mój problem - niejedzenie

19.08.07, 20:11
nie wiem juz jak sobie z tym radzić
moja 20-miesięczna córeczka je bardzo mało albo wogóle
a juz nie cierpi jeść obiadów
wszystkie porady typu, pozwalaj jeść przy stole ze wszystkimi, sama,
to co my itp nieskutkują
jestem załamana ostatni obiad (czyli około 100 ml jakiegoś ciepłego
obiadowego dania ) mała jadła w zeszły poniedziałek
biore ja na głoda ale ona i tak nie chce jeść
bez względu czy ja jej gotuje, czy ktos z rodziny, czy sa to gotowe
dania mała odmawia jedzenia obiadu
niedokarmiam w żaden sposób, nie podjadamy, nie zapycham
np dzisiejszego dnia zjadła:
- mała parówke na śniadanie, mleko 240 ml, pół banana, i chyba 7
łyżeczek pomidorówki, teraz na kolacje kaszka 90 ml i mleko 240 ml
to wszystko do tego powiedzmy około 300 ml napojów (najczęściej
żadkie kompoty lub herbatki)
chyba nikt nie powie że to duzo dla wiecznie biegającej i skaczacej
dziewczynki
mała nie wygląda na wuchudzoną ale naprawde je bardzo mało no i
najgorsze że nie je obiadów
mnie to poprostu wykańcza
nie sposób z nia gdzies pojechac bo zawsze jest problem z jedzeniem
juz nie moge słuchac tych wszystkich skarg mojej rodziny że ona nie
je
wszyscy ciagle jeszczebardziej mnie nakręcaja
nie robie awantur nie zmuszam jak nie chce to nie daje
ale jak widze że mała nawet nie chce zjeść jednej łyżeczki z tego co
przygotowałam to najchętniej mam ochote ...sama nie wiem po prostu
jestem załamana
może mi coś doradzicie

pisze pod wpływem odwiedzin koleżanki z bliźniaczkami w wieku mojej
gosi
nie potrafie opsiać tego jaka radośc sprawiło mi to że jak
naszykowałam dla dziewczynek przekąski to one wszystko zjadły i
prosiły o jeszcze a moje dziecko nawet nie spojrzało na to pomimo że
wczoraj nie jadła nic przez 9 godzin!
    • jola_ep Re: mój problem - niejedzenie 19.08.07, 20:41
      > jestem załamana ostatni obiad (czyli około 100 ml jakiegoś
      ciepłego
      > obiadowego dania ) mała jadła w zeszły poniedziałek

      A parówka i zupa pomidorowa to co?

      > - mała parówke na śniadanie, mleko 240 ml, pół banana, i chyba 7
      > łyżeczek pomidorówki, teraz na kolacje kaszka 90 ml i mleko 240 ml
      > to wszystko do tego powiedzmy około 300 ml napojów (najczęściej
      > żadkie kompoty lub herbatki)

      Moj dawno były tak małe i nie pamiętam. Ale synek w tym wieku
      (oprócz piersi) zjadał jakieś 1/3 słoiczka.

      > mała nie wygląda na wuchudzoną ale naprawde je bardzo mało

      Ważne jest nie to, czy nie je mało, tylko czy ma apetyt. Więc
      - jedzenie pozostawione "samo" znika
      lub/i
      - zgłasza głód i domaga się jedzenia.

      Naprawdę nie jest ważne ile potem zje. 7 łyżeczek pomidorówki też
      dobrze :)

      > mnie to poprostu wykańcza

      Najgorsze, że Cię to wykańcza, więc nie jesteś w stanie spokojnie
      podjeść do kwestii karmienia dziecka. Myślę, że potrzebujsz po
      prostu jakiegoś wsparcia. Ja miałam je w mężu :) W dodatku mój dużo
      gorszy niejadek był moim drugim dzieckiem (i drugim niejadkiem) i
      niejaką wprawę miałam.

