bije, całuje, krzyczy...

01.08.07, 12:25
Mój synek ma 15 miesięcy. Nie wiem jak z nim postępować. Wszystko wymusza
krzykiem, gdy mu na coś nie pozwolę- bije mnie. Reaguje i mówię że tak nie
wolno. Krzyś widząc moją reakcję całuje mnie, przytula- chyba przeprasza.
Jednak po chwili znów mnie uderzy i krzyczy. Co mam zrobić? Nie chcę popełniać
błędów. Jak pokazać mu, że tak nie wolno. Dodam, że krzyś wogóle mnie nie
słucha, choć jestem konsekwentna
    • gacusia1 Re: bije, całuje, krzyczy... 02.08.07, 04:33
      Na pewno nie bedzie to idealem wychowawczym,co Ci napisze.Kazde dziecko ma taki
      okres w zyciu,ze bije,szczyie,ciagnie za wlosy,gryzie.Moj synek(corka rowneiz)
      nie reagowal na tlumaczenie,ze to boli,ze nas krzywdzi,ze nie wolno.Staralismy
      sie przechwycic jego rece w momencie uderzenia,ale nie zawsze sie
      udawalo.Ktoregos dnia owiedzialam,ze jesli jeszcze raz mnie uderzy to mu oddam-
      pokazujac jak to boli.Zrobilam tak-OCZYWISCIE-nie urzywajac sily.Synek
      najczesciej bil po twarzy wiec dostal w nosek i sie zdziwil.Zapytalam,czy
      bolalo.Zrobil podkowke i wytlumaczylam,ze wlasnie dlatego on nie moze nas bic
      bo nas boli tak samo,jak jego w tej chwili.Pomoglo...Potem bylo/i jest gryzienie
      (swedzace dziasla).
    • alexxa6 Re: bije, całuje, krzyczy... 02.08.07, 11:01
      oddawanie"klapsów" raczej nie jest dobrą metodą,dziecko wpoi sobie że przemocą
      można coś osiągnąć.
      vanilla-cafe.net/
      • scher Re: bije, całuje, krzyczy... 04.08.07, 11:35
        alexxa6 napisała:

        > oddawanie"klapsów" raczej nie jest dobrą metodą, dziecko wpoi sobie że
        > można coś osiągnąć.

        Raczej odwrotnie: niepokazanie konsekwencji, bezkarność spowoduje, że dziecko
        wpoi sobie, iż przemocą może coś osiągnąć. Spróbuj kotkę czy suczkę namówić do
        demoralizującej bezczynności, gdy kociak/szczeniak sprawi jej ból :) Natychmiast
        jest pacnięcie (kochającą) łapą czy kłapnięcie (kochającymi) zębami.
    • mama303 Re: bije, całuje, krzyczy... 02.08.07, 11:08
      Stanowcze NIE z przytrzymaniem rączki. wreszcie dotrze. Nie słuchaj porad aby
      oddawać- jestes matką a nie rówieśnicą
      • mamaigiiemilki Re: bije, całuje, krzyczy... 02.08.07, 14:34
        ale gacusia tylko pokazala ja to jest- ze boli; i ten raz wystarczyl, dziecko
        zrozumialo; powiedziala ze tak nie wolno;
        nikt tu nie mowil o notorycznym oddawaniu i biciu dziecka
        • mama303 Re: bije, całuje, krzyczy... 02.08.07, 17:21
          mamaigiiemilki napisała:

          > ale gacusia tylko pokazala ja to jest- ze boli;

          czy koniecznie trzeba to pokazywać oddając?
          • mamaigiiemilki Re: bije, całuje, krzyczy... 02.08.07, 19:33
            wiesz, czasem chyba tak; to tak samo jak dziecko nie uwierzy ze cos jest gorace
            poki nie poczuje lub nie zobaczy pary:)
            • mama303 Re: bije, całuje, krzyczy... 02.08.07, 21:29
              mamaigiiemilki napisała:

              > wiesz, czasem chyba tak; to tak samo jak dziecko nie uwierzy ze cos jest
              gorace
              >
              > poki nie poczuje lub nie zobaczy pary:)

              dziecko oczywiscie poczuje że go zaboli jak go matka uderzy ale po pierwsze
              nie koniecznie przeanalizuje cała sytuacje że oto matka uderzyła dlatego żeby
              pokazać, że ją zabolało gdy on ja uderzył. to może byc zbyt skomplikowane dla
              15 miesieczniaka. Może nie uwierzyć w dobre intencje matki bo nie zrozumie
              dlaczego matka zadała mu ból kiedy on sie fajnie bawił /uderzajac ją/. Obawiam
              się, że może w ogóle nie zrozumieć zachowania matki
              Po drugie czy dotknęłabys ufnemu dziecku rekę do czegos goracego aby sie
              przekonał jak to sie odczuwa?
            • gacusia1 Dokladnie o to mi chodzi 03.08.07, 16:11
              Dotyczy to rowniez goracego piekarnika,czajnika czy prostownicy do wlosow.Moja
              corka(starsza) nalezala do dzieci,ktorym nie trzeba bylo pokazywac na
              przykladzie,ze cos parzy.Synek jest taki,ze musi dotknac SAM piekarnika dwa
              razy,bo raz nie wystarczy zeby uwierzyc,ze robi "aja"(jego slowo).ZZa chwilke
              pojawia sie komentarze,ze wkladam dziecko do piekarnika,albo przypalam
              prostownica ,-))))) No bo bije dzieci notorycznie rzeciez.Bosze....
              • zofijkamyjka Re: Dokladnie o to mi chodzi 03.08.07, 21:11
                gacusia1 napisała:

                > Dotyczy to rowniez goracego piekarnika,czajnika czy prostownicy do
                wlosow.Moja
                > corka(starsza) nalezala do dzieci,ktorym nie trzeba bylo pokazywac na
                > przykladzie,ze cos parzy.Synek jest taki,ze musi dotknac SAM piekarnika dwa
                > razy,

                No ale nieprzyjemne odczucie jest od piekarnika a nie od mamy i tu jest różnica
                • gacusia1 Nie ma roznicy 04.08.07, 05:05
                  Jesli dziecko zadaje mi bol-uderzajac w twarz,to musi wiedziec,ze robi
                  zle.Czesto jednak w wieku 15 m-cy dziecko nie jest w stanie zrozumiec znaczenia
                  slowa "boli" czy "gorace".Mowie dziecku-"nie bij bo to boli","zobacz,ja to
                  boli".
Inne wątki na temat:
Pełna wersja