Dodaj do ulubionych

Mięso, zwierzęta - jak o tym rozmawiać?

04.12.07, 10:01
Pani Justyno!

Nasza 3,5-letnia córeczka jest wrażliwym dzieckiem i kocha
zwierzęta. Kiedy miała 2 lata usłyszała o "króliku na obiad" i
strasznie się rozpłakała, krzycząc "nie je się królik!". Uznaliśmy,
że jest za wcześnie na taką wiedzę i omijaliśmy temat. Odczekaliśmy
aż zacznie pytać, co lubią jeść zwierzęta i wtedy wytłumaczyliśmy,
że niektóre są drapieżnikami i polują na inne zwierzęta.
Podkreślaliśmy, że jeżeli lew złapie zebrę to ją zje, a jeżeli zebra
ucieknie, to nie. Zaakceptowała to, chociaż znielubiła lwy i sowy
(na tym przykładzie tłumaczyliśmy kwestię). Przed nami następny
krok: jedzenie mięsa przez ludzi. Jak to wytłumaczyć? Czekać aż
zapyta, skąd się bierze mięso? Czy zainicjować rozmowę? Wolimy, by
dowiedziała się od nas, a nie w jakiejś przypadkowej sytuacji. Jak
wytłumaczyć, że zwierzęta trzeba zabić, żeby je zjeść?
Obserwuj wątek
    • justyna_dabrowska Re: Mięso, zwierzęta - jak o tym rozmawiać? 04.12.07, 11:58
      Nie jest to łatwe. To nas konfrontuje z rzeczami o którymi na co
      dzien wolimy nie mysleć.... Myslę, że trzeba bpoczekac aż dziecko
      samo zapyta. Niekóre dzieci po otrzymaniu takiej wiedzy przestają
      jeść mięso. I maja do tego prawo. Nawet mysle sobie, że reaguja
      naturalnie i racjonalnie...a że większości z nas na to nie stać...

      Pozdrawiam najserdeczniej i gratuluje wrażliwości w myśleniu o
      dziecku:)))

      JD
      • Gość: kos3 Re: Mięso, zwierzęta - jak o tym rozmawiać? IP: *.aster.pl 04.12.07, 14:23
        zasugerowała Pani w tej wypowiedzi, że wszystkich nas powinno być
        stać na to, aby przestać jeść mięso. Szczerze mówiąc nie podoba mi
        się to podejście do wszystkich. To, że jem mięso, to nie znaczy, że
        nie szanuję zwierząt, moje dzieci jedzą mięso, bo ono jest potrzebne
        w rozwoju. Rozumiem taką sugestię co do np. futer ale co do
        jedzenia, wydaje mi się ona nie na miejscu...
    • asia.sthm Re: Mięso, zwierzęta - jak o tym rozmawiać? 04.12.07, 17:01
      Nalezy czekac az dziecko zapyta i odpowiadac zgodnie z prawda , ale
      tylko tyle o ile pyta. Dzieciom wychowywanym na farmach czy w
      gospodarstwach jest duzo latwiej to zrozumiec. Widza zarowno
      narodziny jak i rzez.
      Slyszalam kiedys jak farmer tlumaczyl bardzo wrazliwej, miejskiej,
      egzaltowanej mlodziezy, ktora hamburgera kojarzy wylacznie z
      tekturowa tacka i kubelkiem coca coli:
      - Zwierzeta trzeba szanowac kiedy zyja, opiekowac sie nimi jak
      najlepiej umiemy. Po rzezi to juz jest tylko pokarm i pokarm tez
      nalezy szanowac.
      Proste.

      No i zlota zasada buszmenow: Nie zabijaj niczego, czego nie masz
      zamiaru zjesc.
      • lebot Re: Mięso, zwierzęta - jak o tym rozmawiać? 05.12.07, 11:27
        Asiu, mądre jest to, co napisałaś. Ale pomija tę nieszczęsną kwestię
        rzezi. Ja potrafię wytłumaczyć, co to jest śmierć i że to, co
        pozostaje ze zwierzęcia po śmierci, można zjeść. Ale nie wiem, jak
        powiedzieć, że zabijanie boli. Czy argument, że te zwierzęta są
        specjalnie po to hodowane i inaczej nigdy by nie żyły nadaje się dla
        dziecka? Jeszcze wszędzie te bajki ze świnkami, kaczuszkami...
        • justyna_dabrowska Re: Mięso, zwierzęta - jak o tym rozmawiać? 05.12.07, 12:17
          Napisałam tylko, że reakcja dziecka jest naturalna. Zabijanie
          zwierząt jest czyms okropnym ale czasem robi sie rzeczy okropne dla
          innych wartości - ważniejszych w danym momencie - na przykład po to
          by nie głodować... jednak juz od dawna wiadomo, że mięso nie jest
          niezbędne w diecie i świetnie możemy sobie bez niego poradzić choc
          jest to pracochłonne.
          jemy mięso bo je lubimy, bo tak zawsze jedliśmy, bo to nam sie
          dobrze kojarzy, bo mamy taki nawyk, bo pochodzimy z kraju pólnocnego
          w kórym bywa bardzo zimno a mięso dostarcza duzo energii... ale
          przecież nie jest NIEZBĘdne.
          Sama jem czasem mięso i mam z tego powodu wyrzuty sumienia.
          Bo przecież jeśli MOŻNA kogoś nie krzywdzić, to lepiej tego NIE
          robić..., prawda?