      > juz nie moge słuchac tych wszystkich skarg mojej rodziny że ona
      nie je wszyscy ciagle jeszczebardziej mnie nakręcaja

      Olej, choć wiem jak to trudne :(

      > nie potrafie opsiać tego jaka radośc sprawiło mi to że jak
      > naszykowałam dla dziewczynek przekąski to one wszystko zjadły i
      > prosiły o jeszcze a moje dziecko nawet nie spojrzało na to pomimo
      że wczoraj nie jadła nic przez 9 godzin!

      Po pierwsze spróbuj nie szykować. Im więcej czasu spędzisz w kuchni,
      tym większa szansa, że się zdenerwujesz. Kupuj słoiczki, gotowe
      dania. Gotuj normalnie: dla całej rodziny (przyprawić ostrzej można
      później lub na talerzu). Siadajcie razem przy stole. Nie przejmuj
      się tym, ile zje. Nakładaj malutko. Niech je z tego obiadu co chce i
      ile chce (albo wcale). Spróbuj wyczuć rytm Twojego dziecka: mój
      synek nie lubił jeść dużo. Wolał częściej. Czasem obiad jadł przez 3
      godziny (oczywiście nie spędzał ich przy stole). Jadał na stojąco.
      Miał jedzenie niemal zawsze w swoim zasięgu. Może lubi zupy? Ale nie
      gotuj specjalnie :) (chyba, że nie ma zupy, której lubisz ;) )

      Bardzo ważny jest Twój stosunek do jedzenia i karmienia dziecka.
      Dzieci w tym wieku wyczuwają wszelki niepokój, łączą go z faktem
      jedzenia. Mój synek w wieku 10 miesięcy przez cały dzień nie jadł
      nic (oprócz piersi). A gdy w końcu udało mi się przestać tym
      przejmować zjadał spokojnie 2 łyżeczki zupki (przez cały dzień).

      Moje dzieci wyrosły z bycia "niejadkiem" (młodszy w wieku 2 lat miał
      wpisaną niedowagę, oboje w wieku 3-4 lat były "szkieletorami" i
      musiałam wysłuchiwać uwag od pediatrów, robiłam badania krwi, aby
      potwierdzić, że nie ma anemii). Mi udało się zachować spokój:
      jedzenie było prawem, a nie obowiązkiem dziecka. W obu przypadkach
      doczekałam się nagłego wzrostu apetytu, gdy miały około 5 lat.
      Starsza wskoczyła wtedy na wyższy centyl wagowy (teraz mieści się w
      średniej), młodszy nadal chudy. Ale sprawny i szybki :))

      A moja teściowa terez kręci głową i martwi się kolejną wnuczką, że
      niby tak mało je. Przy czym stanowczo twierdzi, że moje jadły
      dużo ;)))

