Problem z 2-letnim dzieckiem wspollokatorki

IP: *.eranet.pl 02.10.07, 12:41
Witam
Mieszkamy w 3 dziewczyny, jedna z nas ma 2-letnia coreczke (samotnie
ja wychowuje). My mamy psy.
Mala ogolnie jest bardzo fajnym dzieckiem, ale pojawil sie powazny
problem z psami. Z jednej strony je lubi, a z drugiej ciagle kopie.
CZasem daltego ze nie chca oddac swojej zabawki, czasem bo my nie
pozwalamy zabrac psiej zabawki, a czasem po prostu bez powodu,
przychodzi i zaczyna kopac
Matka stosuje metode tlumaczenia ze to nieladnie, ale poza tym
zadnych kar.Dziecko oczywiscie ma to w nosie i za 10 minut robi to
samo. Probowalysmy z nia rozmawiac zeby troszke zaostrzyla reakcje,
zaczela stosowac kary a jak to nie pomoze to ostatecznie klapsa
(boimy sie ze ktorys pies nie wytrzyma i pogryzie mala a my nie
zdazymy zareagowac). Niestety zadnych zmian, wiec zaczelysmy po
miesiacu same podnosic glos kiedy to mialo miejsce a matki nie bylo
przy tym, a w ramach kary kazalysmy malej wyjsc z pokoju. No i jest
afera.Bo krzyczymy na dziecko... tymczasem matka ja po takich
sytuacjach tuli i bierze na rece, jak ktoras z nas podniesie glos(to
nie sa krzyki ale PODNIESIENIE STANOWCZE GLOSU).
Teraz sie do nas nie odzywa i jest obrazona za to ze 'krzyczymy'...
a my jestesmy zdesperwane. nie mozna chyba pozwalac malej na bicie
psow????? uwielbia tez wjezdzac w nie wozkiem na lalki, poluje tym
wozkiem na psa a jak ucieka to go goni i tak skreca za nim az na
niego wjedzie. robi to przy nas, a jak wolamy matke to zaczyna
plakac bo wie ze mama sie zlituje i nie uwierzy nam tylko pomysli ze
ktos jej cos zrobil...
jak mamy rozmawiac z mama dziecka?? jak mamy postepowac z
dzieckiem??? boimy sie ze stanie sie nieszczescie kiedys....
dodam ze mama jest z gatunku osob bardzo bioroacych wszelkie uwagi
do siebie i odbiera to jako atak... do tego jest chyba zazdrosna ze
mamy ogolnie fajne relacje z mala (poza problemem z psami). dziecko
bardziej slucha sie nas czasami(jestesmy konsekwentne a nie po
minucie przytulanie).

bardzo prosze o pomoc, jest nam tu ciezko psychicznie przez te
sytuacje, ja jestem w zagrozonej ciazy i tez nie mam ochoty na
ciagle stresy z psem i dzieckiem i jego mama.
    • justyna_dabrowska Re: Problem z 2-letnim dzieckiem wspollokatorki 02.10.07, 15:29
      Ja tu nie napiszę niczego, czego PAnie same nie wiedzą. Owszem, to
      naturalne zachowanie dla dwulatki ale dziecko w tym wieku musi miec
      postawione jasne granice. Ono będzie sprawdzać co sie stanie jak się
      wjedzie na psa bo jest ciekawe tego, ale rolą dorosłego jest mu na
      to nie pozwalać. Konsekwentnie, stanowczo i cierpliwie. Kary tu nic
      nie pomogą.
      Trzeba porozmawiać szczerze z koleżanka uświadamiając jej że psy
      mogą się zdenerwować a wtedy trudno liczyć na ich wyrozumiałość.
      I tyle. Jesli to nie odniesie skutku to warto pomyslec o zmianie

      Pozdrawiam
      JD
      • Gość: speedy Re: Problem z 2-letnim dzieckiem wspollokatorki IP: *.eranet.pl 02.10.07, 17:49
        no wlasnie problem polega na tym ze juz rozmawialysmy kilka razy i
        zero efektu, mala nie sprawdza co sie stanie.. to jest po prostu
        kopanie psa celowe, mowimy do niej i pytamy czemu kopie pieska,
        pytamy czy chciala zrobic psu 'kuku' - to potwierdza, nie umie
        jeszcze powiedziec dlaczego ale potwierdza ze tak wlasnie chciala
        zrobic.. nie rozumiemy tego, gdyz czesto tez je tuli i glaszcze.
        kilka razy tez skopala nas oraz siostre mamy...
        samo tlumaczenie ze tak nie wolno naprawde nic nie daje,namawialysmy
        mame na kary pt. posadzenie w okreslonym miejscu na 2-3 minuty i
        powiedzenie glosno ze to za kare. ale ona tego nie robi,albo nie
        egzekwuje, tzn wygania ja do pokoju ale nie sprawdza co tam mala
        robi i nie pilnuje czasu pobytu, dziecko wraca kiedy chce, jest
        przytulane wtedy i za chwile sytuacja sie powtarza...

