywiście nie w jego obecności. Po prostu przerywacie awanturę w
          jakims momencie, dogadujecie się w odosobnieniu jakoś i tyle.

          2) jeśli Twój mąż w ramach takiej narady uzna swój błąd, to ma pretekst by
          dziecko przeprosić. A to też ważne i bardzo wychowawcze - wówczas uczycie
          dziecko na własnym przykładzie, że czasem trzeba przyznac się do błędu i
          przeprosić - tak w ramach "skutków ubocznych" całego zajścia.

          Myslę, że warto takie kwestie ustalić bo wychowywanie dziecka w takim chaosie,
          bez wspólnego frontu to w dłuższej perspektywie podcinanie sobie gałęzi na
          której siedzicie i realnych skutków wychowawczych nie będzie. A zostanie tylko
          wzajemna spychologia i obwinianie.
          • justyna_dabrowska Re: Czy się odzywać? 22.05.07, 16:26
            Mam nieco odrębne zdanie od moich poprzedniczek. To znaczy myslę że w sprawach
            zasadniczych (na co pozwalamy, jak organizujemy czas dziecku, w jaki rozwój
            inwestujemy itp) nie powinno byc między rodzicami sprzeczności bo wtedy
            rzeczywiście dziecko traci głowę. Jednak w sprawach codziennych, zwykłych - nie
            widzę powodu żeby wprowadzać jakieś tabu, zasadę że "nigdy się nie wtrącam"
            lub "zawsze się wtrącam". To jest życie, materia płynna i warto móc w domu
            zachowywać się zgodnie z tym co sie czuje i mysli.
            Jestem przekonana że autorytet, prawdziwy autorytet buduje sie nie na tym, że
            ojciec jest prezentowany dziecku jako nieomylny tylko na tym, że dziecko czuje
            sie przez niego kochane, lubi go, szanuje, liczy sie z jego zdaniem , widzi że
            ojciec postepuje w zyciu zgodnie z tym co myśli, itd itd. Autorytet może
            przyznac sie do błedu, to normalne, ludzkie....
            Inną sprawa jest to, że jeśli w małżenstwie jakas sytuacja powtarza się często -
            to warto sie we dwoje nad nią zastanowić. Jesli np żonę irytuje stanowczy ton
            męża, lub uważa ona że jest zbyt surowy dla dziecka - powinni to we dwójkę
            przegadać i ustalic o co tak naprawdę chodzi. Bo byc może jest to jakaś sprawa
            między nimi, nie dotycząca dziecka...

            Pozdrawiam
            JD
            • Gość: Aga Re: Czy się odzywać? IP: 88.220.76.* 23.05.07, 08:52
              Pani Justyno!

              Bardzo dziękuję za odpowiedź. Uspokoiła mnie Pani i bardzo pomogła.
              Życzę dalszych sukcesów i wielu, wielu dobrych ludzi na Pani drodze!
        • scher Re: Czy się odzywać? 23.05.07, 10:05
          Gość portalu: Aga napisał(a):

          > Chodzi o zwykłe codzienne sytuacje np.: "gdybyś nie robił..... to by to nie
          > spadło itd itp". W takich sytuacjach jeśli wiem, że "nie robił" to po prostu
          > to mówię.

          Za lepszą drogę uważam uczenia dziecka samodzielności. W normalnej rodzinie
          dziecko samo powinno mieć szansę wyjaśnienia sytuacji z ojcem czy matką.
          Powinno być do tego zachęcane: jeżeli zostaniesz o coś niesłusznie posądzony,
          zawsze możesz nam o tym powiedzieć, od razu albo nieco później. Rodzice tylko
          ludzie i też mogą źle ocenić sytuację. To działa pod warunkiem, że zawsze
          będziesz mówić prawdę. Jak coś źle zrobisz, to się uczciwie przyznaj. Lepsza
          najgorsza prawda od najlepszego kłamstwa.

          Dziecko mające ciągle adwokata nie uczy się samodzielności i odpowiedzialności
          za własne postepowanie.

          > Podobnież jak podnosi na dziecko głos, zdarza mi się powiedzieć "nie krzycz".

          Może spróbować nieco kobiecej dyplomacji? Podejść, pocałować, z miłym
          uśmiechem: Kochanie, nie denerwuj się tak, to przecież drobiazg :)
          • Gość: Aga Re: Czy się odzywać? IP: 88.220.76.* 23.05.07, 11:00
            Wiesz, po pierwsze to niekoniecznie musi być drobiazg.
            Ja poprostu uważam, że krzykiem nie załatwia się jakichkowliek spraw.
            Zastanawiam się też nad taką rzeczą: krzyk jest zły - generalnie negatywna
            reakcja, której należy unikać - jeśli "głaszczesz" krzyczącego to wysyłasz
            dziecku informację, że nie każdy jest ganiony za złe zachowanie, niektórzy to
            nawet dostają buziaki. I nie chodz mi o to, że ojca należy ganić - absolutnie
            nie - tylko o to, że można normalnie stwierdzić fakt.
            • mariuscho Re: Czy się odzywać? 23.05.07, 16:51
              ojcu należy pomóc w utrzymaniu autorytetu i wskazywać mu jego błędy, najlepiej wieczorem gdy dziecko już śpi, ale oczywiście nie możesz dopuścić by ojciec krzyczał na syna - nie słusznie. najlepiej żeby w ogóle nie krzyczał, a normalnie z chłopakiem rozmawiał, bo pięciolatek jest już chyba wystarczająco rozumny i wygadany. znam to z autopsji i szczerze dziękuję swojej żonie za wytknięcie moich niesłusznych krzyków - aktualna sytuacja jest o wiele zdrowsza. no i kurcze szkoda, że twój mąż po aż pięciu latach bycia ojcem wciąż nie widzi chowania się pod spódniczką swojej mamy i opiernia swojego ojcostwa na jej opini. MACZO. :-D
              pozdrawiam
Pełna wersja