Pani Justyno proszę o pomoc (2)!!!

28.05.07, 13:22
Pani Justyno!
Jestem mamą 3,5 letniego Kuby i od pewnego czasu mam problem z moim synkiem.
Zacznę jednak od początku - wydaje mi się to istotne ponieważ może mieć
bezpośredni związek z jego zachowaniem. Urodziałam dziecko w wieku 29 lat i
wydawało mi się że wiem o co chodzi i że doskonale dam sobie radę ale
rzeczywistość nie okazała się tak różowa. Przeszłam też przez depresję
poporodową i prawdę mówiąc dziecko mnie przerażało; przekonana byłam że nie
jestem dobrą matką; wolałam nie zostawać z nim sam na sam. Nie potrafiłam też
odczytać pewnych komunikatów które dla innych matek były oczywiste dla mnie
jednak kompletnie nieczytelne. On bezustannie płakał a ja byłam bezradna. W
dalszym ciągu jestem przekonana że nie jestem dobrą matką, że nie spełniam
się w tej roli. Kubuś nigdy nie należał do dzieci spokojnych - jest żywy i
energiczny ale też nerwowy - łatwo go zdenerwować a wtedy... histeria i
tupanie nogami itd. Czasami zagryzam zęby ale też jestem nerwusem i łatwo
mnie sprowokować. Awantura jest gotowa. Kubuś jest indywidualistą a teraz
jest nie do zniesienia tzn: może dlatego że nie mieliśmy takiej więzi jak
powinniśmy mieć - on bardziej związany czuje się z tatą (nie jesteśmy razem
ale mały widzi sie z tata codziennie i razem też spędzamy czas) i on jest dla
niego autorytetem i wyrocznią. Teraz jego histerie przybrały takie formy -
płacze o byle co - wystarczy coś powiedzieć co mu nie odpowiada a już
wrzeszczy. Pyskuje i brzydko się do mnie odnosi - tak lekceważąco (nie
ukrywam że jest to dla mnie przykre) i czasami nawet uderzy. Oczywiście nie
pozostaję na to obojętna ale przyznam że nie wiem co w takich sytuacjach
robić i jak z nim rozmawiać żeby go nie zdenerwować bo jak próbuję mu
powiedzieć że tak nie wolno, albo czemu tak robisz to on odpowiada: bo tak.
Zresztą mam czasami wrażenie że on nie słucha tego co mówię bo jest gdzieś
zapatrzony i wydaje się jakby był myślami gdzieś w innym miejscu. Nie patrzy
na mnie - jakby mnie ignorował. Zdarzało się że jak płakał bo czegoś mu nie
chciałam dać ignowrowałam to - może on teraz odwdzięcza się tym samym.
Wiem że moje problemy mogą wynikać również z faktu że nigdy nie była z mim
tak blisko jak on jest z tatą (tata pomaga mi w opiece nad nim ale go nie
wychowuje odgrywa raczej rolę kolegi do zabawy) i nie mogę do niego w żaden
sposób dotrzeć. Ostatnio powiedział babci że mnie nie lubi bo go biję w pupę.
Pzrestraszyłam się - to prawda czasem zdarza mi sie go uderzyć i mam potem
straszne wyrzuty sumienia. Źle sie z tym czuję. Kocham go bardzo ale czasami
nie daję juz rady i nie wiem jak powstrzymać swoje emocje.
Ostatnio też miała miejsce taka oto sytuacja: byłam z nim na placu zabaw a on
ni stąd ni zowąd rzucił w mój rower i przy okazji we mnie piaskiem. To ja nic
nie mówiąc chwyciłam go i powiedziałam że skoro nie umie się zachować to
idziemy do domu. Posadziłam go w foteliku i zabrałam. Ryczał w nibogłosy i
przepraszał - ale ja rzeczywiście zabrałam go do domu. Potem zastanawiałam
się czy nie za bardzo impulsywnie postąpiłam ale nie widziałam wówczas innego
rozwiązania.
Są też takie sytuacje że mały chce do kogoś iść jak mu mówię że dzisiaj nie
to on wpada jakby w szał i żadne tłumaczenie nie dociera. Co robić? Ja wiem
że moje problemy mogą się wydawać błache ale wyprowadzają mnie z równowagi.
Może też jest tak że ja bardzo skupiam uwagę na tych jego złych zachowaniach
i juz nie dostrzegam tego co jest w nim dobre ale tyko to co złe - a Kuba to
tak poza wszystkim dobry chłopiec.
Jak widzę też inne matki które idą ze swoimi pociechami i one słuchają ich
(obserwując chociaż inne matki na placu zabaw) to nie ukrywam że im
zazdroszczę i zastanawiam się czemu nie mogę dogadać się z własnym dzieckiem.
A może to taki wiek. Pani Justyno - proszę o pomoc - jak postępować żeby nie
miało to negatywnego wpływu na jego dalsze losy.
Może nie byłam w tym liscie zbyt konkretna i może haotyczna ale starałam się
po krótce przedstawić sytuację. Czy własnie teraz przyszedł czas na bunt -
Kubuś stał sie teraz przemądrzały i czasem nawet arogancki.
Nie lubi sprzeciwu i czasem boję się mu odmówić by nie wszczynać awantury.
