Dwulatek w przedszkolu i problem...

27.09.07, 22:02
Moj synek jest bardzo wesolym, otwartym dzieckiem. Chetnie chodzi ze
mna w rozne miejsca, czasem sam zaczepia ludzi, zarowno kobiety jak
i mezczyzn, oraz dzieci i mlodziez. Gdy mial 1,5 roku zaczelam z nim
chodzic na zajecia przedprzedszkolne dwa razy wtygodniu po 3
godziny, gdyz zauwazylam ze bardzo brakuje mu towarzystwa. A od
sierpnia synek chodzi do przedszkola prywatnego ( nie mielismy szans
na zlobek w okolicy). I wszystko byloby ok. Synkowi bardzo sposobalo
sie w przedszkolu, i chetnie do niego chodzil choc smutno i jemu i
mnie bylo gdy sie rozstawalismy, i taki placz na rozstanie trwal
tydzien. Jednak gdy przychodzilam po malucha okolo poludnia to
niechcial wracac ze mna do domku bo chcial spac z dziecmi i chcial
sie z nimi bawic, wiec juz na drugi dzien przynioslam kocyk i jego
poduszke i zaczal spac w przedszkolu, wiec odbieralam go o 16-ej, a
i tak musialam 40 minut odczekac bo chcial sie pobawic. Widzialam ze
jest bardzo lubianym dzieciem, ze bardzo Paniom zalezy na nim.
Synek mial okres ze bil inne dzieci lub nawet Panie, i proby
tlumaczenia ze tak nie wolno spelzaly na niczym.Zdazalo sie ze maly
uderzyl pania w mojej obecnosci i w mojej obecnosci karaly dziecko,
sadzajac je na karne krzeslo. Kiedy na nim siedzial bardzo krzyczal
i prosl ratunku, i mowil ze chce siusiu ale panie niezwruszone
trzymaly go dalej. Czy tak powinny panie postapic? Druga kwestia
jest taka ze po dwutygodniowej przerwie spowodowanej chorobie maly
znow zaczal chodzic do przedszkola i zaczal sie problem. Moj syn
poznal jakiego pana ktory prowadzi zajecia w gimnastyki i przychodzi
na kilka godz do przedszkola. Maly placze ze nie chce przedszkola, i
nie chce wujka, i jak sie tylko wspomni o przedszkolu to widze ze
sie boi bo marudzi i placze. Panie w przedszkolu rowniez widza ze
sie go boi malec, ze nawet siusia jak tylko wchodzi do przedszkola
ten pan. Mowily takze ze jak u nich zasypia to tez mowi przez sen ze
nie chce wujka.
Jak teraz przychodze do przedszkola to maly od razu sie ubiera i ze
mna wychodzi do domu, juz nie czekam na niego,a w domu marudzi...on
sie nigdy tak nie zachowywal...chcialabym mu pomoc ale nie bardzo
wiem jak...

