asik333
06.09.07, 18:46
witam wszystkich.
mam problem z miom synkiem(2lata 7miesiecy). postaram sie w skrocie
opisac cala sytuacje i moze mi pomozecie. Otoz moj synek nie chce
mowic. Wszystko bylo w porzadku do 14 miesiaca. Maly co prawada
pozno zaczal chodzic (nie raczkowal) ale wszystko miescilo sie w
normie.Mowil juz pojedyncze wyrazy typu mama, dziadza, tata, ko ko
itp. kiedy mial 14 miesiecy moj maz wyjechal do anglii, po miesiacu
ja do niego dolaczylam a malego zostawilam na 3 tygodnie z moimi
rodzicami. Synek bardzo dobrze zna dziadkow (do wyjazdu mieszkalismy
razem)po trzech tygodniach wrocilam po synka, rodzice twierdzili ze
maly nie plakal kiedy mnie nie bylo i ze wszystko bylo ok. .wydaje
mi sie ze juz wtedy przestal mowic ale w calym tym zamieszaniu,
przeprowadce nie zwrocilam na to uwagi. i tak zamieszkalismy w
anglii, synek dobrze znosl przeprowadzke, jedyne co mnie zmartwilo
to jego stosunek do taty. Przedtem maly wrecz go uwielbial(nawet
bylam o to zazdrosna) a po tym jak maly nie widzial taty przez 2
miesiace nie chcial do niego przyjsc, uciekal przed nim, trwalo to
bardzo dlugo zanim sie do niego przekonal. PO po miesiacu od
przyjazdu oddalismy malego do zlobka. Maly bardzo to przezywal,
plakal. w tym czasie kolezanka zaczela prace w tym samym zlobku i
okazalo sie ze jest ono beznadziejne, panie wogole nie zajmowaly sie
dziecmi i ogolnie panowal balagan. wypisalam wiec malego ze zlobka.
od tamtej pory jest ze mna w domu. kiedy synek mial 20 misiecy
przeprowadzilismy sie do nowego domu.maly bardzo ciezko to zniosl.
budzil sie po kilka razy w nocy, biegal jak opetany po pokoju chowal
sie za drzwi a co najgorsze nie dal sie przytulic, kidy probowalam
do niego podejsc on wpadal w szal i kiwal glowa na nie, zebym do
niego nie podchodzila, nie dotykala. taki atak szalu trwal przez
jakies 20-30 minut poczym maly nagle sie uspokajal i szedl do
swojego lozka spac, nawet nie patrzac na mnie. i tak bylo dwa , trzy
razy w nocy. wszystko trwalo okolo 3 miesiace. potem bylo juz ok do
czasu wyjazdu w odwiedziny do dziadkow. Bylismy w polsce dwa
tygodnie i przez cale te dwa tygodnie plus miesiac po powrocie znowu
sie budzil z krzykiem. teraz od kilku misiecy nic sie nie dzieje w
naszym zyciu monotonia i rutyna i wszystko jest ok tylko ze maly nie
chce mowic. synek swietnie porozumiewyje sie na migi, duzo w ten
sposob opowiada, nasladuje tez rozne dzwieki, ale kiedy prosze go
aby cos powiedzial to on kreci glowa na nie, wyglada jakby po prostu
nie chcial mowic. Ja bardzo duzo czytam synkowi, opowiadam bardzo
lubi sluchac i duzo sam opowiada ale tylko za pomoca rak. Jezeli
chodzi o kontakty z rowiesnikami to synek kiedy byl mniejszy bardzo
sie bal dzieci zwlaszcza krzyku i placzu, teraz jest troszke lepiej
ale itak jezeli tylko jakies dziecko glosniej krzyknie to on zaraz
ucieka z placzem, czesto tez zatyka sobie uszy tak jakby zbyt duzy
halas mu przeszkadzal. synek tez bardzo boi sie doroslych, kiedys
bawil sie w ogrodzie i do plotu podeszla sasiadka i zaczela do niego
mowic, wtedy synek spokojnie wstal, odwrocil sie do niej plecami i
tak stal na bacznosc. kiedy do niego podeszlam on wtulil sie we
mnie. i tak jest zawsze kiedy ktos obcy na niego spojrzy i zacznie
do niego mowic maly poprostu chowa sie za mnie albo zakrywa twarz
rekami. nie wiem co sie dzieje z moim synkiem, czy te zmiany,
przeprowadzki, zlobek mogly sprawic ze sie jakos zablokowal. za dwa
tygodnie jedziemy do polski wiec bede miala okazje zeby isc do
lekarza i pogadac bo w anglii to wszystko bagatelizuja a sluzba
zdrowia jest fatalna, tylko do jakiego lekarza isc z tym problemem,
psychologa? dodam jeszcze ze maly ma problem z nerkami i od
urodzenia bierze antybiotyk (mala dawka na noc).Prosze poradzcie mi
co mam robic.