wypadek w przedszkolu

27.09.07, 15:45
Szanowna Pani,
Jest mi okropnie smutno.
Mój synek poszedł od września do przedszkola, nie było najgorzej
choć on wolałby być ze mną (nawet w pracy). Przedszkole okazało sie
być sympatycznym miejscem, panie sympatyczne, dzieci również.... do
minionego wtorku. Około południa dostałam telefon od nauczycielki,
że moje dziecko boli ręka. POmijając wszystkie szczegóły tego dnia -
wyobraźcie sobie, że mój niespełna 4-leni synek ma złamany obojczyk,
a co za tym idzie całą klatkę piersiową razem z prawą ręka ma w
gipsie. Chłopiec z tej samej grupy z całej siły zepchnął mego synka
ze zjeżdźalni (mój syn spadł na głowę z dużej wysokości)- dziś już
wiem, że zrobił to świadomie(między innymi od kilku nauczyciek) -
mój synek stał grzecznie czekając na swoją kolej, a ten łobuz
niewiele myśląc popchnął go, moje dziecko nie miało możliwości
jakiejkolwiek obrony. Na początku trudno było mi w to uwierzyć, ale
po wielu informacjach jakie otrzymałam od tamtego dnia, wiem że od
pierwszego dnia były z nim problemy. MOżnaby w tym miejscu zarzucać
błędy nauczycielkom, ale ja tego nie robię, bo wiem , że robiły dużo
aby pilnować dzieci. Mam żal nie tyle do dziecka, co do jego
rodziców.Wiem, że teraz odezwie się wiele mam broniących tego
sprawcy (bo to tylko dziecko). Ja do wtorku byłam za tym, żeby
dzieciom trudnym
dawać szansę. Ale nie kosztem mojego dziecka. Wiem, że temu dziecku
jest potrzebna praca ze specjalistą, ale jak ja mogę posłać do tej
grupy mojego synka? CZy po 3 tygodniach po zdjęciu gipsu on bez
problemu zechce pójść do przedszkola? Nie sądzę.
Jestem przerażona i szczęśliwa zarazaem, bo skończyło się na
złamanym obojczyku, a mogło być coś znacznie poważniejszego. Dzięki
Bogu.
Proszę o poradę, również prawną - co, jeśli przedszkole da mu
jeszcze jedną szansę, gdzie mam się udać po pomoc?.
Pozdrawiam,
Ania


    • Gość: Ann-I Re: wypadek w przedszkolu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.09.07, 22:10
      Brzmi strasznie. Podzielam Pani obawy. Jednak jestem zdania, ze to
      jednak wina opiekunek. Jezeli podejmują sie opieki nad trudnym
      dzieckiem, to powinny miec je szczegolnie "na oku". Jezeli dziecko
      jest wybitnie trudne, to należało zrezygnowac z opieki nad nim.
      Uczenie trudnego dziecko zachowań "społecznych" kosztem innych
      dzieci jest bzdurą.
      Uwazam, że sprawa ta powinna trafić do prokuratury. Przedszkolanki
      narazily Pani dziecko na utratę zdrowia. Chce Pani czekac, az narazą
      na to samo inne dziecko? I zadne tlumaczenia nie spowodują, ze Pani
      dziecko będzie mniej cierpialo. Zostawiając dziecko w przedszkolu
      musi miec Pani pewnosc, ze dziecko jest pod dobrą opieką. A juz
      szczegolnie nie rozumiem jak mozna dzwonic po Panią i twierdzic, ze
      dziecko boli ręka. Po takim upadku nalezalo wezwać lekarza!!! Pisze
      Pani, ze synek spadł na głowę. Przeciez mogł mieć wstrząśnienie
      mózgu, albo i cos gorszego. Dobre samopoczucie przedszkolanek jest
      dla mnie niezrozumiale. I jeszcze teraz calkowicie winą obarczają
      trudne dziecko. A kto przyjął to dziecko do grupy?
      Zdecydowanie uwazam, ze powinna Pani zglosić sprawę do Prokuratury!
      Po pierwsze wypadek, po drugie nie udzielenie pomocy! Ktoś, kto nie
      potrafi zająć się dziećmi nie powinien tego robic. Raz złamanie,
      drugi raz moze stac się coś gorszego.
      Pozdrawiam i trzymam kciuki za Pani synka!
      • scher Re: wypadek w przedszkolu 27.09.07, 22:32
        Gość portalu: Ann-I napisał(a):

        > Uwazam, że sprawa ta powinna trafić do prokuratury. Przedszkolanki
        > narazily Pani dziecko na utratę zdrowia.