Prosze o pomoc, co powinnam zrobic by pomoc dziecku? Jak przemoc ten
strach? Czy nadal prowadzac dziecko do przedszkola? Czy powinnam o
cos prosic przedszkole? Ponoc oprocz mojego dziecka tak reaguje
jeszcze jedno w przedszkolu...
    • scher Re: Dwulatek w przedszkolu i problem... 27.09.07, 22:58
      Dość niepokojące. Mocno bym się przyjrzał temu "wujkowi".
    • mooh Re: Dwulatek w przedszkolu i problem... 27.09.07, 23:40
      Gdyby moje dziecko na widok jakiejś osoby ze strachu sikało, to bym
      się tym bardzo poważnie zainteresowała. Do wyjaśnienia sprawy nie
      dopuszczałabym do kantaktów tej osoby z moim dzieckiem, nawet jeśłi
      pociągnęłoby to za sobą zabranie z przedszkola. Myślę też, że w
      Waszym przypadku nie jest to jedynie problem Twój i dziecka, ale
      również opiekunów i dyrekcji przedszkola. Przyczyny lęku dizecka
      przed tą jedną konkretną osobą powinny zostać wyjaśnione.
      • verdana Re: Dwulatek w przedszkolu i problem... 28.09.07, 09:44
        Wyobraź sobie, ze to Ty chcesz koniecznie do toalety, a ktos
        silniejszy od Ciebie Cie nie puszcza. takie metoddy stosuja oprawcy
        wobec ofiar, a nie przedszkolanki! Wujek tez niepokojacy, choć może
        akurat bez winy - czasem dziecko po prostu kogos się przestraszy.
        Tak czy inaczej do takiego przedszkola dziecka bym wiecej nie
        puscila.
        • Gość: marta Re: Dwulatek w przedszkolu i problem... IP: *.autocom.pl 28.09.07, 13:42
          Nie wiem, czy nie powinnaś raczej spróbowac współpracować z
          przedszkolankami. Może być tak, że syn wyczuwa twoje obawy i trochę
          się w to uzbroił ;). Że za uderzenie poszedł na karne krzesło, to
          bardzo dobrze. Że się wydzierał i mu się to nie podobao - normlane.
          A co do siusiania. Cóż... moje dziecko na karnym dywaniku ;) na
          początku prawie zawsze wołało, że: siku, spać, pić itd. - wszystko,
          byle zejść ;). Jak prowadziłam do łazienki i potem z powrotem na
          dywan to się w końcu nauczył, ze kara jest konsekwencją jego złego
          zachowania i nie ma zmiłuj.
          A wujek, hmm przyjrzyj się, pogadaj z dzieckiem, moze teraz każdy
          powód jest dobry, żeby popłakać ;).
          pzdr
    • nanarella1 Chcer rzetelnie podejsc do tematu, wiec kontynuuje 28.09.07, 10:55
      Dzis w przedszkolu znow byl placz. Zreszta jak tylko dziecko wstalo
      to plakal ze nie chce przedszkola. Przy ubieraniu mowilam dziecku ze
      dzis nie bedzie wujka i ze jestem z nim i ze zawsze jemu pomoge.
      Wiec jak doszlismy do przedszkola, przy robieraniu byla histeria ale
      rozebralam malego i panie zabraly go na sniadanbie a ja mialam
      okazje sprawdzic jak sie maly zachowuje. Wiec jak sie zamknely drzwi
      przez kilka minut bylo slychac placz a pozniej ustal. Mialam okazje
      to zaobserwowac kiedy w tym czasie rozmawialam z dyrektorka. Pani
      dyr. uwaza ze jej zdaniem to jest placz spowodowany rozterka ze mna
      po dlugim czasie nie chodzenia do przedszkola, bo maly ponoc nie
      uczestniczyl w zajeciach, skoro tak plakal, bo zabrano go do grupy
      dzieci ktore w zajecich nie uczestnicza.Ponoc jedyny kontakt to byl
      taki ze pan podszedl do niego i podal mu reke i sie przedstawil...a
      maly powiedzial ze nie chce wujka, ze sie boi.
      Uslyszlaam tez ze inne dzieciaki uwielbiaja tego wujka, bo bardzo
      sie z nimi wyglupia, a moj syn wogole nie wchodzil do tej sali gdy
      trwaly zajecia wiec nawet nie wie co ten pan robi z dzieciakami.
      Zapytalam czy moge przyjsc na te zajecia, bo chcialabym malemu
      pomoc, i czy to mozliwe, wiec panie odpowiedzialy ze nie ma
      problemu. Wiec moze tak przezwycieze strach? A moze w ten sposob
      maly manipuluje, bo chce byc ze mna? A moze jest jednak jakis
      problem? Chce byc swiadomym rodzicem i chce pomoc, a nie wiem jak
      mam podejsc do tematu...bo nie chce wyjsc na nadgorliwa matke.

