nie wiem komu wierzyc

IP: *.pools.arcor-ip.net 04.06.07, 19:56
pare dni temu pisalam o problemie noszenia coreczki na rekach, Odp. pani
Justyny bardzo mnie pokrzepila, jednak jeszcze tego samego dnia, na lamach
www.gazeta.pl przeczytalam sprzeczne z pani zdaniem opinie. Jedno to artykul
na temat zasypiania - ze nalezy wykluczyc mnie jako rodzica z rytualu
zasypiania (czyli nie nosic, nie dotykac lub zagadywac), a drugie to w
kalendarzu twojego dziecka - chyba w 13tym tygodniu zycia pisza zeby starac
sie nie przyzwyczajac dziecka do zasypiania na rekach. Ktoremu ekspertowi
wierzyc? Najlepiej wlasnej intuicji, wiem - ale to 1sze moje dziecko i nie do
konca wiem czy ta moja intuicja dobrze podpowiada... pozdrawiam
    • verdana Re: nie wiem komu wierzyc 04.06.07, 20:10
      Moim zdaniem - o ile mamie nie przeszkadza noszenie na rękach - nosić.
      O ile przeszkadza i chce , aby dziecko zasypiało samo - nie nosic.
      Dla dziecka to i tak nie ma znaczenia. zarowno te ze szkoly noszenia, jak i nie
      noszenia wyrastaja tak samo.
    • justyna_dabrowska Re: nie wiem komu wierzyc 05.06.07, 08:53
      Myślę że jeśli dziecko potrzebuje noszenia to nosić, a jeśli malec daje sobie
      radę bez noszenia to nie robic nic na siłę. ja swoje dzieci nosiłam i wyrośli na
      spokojnych, zrównoważonych ludzi. Nie wiem co by było gdybym ich nie nosiła ale
      wtedy wyraźnie tego potrzebowały. Doświadczenie mi mówi, że jeśli nie ma walki z
      dzieckiem w tej sprawie, jesli dziecko się tym kontaktem nasyci, jakby "naje" to
      potem po prostu z tego wyrasta. Bardzo praktyczna wydaje sie tu chusta w której
      można dziecko nosić a jednoczesnie robić swoje ...warto tez wprzęgnąc w noszenie
      innych członków rodziny.
      • verdana Re: nie wiem komu wierzyc 05.06.07, 08:59
        I tu się nie zgodzę.
        Matka, ktora czegos bardzo nie lubi, daje coś dziecku "wbrew sobie" , wcale nie
        przyczynia się do rozwoju i szczęścia dziecka. Jest spięta, nosi dziecko, a
        mysli "kiedy ono wreszcie zaśnie , pozbędę sie go i bedę mogła spokojnie
        popracować?". dziecko takie rzeczy wyczuwa.
        Bardzo bałabym sie radzic matkom. by robily coś, czego bardzo nie lubią. Widze
        sporo matek, ktore cale wczesne dziecństwo byly tylko dla dziecka, robiły
        wszystko to, czego dziecko "potrzebowało", i bardzo szybko sie wypalily.
        • jola_ep Re: nie wiem komu wierzyc 05.06.07, 09:36
          > Jest spięta, nosi dziecko, a
          > mysli "kiedy ono wreszcie zaśnie , pozbędę sie go i bedę mogła spokojnie
          > popracować?".

          A może po prostu dać przestrzeń na cieszenie się dzieckiem? Co to znaczy
          "popracować"? Uważasz, że normalna kobieta woli pracować od np. odpoczywać? ;)

          Moja mama na początek mojego macierzyństwa dała mi bardzo fajny prezent.
          Przyjechała na dwa tygodnie (a wtedy chorowała i był to dla niej wysiłek).
          Zadbała o to, abym zajmowała się tylko dzieckiem (mąż też pomagał). Kąpać nie
          chciała, bo stwierdziła, że ona nie pamięta, a my jak zrobimy, to zrobimy, ale
          na pewno dobrze ;) Jak przyszła położna to wszczęła rozmowę, jak to ja świetnie
          zajmuję się dzieckiem, jak dobrze trzymam, pewnie i delikatnie. Wiedziałam, że
          tylko tak gadają, ale jednocześnie było mi miło - ktoś we mnie wierzył :))