        O ile rozumiem troskę i żal, to jednak nie przesadzaj, bo
        wypowiadasz się w sposób, który świadczy o tym, że nie masz żadnej
        orientacji w temacie prawa karnego. Nie wprowadzaj ludzi w błąd.
        • Gość: Ann-I Re: wypadek w przedszkolu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.09.07, 23:48
          Scher moze rzeczywiscie za bardzo się uniosłam. Tylko jest tak, ze
          gdyby stało się coś gorszego, to sprawa byłaby oczywista prawda?
          Tylko po co czekać? Przedszkole jest przeciez publiczne.
          Pamietam wypadek w mojej szkole. Rękę na nim położył prokurator, a
          nauczyciel dostał karę w zawieszeniu. Jako uczennica trzymałam
          stronę nauczyciela. Bo nie chciał, bo to, bo tamto. Ale teraz
          inaczej do tego podchodzę. Wykonywał swoją pracę i zaniedbał ją.
          Niestety.
          Sprawę tego wypadku mozna przynajmniej skonsultować z kuratorium.
          Poszukałam trochę i co do szkół jest rozporządzenie (w sprawie
          bezpieczeństwa i higieny w publicznych i niepublicznych szkołach i
          placówkach.), w ktorym znalazlam taki paragraf:
          § 41.
          1. O każdym wypadku zawiadamia się niezwłocznie:
          1) rodziców (prawnych opiekunów) poszkodowanego;
          2) organ prowadzący szkołę lub placówkę;
          3) pracownika służby bhp;
          4) społecznego inspektora pracy;
          5) radę rodziców.
          2. O wypadku śmiertelnym, ciężkim i zbiorowym zawiadamia się
          niezwłocznie prokuratora i kuratora oświaty.

          Gdyby jeszcze poszukać to pewnie jest tez takie rozporządzenie
          odnosnie przedszkoli.
          Aha i jeszcze jedno - w statucie przedszkola powinno być,
          że: "Nauczyciel odpowiada za życie, zdrowie i bezpieczeństwo dzieci
          powierzonych jego opiece w przedszkolu i poza terenem w czasie
          spacerów i wycieczek".
          Jak wobec tego winą mozna obarczać tylko "trudne" dziecko?

          Mnie w tym wszystkim najbardziej szokuje to, ze nie został wezwany
          lekarz. A powinno to byc zrobione w trybie pilnym.

          Scher a tak na marginesie, a Ty chciałbyś zostawić swoje dziecko pod
          opieką takich przedszkolanek?

          Pozdrawiam
          • india78 Re: wypadek w przedszkolu 28.09.07, 00:10
            Wiecie co mnie w tym wszystkim przeraża? Takie podejście:
            trudno...stało się... bywa. Jakby upadek z wysokości na głowę był
            czymś tak normalnym. Przeciez dziecko mogło doznać trwałych
            uszkodzeń mózgu.
            Straszne to wszystko.


          • scher Re: wypadek w przedszkolu 30.09.07, 00:45
            Gość portalu: Ann-I napisał(a):

            > Pamietam wypadek w mojej szkole. Rękę na nim położył prokurator, a
            > nauczyciel dostał karę w zawieszeniu.

            Możesz napisać coś bliżej? Na czym polegała wina nauczyciela?
            • Gość: Ann-I Re: wypadek w przedszkolu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.10.07, 15:04
              scher napisał:
              > Możesz napisać coś bliżej? Na czym polegała wina nauczyciela?

              Nie chcę wchodzić w szczegóły. Nadal jest to dla mnie dość bolesny
              temat. Nauczyciel tłumaczył, ze jego wina polegała na "zbyt dużym
              zaufaniu do swoich uczennic". A zarzuty dotyczyły niedopełnienia
              obowiazków.
              • scher Re: wypadek w przedszkolu 01.10.07, 21:45
                Gość portalu: Ann-I napisał(a):

                > > Możesz napisać coś bliżej? Na czym polegała wina nauczyciela?
                > Nie chcę wchodzić w szczegóły.

                Więc nie podawaj tego jako przykład, bo w tego typu sprawach
                rozstrzygnięcie mocno zależy od stanu faktycznego. Jeżeli nie chcesz
                podać okoliczności sprawy, to nie możemy rozpatrzyć różnic i
                podobieństw między tymi zdarzeniami.

                Dla mnie wszystko w opisie autorki wątku wskazuje na to, że
                przedszkolanka nie była w stanie zapobiec wypadkowi dziecka.
    • Gość: Gość Re: wypadek w przedszkolu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.09.07, 22:28
      mojafasolka napisała:
      > MOżnaby w tym miejscu zarzucać
      > błędy nauczycielkom, ale ja tego nie robię, bo wiem , że robiły
      dużo
      > aby pilnować dzieci.

      Właśnie tego nie wiesz. Nie byłaś tam. Dajesz się im manipulować.
      Zapewne boją się teraz odpowiedzialności. Podaj namiary tego
      przedszkola. Lepiej omijać je szerokim łukiem.