      Co do siusiania to tematu poki co nie ma, bo maly przestal bic
      dzieci w przedszkolu wiec i nie ma kar. Staram sie zrozumiec i jedna
      i druga strone. Nie moglam pozwolic zeby maly bil innych, niestety
      bil i dzieci i panie. Prosby moje spalezaly na niczym. Mielismy
      nawet taka sytuacje ze maly rzucil kamykiem w pania ktora krzyczala
      na placu zabaw na dzieci. Wiec takie zachowanie dziecka tez nie jest
      w porzadku. Kiedy panie karaly dziecko, i kiedy on krzczal nie
      bardzo wiedzialam co mam zrobic. Bo wiedzialam ze zrobil zle,
      wiedzialam ze nie mozna poblazac takim zachowaniom, a jednoczesnie
      serce mi krawawilo kiedy slyszlam jego krzyk, a kwestie siusiania
      zinterpretowalam ze maly chce mna i paniami manipulowac, by daly mu
      spokoj.
      A wy sadzicie ze bylo inaczej?Czy oprocz wizyty w przedszkoolu na
      tych zajeciach moge jeszcze cos zrobic?
    • mamaigiiemilki Re: Dwulatek w przedszkolu i problem... 29.09.07, 14:15
      ja napisze odnosnie wujka- moze i trzeba sie temu przyjzec ale nie
      demonizowala bym od razu jego osoby- ja sama jak bylam mala, to na
      widok jednego pana strasznie plakalam, powod byl nie znany(to nikt z
      rodziny, mieszkal na sasiedniej ulicy, widywalam go tylko na
      spacerach), po prostu tak mialam, po jakims czasie przeszlo;

      a co do metod pan przedszkolanek: pomysl z krzeselkiem jak dla mnie
      ok, nalezy oduczyc malca bicia, natomiast co do tego ze nie moze
      zejsc jak chce siku- wg mnie powinny mu pozwolic isc ale potem niech
      wroci na to krzeselko; (a moze on oszukiwal z tym sikaniem i dlatego
      panie go juz nie puszczaja?:)))
    • justyna_dabrowska Re: Dwulatek w przedszkolu i problem... 29.09.07, 18:15
      Co to za upiorna metoda z tym krzesełkiem karnym? Jeśli dziecko płacze i boi się
      to chyba warto rozejrzeć się za nowym przedszkolem. Tu nie chodzi o lęki
      separacyjne tylko o metody wychowawcze...

      Pozdrawiam
      JD
      • nanarella1 Pani Justyno 30.09.07, 13:47
        Do przedszkola w piatek przyszedl kojejny pan na zajecia i sytuajca
        sie powtorzyla. Panie twierdza teraz ze on manipuluje, ze chce
        uchwycic sie czegos, by nie chodzic do przedszkola. Zastanawiajace
        jest to ze zaczal sie bac panow ktorzy przychodza na zajecia ale juz
        tatusiow dzieci ktorych widuje w przedszkolu sie nie boi.
        Panie twierdza ze problem ten nalezy przeczekac...
        Czy oprocz mojego uczestnictwa na zajeciach moge zrobic dla dziecka?
        O co moge prosic Panie by wziely pod uwage?

        Co do karnego krzeselka to wiem ze w ubieglym tygodniu synek nie byl
        karany, ponoc byl bardzo grzeczny, ale bede trzymala reke na pulsie.
        To oprocz ciaglego powtarzania ze nie wolno bic, jak mozna zwrocic
        uwage 2-latkowi, jesli nie karne krzeselko? Jest mi niezrecznie bo
        wczoraj bylam z malym u roziny i byly tam 1,5 roczne i 4 letnie
        dzieci, i moj syn bije sie tak samo o zabawki jak 4 latek, a jak ono
        zabawki podchodzilo dziecko 1,5 roczne to je popychal i bil tez...
        • scher Re: Pani Justyno 30.09.07, 14:54
          nanarella1 napisała:

          > To oprocz ciaglego powtarzania ze nie wolno bic, jak mozna zwrocic
          > uwage 2-latkowi, jesli nie karne krzeselko? Jest mi niezrecznie bo
          > wczoraj bylam z malym u roziny i byly tam 1,5 roczne i 4 letnie
          > dzieci, i moj syn bije sie tak samo o zabawki jak 4 latek, a jak
          > ono zabawki podchodzilo dziecko 1,5 roczne to je popychal i bil
          > tez...