          Miłość do mojego pierwszego dziecka rodziła się powoli, ale ja dałam sobie na
          nią czas. A rodzina dała mi czas na dziecko. Nikt nie mówił "nie noś, bo się
          przyzwyczai". Sama zaś odkryłam, że czas karmienia, to czas _dla mnie_: mogłam
          czytać, oglądać telewizję, słuchać muzyki, a mąż donosił jedzenie. Nosić i
          "pokazywać świat" mi się nie chciało, więc tańczyłam z dzieckiem w objęciach w
          takt muzyki z MTV ;) Odkryłam, że karmienie niemowlęcia na moim brzuchu (ciało
          do ciała) doskonale je uspokaja i mnie przy okazji ;) I z radością wychodziłam z
          domu, gdy mąż wracał z pracy ;)

          Masz rację z tym, że dziecko wyczuwa napięcie matki. Dlatego myślę, że powinna
          ona spokojnie zaufać sobie i swojemu dziecku. Spełniać jego potrzeby - choć nie
          na siłę. Ale w tym co powinna zrobić można przecież odkryć coś dla siebie.
          Trudno odnaleźć jakąś przyjemność w noszeniu dziecka, gdy myślimy "trzeba zrobić
          to i tamto". A nie zawsze trzeba. Może warto spojrzeć z właściwej perspektywy:
          co jest w naszym życiu dla nas ważne. Ja z roli doskonałej matki, żony i
          gospodyni zrezygnowałam dawno.

          Pozdrawiam
          Jola
          • verdana Re: nie wiem komu wierzyc 05.06.07, 14:19
            Normalna kobieta czasem woli pracować, a czasem odoczywać. Dla mnie np. praca
            była wtedy wazniejsza i konieczność rezygnacji z niej nie pozwalalaby mi
            sieszyć się ani odpoczynkiem, ani macierzyństwem - tak też bywa. Jeśli cieszy
            się dzieckiem, to problemu nie ma. Problem jest tylko wtedy, gdy nie cieszy sie
            dzieckiem - w tym momencie, bo tego akurat robic nie lubi, a uważa,
            ze "trzeba". Kosztem tego, co jest dla matki także bardzo ważne.
            • jola_ep Re: nie wiem komu wierzyc 05.06.07, 15:19
              > Dla mnie np. praca
              > była wtedy wazniejsza i konieczność rezygnacji z niej nie pozwalalaby mi
              > sieszyć się ani odpoczynkiem, ani macierzyństwem - tak też bywa.

              Przepraszam, dopiero teraz załapałam o jakiej pracy piszesz :)
              To rozumiem. Choć przy mojej bardzo zajmującej córce udawało mi wygospodarować
              jakieś 3 godziny dziennie na pracę. I rzeczywiście było to dla mnie ważne. W tym
              czasie dom zarastał kurzem ;)

              Reszta to sprawa wyważenia granic. Zaspokojenie potrzeb dziecka powinno być
              priorytetem. Jeśli jednak dziecko jest zadowolone, to chyba wszystko OK? W końcu
              wydaje mi się, że nikt tu nie pisze: "nosić za wszelką cenę" ;) tylko "noszenie
              jest dobre". I wiedząc, że jest dobre udaje nam się czasem odnaleźć sens i może
              nawet radość w tym, co robimy.

              Pozdrawiam
              Jola
    • steffan Re: nie wiem komu wierzyc 06.06.07, 11:01
      jak juz pisałam w poprzednim watku, jestem przeciwniczką skrajności.
      moje osobiste zdanie, wynikające z moich własnych doświadczeń, jest takie:
      nosić i przytulać, ale nie przywyczajac do zasypiania na rękach. duzo ciepła i
      mnóstwo czułosci, ale lepiej od poczatku wyrobić przywyczajenia, które nie będą
      uciążliwe dla rodziców (np. samodzielne zasypianie). jestem zdania, ze lepiej
      wprowadzić coś od poczatku niż później zdezorientowanemu maluchowi coś
      odbierać. powodzenia!
      kieruj się własna intuicją a nie poradami "ekspertów". to jest mały żywy,
      kochany człowieczek, a nie eksperyment naukowy. a porady i posty potraktuj jako
      rady, których wcale nie musisz przecież wprowadzać w zycie. powodzenia.
Pełna wersja