      A tu porady prawne: www.poradaprawna.pl/
    • kropkaa Re: wypadek w przedszkolu 28.09.07, 00:36
      Przerażające.
      Dziecko w przedszkolu powinno być bezpieczne. Spędza tam ok. 1/3
      swojego życia! Wypadki się zdarzają i zdarzać się będą, ale co
      innego guz, a co innego złamany obojczyk na skutek upadku ze
      zjeżdżalni na głowę w dodatku.
      Nie liczy się, że nauczycielki włożyły dużo wysiłku w pilnowanie
      dzieci, bo widocznie włożyły go jednak za mało, ale liczy się, że
      nie było efektu ich pracy.
      Nie wiem kto tu jest winny - czy mały wandal, czy jego rodzice, czy
      wychowawczynie (pewnie wszyscy w jakiejś części), ale spróbuj na to
      spojrzeć oczami synka - jak byś się czuła, gdybyś po tak okropnym w
      skutkach wypadku musiała codziennie wracać w to miejsce ze
      świadomością, że nikt nic nie zrobił, by to się więcej nie
      powtórzyło. On jest naprawdę mały, przeżył coś okropnego - co ma się
      jeszcze stać, by jego mama zareagowała na dziejącą się krzywdę?
      Jeśli Ty się za nim nie wstawisz, to kto? Bo jak widać na
      nauczycielki liczyć nie może.
      Jakkolwiek sympatyczne są panie, widać nie radzą sobie małym
      łobuziakiem. Chyba tak nadal nie powinno być.
      • monia.147 Re: wypadek w przedszkolu 28.09.07, 10:01
        Według mnie panie przedszkolanki są odpowiedzialne za zaistniałą
        sytuację i nie daj sobie ;mydlić oczu;Ich praca polega na tym
        właśnie by ,opiekować się naszymi dziećmi i poprzez zabawę uczyć.Mój
        syn kiedyś w przedszkolu zepchnął z krzesełka koleżankę,upadła tak
        nieszczęśliwie ,że złamała rączkę.Panie nawet tego nie
        zauważyły,sprawę zgłosiłam ja gdy przyszłam po syna a dziewczynka w
        szatni skarżyła mi się,rączka była wyrażnie opuchnięta.Stało
        się,było mi bardzo przykro ale rodzice dziewczynki nie mieli do nas
        żadnych pretensji a właśnie do przedszkolanek.To im zrobili
        awanturę,opiekunka z ich grupy dostała karę pieniężną ,zostały
        wypłacone pieniążki z ubezpieczenia.Nie bronię tego chłopca ,jest
        wiele dzieci trudnych,wymagających pracy z psychologami.Tym też
        powinno zająć się przedszkole! Z tego co pamiętam w przedszkolu do
        którego chodził mój syn co jakiś czas były wizyty psychologów z
        poradni.Z drugiej strony moja sąsiadka to emerytowana dyrektorka
        przedszkola ,kiedyś mi powiedziała ,że nie ma niegrzecznych dzieci w
        przedszkolu ,są tylko nieporadne panie przedszkolanki,które nie
        potrafią zająć się dziećmi.Coś w tym chyba jest.
    • veev Re: wypadek w przedszkolu 28.09.07, 13:43
      Straszna, smutna historia :(

      Ale uczepię się jednego: skoro od pierwszego dnia było wiadomo, ze z dzieckiem
      są problemy, to panie z przedszkola tym bardziej powinny uważać na to, żeby do
      takiej sytuacji nie doszło - wydaje mi się, że trochę na zapas je rozgrzeszasz.
      Wiadomo, że nie da się mieć oczu dookoła głowy i wypadki _naprawdę_ się
      zdarzają, ale w tym przypadku prawdopodobieństwo i ryzyko były przecież większe
      niż "normalnie".

      Jasne, pewnie sporo w tym winy rodziców, ale jednak nie oni się w tym konkretnym
      momencie zajmowali dzieckiem, a panie z przedszkola - i to one są, moim zdaniem,
      głównie odpowiedzialne za to, co się stało.

      Nie znam sytuacji tego chłopca i nie wiem, z czego wynika to, że jest "trudny",
      i jaka szansa, że rozmowa z jego rodzicami coś zmieni/pomoże. Ale chyba zawsze
      warto spróbować. Chyba w ogóle powinno się to skończyć tak, że rodzice,
      przedszkole i jakiś mądry psycholog pracują wspólnie z tym chłopcem i z resztą
      dzieci, żeby to wszystko jakoś wyprostować. Ale nie wiem, czy to jest realne...

      I nie wiem też, co w Twojej sytuacji zrobiłabym dalej - w pierwszej chwili
      pomyślałam o zmianie przedszkola (zakładając, że to możliwe). Ale właściwie nie
      wiem, czy to dobre wyjście; nie wiem, czy to nie da Twojemu dziecku sygnału, że
      przed problemami, agresją itp. należy uciekać (czasem trzeba, czasem nie...)? Z
      trzeciej strony - czy będziesz kiedykolwiek spokojna, że on w tym konkretnym
      przedszkolu, pod opieką tych konkretnych pań jest bezpieczny?

      Życzę, żeby się wszystko dobrze skończyło.

      v.
      • ada16 Re: wypadek w przedszkolu 28.09.07, 15:07
        "i jaka szansa, że rozmowa z jego rodzicami coś zmieni/pomoże"

        Czy naprawdę myślisz , że rodzice tego chłopca akceptują jego
        zachowanie?

        Co pomoże rozmowa z rodzicami.
        Zapewne oni tłumaczą swojemu dziecku , jak się ma zachowywać , ale
        nie mają wpływu na to, co się dzieje w przedszkolu.
        Zbyt często widzę , jak panie siedzą sobie i plotkują , podczas gdy
        przedszkolaki bawią się na podwórku, żebym uwierzyła, że panie
        zrobiły wszystko...
        • veev Re: wypadek w przedszkolu 28.09.07, 17:29
          > "i jaka szansa, że rozmowa z jego rodzicami coś zmieni/pomoże"
          >
          > Czy naprawdę myślisz , że rodzice tego chłopca akceptują jego
          > zachowanie?

