madziorek251
20.06.07, 14:30
MOja córka ma 1.5 i od ok.miesiąca wszędzie wchodzi i skacze na nogi z nawet
duzych wysokości(łózko,krzesla,stoliki)wchodzi na łózko i biega po nim z
wózkiem dla lalek a potem zeskakuje.kiedy wychodzimy na plac zabaw tam
oczywiscie tez wchodzi na piaskownice lub na cokolwiek i skacze.Czasami
zdarza jej sie zle skoczyc lub potknąc i wtedy spada,jest juz cala
porozbijana ale to jej nie przeszkadza.ostatnio nawet po takim skoku zaczęla
kulec na nózkę.tłumaczymy jej z męzem na rozne sposoby zeby tego nie robila i
spokojnie i czasem podniesionym tonem ale to nie pomaga.Ona sie tylko
smieje.Robi jakby na zlosc bo widac ze lubi jak my sie denerwujemy.przyznam
ze czasem juz nie wytrzymam i dam jej klapsa ale widze ze to ja tez nie
przekonuje.Nie chce tego robic bo zawsze staram sie tlumaczyc i
tlumaczyc.tylk ze nie zasze przeciez moge byc w pokoju caly czasz nią i jej
pilnowac.Naprawde nie wiem juz co mam robic, jakie metody zastosowac zeby
chociaz ograniczyla to skakanie bo naprawde robi sie to niebezpieczne,boje
sie ze wkoncu zlamie nogę lub stanie sie cos gorszego.doszlo do tego ze nie
pozwalam jej skakac nawet z malych wysokosci bo uznalam ze musi wiedziec ze
jak ma nie skakac to w zadnych okolicznosciach.niezrozumiala by ze z malych
wysokosci wolno a z duzych nie.moze ktoras was podpowie co w takej sytuacji
zrobic.starsznie nie chce na nią podnosic golsu a tym bardziej dawac klasa w
pupe.prosze poradzcie