          Duzo o wegetarianizmie pisał na naszych łamach profesor Książyk,
          umacniając swoją wiedzą i autorytetem przekonanie, że mięso w diecie
          nie jest niezbędne.

          Pozdrawiam

          JD
          • lebot Re: Mięso, zwierzęta - jak o tym rozmawiać? 05.12.07, 13:26
            Pani Justyno!
            Mój stosunek do jedzenia mięsa jest podobny do tego, który Pani
            prezentuje. Czasem jem, ale nie czuję się z tym dobrze. Wolę robić
            kotlety z soczewicy niż z wieprzowiny. Do tej pory sądziłam jednak,
            że dziecku mięso jest niezbędne do rozwoju (tak mówi wielu lekarzy).
            Znalazłam polecany przez Panią artykuł i w zasadzie mnie przekonał!
            Dieta proponowana przez Profesora wygląda rozsądnie no i uczciwie
            ostrzega przed ewentualnymi niedoborami.
            Martwi mnie tylko ten fragment:
            "Źle zbilansowana dieta grozi zaburzeniami rozwoju fizycznego i
            intelektualnego. Badania krwi powinien zlecić lekarz, jeżeli uważa,
            że są potrzebne. A zazwyczaj są. Warto sprawdzać morfologię krwi z
            powodu ryzyka niedokrwistości, poziom witaminy B12 oraz wykonywać
            inne badania wynikające z oceny lekarskiej."
            Regularnie, to znaczy, jak często? Zadręczanie dziecka badaniami to
            też nie jest fajny pomysł...
            Pozdrawiam
            • triss_merigold6 Re: Mięso, zwierzęta - jak o tym rozmawiać? 05.12.07, 13:32
              Dziecku w okresie intensywnego rozwoju potrzebne jest białko
              zwierzęce. Owszem są dzieci na przymusowej (z racji BRAKU dostępnego
              finansowo mięsa) diecie wegetariańskiej na całym świecie ale żyją w
              nieco innym klimacie niż środkowoeuropejski.
              Zamiast czerwonego mięsa można jeść ryby morskie i drób ale uważam,
              że całkowita eliminacja mięsa z diety dziecka jest szkodliwa.
              Przekonania etyczne IMO można spokjnie odłożyć na półkę w tym
              wypadku.
          • arwen8 Re: Mięso, zwierzęta - jak o tym rozmawiać? 05.12.07, 16:06
            justyna_dabrowska napisała:

            > mięso nie jest niezbędne w diecie i świetnie możemy sobie bez
            > niego poradzić

            Owszem, możemy "poradzić" sobie beż mięsa, ale kosztem własnego
            zdrowia, zarówno fizycznego jak i psychicznego. Oprócz czytania
            propagandy wegetariańskiej warto również sięgnąć po rzetelne prace
            naukowe oraz podręczniki biochemii i fizjologii. Warto również
            poczytać oponentów wegetarianizmu, dla równowagi.

            > jemy mięso bo je lubimy, bo tak zawsze jedliśmy, bo to nam sie
            > dobrze kojarzy, bo mamy taki nawyk, bo pochodzimy z kraju
            > pólnocnego w kórym bywa bardzo zimno a mięso dostarcza duzo
            > energii... ale przecież nie jest NIEZBĘdne.

            Jemy mięso bo jesteśmy EWOLUCYJNIE do tego stworzeni (m.in. nie mamy
            kilku żołądków jak przeżuwacze). "Kraj północny" nie ma z tym nic
            wspólnego. Uważa Pani, że układ pokarmowy np. hindusów, japończyków
            czy afrykańczyków pod tym względem znacząco się różni od naszego?

            Mięso per se nie "dostarcza dużo energii". Energii dostarczają
            przede wszystkim tłuszcze i węglowodany. Mięso (czyli białko)
            najpierw musi być spożyte w bardzo dużej ilości a następnie
            przetworzone na węglowodany (proces wyjątkowo męczący dla naszego
            organizmu) by organizm mógł użyć je jako paliwo.

            Mięso jest niezbędne. I nie tylko dla małych dzieci. Żadne białko
            roslinne nie jest w stanie zapewnić tak bogatej palety witamin i
            minerałów niezbędnych dla zdrowego funkcjonowania naszego organizmu.
            Żadna soja nie zastąpi mięsa pod względem wartości odżywczych.