          A skad taki wniosek?

          Napisałam wyraźnie - nie wiem, jak jest.

          Są różni rodzice, także [nie twierdzę, że tak musi być w tym przypadku] tacy,
          którym jest wszystko jedno. Albo wręcz tacy, którzy uważają, że to świetnie, że
          ich dziecko jest takie przebojowe i "po trupach do przodu", bo sobie da radę w
          życiu. Albo tacy, którzy nie znoszą wtrącania się innych w wychowywanie. Albo
          może w rodzinie jest jakiś inny poważny problem (niepełna rodzina, przemoc,
          agresja, alkohol, wszystko razem) i stąd się bierze "trudność" tego chłopca.

          A może po prostu nie mają czasu i siły na mądre wychowywanie albo nie potrafią
          zdobyć się na konsekwencję i jasne wyznaczanie granic.

          Ja nie bronię tych pań, nie wmawiaj mi tego. Tylko że ogromna większość
          problemów wychowawczych ma swoje źródło w domu - wtedy wystarczy jakiś dodatkowy
          czynnik (tu akurat przypuszczalnie nieuwaga/beztroska pań przedszkolanek) i
          niestety nieszczęście gotowe.

          Uważam, że rozmowa z rodzicami jest tu niezbędna. Ale szanse, że sama rozmowa
          cokolwiek da, oceniam na małe. Tyle.

          v.
    • justyna_dabrowska Re: wypadek w przedszkolu 29.09.07, 18:27
      Bardzo mi przykro z powodu tego co się stało...
      To przedszkole ponosi pełna odpowiedzialność za ten wypadek. Rozumiem ze
      przedszkolankom tez jest przykro, ale taka jest prawda - to one odpowiadają za
      bezpieczeństwo dzieci.
      Poprosiłabym Dyrekcję o rozmowe i o informację co przedszkole zamierza zrobić by
      taka sytuacja więcej się nie powtórzyła.

      Mam nadzieję że synek był ubezpieczony i za to ubezpieczenie mozna mu kupić coś
      wymarzonego - na pocieszenie...

      Pozdrawiam serdecznie
      JD
      • Gość: Gosc Re: wypadek w przedszkolu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.09.07, 00:33
        Przedszkola powinny byc ubezpieczone od takich wypadkow. Poza tym
        powinny posiadac zeszyt wypadkow (zgodnie z wymogami bhp).
        Poprosilabym z zaskoczenia o wglad do tego zeszytu. Jak nie bedzie
        wpisu to sprawa bedzie jasna.
        Moim zdaniem przedszkole powinno za to odpowiedziec. Powinno sie
        zrobic wszystko zeby sytuacja sie nie powtorzyla.
        A zlamany obojczyk to powazny wypadek!
        W glowie mi sie to nie miesci!
        Sprawdzilabym tez uprawnienia zawodowe przedszkolanek. Skonczyly
        chyba akademie w Pcimiu Dolnym skoro zrzucaja wine na inne dziecko
        byle wybielic siebie.

      • scher Re: wypadek w przedszkolu 30.09.07, 00:43
        justyna_dabrowska napisała:

        > To przedszkole ponosi pełna odpowiedzialność za ten wypadek.

        Pani Justyno, odpowiedzialność nie znaczy winę. Nie znając
        okoliczności sprawy, nie można rozstrzygać o winie.
        • justyna_dabrowska Re: wypadek w przedszkolu 30.09.07, 10:48
          Ja sie nie wypowiadam na temat winy. Szczerze mówiąc ta kategoria jest mi dość
          obca....
          Myślę o odpowiedzialności czyli ponoszeniu konsekwencji, zastanawianiu sie co
          zrobić by to się nie powtórzyło itp itd.
          Przedszkolanka ma zawód związany z ryzykiem - i do niej należy dbałość o to by
          dzieciom sie nic nie stało. Tak to juz jest prawnie ustalone - niezależnie od
          tego, czy mamy do czynienia z trudnym dzieckiem, gołoledzią na podwórku czy tez
          wichurą...
          Tu nie ma żadnego znaczenia "kto był winny" bo to jest nie do ustalenia i nic
          nie wniesie do rozwiązania tej sytuacji na przyszłość...
          Przedszkole powinno wziąć odpowiedzialność, powiedzieć że im przykro i
          przedstawić plan postępowania na przyszłość.
          Tak ja to widzę...

          pozdrawiam:)
          jd
          • scher Re: wypadek w przedszkolu 30.09.07, 11:31
            Pani Justyno, w sensie ludzkim oczekiwałbym od przedszkola wniosków
            na przyszłość. W sensie prawnym jednak przedszkole odpowiada na
            zasadzie winy, nie na zasadzie ryzyka.
            • Gość: Gosc Re: wypadek w przedszkolu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.10.07, 00:41
              scher napisał:

              > Pani Justyno, w sensie ludzkim oczekiwałbym od przedszkola
              wniosków
              > na przyszłość. W sensie prawnym jednak przedszkole odpowiada na
              > zasadzie winy, nie na zasadzie ryzyka.