      Pozdrawiam
      Jola
    • asia889 Re: mój problem - niejedzenie 19.08.07, 21:37
      Nie warto szykować specjalnych dań dla niejadka. Człowiek tylko bardziej się denerwuje. Twój niejadek preferuje mleko, więc może mleczne dania? Koleżanka swojemu synowi dawała mleczną zupę również na obiad (ja tego nie robiłam).
      Przyjrzałabym się rodzinie czy nie ma niejadków, może mąż taki był. Wtedy to nic nie zrobisz. Inną przyczyną braku apetytu mogą być pasożyty (świeże pestki z dyni są na nie bardzo dobrym lekarstwem).
      • Gość: takaja3 Re: mój problem - niejedzenie IP: *.as.kn.pl 19.08.07, 22:22
        dzięki za podpowiedzi
        wymyślanki w kuchni co łaskawie mogłaby zjeść moja córka mam juz za
        sobą
        robiłam po kilka rzeczy z czego ona nie chciała nic a to tylko mnie
        nakręcało
        teraz gotuje obiad i po prostu podaje jak nie chce to nie nie
        robieżadnych uwag
        z tym że w kuchni jak nie widzi mogłabym wszystko rozwalić z nerwów
        nie mówcie mi że mała parówka (winerka) to dużo dla takiego dziecka
        poza tym ja nie oczekuje że ona ma jeść dwie
        ale ile ja musze sie nakombinowac żeby zjadła chociaż pół
        a to ustawić w uśmiech a to kechupem polac że niby to smieszne i
        tysiące innych sposobów
        i nie jest tak że ja jej uatrakcyjniam dania i ona nie chce jeśc jak
        nie ma atrakcji
        czy 7 łyżek zupy po tygodniu nie jedzenia obiadów to powód do dumy?
        i tego żebym sie nie niepokoiła?
        niestety moje dziecko nie zgłasza chęći jedzenia
        to ja ja często pytam czy chce
        ja sadzam do krzesełka....
        tak jak pisałam ona może nie jeść po 9 godzin i nie powoduje to u
        niej głodu
        ja nie wymyslam że moje dziecko mało je a jest inaczaj
        ona naprawde je jak liliput
        a na dodatek do wszystkiego musze ja "zmuszac" nie siłą czy
        krzykiem ale podstępami
        niech ona je pól parówki ale normalnie jak inne dzieci zjadła więcej
        nie chce cześć
        tak jak pisałam to sa ciagłe podstępy z mojej strony
        a sadzanie jej do stołu z nami kończy sie tym że dostaje na swoim
        talerzyku wsystko to co my
        ale nie jest tak że ona je tylko to co jej smakuje
        ona nie je niczego....
        ostatni obiad w poniedziałek (dzisiaj jest niedziela) i dzisiejsze 7
        łyzeczek zupy (powód do dumy ;-)
        aha i jak jemy obiad to nie skupiam sie na niej licząc że nie
        zwracając na nia uwagi ona z nudów zajmie sie grzebaniem w talerzu
        ale czy ja namawiam czy nie zwracam efekt jest ten sam - nie je
        niczego

        mała nie wazy dużo (nie ma niedowagi) i jest niskim dzieckiem
        • jola_ep Re: mój problem - niejedzenie 20.08.07, 21:51
          > z tym że w kuchni jak nie widzi mogłabym wszystko rozwalić z nerwów

          A myślisz, że dziecko nie wyczuje Twoich prawdziwych uczuć? Nie
          oszukasz go. Jeśli przeżywasz karmienie aż tak bardzo, to nie jesteś
          w stanie tego ukryć. Dlatego moim zdaniem musisz najpierw popracować
          nad sobą. Ja przeszłam ten etap i naprawdę potem było lepiej. Choć
          mnie było łatwiej (synek był na piersi, więc zawsze coś tam
          zjadł ;) ).

          Po pierwsze znajdź mądrego pediatrę (niektórzy to dopiero potrafią
          zdołować...). Zastanówcie się, czy jest zdrowy. Ma alergię?
          Pasożyty? Choć wtedy byłyby i inne objawy. Może jakieś podstawowe
          badania? Nasza pediatra doradziła wizyty co 3 miesiące, a ponieważ
          mały przybierał na wadze (choć malutko, spadał z wagowej siatki
          centylowej, miał dużo niższy centyl wagi niż wzrostu) to uznała,
          że "ten typ tak ma" :)

          Pomyśl, dlaczego fakt niejedzenia aż tak bardzo Cię martwi?
          Jeśli męczy Cię myśl, że ma za mało witamin, po konsulatacji z
          pediatrą podaj jakiś preparat. Białko otrzymuje (pije mleko, je
          jogurty) itp. W tym wszystkim chodzi o to, abyś to Ty się uspokoiła
          i spróbowała podejść spokojnie.
          Może pomoże Ci, jeśli na parę tygodni zaprzestaniesz namawiać Twoje
          dziecko na obiady (i pytać czy jest głodne). Niech pije mleko, je
          jogurty i co tam lubi. Jak masz obiad - stawiasz go na stół. Zje to
          zje, nie zje, to chociaż się pobawi (pozna jedzenie, konsystencję,
          może poliże i pozna smak). Unikaj słodkich napojów (słodzone soczki
          szczególnie w nadmiarze, słodkie herbatki). Ustaw w zasięgu dziecka
          rzeczy trwałe, które można zjeść (może jakieś owoce?). Sama też z
          nich korzystaj :) (ja zawsze muszę mieć na widoku jakieś owoce )
          No wiesz, taki eksperyment :) Możesz zapisywać co zje, ale w żadnym
          wypadku ile :) (bo się zdenerwujesz) Ja miałam wypracowane techniki,
          które utrudniałyby mi kontrolowanie zjadanych ilości ;)

          > nie mówcie mi że mała parówka (winerka) to dużo dla takiego dziecka

          Dla mojego to dużo. On nawet teraz (8 lat) zadowoli się jedną :)

          > ale ile ja musze sie nakombinowac

          Właśnie o to chodzi, abyś nie kombinowała. To będzie dobra podstawa
          na przyszłość.