            Można żyć bez mięsa, można wegetować, można chorować, można "kochać"
            zwierzęta bardziej niż siebie samego, by zagłuszyć tzw. "wyrzuty
            sumienia". Każdy dokonuje jakiegoś wyboru. Dobrze jest jednak
            wiedzieć o prawdziwych przyczynach i konsekwencjach takiego wyboru.
          • fogito Re: Mięso, zwierzęta - jak o tym rozmawiać? 05.12.07, 21:16
            ...zeby jeszcze te biedne zwierzatka tak sie wzajemnie nie zabijaly
            i nie zjadaly na zywca...
            Kiedys nie jadlam miesa przez trzy lata, ale niesety skonczylo sie
            wycienczeniem organizmu i musialam wrocic do diety barbarzynskiej ;/
            Wygladalam prawie jak ta dziewczyna z reklamy o anoreksji.
            A mojemu trzylatkowi mowie, ze je miesko i nie zabieram go jeszcze
            do sklepow miesnych.
            • verdana Re: Mięso, zwierzęta - jak o tym rozmawiać? 05.12.07, 22:59
              Nie jestem wegetarianka i nie zamierzam, ale mnóstwo moich znajomych jest od
              lat, w tym także dzieci - i nie są ani wycieńczeni, ani chorzy. Zwykli, zdrowi
              ludzie!
              Nawet niezbyt szczupli co poniektórzy.
              Tylko dieta wegetariańska (z nabiałem, inaczej to już rzeczywiście problem)
              wymaga nie po prostu "niejedzenia" mięsa, ale racjonalnie zbilansowanej diety.
              Ten kto z kotlecika i ziemniaczków na talerzy zje same ziemniaczki, niech nie
              spodziewa się zdrowia.
        • asia.sthm Re: Mięso, zwierzęta - jak o tym rozmawiać? 05.12.07, 14:16
          >Czy argument, że te zwierzęta są
          > specjalnie po to hodowane i inaczej nigdy by nie żyły nadaje się
          > dla dziecka? Jeszcze wszędzie te bajki ze świnkami, kaczuszkami...

          Nadaje. Twoja corka wczesnie zaczela zadawac tego rodzaju pytania.
          Wszystkie dzieci jednak dopadaja tego tematu w swoim czasie. Bez lez
          sie nie obedzie, lzy musza sie polac. Ukochaj ja za kazdym razem.
          Co do bajek to mozesz zapewnic ze absolutnie nie te swinki czy
          kaczuszki sie zjada. Zwierzeta w bajkach sa uczlowiecznione. Dzieci
          widza roznie lecz spytac musza...bo po prostu musza.


          Nastepnym etapem beda pytania o smierc ludzi. Nie warto wyprzedzac
          tego rodzaju rozmow.Ale dobrze wiedziec ze trudne pytania padaja
          znienacka.
            • asia.sthm Re: Mięso, zwierzęta - jak o tym rozmawiać? 05.12.07, 14:57
              > wcale nie muszą się polać łzy. Dzieci są różne, wiele spraw
              > przyjmują wprost.

              Masz racje, znam dziecko ktore natychmiast po przyjeciu wiadomosci
              skad wzial sie schaboszczak na talerzu spytalo czy z ludzi tez robi
              sie kotlety. Gdy zszokowana rodzina na wyscigi zaprzeczala, dziecko
              stwierdzilo, ze szkoda...tyle mieska sie marnuje kiedy zakopuja
              nieboszczyka w trumnie. Uwaga, dzis to dziecko jest dorosle i wcale
              nie zostalo kanibalem. To co nam wydaje sie straszne dla dziecka
              czasem jest zupelnie logiczne...albo wrecz odwrotnie, to co dla nas
              jest zrozumiale, tego dziecko nie moze bezkrytycznie zaakceptowac.
          • lebot Re: Mięso, zwierzęta - jak o tym rozmawiać? 06.12.07, 09:59
            > Nastepnym etapem beda pytania o smierc ludzi. Nie warto wyprzedzac
            > tego rodzaju rozmow.Ale dobrze wiedziec ze trudne pytania padaja
            > znienacka.

            Akurat to mamy za sobą! Przeszło bezboleśnie, choć faktycznie
            znienacka. Przechodziłyśmy obok cmentarza i córka zapytała, co tam
            jest, myślała, że to takie małe domy. Powiedziałam, że domy dla
            zmarłych. To zapytała, co to są zmarli. Powiedziałam, że człowiek
            składa się z ciała i duszy, a dusza to jest to, co powoduje, że się
            myśli, czuje, mówi i porusza. Dusza jest niewidzialna i jak człowiek
            umiera, to ona odlatuje, a ciało zostaje, ale już nie czuje i nie
            myśli i dlatego chowa się je w ziemi na cmentarzu. Przyjęła to
            całkiem naturalnie, zapytała tylko, czy dusza potem wraca,
            powiedziałam, że do tego samego ciała już nigdy nie wraca. Potem
            jeszcze spytała czy rzeczy mają duszę, powiedziałam, że nie. Więc
            spytała, czy można im dać duszę, powiedziałam, że trzeba by taką
            rzecz zaczarować, a tak się dzieje tylko w bajkach. Więcej pytań w
            tej sprawie na razie nie było. Ale to była rozmowa o naturalnej
            śmierci a nie o zabijaniu. Dla mnie problemem nie jest rozmowa o
            śmierci, tylko o zabijaniu, okrucieństwie... stąd ten kłopot ze
            zwierzętami.
            Masz na to jakiś pomysł?
            Pozdrawiam
            • asia.sthm Re: Mięso, zwierzęta - jak o tym rozmawiać? 06.12.07, 13:05
              lebot napisała:

              > Dla mnie problemem nie jest rozmowa o
              > śmierci, tylko o zabijaniu, okrucieństwie... stąd ten kłopot ze
              > zwierzętami.
              > Masz na to jakiś pomysł?
              > Pozdrawiam

              Hej, twoja coreczka ma dopiero 3,5 roku i choc jest nadzwyczaj
              rezolutna dziewczynka nie jest jeszcze gotowa na wglebianie sie w
              trudne problemy tego swiata. Na poczatek powinno jej wystarczyc ze
              istnieja na tym swiecie zli ludzie, dokonuja zlych czynow z roznych
              powodow, i ze Wy, rodzice bedziecie corke chronic, oraz siebie
              oczywiscie, ..no wszystkich w waszym otoczeniu. Za jakis czas corka
              bedzie stawiac nastepne pytania i wtedy po trochu bedziecie wglebiac
              sie w zagadnienia. Wtedy dobrze dziecko uczyc jak sprzeciwiac sie
              doroslym w sytuacjach ktore dziecko wyczuwa jako "dziwne"
              czy "niewygodne" .Wydaje mi sie , ze chcesz juz jakby na zapas corke
              uswiadomic, a to nie ma sensu bo ona jest w stanie zrozumiec tylko
              tyle o ile pyta. O wojnach, patologiach, szalenstwie nie jest w
              stanie zrozumiec najprawdopodobniej wiecej niz to, ze jest to cos
              czego trzeba sie bac.
              Jesli chodzi o zwierzeta to zwierzeta nie sa okrutne tylko niektorzy
              ludzie...

              Pozdrawiam serdecznie.
              • lebot Re: Mięso, zwierzęta - jak o tym rozmawiać? 06.12.07, 13:37
                asia.sthm napisała:

                >
                > Hej, twoja coreczka ma dopiero 3,5 roku i choc jest nadzwyczaj
                > rezolutna dziewczynka nie jest jeszcze gotowa na wglebianie sie w
                > trudne problemy tego swiata. Na poczatek powinno jej wystarczyc ze
                > istnieja na tym swiecie zli ludzie, dokonuja zlych czynow z
                roznych
                > powodow,

                I tu Asiu dotknęłaś sedna problemu! Ona w ogóle nie przyjmuje do
                wiadomości, że ktoś może "być zły". Jeśli ktoś robi coś złego, to
                według niej znaczy, że albo się "zagniewał" albo "pomylił" i zaraz
                wszystko wróci do normy. Nie akceptuje tradycyjnych bajek, bo nie
                przyjmuje do wiadomości istnienia "czarnych charakterów", które są
                na końcu ukarane. Mówi wtedy: "on przedtem zrobił coś złego, ale
                teraz już przecież nie robi, to dlaczego ma teraz krzywdę?"
                Próbowałam tłumaczyć, że jak się wcześniej zrobiło coś złego, to za
                to jest kara, ale ona uważa karę za środek zapobiegawczy, żeby coś
                się więcej nie powtórzyło, a nie za pokutę. To chyba efekt mojego
                wychowania, bo ja właśnie tak traktuję kary wobec niej...


                > Wydaje mi sie , ze chcesz juz jakby na zapas corke
                > uswiadomic, a to nie ma sensu bo ona jest w stanie zrozumiec tylko
                > tyle o ile pyta. O wojnach, patologiach, szalenstwie nie jest w
                > stanie zrozumiec najprawdopodobniej wiecej niz to, ze jest to cos
                > czego trzeba sie bac.

                A broń Boże, ja jej nie mówię więcej, niż jest potrzebne, by
                odpowiedzieć na pytania, ale ponieważ one właśnie "padają
                znienacka", to próbuję się zawczasu przygotować na takie rozmowy.
                Dlatego tu z Wami się sama "uświadamiam", żeby wiedzieć, jak
                rozmawiać, gdy przyjdzie czas.:)

                > Jesli chodzi o zwierzeta to zwierzeta nie sa okrutne tylko
                niektorzy
                > ludzie...