              Któż więc ma stwierdzić ową winę?
              Moim zdaniem stwierdzenie winy w tym przypadku jest jak najbardziej
              wskazane.
              • mojafasolka Re: wypadek w przedszkolu 01.10.07, 10:46
                Po przeczytaniu Waszych wypowiedzi, jestem trochę rozdygotana. Bo,
                oczywiście macie rację w pierwszej chwili byłam w szoku, ze dziecko
                może coś takiego zrobić i gdzieś głęboko całą winą obarczałam tylko
                tego chłopca i jegop rodzinę. Ale prawdę mówiąc macie rację, to jest
                problem nauczycielki opiekującej się w danej chwili dziećmi. Ja nie
                chcę się domagać kary finansowej dla nauczycielki, ale sama nie wiem
                jakie rozwiązanie byłoby najlepsze aby takie historie nie zdarzały
                się już więcej. To jest przedszkole prywatne, więc wszystkie decyzje
                podejmuje dyrektor, a ona uważa,że nauczycielki są świetne. Może
                powinnam zarządać zatrudnienia jeszcze jednej osoby do opieki w tej
                grupie. Sama nie wiem. A co do odszkodowania, to oczywiście mój
                synek jest ubezpieczony. To, o czym pisałyście, że powinno być w
                statucie przedszkola - też jest w nim zawarte. Wiem, że mimo iż jest
                to przedszkole prywatne, to ma dużą dotację z gminy na każde
                dziecko. Więc, może gdyby nie zadowalało mnie rozwiązanie sprawy
                przez przedszkole, to powinnam zainterweniować w gminie?
                Poradźcie, proszę.
                Pozdrawiam,
                Ania
                • Gość: Gosc Re: wypadek w przedszkolu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.10.07, 14:25
                  Interwencja nie w gminie a w kuratorium! Najlepiej zadzwoń tam od
                  razu i wszystkiego się dowiesz. Mają z pewnością jakiś wydział,
                  który nadzoruje przedszkola. Fakt, ze jest to przedszkole prywatne
                  nie ma tu wiekszego znaczenia, bo zgodę na działalnosc powinni
                  dostac m.in. w kuratorium. Pewnie w statucie jest info, że działają
                  na podstawie ustawy o systemie oświaty.
                  Do tego kara finansowa jak najbardziej. Myslisz, ze przejmą się inną?
                  Lepiej, zeby nic podobnego nie stalo się w przyszlosci. Szkoda
                  maluszków.
                  I nie bądz taka podbłazliwa. Twoje dziecko bardzo teraz cierpi. Nie
                  wiadomo jakie będą skutki tego złamania w przyszlości. Ktoś
                  zaniedbał swoją pracę i powinien za to odpowiedzieć!
                • Gość: nana Re: wypadek w przedszkolu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.10.07, 14:29
                  mojafasolka napisała:
                  > A co do odszkodowania, to oczywiście mój
                  > synek jest ubezpieczony.

                  Przedszkole powinno byc ubezpieczone od takich wypadkow. Musisz je
                  teraz wyegzekwowac. Koniecznie. A pieniadze przeznaczyc na cos
                  ekstra dla synka.
                • scher Re: wypadek w przedszkolu 01.10.07, 21:41
                  mojafasolka napisała:

                  > Ja nie chcę się domagać kary finansowej dla nauczycielki

                  No ale na jakiej podstawie miałabyś domagać się tego? Na czym
                  polegać ma zaniedbanie nauczycielki? Człowiek nie jest przecież w
                  stanie zapobiec każdemu wypadkowi dziecka.
                  • mojafasolka Re: wypadek w przedszkolu 02.10.07, 10:01
                    Drooga Scher,
                    nie wiem na jakiej podstawie moge domagać się wyciągnięcia
                    konsekwencji wynikającej z zaniedbania nauczycieli. Wiem jedno w
                    statucie przedszkola jest wyraźnie napisane, że nauczyciel odpowiada
                    za bezpieczeństwo i życie dzieci, którymi się opiekuje. Ja nie
                    jestem pedagogiem i nie wiem jaka kara należy się nauczycielce. Ale
                    dziś po upływie tygodnia od wypadku przedszkole zrobiło niewiele, a
                    może nawet nic w tej sprawie. Dziś będę tam dzwonić i domagać się
                    odpowiedzi na kilka pytań.
                    Pozdrawiam,
                    Ania
                  • Gość: Nauczycielka Re: wypadek w przedszkolu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.10.07, 14:59
                    scher napisał:
                    > No ale na jakiej podstawie miałabyś domagać się tego? Na czym
                    > polegać ma zaniedbanie nauczycielki? Człowiek nie jest przecież w
                    > stanie zapobiec każdemu wypadkowi dziecka.