Czasem też wydaje mi się że nie mam u niego autorytetu - jego autorytetem
jest tata - a ja jestem na drugim planie. Oczywiście nieraz rozmawiałam na
ten temat z tatą Kuby ale On twierdzi że jestem przewrazliwiona i że
właściwie nie ma problemu.
Pani Justyno - bardzo proszę o radę. Pozdrawiam. Anna.
    • justyna_dabrowska Re: Pani Justyno proszę o pomoc (2)!!! 29.05.07, 14:03
      Myśle, że w swoim liście sama Pani zawarła odpowiedź. Boryka się PAni ze swoim
      macierzyństwem - nie znajduje PAni w nim radości tylko ciężąr i mitręgę. Co
      jeszcze trudniejsze to ma PAni stale wyrzuty sumienia, że nie jest PAni dość
      dobrą matką. TAkie wyrzuty sumienia o tyle prowadzą na manowce że są dla nas
      złym doradcą. Podpowiadaja zachowania wobec dzieci nazbyt uległe ( nie chcemy
      byc zbyt stanowczy bo boimy się że to dlatego, że nie kochamy dziecka).
      Wobec tego, że dziecko wszystkie te nasze wahania i niepewności wyczuwa - samo
      czujue się niepwenie i atakami złości "testuje" gdzie TAK NAPRAWDE sa granice
      naszej tolerancji...
      Wydaje mi się że dodatkowym obciążeniem może być fakt, że wychowuje PAni synka
      sama a więc nie ma PAni wsparcia wtedy gdy jest Pani ciężko. Jest Pani sama ze
      swoimi myslami i...wyrzutami sumienia. Żeby to wszystko uporządkować warto
      zacząc od siebie...proponowałabym by rozważyła PAni np wyjazd na Grupę Otwarcia
      ( Laboratorium Psychoedukacji organizuje takie grupy co miesiąc) - jest to o
      tyle dobra forma terapii, że trwa 5 dni , jest w ośrodku poza miastem gdzie
      można się sobą zająć w oderwaniu od codziennych zajęć.
      jesli to niemożliwe, proponowałabym udział w jakiejśc grupie wsparcia dla matek
      w Pani okolicy, w razie czego, prosze pisać, pozdrawiam serdecznie
      JD
      • annakuba Re: Pani Justyno proszę o pomoc (2)!!! 29.05.07, 14:15
        Dziękuję za odpowiedź. Niestety nie mogę skorzystać z wyjazdu poza dom a o
        grupie wsparcia (jestem z małego miasta) też nie słyszałam - myślę o wybraniu
        się z dzieckiem do psychologa - zobaczymy. Jeszcze raz bardzo Pani dziękuję.
        • malgoska13 Re: Pani Justyno proszę o pomoc (2)!!! 29.05.07, 14:39
          do psychologa to powinnaś się wybrać ale ze sobą...
          Kiedy oststnio pochwaliłaś swoje dziecko?
          Kiedy powiedziałaś mu, że jest dla Ciebie ważny?
          Jak czytam opis zachowań twojego dziecka to nie obraź się ale widzę w tym
          samą Ciebie...
          Naprawę waszych relacji powinnaś rozpocząć od siebie a dziecko szybko zmieni
          swój stosunek do Ciebie.
          • annakuba Re: Pani Justyno proszę o pomoc (2)!!! 29.05.07, 14:44
            Pewnie masz rację - nie jestem osobą tak całkiem bezduszną - chwalę go i
            codziennie mówię mu że go kocham ale czasami nie wytrzymuję - jestem po prostu
            nerwusem - staram się z tym walczyć. Narazie się udaje - obiecałam sobie że
            zmienię swój stosunek do synka. Pani Justyna również ma rację - macierzyństwo
            nie przynosi mi takiej satyswakcji jak sądziłam i pewnie stąd te problemy - ale
            się staram więc chyba nie jestem taką wyrodną matką.
    • ortodoksa1 Re: Pani Justyno proszę o pomoc (2)!!! 29.05.07, 20:16
      Oczywiście,że nie jesteś! Trzeba pamiętać że są dzieci łatwiejsze i trudniejsze w wychowaniu. I często nie
      ma wtym winy rodziców. Najważniejsze ,że się starasz .Nie musisz być mamą doskonałą. Dostrzegasz
      problem i starasz mu się zaradzić i myślę, że jesteś na dobrej drodze. Wizyta u psychologa jest dobrym
      pomysłem. Taka rozmowa może pomóc przede wszystkim Tobie. A jak Ty będziesz spokojniejsza to i
      dziecko się uspokoi. Pozdrawiam
    • steffan Re: Pani Justyno proszę o pomoc (2)!!! 30.05.07, 13:04
      witaj. wydaje mi się, ze powinnać zacząć od siebie i pójśc do psychologa ze
      sobą, a nie z dzieckiem. rozumiem, że jest ci trudno i wydaje mi sie, ze nie
      masz wsparcia w otoczeniu. z twojego opisu wynika, że maluch nie ma jasno
      określonych zasad i gubi sie w tym, a ty nie jestes konsekwentna, bo boisz się,
      ze jestes wtedy zbyt surowa. pomyśl najpierw o sobie, ustabilizuj swoje emocje,
      a wtedy będzie ci łatwiej ułozyć relacje z dzieckiem. macierzyństwo wcale nie
      jest takie, jak pokazuja obrazki w kolorowych gazetach i wiele mam przezywa to
      ciężko. trzymaj się.
Pełna wersja