wychowywanie po ciezkim wypadku- prosze o pomoc!!

10.09.07, 15:06
Witam!
Przepraszam, że będzie długo, ale nie bardzo wiem co robić. Moja
córka była zawsze pogodnym i zgodnym dzieckiem. Chętnie zostawała z
dziadkami i różnymi ciociami, mało płakała lub nie płakała wcale,
nawet gdy się np przewróciła. Basia w kwietniu skończyła 3 lata. W
lipcu ciężko poparzyła się, była w śpiączce przez 9 dni, dostawała
silne leki także narkotyczne, miała dwie operacje, spędziłyśmy w
szpitalach prawie dwa miesiące bez przerwy. Ominę cały proces
wracania do jako takiej równowagi psychicznej po wybudzeniu ze
śpiączki i po odstawieniu morfiny - obecnie jesteśmy w domu, mała
chetnie chodziła w zeszłym tygodniu do przedszkola i ogólnie jest
ok. Ale...
Ostatnio Basia jest bardzo marudna ciągle pokwękuje i często bardzo
głośno płacze. Nie można wtedy jej opanować.Chrypę ma od 4 tyg. bo
krzyczy bardzo w nocy (ma koszmarne sny i swędzą ją blizny). W ciągu
dnia wymusza na mnie różne czynności (np. noszenie na rękach) nie
pozwala mi spokojnie zjeść, posprzątać (bo chce się bawić, lub żeby
ją przytulać), jeżeli chcę by zrobiła coś na co nie ma ochoty (np
ubrała się, zjadła, poszła gdzieś) krzyczy, gryzie się, bije mnie i
to co ma pod ręką...Właściwie robi to notoryczne. Co by jej nie
zaproponować to jest źle. Kiedy chce np pić mówi "chce mi się pić"
kiedy pytam czy chce wody, mówi a raczej płacze "nie" tak samo z
innymi prozycjami, potem jest problem z kubkiem - mówi żeby nalać do
czerwonego, jak naleję to awantura że chce do
niebieskiego...Szczerze powiedziawszy tracę cierpliwość.
W przedszkolu jest bardzo grzeczna i nie płacze, mówi że lubi tam
chodzić. W sobotę była u dziadków ale płakała że chce do mamy.
No i oczywście koronnym argumentem jest "boli". Wiem, że ona może
się czuć czasem gorzej, że rzeczywiście czasem ją boli. Piszę bo
dostaję różne rady i to skrajnie odmienne: od "to dziecko po wypadku
ma prawo tak się zachowywać, poczekaj aż wydobrzeje", do "to
rozpuszczony bachor jak teraz nie zmienisz jej zachowania, to co
będzie za kilka lat".
Proszę o podpowiedzenie jak postępować z Basią. Czy ustępować i
robić tak jak ona chce? CZy stosować kary? Raz kazałam jej
posiedzieć w pokoju i przemyśleć sprawy (przed wypadkiem działało)
to płakała bardzo głośno, krzyczała "mamo choć" i zsikała się w
majtki. Czułam się fatalnie. Mąż skwitował - nie dość że już raz ją
skrzywdziłaś (bo ona oparzyła się gdy była ze mną) to teraz
krzywdzisz ją nadal...
Z góry dziękuję za pomoc
J
    • verdana Re: wychowywanie po ciezkim wypadku- prosze o pom 10.09.07, 15:23
      Moi rodzice do dziś wspominają takie moje zachowania - a ja nie
      byłam po wypadku i w szpitalu bylam tylko 10 dni...i to, jak się
      okazalo, całkowicie zdrowa. Tyle, ze wtedy do szpitala nie
      wpuszczano rodziców.
      Moja mama opowiada, ze wtedy, gdy sie martwila, mówiono jej, ze to
      zupelnie normalne. Za szpital, za cięzkie przeżycia, za ból (a takze
      czasem za osamotnienie) dziecko wini tylko rodziców - bo przecież,
      dla dziecka w tym wieku od rodziców zalezy wszystko. To nie jest
      tak, ze dziecko myśli świadomie "oni mnie poparzyli, oni mnie
      wpakowali do szpitala, oni mnie kazali leczyć w bolesny sposób" -
      tylko ma podświadomy uraz do rodziców, traci jakby chwilowo do nich
      zaufanie, a jednoczesnie własnie oni są mu potrzebni, jak nigdy w
      życiu.
      Moja rada - przeczekać. Przeczekać, nie pozwalając na jakieś
      szczególnie karygodne zachowania, ale jednoczesnie nie wymagając,
      aby bylo równie grzeczne co przed chorobą - to dziecko, które
      jeszcze nie jest zdrowe, ktore ma za sobą ciężkie przejścia. Nawet
      dorosły wymaga wtedy trochę "rozpuszczania".
      A już na pewno nie trzeba karac separacją od mamy, bo to jest rzecz,
      ktorej malutkie dziecko w szpitalu boi się chyba najbardziej.
      • fidonga Re: wychowywanie po ciezkim wypadku- prosze o pom 10.09.07, 15:43
        Ja właściwie przeczekuję właśnie. A jeżeli chodzi o to separowanie
        od mamy to go nie ma - nawet jak była w spiączce siedziałam przy
        łóżku i mówiłam, śpiewałam, czytałam. Ta kara z pójściem do pokoju
        polegała na tym, że ona siedziała na swoim łóżku przy otwartych
        dzwiach i widziała mnie siedzącą u siebie przy biurku (zresztą
        trwało to mała chwilkę tyle co mąż zdążył wbiec po schodach na
        ratunek). Jeżeli chodzi o separacje poprzez pójscie do przedszkola
        znosi to bardzo dobrze.
        • justyna_dabrowska Re: wychowywanie po ciezkim wypadku- prosze o pom 11.09.07, 15:49
          Myśle że to zupełnie naturalne zachowanie po traumie jaką był
          wypadek a potem pobyt w szpitalu, ból, leczenie itp...
          dziecko ma prawo odreagowywac traumę nawet około roku...
          Zwróciłabym uwage na to czy mała ma mozliwośc "wypłakiwania "
          swojego bólu i żalu, czy może mówić, pisać, rysować, krzyczeć o tym
          co sie zdarzyło czy też...jakos Panstwo to blokujecie bo to z kolei
          w Was budzi poczucie winy...wurzuty sumienia...?
          Może warto byłoby skorzytsać z porady doradcy rodzinnego?