          Ja tam nie jestem przeciwnikiem karnego krzesełka w takich
          sytuacjach, dziecko musi się oduczyć bicia innych. Z Twoich opisów
          wnioskuję, iż panie w przedszkolu z wielką rozwagą podchodzą do
          problemów, nie bagatelizują ich, odnoszę wrażenie, że to krzesełko
          stosują w sposób przemyślany, obserwując uważnie reakcję dziecka,
          nie pochopnie.

          I to wspaniale, że widzisz problem i wspierasz przedszkolanki w jego
          rozwiązaniu, nie wszyscy rodzice tacy są. To bardzo dobrze wróży
          Twojemu dziecku.
        • Gość: nanarella1 Re: Pani Justyno IP: *.aster.pl 01.10.07, 12:48
          Bardzo prosze o odpowiedz
          • ewa_mama_jasia Re: Pani Justyno 01.10.07, 14:25
            Nie jestem ekspertem na tym forum, nie poczuwam się więc do jedynie
            słusznej, przez Ciebie akceptowanej odpowiedzi. Natomiast jako
            osoba, która otarła się o doradztwo zawodowe oraz czasami doradza z
            zakresu psychoterapii mówię, że ciężko cokolwiek ocenić nie znając
            relacji Twojego dziecka na wiadomy temat. Opierając się jedynie na
            Twojej relacji (oczywiście nie negując opinii Pani Justyny) można
            przyjąć, że dziecko MOŻE manipulowac Tobą w odniesieniu do
            pozostawaniu w przedszkolu, biorąc za przyczynę panów prowadzących
            zajęcia.
            MOŻE, nie musi. Żaden szanujący się psychoterapeuta nie oprze sie na
            tak jednostronnym świadectwie, żeby wyrobić sobie zdanie.
            Gdybyś chciała pogadać bliżej, proszę gg 736533.
            Pozdrawiam
            • Gość: agnieszka Re: Pani Justyno IP: *.cable.ubr05.haye.blueyonder.co.uk 03.10.07, 16:46
              ja odnosnie manipulacji - bedac w przedszkolu, w wakacje musialam
              chodzic do obcj placowki bo moja byla cale lato zamknieta i pamietam
              ze codziennie wymyslalam byle preteksty zeby tam nie pojsc - z
              obrazowym i pokazowym bolem brzucha wlacznie albo udawaniem ze sobie
              zlamalam noge (to akurat nie przeszlo:)

              co chcialam ci napisac to tylko to: moje manipulacje i klamstwa
              braly sie z tego ze ja z calego serca nienawidzilam tego obcego
              rpzedszkola(do mojego przedszkola chodzilam chetnie) i to byl dla
              mnie dramat, trauma, koszmar, w tym obcym przedszkolu potrafilam sie
              tez zsikac w majtki z nerwow. najlepszy dowod na to jak bardzo to
              przezywalam jest to ze pamietam to do dzis i pamietam jak mnie w
              koncu mama zabrala stamtad i powiedziala ze juz nie pojde tam to byl
              najlpszy dzien mojego zycia:)

              chodzi o to zebys sie przyjzala czemu dziecko nie chce tam chodzic i
              wymysla rzeczy. czasem moze marudzic bo chce pobyc z mama, ale
              powinnas wiedziec jezeli to jest cos powazniejszego - taki lek przed
              przedszkolem nie bierze sie z nikad. u mnie to bylo to ze tym obcym
              przedszkolu dzieci byly wysmiewane, karane, itd
Pełna wersja