                    To żałosne Scher. Rozumiem, ze nie widzisz w tym co się stało nic
                    złego? Jak będziemy tak do tego podchodzić to wypadki będą na
                    porządku dziennym. Od tego jest przedszkolanka żeby zająć się
                    dzieckiem. A odszkodowanie jak najbardziej się należy. I kara dla
                    nauczycielki również. Mało się orientujesz w tych sprawach Scher.
                    Szkoda, że niepotrzebnie zabierasz głos.
                    • scher Re: wypadek w przedszkolu 03.10.07, 07:15
                      Gość portalu: Nauczycielka napisał(a):

                      > Rozumiem, ze nie widzisz w tym co się stało nic złego?

                      Nie nadintepretuj, komentuję ten wypadek pod względem prawnym, nie
                      czysto ludzkim.

                      > Od tego jest przedszkolanka żeby zająć się dzieckiem.

                      To prawda, ale nie ma ona możliwości zapobieżenia wszystkim wypadkom.

                      > A odszkodowanie jak najbardziej się należy.

                      Jeżeli nauczycielka nie miała możliwości zapobiec wypadkowi, to się
                      nie należy.
                      • Gość: In Re: wypadek w przedszkolu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.10.07, 14:51
                        Scher pare lat temu napadł na mnie gwalciciel. Na szczescie jestem
                        dosc sprawna i obronilam sie. Choc facet jeszcze dlugo mnie gonil.
                        Zglosilam to na Policji. I dosc szybko udalo nam sie go zlapac
                        (czekal na inna ofiare). I wiesz co mi powiedzial policjant jak
                        spisywal moje zeznania: "gdyby on chciaz zdarl z Pani ubranie...".
                        Jasne! najlepiej jakby zrobil to co zamierzal.
                        Ten przypadek jest podobny. Gdyby dziecko wpadlo w spiaczke
                        (odpukac) to wszyscy byliby zainteresowani tym, zeby byl winny.
                        Prokuratura, kuratorium itd. A tak nie ma sprawy. Ale dlaczego
                        czekac na tak skrajne przypadki? Nieodpowiedzialnych nauczycieli
                        trzeba odsuwac od opieki nad dzieckiem. Nastepny wypadek moze
                        skonczyc sie gorzej.
                        Wedlug mnie nauczycielka powinna stac przy slizgawce i asekurowac
                        dzieci. Jezeli nie byla w stanie tego zrobic to wstep na slizgawke
                        powinien byc zabroniony. Do tego potrzeba jednak odrobiny wyobrazni.
                        • mojafasolka Re: wypadek w przedszkolu 03.10.07, 15:57
                          Witajcie,
                          dzieląc się z Wami moim bólem w tej sprawie, nie sądziłam, że
                          rąozpęta się taka dyskusja. Ale to dobrze, bo bardzo mi popmagacie.
                          Podzielam słowa In. Nauczycielka powinna ze zdwojoną uwagą
                          (zwłaszcza po tym co się stałao) uważać nadzieci i podobno tak się
                          teraz dzieje. Ale, gdybym sama nie dzwoniła do przedszkola i nie
                          domagała się wyciągnięcia konstruktywnych wniosków - to podejrzewam,
                          że nic w tej sprawie by nie zrobiono. Przeszło mi przez myśl, że
                          gdyby dyrekcja nie poczyniła znacznych kroków, to powiadomię policję
                          i sama nie wiem kogo jeszcze. Ale, tak jak miała okazję doświadczyć
                          In, tak i ja wiem, jak działa policja i wiele podobnych służb w tym
                          kraju. Na szczęście wiem, ze "sprawca" jest pod opieką specjalistów -
                          podobno poczynił niewielkie postępy, a rodzice wyrazili skruchę na
                          dywaniu u pani dyrektor. Moje dziecko usłyszało przepraszam tylko od
                          nauczycieli. To jest dla mnie pewien problem, bo wiem, że
                          rodzice "sprawcy" nie uczą go od wczesnyc lat ponoszenia
                          konsekwencji za swoje czyny, a przynajmniej umiejętności
                          przeproszenia. Ale cóż, jak powiedziała pani dyrektor są ludzie
                          bardzo ogroniczeni w tej sferze.
                          Pozdrawiam,
                          Ania