                Ja miałam nadzieję, że jak jej powiemy o drapieżnikach, to będzie
                jakiś punkt wyjścia do dalszych rozmów, ale wygląda, że nic z tego...
                A co do ludzi: chodziło mi o to, że ludzie bywają okrutni wobec
                zwierząt i wobec siebie nawzajem. I to jest prawda, którą dziecko
                kiedyś będzie musiało poznać, a ja zupełnie nie wiem, jak o tym
                rozmawiać.

                > Pozdrawiam serdecznie.

                Też pozdrawiam. Miło się z Tobą dyskutuje!:)
                • asia.sthm Re: Mięso, zwierzęta - jak o tym rozmawiać? 06.12.07, 14:56
                  > Ona w ogóle nie przyjmuje do
                  > wiadomości, że ktoś może "być zły". Jeśli ktoś robi coś złego, to
                  > według niej znaczy, że albo się "zagniewał" albo "pomylił" i zaraz
                  > wszystko wróci do normy.

                  Bardzo madrze mysli. I jesli nie przyjmuje innej wersji to znaczy ze
                  nie jest jeszcze gotowa i juz. Na twoim miejscu pozwolilabym jej
                  miec wlasne interpretacje swojego 3,5 letniego swiata, nie
                  ingerowala w jej wyobrazenia, nawet jesli troche z bajkami sie
                  miesza. Niech sie miesza. Dawaj jej potwierdzenie kiedy sie da, a
                  kiedy sie nie da to odczekaj z prostowaniem do nastepnej okazji. Ona
                  musi wszystko porzadnie przemyslec, znalesc we wszystkim swoj wlasny
                  3,5 letni sens.
                  Twoja corka przypomina mi mojego najmlodszego. Co ja sie
                  intelektualnie nagimnastykowalam ! On nie przyjmowal odpowiedzi
                  ktore JEMU nie pasowaly. Nauczyl mnie wtedy podsuwania rozwiazan, a
                  on tylko wybieral te ktore akurat do niego przemowily. Potem
                  radykalnie przeszedl do wymagania konkretnej, 100 % odpowiedzi.
                  Zadne " ja wierze tak i tak" inni wierza inaczej (o religie
                  chodzilo). On nie chcial wierzyc, on chcial wiedziec i juz.

                  A wracajac do twojej corki to daj jej kierowac rozwojem waszych
                  rozmow. Wyczujesz o potwierdzenie czego akurat jej chodzi.Niech
                  sobie glosno "filozofuje" a Ty dopatruj sie w tym wszystkim cudownej
                  dzieciecej logiki i obserwuj jak twoje dziecko dojrzewa.
                  Najwazniejsza regula: nie wyprzedzac
                  Druga "najwazniejsza regula": wiecej sluchac niz mowic. Tak male
                  dziecko nie daje rady przyswoic sobie wiecej niz dwa-trzy zdania na
                  raz. Najlepiej jedno.
                  Trzecia regula: mozna dziecku szczerze powiedziec: to jest za trudne
                  aby od razu zrozumiec. Mozna tez spytac: A co ty sadzisz?
                  (moj mawial: teraz jestem jeszcze za mlody...ale w poniedzialek
                  zrozumiem). Mamy wtedy chwile na zebranie mysli do kupy :))

                  PS Mnie tez milo:)
                  • lebot Re: Mięso, zwierzęta - jak o tym rozmawiać? 06.12.07, 21:17
                    > On nie przyjmowal odpowiedzi
                    > ktore JEMU nie pasowaly. Nauczyl mnie wtedy podsuwania rozwiazan,
                    a
                    > on tylko wybieral te ktore akurat do niego przemowily.

                    Dobre! Kupuję!:)

                    >Potem
                    > radykalnie przeszedl do wymagania konkretnej, 100 % odpowiedzi.
                    > Zadne " ja wierze tak i tak" inni wierza inaczej (o religie
                    > chodzilo). On nie chcial wierzyc, on chcial wiedziec i juz.

                    No i jak wybrnęłaś? Moja też czasem żąda "arbitralnych"
                    odpowiedzi...

                    > Druga "najwazniejsza regula": wiecej sluchac niz mowic.

                    Wiem. Cały czas rozmawiamy tu o sposobach odpowiadania na pytania.

                    Tak male
                    > dziecko nie daje rady przyswoic sobie wiecej niz dwa-trzy zdania
                    na
                    > raz. Najlepiej jedno.

                    Moja stosuje inną zasadę. Trzeba powiedzieć wszystko do końca, więc
                    też się gimnastykuję, żeby zmieścić to w tych trzech zdaniach
                    (ostatnio odpowiadałam w trzech zdaniach na pytanie "co to jest
                    kosmos?") A potem trzeba to ze cztery razy powtórzyć. Wtedy jest
                    zadowolona.


                    > Trzecia regula: mozna dziecku szczerze powiedziec: to jest za
                    trudne
                    > aby od razu zrozumiec.

