cieżkie początki w przedszkolu

IP: *.210.38.84.otvk.pl 18.09.07, 13:18
Moja trzyletnia córka zaczeła od wrzesnia uczęszczac do przedszkola. Niestety
nie moze sie tam zaklimatyzowac. Najgorsze,ze marudzi nie tylko przy
rozstaniu(co byłoby dla mnie zrozumiałe),ale biedactwo stresuje sie takze po
powrocie do domu i w trakcie weekendu. Zostawiam ją tylko na 3 godziny, ale to
i tak ja przeraza. Staram sie nastawiac ją pozytywnie wobec przedszkola i
pani, jednak kazda próba rozmowy na ten temat i samo wspomnienie przedszkola
wywołuje u niej łzy.Córeczka traci apetyt, budzi sie spłakana w nocy, chodzi
smutna...Zastanawiam sie, czy nie powinnam na jakis czas odpuscic i jej nie
posyłac.
Ale czy potem zechce w ogóle tam pojsc?
    • justyna_dabrowska Re: cieżkie początki w przedszkolu 18.09.07, 15:37
      Nie każdy tryzlatek nadaje się do przedszkola...Czy w tym
      przedszkolu były dni adaptacyjne? Możliwośc chodzenia przez pierwsze
      dni razem z mamą? Dla wielu dzieci to jest jedyna mozliwośc by
      płynnie oswoic sie z nową sytuacją i poczuć w niej bezpiecznie.
      Tutaj poczucie bezpieczeństwa jest za małe by dziecko mogło
      korzystać z plusów grupy...
      radziłabym porozmawiac w przedszkolu o tym, czy może PAni dziecku
      przez jakiś czas towarzyszyć

      Pozdrawiam
      JD
      • verdana Re: cieżkie początki w przedszkolu 18.09.07, 18:02
        A ja bym radzila, o ile to oczywiscie mozliwe, zabrac dziecko z
        przedszkola. Miałam syna, ktory w wieku 3 lat absolutnie nie nadawał
        sie do przedszkola - bał sie dzieci, wlasnie nie rozstania, tylko
        tlumu.
        Odprowadzony do przedszkola w wieku 4 lat nie zapłakal ani razu i
        swietnie sie tam bawił.
      • Gość: anna Re: cieżkie początki w przedszkolu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.09.07, 13:35
        Mój synek po raz pierwszy w przedszkolu pojawił się jak miał 3
        latka. Niestety po jakims czasie musiałam go stamtąd zabrać bo po
        pierwsze zaczeły się nocne i dzienne moczenia - mały nie płakał ale
        któregoś dnia zwymiotował tek że zaczęłam się zastanawiać i doszłam
        do wniosku że to nie dolegliwości zołądkowe ale odreagowanie stresu.
        Oczywiści minął jeszcze jakiś czas - sytuacja się powtórzyła i wtedy
        postanowuiłam że go stamtąd zabiorę. Nic na siłę. A teraz mały znou
        poszedł do przedszkola i jest zaskakująco fajnie - bardzo mu się
        podoba i jest zadowolony - możę powinnaś się zastanowić czy warto -
        jeśli masz możliwoś=ość innej opieki nad dzieckiem to ja na Twoim
        miejscu poważnie bym ją rozważyła.
        Pozdrawiam.
    • Gość: k. Re: cieżkie początki w przedszkolu IP: *.210.38.84.otvk.pl 18.09.07, 19:44
      Dziekuje za odpowiedz.W przedszkolu nie było dni adaptacyjnych. Jednak w
      sierpniu z własnej inicjatywy zostawiłam córkę kilka razy w przedszkolu i nie
      było zadnych problemów. Świetnie odnalazła sie w grupie i nie chciała wracac do
      domu. Jednak we wrzesniu cos zmieniło.Moze zbyt duza liczba płaczących
      maluchów(jest 27 dzieci, z tego 2/3 płakało!, a pani przedszkolanka jedna!) ją
      przeraziła. Zostanie z dzieckiem w przedszkolu nie wchodzi w gre,bo według pani
      to jedynie szkodzi dziecku (?) i deorganizuje prace.
      • miacasa Re: cieżkie początki w przedszkolu 19.09.07, 14:31
        a może te 3 godziny to za mało by córka zaczęła się bawić? może mogłaby
        zostawać dłużej a Pani uzyskałaby zgodę dyrekcji na towarzyszenie córce przez 2
        tygodnie w czasie obiadu (pod pretekstem zachęcenia jej do zjedzenia posiłku)
        obecność matki jest wzmocnieniem dla dziecka, u nas dało to przyzwoite efekty,
        córka poczuła się pewniej, ja poznałam jej koleżanki i łatwiej nam się
        rozmawiało o przedszkolu
Pełna wersja