          Pozdrawiam
          JD
          • fidonga Re: wychowywanie po ciezkim wypadku- prosze o pom 11.09.07, 16:56
            Dziękuję za szybką odpowiedz!
            Jeżeli chodzi o opowiadanie o wypadku to przez pierwsze kilka
            tygodni Basia pytana czy wie co sie stało i jak to się stało
            odpowiadała, że nic nie pamięta. Potem zaczęła bawić się lalką
            odtwarzając wypadek i drogę do szpitala bardzo dokładnie.
            Zabandażowałyśmy lalkę tak samo jak Basię i "smarowałyśmy" ją,
            zmieniałyśmy opatrunki.Teraz często mówi co się jej stało nawet
            spotkanym na spacerze dzieciom. Z początku nie rysowała wcale, potem
            czarne i czerwone krechy. Wczoraj namalowała mój portret ale
            i "potwora ogniowego" ze snu. Po jakimś miesiącu od wypadku
            rozmawiała z nią pani psycholog i powiedziała że dobrze radzi sobie
            z tą sytuacją.
            Rozumiem, że mała może być marudna i zachowywać się inaczej niż
            zwykle. Chciałabym tylko wiedzieć, czy powinnam reagować np w
            sytacji gdy rzuca na ziemię to czego nie chce, czy podnieść za nią,
            posprzątać. Czy zawsze kiedy chce, brać ją na ręce i przytulać, czy
            starać się tłuamaczyć, że np najpierw muszę zjeść, pozmywać,
            skończyć zaczętą pracę. Dodam, że narazie w większości przypadków
            ulegam Basi, ale czuję się bardzo zmęczona (mało śpię i jem bo cały
            czas zajmuję się małą). Od niedzieli jesteśmy razem w domu bo Basia
            jest chora i nie chodzi do przedszkola. Dziś było naprawdę bez
            zbędnego marudzenia i płaczu. No, ale ja za dwa tygodnie muszę iść
            do pracy a BAsia do przedszkola. Co prawda chodziła te pierwsze dni
            chętnie, ale teraz mówi że nie chce już chodzić do przedszkola.

            Chętnie skorzystalibyśmy z pomocy specjalisty, trudno nam teraz
            wszystkim żyć. Jesteśmy z Warszawy - czy mogłaby Pani nam polecić
            jakiś ośrodek gdzie przyjmują doradcy rodzinni, lub psycholodzy
            specjalizujący się w pracy z dziećmi po wypadkach i ich rodzicami?
            • justyna_dabrowska Re: wychowywanie po ciezkim wypadku- prosze o pom 13.09.07, 17:04
              Poleciałabym Basię Arską z Laboratorium Psychoedukacji. Mam do niej
              ogromne zaufanie i sądzę że nawet godzinna konsultacja z panstwem w
              zupełności by wystarczyła.

              pozdrawiam serdecznie
              JD
Pełna wersja