                    Tego też skubana nie chce przyjąć do wiadomości i uważa, że ja jej
                    czegoś nie chcę powiedzieć. Tak samo, kiedy czegoś nie wiem. Wtedy
                    pada: "no to kto mi to powie?" i nie spocznie, dopóki nie dotrze do
                    źródła wiedzy. Chyba, że sama na jakiś czas zapomni, co ją
                    nurtowało. Ja czasem mówię, że musi poczekać, aż się nauczy czytać,
                    to wtedy sobie sama w książce przeczyta...

                    > (moj mawial: teraz jestem jeszcze za mlody...ale w poniedzialek
                    > zrozumiem). Mamy wtedy chwile na zebranie mysli do kupy :))

                    Śliczne!:))

                    Pozdrawiam

                    • asia.sthm Re: Mięso, zwierzęta - jak o tym rozmawiać? 07.12.07, 10:47
                      > No i jak wybrnęłaś? Moja też czasem żąda "arbitralnych"
                      > odpowiedzi...

                      Czasami wybrnelam, czasami sie ugielam. Nauczylam sie mowic: teraz
                      nie wiem, ale sie dowiem. Najwazniejsze zeby dziecko widzialo ze
                      traktujemy je powaznie, ze staramy sie. Co nie wyklucza wcale
                      mozliwosci pozartowania nawet z powaznych spraw. Dziecko zaczyna
                      posiadac poczucie humoru dosc wczesnie, jednak trzeba uwazac jak i
                      kiedy mozna rzucic zartem - cos na rozladowanie atmosfery zawsze
                      dobrze miec pod reka.
                      Dwie male corki mojej znajomej wykombinowaly sobie, ze zanim trafily
                      do brzucha mamy hustaly sie obie w niebie na chmurce. Jak sie
                      chmurka urwala to spadly mamie do talerza i tym sposobem trafily do
                      brzucha - jednoczesnie. Jedna urodzila sie wczesniej, drugiej
                      zrobilo sie nudno i po pewnym czasie tez sie urodzila. Obie
                      jednoczesnie wyrazily uznanie dla mamy apetytu.: Jak dobrze mamusiu
                      ze nie jestes niejadkiem i wszystko zjadlas z talerza.
                      Moja znajoma dodala: jakie szczescie ze mialam wtedy pierogi z
                      jagodami (ulubione danie)

                      Dziewczynki oczywiscie dowiedzialy sie przy innej okazji skad sie w
                      brzuchu wziely.
                        • asia.sthm Re: Mięso, zwierzęta - jak o tym rozmawiać? 07.12.07, 11:19
                          :)))))
                          Bo brzuszek dla dziecka chyba jest wazniejszy niz serce czy inne
                          narzady i jakos tak z brzuszkiem, przyjmowaniem pokarmu ....i
                          wydalaniem duzo im sie kojarzy. Obserwuja, mysla logicznie wyciagaja
                          swoje wnioski.

                          Albo to ja zauwazam, zwracam uwage na kanibalistyczne podejscie do
                          spraw.
                          Pozdr.
                            • asia.sthm Re: Mięso, zwierzęta - jak o tym rozmawiać? 07.12.07, 12:39
                              wychowani jestesmy na kulturze pozerania ;)

                              Apropos trudnych pytan spadajacych jak grom z jasnego nieba.

                              Starsza dziewczynka z chmurki, juz jako nastolatka dzwoni do domu,
                              odbiera mama:
                              - hej, gdzie tato?
                              - tu jest, chcesz z nim rozmawiac ?
                              - Nie! Co robicie?
                              - Odpoczywamy
                              - Ale co robicie??
                              - Odpoczywamy, chwila relaksu. Dlaczego pytasz ?
                              - Bo my tu wywolujemy duchy i duch powiedzial ze sie kochacie, macie
                              seks,....przed chwila, dlatego sprawdzam. Prawda to?
                              - ..... no prawda...
                              - To dziekuje, czesc.
                              ***********************