        mowilysmy jej ze pies atakuje szybciej niz czlowiek reaguje i
        naprawde mozemy kiedys nie zdazyc i bedzie mala oszpecona do konca
        zycia jesli nie gorzej.. nic... moze sa jakies artykuly, porady
        ktore mozemy jej podrzucic? kolezanka druga jest po pedagogice i tez
        to nie daje nic, chociaz rozmawia z nia fachowo....

        pozdrawiam
        • justyna_dabrowska Re: Problem z 2-letnim dzieckiem wspollokatorki 02.10.07, 21:57
          Byc może koleżanka jest na pedagogice ale to co PAni opisuje niestety nie może
          odnieśc pozytywnego rezultatu gdyż jest Wasze metody oddziaływania na dwuletnie
          dziecko sa zupełnie niedostosowane do jej wieku a przez to nieskuteczne. Co
          więcej dziewczynka otrzymuje mnóstwo uwagi ze strony dorosłych właśnie za te
          swoje "testujące" zachowania zo je tylko wzmacnia. Z dwulatkiem nie ma co
          rozmawiać tu potrzebne sa czyny. ale nie KARY tylko czyny. To znaczy trzeba
          zrobić wszstko by dziecko nie maiło okazji kopać psa albo dorosłego. Koniec i
          kropka.
          Tłumaczyć można komuś kto racjonalnie rozważa "za i przeciw" a nie komuś kto z
          racji wieku rozwojowego kieruje się impulsami.
          Tak, dziecko "spradza" co będzie i jest zadowolone bo otrzymuje zaintersowanie.
          radziłabym mniej tłumaczyć a więcej myśleć o tym jak to zrobić by dziecko nie
          miało okazji do negatywnych zachowań.
          swoja droga komunikacja powinna byc przede wszystkim skierowana do koleżanki -
          mamy dziecka a nie do dziecka. To mama odpowiada za to by dziecko było
          bezpieczne. A to, co ono robi zagraża jego (a także zwierząt) bezpieczeństwu.

          Pozdrawiam
          JD
    • mamaigiiemilki Re: Problem z 2-letnim dzieckiem wspollokatorki 02.10.07, 22:56
      a ja bym postawiła własnie na karanie tej dziewczynki za to
      zachowanie- np. stanie w kacie, odprowadzenie do drugiego pokoju; i
      zdaje sobie sprawe ze moga sie odezwac oburzone tym mamy, ale
      trudno, tak uwazam; dziecko nie moze robic pewnych rzeczy i juz,
      jezeli rozmowa nie pomaga to wg mnie nalezy stosowac kary; dziecko
      sprawdza na ile moze sobie pozwolic i jak na razie to ono jest
      gora...a od malego powinnismy wpajac dzieciom jakie zachowania sa
      wlasciwe a jakie nie;
      • yarpen111 Re: Problem z 2-letnim dzieckiem wspollokatorki 03.10.07, 09:06
        Pani Justyno, ale jakie to maja byc czyny?
        Odwrocenie uwagi od psa? Czy np zdecydowane zabranie dziecka do innego
        pomieszczenia i tam zajecie sie nim? Sama mam synka - 10 miesiecy i psa, na
        razie nic zlego sie nie dzieje, ale gdy maly podrosnie izacznie meczyc zwierze ,
        sama nie wiem jak mam sie zahcowac? Jak postapic zeby nie tlumaczyc i nie karac?
        • scher Re: Problem z 2-letnim dzieckiem wspollokatorki 03.10.07, 11:40
          yarpen111 napisała:

          > Pani Justyno, ale jakie to maja byc czyny?