          > niestety moje dziecko nie zgłasza chęći jedzenia
          > to ja ja często pytam czy chce
          > ja sadzam do krzesełka....

          Być może dlatego, że często pytasz?
          A mój mały nie znosił siadania do krzesełka. On w tym wieku na takie
          rzeczy jak siedzenie nie marnował czasu. Obiad dziubał w
          przelocie ;) (niski stolik z krzesełkiem, na którym i tak nie
          siedział)

          Dla drugiego roku życia typowy jest spadek apetytu. Albo może raczej
          dorośli zwiększają swoje wyobrażenia co do tego, ile ma jeść
          dziecko. A ono potrzebuje podobno tyle, ile zmieści się w jego
          garsteczce...

          Pozdrawiam
          Jola
    • justyna_dabrowska Re: mój problem - niejedzenie 21.08.07, 10:24
      Jak widać bardzo się Pani przejuje tym co mówia inni lub jak inni
      sie zachowują...Kwestia jedzenia jest w Polsce traktowana bardzo
      specyficznie, być może przez doświadczenia wojenne i związany z nimi
      głd, nasze rodziny (starsze pokolenia) maja tendencje do
      przywiązywania nadmiernej wagi do jedzenia. W ten sposób wytwarza
      sie presja którą dziecko wyczuwa i na którą (zwłaszca w tym wieku!)
      reaguje buntem.
      Proszę zdecydowanie odpuścic tę kwestię. Prosze przestać sie tym
      przejmowac i zajmować a skupić na zabawie z córeczką i na cieszeniem
      się tym co tu i teraz. W czasie posiłków warto dziecko zapraszać do
      stołu, podawać coś co nie wymaga wysiłku w przygotowaniu (najlepiej
      potrawy gotowe by nie miała PAni poczucia że dziecko odrzuca to nad
      czym Pani sie tak cięzko napracowała). jesli dziecko jest zdrowe i
      wesołe to znaczy ze nie jest głodne. A im bardziej Pani będzie
      namawiac tym większy będzie opór.
      Powodzenia!
      JD
    • steffan Re: mój problem - niejedzenie 21.08.07, 12:29
      z wlasnego doświadczenia :)) i z obserwacji otoczenia zauwazyłam, ze
      niejedzenie dzieci to problem dotyczacy głównie ich rodziców:)))
      jezeli dziecko jest zdrowe i prawidłowo przybiera na wadze, to
      problemu nie ma w ogóle
      olej jedzenie! całkowicie przestań sie tym przejmowac. dziecko 20-
      mies. moze jeśc praktycznie to, co rodzice, z niewielkimi
      modyfikacjami, więc nie przygotowuj specjalnych posiłków. staraj sie
      podawać posilki o regularnych porach. zje - ok, nie zje - zabierasz
      talerz i czekasz do nastepnego posiłku. żadnego wmuszania, żadnych
      dyskusji, spokój.
      chyba nie chcesz, zeby twoje dziecko miało jakies przykre
      skojarzenia zwiazane z jedzeniem?
    • lindan Re: mój problem - niejedzenie 22.08.07, 18:28
      Wiesz, kiedyś przeczytałam na edziecku chyba post "moje dziecko jest niejedkiem"
      i to podniosło mnie na duchu. Wg tego co piszesz Twoje dziecko jest obżartuchem.
      Są dzieci które przez cały tydzień potrafią wypic butelke mleka i nic poza tym.
      Rozumiem Ciebie i to bardzo dobrze, mój synek ma 2,7 miesięcy. Nie je zup,
      żadnych warzyw, żadnych owoców. Co robię??? Tez rwałam włosy z głowy i dostawałm
