co robię nie tak?

IP: *.olsztyn.mm.pl 30.06.07, 22:41
Ostatnio obserwuję u siebie niewłaściwe zachowania wobec mojego dziecka.
Kiedy jest wesoły, nie marudzi i słucha mnie - jest wszystko ok., ale gdy
tylko staje się „uciążliwy” wpadam w stan, którego nie umiem do końca nazwać.
Czuję się niepewnie, nie umiem podjąć decyzji, odpowiednio zareagować, często
głośno krytykuję i nie dopuszczam go do głosu. Obserwuję też mojego męża,
który moim zdaniem też nie najlepiej sobie w takich sytuacjach radzi. Przez
jakiś czas te kłopoty zrzucałam na przemęczenie, kończę studia zaocznie,
pracuję zawodowo, prowadzę dom i nie mam dla siebie czasu. W małżeństwie też
zawiewa ostatnio chłodem. Ale najbardziej martwi mnie brak komunikacji z moim
dzieckiem. To jest niepokojące, jeśli matka coraz częściej wrzeszczy na
dziecko, czasem da klapsa i czuje się naprawdę bezsilna w sytuacjach
konfliktowych. Często czuję niechęć do syna i nie umiem się nim cieszyć. Tak
naprawdę nie wiem jak powinnam z nim postępować. Może stawiam mu zbyt
wygórowane wymagania ? Może to go ogranicza i czuje się przez to zagubiony ?
Ma dopiero 5 lat powinien mieć oparcie w rodzicach, tymczasem my coraz gorzej
sobie z wychowaniem go radzimy. Cokolwiek bym nie zrobiła mam wyrzuty
sumienia. Kiedy „skradnę” troszkę czasu dla siebie,mam wyrzuty, ze nie jestem
z nim, kiedy zdecyduję się pozostać z synem, mam wyrzuty, że nie odpoczęłam i
dodatkowo odbija się to negatywnie na nim. Proszę mi poradzić co powinnam
zrobić, jakie podjąć działania by było nam ze sobą dobrze? Nie stać mnie na
wizyty u psychologa, ale gdyby zechciała Pani dać parę wskazówek byłabym
wdzięczna. Beata.
    • Gość: Agnieszka Re: co robię nie tak? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.06.07, 23:30
      Ciekawie byłoby założyć wątek "rodzice z wyrzutami sumienia".
      Mam podobnie jak Ty - dużo na głowie, słaba odpornośc psychiczna, poczucie, że
      zanikam, że jest tylko wielofunkcyjny robot do obsługi potrzebujących. Kiedy
      Młoda złapała jakieś wirusy, załatwiając mi opieką ostatnie 2 wolne dni przed
      zamknięciem przedszkola, czułam się osobiście oszukana przez los.
      Łapię się na tym, że cieszę się, kiedy noje dziecko znika - bawi się samo, ktoś
      je zabiera itp.
      Cieszy mnie Twoj post, bo oznacza, że nie jestem jedynym wrzodem wśród cudownych
      matek. Jakoś mnie rozgrzeszasz, za co jestem Ci bardzo wdzięczna.
      Też się z Młodą użeram o mnóstwo rzeczy, też zbyt często ponoszą mnie nerwy i
      wrzeszczę na nią.
      Kiedy rozmawiam z koleżankami, matkami dzieci w podobnym wieku, często wyłapuję
      podobne symptomy. Może CHCĘ je wyłapać, ale odnoszę wrażenie, że sporo osób
      miewa podobne klimaty, tylko za boga się nie przyzna, bo nie wypada.
      Pociesza mnie, co gdzieś wyczytałam, że dzieci mają zdumiewającą odporność na
      błędy wychowawcze rodziców i z reguły kochają ich mimo wszystko.
      Tak z ręką na sercu: ilu Twoich znajomych miało idealnych rodziców? I na ilu
      odbiło się w decydującym stopniu, że nie?
      A masz coś w zamian? Coś, co zrekompensuje Twoje błędy? Ja, na przykład, chcę
      wierzyć, że moja niecierpliwość wobec Młodej spowodowana jest tym, że nie
      spełniam się wyłącznie w roli opiekunki, że chcę od życia czegoś więcej - i to
      będę mogła kiedyś jej zaofiarować. Może nie jestem idealną matką, ale wiem, jak
      pomalować półkę, znam się na grzybach i dużo czytam. Teraz denerwuję się, że nie
      mam na to czasu, ale jestem w tym dobra i kiedyś jej to dam.
      Jakie są Twoje mocne strony? Na co nie masz czasu (i to Cię irytuje)? Co kiedyś
      dasz synowi, czego nie da swojemu inna matka, łagodna, spokojna i nie wymagająca
      od życia za dużo?
      Odpisz, to pomęczymy temat dalej. Pozdrawiam.
      • Gość: meegaan Re: co robię nie tak? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.07.07, 15:08
        Kochane mamusie !!!
        Brakuje Wam odpoczynku. Od dzieci i od mężą, tak jak od obowiązków i pracy
        należy czasami odpocząć. Precz z wyrzutami sumienia! Zamiast zamartwiać się, że
        nie jesteście wystarczająco dobrymi matkami, zostawcie dziecko babci, cioci lub
        mężowi i pójdźcie na siłownię, na fitness, basen albo do kina. Same lub z
        koleżanką. Musicie obudzić w sobie zdrowy egoizm, który pozwoli Wam oderwać się
        od swoich pociech. Uwierzcie mi wyjdzie to na dobre nie tylko Wam, ale dziecku
        również. Ten mały człowiek też potrzebuje odrobinę wolności i chwil spędzonych
        bez nadzoru mamusi. On też musi zatęsknić do Was. Zapamiętajcie ważną zasadę:
        tylko szczęśliwa, wyluzowana, wypoczęta matka i żona jest dobrą matką i żoną. A
        więc robiąc coś dla siebie i poświęcając czas wyłącznie sobie (wizyta u
        kosmetyczki lub choćby maseczka w domu, fryzjer, solarium, dobra książka z
        kubkiem kawy na kanapie) - tak naprawdę robicie coś dobrego dla własnych dzieci
        i własnej rodziny.
        Dzieci i tak kochają Was najbardziej na świecie, cokolwiek im zrobicie i
        powiecie. Tym bardziej, że przeciez nie robicie im krzywdy.
        Wyluzujcie!!! Same przez chwilę pomyślcie jak dzieci!!! Zostawcie wszystkie
        obowiązki świata i weźcie małego człowieczka na obchód miasta, np. do muzeum.
        Albo z plecakiem pełnym kanapek wyjedźcie poza miasto na wędrówkę po polach i
        lasach.
        Inwencję twórczą zostawiam Wam, wiem że macie mnóstwo super pomysłów, bo
        jesteście SUPER MATKAMI.
        • scher Re: co robię nie tak? 05.07.07, 15:45
          Gość portalu: meegaan napisał(a):