                          • Gość: Gosc Re: wypadek w przedszkolu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.10.07, 13:49
                            A co Ci szkodzi zadzwonic do kuratorium? Dałas sie zmanipulowac
                            dyrekcji. Nauczycielka powinna poniesc jakas odpowiedzialnosc. Co Ci
                            da wiedza, ze teraz bardziej uwazaja na dzieci. Twojemu dziecko to
                            nie pomoze. Za pozno. Obojczyk w gipsie.
                            Biedny maly chlopczyk. Ucaluj go od nas!
                          • Gość: malako Re: wypadek w przedszkolu IP: *.chello.pl 05.10.07, 11:54
                            No, zatrzęsło mną! Pani dyrektor tak się wyraziła, a Ty jej słuchasz
                            jak wyroczni! Panie powinny były asekurować dzieci na zjeżdżalni (w
                            naszym przedszkolu tak było), a wyraźnie zaniedbały obowiązki; sam
                            fakt, że powiadomiły cię, że "dziecko boli rączka" powinien Ci dać
                            obraz działania tej instytucji. Skąd wiesz, co rodzice łobuziaka
                            usłyszeli od tej pani na dywaniku? Może teraz się po prostu boją do
                            ciebie podejść. Przyjęto trudne dziecko do przedszkola - to się
                            wiąże z odpowiedzialnością za bezpieczeństwo i jego, i pozostałych
                            dzieci. Niestety, nikt się nie przyzna, że brak mu kompetencji, lub
                            zwyczajnej rzetelności w wykonywaniu obowiązków. BTW - sama obecnie
                            ponoszę koszty naiwnej wiary w prywatne placówki oświatowe (zapłacę -
                            lepiej mi sie zajmą dzieckiem). Życzę zdrowia synkowi, a Tobie
                            poprawy samopoczucia, potem na pewno sobie swietnie poradzisz:)
                            • Gość: In Re: wypadek w przedszkolu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.10.07, 15:42
                              Zgadzam się! Ta dyrektorka to niezła manipulantka. To, że nie
                              wezwała lekarza do tak ciężkiego upadku jest karygodne!!!!!!!!!!
    • Gość: firered Re: wypadek w przedszkolu IP: *.cpe.marton.net.pl 07.10.07, 11:03
      Witam!!! Przyznam szczerze że cały ten wątek wzburzył we mnie mieszane i różne
      uczucia. Fakt jest jeden stała się dziecku krzywda. Ale wypowiedzi w stylu, że
      nie należałoby przyjmować dziecka sprawiającego problemy do przedszkola jest
      niedorzeczny, przecież to jest jawna dyskryminacja... Fakt jest też taki, że
      takie dziecko należy otaczać opieką psychologiczno - terapeutyczną... A co do
      odpowiedzialności nauczycielek. Sama od niedawna pracuję w przedszkolu (krótko
      po studiach, niewiele doświadczenia, tzn praktyki pod opieką opiekunów, którzy
      najczęściej praktykantów i tak traktują jak piąte koło u wozu, lub wysługują sie
      w wycinaniu kółek), mam grupę 21 osobową i zdaję sobie sprawę,że należy, a nawet
      trzeba mieć głowę w koło głowy, ale jesteśmy tylko ludźmi i pomyślcie sami ile
      razy sie przewróciliście potykając sie o coś i co wtedy też należałoby
      doszukiwać się winy w krzywym chodniku?? wiem zostanę za to ostro skrytykowana,
      ale nie należy popadać w absurdy. znam wiele przypadków, kiedy dzieci zrobiły
      sobie krzywdę kiedy, np pilnowało jedno dziecko 4 - 5 osób dorosłych i co tu tez
      należy pociągać do odpowiedzialności prawnej... Problem jest u samej góry, tzn
      marny sposób kształcenia przyszłej kadry (przeszłam przez 2 uczelnie i to
      państwowe, jedna z nich znajduje sie na szczytach rankingów, wiec mam jakiś
      prawo do takiej oceny)niewiele liczba porządnych praktyk. Bez wątpienie nie
      powinna Pani pozostać bez wsparcia i pomocy ze strony przedszkola, ale proszę
      mieć swoje zdanie i postępować tak jak nakazuje Pani sumienie i rozum, a nie
      osoby, które znają sytuacje z opisu. Życzę szczęśliwego i pomyślnego zakończenia
      tej bulwersującej sprawy.
      • Gość: Nana Re: wypadek w przedszkolu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.10.07, 14:11
        Firered rzeczywiście Twoja odpowiedz jest nieco tendencyjna. Autorka
        wątku pisala o prywatnym przedszkolu, gdzie prawodpodobnie nie ma
        takiej sytuacji o jakiej Ty piszesz (tj. 1 Pani na 21 dzieci).