      szału, że kolejna potrwa nie podpasowała i pies ją zjadł :O(((. I wyluzowałam.
      DŁAM SPOKÓJ. Podaje witaminy. Robie sama soki wieloowocowe bo tylko w takiej
      posatci udaje się coś przemycić. Synek je mieso i ryby, więc do kotletów dodaje
      gotowane na parze warzywa i tak jakoś próbuje mu wciskać wszystko. Raz je lepiej
      raz gorzej. Czasami są dni że zje tylko pare tostów. Co choroba, naszczęście
      choruje sporadycznie, apaetyt spada mu do zera. Mam nadzieje, że jak podrośnie
      to zacznie sam chcieć jeść.Pozdr i trzymaj sie i naprawdę Twoja sytuacja nie
      jest taka tragiczna jak myślisz.
    • lacktris Re: mój problem - niejedzenie 23.08.07, 11:46
      podobno jeszcze się nie zdażyło, żeby dziecko nad pełną miską
      jedzenia umarło z głodu. I ja wychodzę z tego założenia. Moja młoda
      też do jadków to się nie zalicza. I czasem nawet czuję wyrzuty
      sumienia, że zabieram niezjedzony obiad. Skoro nie chce to niech nie
      je. Bywa tak że przez cały dzień zje tylko butelkę mleka. Ale potem
      nagle jej sie zachciwa i je więcej. Ostatnio hitem są jajka. Nawet
      nauczyła ję mówić jaja. Ale przeciez dziecko nie może żyć samymi
      jajkami i mlekiem. Ech największy problem to wyluzować się i
      odpuścić.
    • marzena604 Re: mój problem - niejedzenie 07.09.07, 17:39
      Mój syn rok temu często chorował(miał wtedy półtora roku),z jednej choroby
      wchodził w druga przez ponad 2 miesiące. W tym czasie nie jadł nic oprócz
      flipsów, pieczywa chrupkiego(bez niczego,nawet masłem nie dał sobie posmarować)i
      czekolady.I pił oczywiście.Moja mama odchodziła od zmysłów i jakbym jej
      pozwoliła na to,to by Maćka przez sondę karmiła.A ja ciągle powtarzałam,że
      dziecko je tyle ile potrzebuje.I mój pediatra to potwierdził. Poza tym
      powiedział,że dziecko jest w dobrym stanie i wcale nie jest chude mimo,że
      wystają mu żeberka (taka jego uroda-do tej pory mu wystają mimo,że je więcej i
      od tamtej pory przybrał już na wadze).Nie przejmuj się tym co Ci inni mówią.Ja
      jakbym mojej mamy słuchała,to bym nie pracowała,nie spała-tylko za dzieckiem z
      jedzeniem latała.Dziecka organizm nie jest jeszcze "zepsuty" złymi nawykami
      żywieniowymi i dzieci naprawdę jedzą tyle ile ich organizmom jest
      potrzebne.Ostatnio nawet czytałam artykuł na onecie,w którym było napisane,że
      niektóre mamy są zrozpaczone tym,że ich żarłoczki około wieku półtora roku
      zaczynają mniej jeść. Jest to spowodowane tym,że dzieci wolniej w tym wieku
      rosną,niż to było w pierwszym roku życia dziecka i nie potrzebują już tylu
      kalorii.A tak na marginesie, mój Maciek nigdy nie zjadł 240ml mleka na raz,a po
      tych okresach choroby w ogóle odmówił jedzenia modyfikowanego mleka i przez
      jakiś czas pił kakao z krowiego mleka.
      Pamiętaj,dzieci są mądrzejsze niż nam się wydaje,a ich organizmy działają
      doskonalej niż kiedykolwiek później.
      Pozdrawiam.Marzena
      PS.A poza tym to wydaje mi się,że Twoje dziecko sporo je biorąc pod uwagę,że
      jego żołądek jest mniej-więcej wielkości jej piąstki.
Pełna wersja