          > wiem że macie mnóstwo super pomysłów, bo jesteście SUPER MATKAMI.

          Byłaś na jakimś pseudokursie afirmacji?

          Nie widzę oczywiście nic zatrważającego w sytuacji autorki wątku, pewnie po
          prostu przydałoby się jej od czasu do czasu więcej odpoczynku, ale takie puste
          pochwały mi zgrzytają w zębach.
    • steffan Re: co robię nie tak? 05.07.07, 19:19
      witaj, doskonale cię rozumiem i myslę, ze to jest przemęczenie i monotonia dnia
      codziennego.
      sama mam bardzo trudną i stresującą pracę, wymagającą dyspozycyjności. bardzo
      czesto nie wiem, o której wróce do domu. jestem okropnie zagoniona.
      spróbuj pomyslec teraz o jakims dłuższym odpoczynku oraz o przeorganizowaniu
      codziennego zycia, tak zebys mogła trochę zwolnic tempo (wiem, wiem, wydaje sie
      to niemozliwe) i miec czas dla siebie, bez dziecka.
      i nie miej wyrzutów sumienia, gdy wypoczywasz. to jest potrzebne nie tylko
      tobie, ale tez twojej rodzinie, jak widać
    • justyna_dabrowska Re: co robię nie tak? 05.07.07, 22:50
      Trudno radzić bez dłuższej rozmowy, bez osobistego kontaktu ale...W tym co sama
      Pani pisze wydaje mi się jest odpowiedź. Mam wrażenie że jest Pani przeciążona
      obowiązkami, że ma Pani "wyładowany akumulator" - ten emocjonalny zasilacz. Tak
      jakby długi czas musiała Pani "dawać" z siebie a nie bardzo było skąd "brać".
      Często tak jest że przestajemy się wobec bliskich zachowywać naturalnie w
      sytuacji gdy zaczynają nami rządzic poczucia winy...wtedy zaczynamy czuć sie
      rozdarci pomiędzy tym co by sie chciało a tym co sie powinno...
      Pisze Pani o zmęczeniu o braku dobrego przepływu emocjonalnego z mężem...może tu
      cos spróbować zaradzić? A może jakiś wyjazd we dwójkę? Tylko dla siebie? żeby
      odszukać to co kiedyś było? Ciepło? Zrozumienie? Namiętność?

      A może nalezy Wam sie jakas dobra rozmowa? Taka od serca?

      Trzymam kciuki
      JD
Pełna wersja