        > trzeba mieć głowę w koło głowy, ale jesteśmy tylko ludźmi i
        pomyślcie sami ile
        > razy sie przewróciliście potykając sie o coś i co wtedy też
        należałoby
        > doszukiwać się winy w krzywym chodniku??

        Jakoś nie słyszałam, żeby ktoś na krzywym chodniku złamał sobie
        obojczyk. A gdyby tak się stało, są służby za to odpowiedzialne. Tak
        jak z nieodsnieżonym chodnikiem. Więc Twoje porównanie jest
        absurdalne.
        Ja też niestety zbyt często widzę jak przedszkolanki zamiast
        zajmować się dziećmi ucinają sobie "pogaduchy". A chyba nie za to są
        wynagradzane? prawda?

        Pozdrawiam!
    • Gość: firered Re: wypadek w przedszkolu IP: *.cpe.marton.net.pl 07.10.07, 11:06
      Przepraszam za błędy, które sie pojawiły (skutek wzburzenia cała sytuacja), bo
      znając życie za nie tez mi się oberwie...
    • taje A propos odpowiedzialności cywilnej 07.10.07, 21:37
      To nie jest do końca tak jak pisze Scher. Przedszkole, z którym autorka wątku
      zawarła umowę powierzając mu dziecko, będzie ponosić odpowiedzialność na
      podstawie art 427 kc, który mówi, że "Kto z mocy ustawy lub umowy jest
      zobowiązany do nadzoru (tj. przedszkole) nad osobą, której z powodu wieku (...)
      winy poczytać nie można (w naszym przypadku czterolatek, który popchnął synka
      mojejfasolki), ten obowiązany jest do naprawienia szkody wyrządzonej przez tę
      osobę, chyba że uczynił zadość obowiązkowi nadzoru albo że szkoda byłaby
      powstała także przy starannym wykonywaniu nadzoru (...)" Innymi słowy, odpowiada
      zawsze niezależnie od okoliczności, CHYBA że udowodni, że (1) należycie
      sprawował nadzór albo (2) że niezależnie od wykonywania nadzoru szkoda by
      powstała. Może dla laików to niuans prawniczy ale w omawianym przypadku, ciężar
      dowodu (a raczej uwolnienia sie od zarzutu) spoczywa na przedszkolu a nie na
      poszkodowanym. Przy typowej odpowiedzialności na zasadzie winy, ciężar dowodu
      spoczywa na poszkodowanym.
      • scher Re: A propos odpowiedzialności cywilnej 07.10.07, 21:43
        Oczywiście ciężar dowodu spoczywa na przedszkolu, tylko co z tego?
        Ekskulpować się, dowodząc staranności nadzoru, nie byłoby, sądząc po
        opisie przypadku, raczej trudno.
        • Gość: Gosc Re: A propos odpowiedzialności cywilnej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.10.07, 00:40
          scher napisał:

          > Oczywiście ciężar dowodu spoczywa na przedszkolu, tylko co z tego?
          > Ekskulpować się, dowodząc staranności nadzoru, nie byłoby, sądząc
          po
          > opisie przypadku, raczej trudno.
          >
          No ba!
          Najlepiej zostawic wszystko jak jest i czekac na nastepny wypadek!
    • Gość: wioletta Re: wypadek w przedszkolu IP: *.plock.mm.pl 29.10.07, 23:17
      To rzeczywiście masz problem.Ale nazywanie czterolatka łobuzem to
      przesada,każdemu dziecku zdarzają się popchnięcia,ale oczywiście nie
      twojemu.Gdyby zrobił sobie to w domu,skacząc na łóżku"to ok.prawda"?
      • Gość: madzialena-p Re: wypadek w przedszkolu IP: *.radom.pilicka.pl 30.10.07, 20:12
        Trochę mnie dziwią niektóre wypowiedzi w tym wątku. Oczywiście
        przedszkole i nauczycielka ponoszą odpowiedzialność. Wiadomo z czym
        wiąże się ten zawód! Ale nie wiem, czy wszyscy sobie potrafią
        wyobrazić dzień w przedszkolu :) Bo ja chyba trochę tak. I nijak nie
        widzę tej pani wychowawczyni, która za każdym dzieckiem wchodzi na
        zjeżdzalnię i z każdym dzieckiem zjeżdza z niej zeby nic się nie
        stało. Nawet jak by stała obok nich w czasie wypadku, to mało
        prawdopodobne, zeby w tym ułamku sekundy złapała upadającego...Nie
        wyobrażam sobie też, aby ten łobuziak był może przywiązany do pani,
        albo siedział cały czas na ławce aby nie zrobic nikomu krzywdy.
        Myslę, że trochę to był po prostu niefortunny wypadek, trochę brak
        zasad zachowania u ,,łobuziaka'', co jest dużą winą rodziców, trochę
        nieuwaga pani. I to wszysto złożyło sie niestety na cierpienie
        naszego poszkodowanego. Ale ja nie miałabym sumienia wysuwać tak
        daleko idących oskarżeń, bo też mam dzieci! Grzeczne i niegrzeczne...
    • Gość: nlka Re: wypadek w przedszkolu IP: *.icpnet.pl 09.12.07, 11:09
      Wypadkami w szkole i przedszkolu zajmuje się osoba będąca czyms w rodzaju
      inspektora bhp - niestety nie pamietam w tej chwili jak fachowo sie ta funkcja
      nazywa.Osoba ta powinna sporządzić protokół z wypadku,który m.in.powinien
      wskazać na to czy miało miejsce zaniedbanie.Jest to podstawą to wypłacenia
      odszkodowania.Czasami jest tak,że wypadek się zdarzył,a zaniedbania nie było -
      więc nie ma mowy o winie,a jedynie własnie o wypadku.Przedszkole zaniedbało
      sprawę.Powinna w nim byc kontrola.Tu nie chodzi o obarczanie wina
      nauczycielek,nikt z nas tam nie był i nie widział co robiły,ale o
      udokumentowanie zdarzenia i wyciągnięcie z niego wniosków.u nas w szkole było
      tak,że nauczycielka była na dyżurze na boisku - chłopcy się pobili i nieco
      uszkodzili,ona próbowała temu zapobiec,ale sie nie udało - winy nie było ,bo
      podjęła akcję.Gdyby nie było jej na dyżurze,albo była,ale nie zwracala uwagi na
      to co robia dzieci - byłaby winna.
    • maniulka25 Re: wypadek w przedszkolu 09.12.07, 11:35
      Witam!
      Powinna Pani szybko zgłosić sprawę na policję i do prokuratury.
      Teraz jest moda na ADHD i inne...
      Proszę się nie dać zaszczuć. Nie można tolerować łobuzerii.
      Pozdrawiam i życzę dużo siły. A synkowi zdrowia.
Pełna wersja