          Wynieść dziecko do innego pokoju na dwie minuty. Obojętne czy
          nazwiemy to karą czy konsekwencją - nie bawmy się w sztuczki słowne,
          docierajmy do istoty rzeczy.
      • saskiaplus1 Re: Problem z 2-letnim dzieckiem wspollokatorki 03.10.07, 09:59
        Karanie dwulatka prawie nigdy nie pomaga - nie w takich przypadkach. Dziecko
        pamięta o karze (i o perswazjach słownych zresztą też) zaledwie chwilę, a potem
        znów robi swoje. Nie jest to złośliwość, tylko normalne zachowanie na tym
        etapie. I możesz uważać, co sobie chcesz, jeśli Ci tak wygodnie, ale to nie
        zmieni faktów. Dlatego dla bezpieczeństwa dziecka i psów trzeba po prostu
        pilnować jednych i drugich i uniemożliwiać im konfrontację.
        Do autorki postu: mała mówi, że chce zrobić psu "kuku" nie dlatego, że jest
        wredna i sprawia jej to przyjemność, tylko dlatego, że ją o to pytacie.
        Najprawdopodobniej jeśli spytacie: "Nie chcesz zrobić psu kuku, prawda?" to też
        potwierdzi. Ot, cała tajemnica. Dopytywać dwuletnie dziecko o przyczyny jego
        zachowań można co najwyżej dla ćwiczenia mowy...
        Moim zdaniem jeśli matka nie zadba sama o bezpieczeństwo dziecka, powinnyście
        pomyśleć o rozstaniu się z nią jako współlokatorką. Dla dobra Was wszystkich.
      • mooh Re: Problem z 2-letnim dzieckiem wspollokatorki 03.10.07, 14:19
        mamaigiiemilki napisała:

        > a ja bym postawiła własnie na karanie tej dziewczynki za to
        > zachowanie- np. stanie w kacie, odprowadzenie do drugiego pokoju;


        Czy ktoś pochwala kary w tej postaci, czy nie, to już sprawa
        poglądów. Mi się nie podoba idea karania. Wolę współpracę, ale to
        moja indywidualna opinia. Prawda jest jednak taka, że dwuletnie
        dziecko nie potrafi pojąć związku pomiędzy określonym zachowaniem a
        karą. Może przyswoić sobie pewien schemat i gdy kopnie psa, po
        chwili samo pójdzie do kąta. Ale przecież nie o to chodzi, prawda?
        Dziecku dwuletniemu podaje się zasady na tacy: nie wolno kopać psa,
        nie wolno kopać mamy, nie wolno wkładać palca do kontaktu.
        Dwulatek ze swej natury jest niezmordowany w dążeniu do poznawania
        świata, a poznawanie reguł, naginanie ich, testowanie granic,
        sprawdzanie co się stanie, jeśli się coś zrobi, to właśnie jego
        aktywność poznawcza. I tak, jak fizycznie ograniczamy mu dostęp do
        czajnika z wrzątkiem, tak fizycznie powinniśmy ograniczyć jego
        dostęp do psa, jeśli swoim zachowaniem naraża się na ryzyko
        pogryzienia. Innego sposobu nie ma. Starszemu dziecku można
        wytłumaczyć, że psa boli, że może ugryźć. Dwulatek tego nie
        zrozumie, bo nie potrafi. Nie ma w tym cienia złośliwości. Inna
        sprawa, że niektóre dzieci mają większą, a niektóre mniejszą
        skłonność do zachowań agresywnych. Czy to geny? W jakiejś części
        pewnie tak, ale bardziej chyba oddziaływanie otoczenia. Może opisana
        przez autorkę wątku dziewczynka lubi zamieszanie, które powstaje,
        gdy kogoś kopnie? Może gdy zachowuje się spokojnie, w nikim nie
        budzi aż takiego zainteresowania?

        I jeszcze jedno, tym razem z własnego podwórka. Jestem mamą bardzo
        żywej, wiecznie wszystko eksplorującej dwulatki. Odkryłam jakiś czas
        temu magiczny sposób powodowania, by moje dziecko zrobiło to, na
        czym mi zależy: do polecenia wystarczy dodać słowo "proszę". Gdy na
        spacerze biegnie na oślep przed siebie, wołam "stój, wróć do mamy,
        PROSZĘ". I zawsze wraca. "Zbliżamy się do jezdni, daj mi rękę,
        PROSZĘ". Sama ją uczę, że gdy się czegoś chce, należy o to po prostu
        poprosić i jako efekt uboczny lekcji dobrego wychowanie osiągnęłam
        całkiem efektywne narzędzie dyscyplinujące. Tyle, że to jest
        dyscyplina z uśmiechem, ze słowami proszę i dziękuję, bez krzyku i
        stawiania w kącie. Podaję do zastanowienia.
    • speedymika Re: Problem z 2-letnim dzieckiem wspollokatorki 07.10.07, 08:44
      udalo sie dojsc do jakiegos porozumienia. stosujemy teraz metode
      odwracania uwagi mlodej od psow. mama nie chce separowac ich 'bo ona
      je lubi'.. nie chce tez czytac zadnych porad, forum itp - 'bo
      wychowuje dziecko na intuicje'...
      jakos to dziala, ale ta metoda wcale nie pomaga dziecku pojac ze tak
      nie wolno robic...szczerze mowiac zaczynam miec to gdzies, jesli moj
      pies ugryzie mala to nie bedzie moja wina.
Pełna wersja