                              Nie wiem czy mozna przygotowac sie jakos na wszystkie mozliwe
                              pytania. Dobrze miec jednak nerwy ze stali.
          • lebot Re: Mięso, zwierzęta - jak o tym rozmawiać? 06.12.07, 10:10
            Ona jeszcze nie wie, że istnieje zabijanie z premedytacją. Napisałam
            wyżej, co wie o śmierci. Wie także, że niektóre zwierzęta zjadają
            inne zwierzęta. Problem w tym, że ludzie ani nie polują jak
            drapieżniki ani nie jedzą naturalnie "zmarłej" padliny. Tu chodzi o
            to, co napisała Pani Justyna - tu pojawia się przemoc, okrucieństwo.
            I to jest dla mnie trudne do wytłumaczenia dziecku. Nawet jeśli
            pominę słowo "ból".
            Pozdrawiam
            • Gość: ktoś Re: Mięso, zwierzęta - jak o tym rozmawiać? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.12.07, 11:36
              Witaj,
              A czy Ty sama jesteś wegetarianką? Nie jesz mięsa, bo wytwarzane
              jest z zabitych w okrutny sposób zwierząt? Dorosły człowiek może na
              te sprawy spojrzeć z dystansem - dziecko raczej nie.
              Jeżeli powiesz swojej córeczce, że szynka jest ze świnki, która
              cierpiała jak ją zabijali, to będzie to dla niej szok i faktycznie
              może znienawidzić mięso.
              Ja z moją 3,5 letnią córką oglądamy czasem filmy przyrodnicze, na
              których widać "prawa natury" i ona to po prostu przyjęła do
              wiadomości i nie pyta - czemu tak się dzieje. jeżeli chodzi o
              mięso - to nie chce wcale go jeść (czasem jakas parówk zje) i co za
              tym idzie nie interesuje się jego pochodzeniem, ale na pewno
              niedługo zapyta "z czego się robi parówki?":)
              Pozdrawiam!
            • chalsia Re: Mięso, zwierzęta - jak o tym rozmawiać? 06.12.07, 17:33
              > drapieżniki ani nie jedzą naturalnie "zmarłej" padliny. Tu chodzi
              o
              > to, co napisała Pani Justyna - tu pojawia się przemoc,
              okrucieństwo.
              > I to jest dla mnie trudne do wytłumaczenia dziecku. Nawet jeśli
              > pominę słowo "ból".

              Kobieto !!!! wyluuuuzuuuj. 3,5 roku życia to nie czas by edukowac
              dziecko o przemocy, okrucieństwie, zabójstwach, morderstwach itp.
              Daj se siana, jak to mówia.
              • lebot Re: Mięso, zwierzęta - jak o tym rozmawiać? 06.12.07, 20:49
                A gdzie wyczytałaś, że ja "edukować" w sprawie morderstw
                zamierzam?:) Chodzi o to, że fajnie byłoby, gdyby kurka łeb pod nóż
                na rosół chętnie i radośnie dawała. Ale tak nie jest. I jak sama
                słusznie zauważyłaś, nie jest to temat odpowiedni dla 3,5-letniego
                dziecka. Ale nieprzyjemne tematy też istnieją. I dzieci o nie także
                pytają. Powtarzam tytuł wątku: j a k rozmawiać (wiem już, że
                wtedy, gdy sama zapyta, ale nadal nie wiem jak).
                Pzdr.
                    • chalsia Re: Mięso, zwierzęta - jak o tym rozmawiać? 21.12.07, 00:02
                      lebot napisała:

                      > Hmmm, sprytne! Kłamstwo, ale delikatne... może w tym przypadku
                      > najwłaściwsze. Pewnie to zależy od rozwoju tej rozmowy i reakcji
                      > dziecka. Zapamiętam i w razie czego zastosuję. Dzięki!:)

                      nie uważam, by było to kłamstwo - przezyłas rzeż zwierzecia rzeźnego
                      by z całą pewnością stwierdzić, że to boli? Nie, A więc
                      odpowiedź "nie wiem" nie jest klamstwem w Twoim przypadku.

                      Dodam jedynie, że prawidłowo wykonane zabicie zwierzaka na rzeż przy
                      pomocy narzędzi ogłuszających boli o tyle, o ile boli uderzenie w
                      głowę czy mocniejsze kopnięcie prądem. Ale tak to się dzieje w
                      warunkach idealnych a nie w realu na taśmie - bo pośpiech.
    • z_lasu Re: Mięso, zwierzęta - jak o tym rozmawiać? 11.12.07, 17:10
      Po przeczytaniu całej dyskusji mam nieodparte wrażenie, że Twój
      problem nie polega na tym "jak wytłumaczyć to dziecku" tylko "jak
      wytłumaczyć to SOBIE". Jak samej sobie racjonalnie wyjaśnić,
      dlaczego jem mięso, skoro uważam, że nie powinnam. To nie jest
      konflikt między dzicięcym a dorosłym widzeniem świata. To jest Twój
      konflikt wewnętrzny. Arwen8 nie ma problemu jak wytłumaczyć to
      dziecku, ponieważ jest przekonana, że mięso jest jej do życia
      absolutnie niezbędne i to daje jej moralne prawo do zabijania. Ja
      uważam, że niezbędne nie jest, dlatego nie zabijam i nie jem - i też
      nie będę miała problemu jak wytłumaczyć to dziecku. Ty natomiast
      najwyraźniej masz wyrzuty sumienia z tego powodu, że jesz mięso
      (przy całej wiedzy o okrucieństwie tego procederu), ale... jesz je
      nadal. I nie potrafisz SAMA SOBIE racjonalnie tego wytłumaczyć.
      • lebot Re: Mięso, zwierzęta - jak o tym rozmawiać? 11.12.07, 21:24
        > uważam, że niezbędne nie jest, dlatego nie zabijam i nie jem - i
        też
        > nie będę miała problemu jak wytłumaczyć to dziecku.

        I jak wytłumaczysz? Nawet jeśli Ty nie jesz, to inni jedzą. Problem
        pozostaje. Okaże się, że babcia, czy ciocia, czy koledzy w
        przedszkolu jedzą. I co? Oni wszyscy są źli, bo krzywdzą zwierzęta?
        Ja akurat jestem w stanie akceptować zarówno mięsożerstwo w takim
        wydaniu, o jakim pisała Asia, jak i całkowity wegetarianizm. Nie
        potępiam nikogo z powodu jedzenia mięsa, choć sama faktycznie nie
        czuję się najlepiej, gdy czasem zjem. Ale ja jestem dorosła i nie
        mam wrażliwości dziecka. Ja wiem, że zabijanie istnieje,
        okrucieństwo też. Dziecko też się kiedyś o tym dowie, ale na razie
        nie wie. A jeśli zapyta? O tym jest (czy może chciałam, żeby była ta
        dyskusja): JAK ROZMAWIAć?
        A w ogóle, to cieszę się, że się odezwałaś, bo może jakiś prawdziwy
        wegetarianin powie jak to jest z tą dietą - da się wychować dziecko
        bez mięsa, czy nie? Jak sobie radzisz z żywieniem dziecka?
        Pozdrawiam
        • z_lasu Re: Mięso, zwierzęta - jak o tym rozmawiać? 18.12.07, 17:32
          Czy ja dobrze rozumiem? Oczekujesz ode mnie, wegetarianki, że
          wytłumaczę Tobie (i dziecku) dlaczego ludzie jedzą mięso? Nie
          wytłumaczę, bo sama tego nie rozumiem. Jeżeli dziecko będzie chciało
          wiedzieć dlaczego babcia je mięso, to będzie musiało spytać o to
          babcię. I niech babcia się tłumaczy.

          > Oni wszyscy są źli, bo krzywdzą zwierzęta?

          Ja tego w ten sposób nie ujmę, ale na pewno nie będę bronić
          mięsożerców. Twój problem polega na tym, że Ty musisz SAMA SIEBIE
          bronić, bo dziecko - nie akceptując jedzenia mięsa - nie akceptuje
          TWOJEGO zachowania. A Ty nie wiesz co z tym zrobić, bo nie masz
          argumentów (które byłyby dla Ciebie przekonywujące). Dlatego masz
          problem "jak rozmawiać". Dyskusja na temat "jak rozmawiać" to
          leczenie skutków, ja Ci próbuję wskazać przyczyny.

          > da się wychować dziecko bez mięsa, czy nie?

          Oczywiście, że się da, czego multum żywych przykładów chodzi po
          ziemi, wychowując już kolejne pokolenia. A jeśli bierzemy pod uwagę
          dietę zawierającą nabiał, to w ogóle nie ma tematu, bo białka
          zwierzęcego jest w nim pod dostatkiem. W necie jest sporo serwisów
          na ten temat, np.
          www.wegetarianie.pl/Article742.html
          wegedzieciak.pl/
          > Jak sobie radzisz z żywieniem dziecka?

          Na razie doskonale, bo dziecko jeszcze w brzuchu :) O żywienie
          dziecka się nie martwię, bardziej o to, jak sobie poradzę z rodziną
          (i przedszkolem). Pozdrawiam.
          • lebot Re: Mięso, zwierzęta - jak o tym rozmawiać? 18.12.07, 20:52
            z_lasu napisała:

            > Nie
            > wytłumaczę, bo sama tego nie rozumiem. Jeżeli dziecko będzie
            chciało
            > wiedzieć dlaczego babcia je mięso, to będzie musiało spytać o to
            > babcię. I niech babcia się tłumaczy.

            A TY nie masz wtedy żadnej kontroli nad tym, co babcia (czy ktoś tam
            inny) powie! Może ona powiedzieć coś, na co Twoje dziecko nie będzie
            gotowe! Niestety, bycie rodzicem to także rozmawianie z dzieckiem na
            tematy trudne, a nie zwalanie ich na kogoś innego. Przecież aby
            wytłumaczyć dziecku, dlaczego istnieją morderstwa, nie wyślesz go do
            mordercy, żeby się tłumaczył, prawda?
            >
            > > Oni wszyscy są źli, bo krzywdzą zwierzęta?
            >
            > Ja tego w ten sposób nie ujmę, ale na pewno nie będę bronić
            > mięsożerców. Twój problem polega na tym, że Ty musisz SAMA SIEBIE
            > bronić, bo dziecko - nie akceptując jedzenia mięsa - nie akceptuje
            > TWOJEGO zachowania.

            Ależ ja jeszcze nie wiem, czy nie akceptuje. Jeżeli, jak pisze Pani
            Justyna, nie zaakceptuje po otrzymaniu wiedzy o pochodzeniu mięsa,
            to wtedy ja owo niejedzenie zaakceptuję! Dlatego zainteresowały mnie
            diety alternatywne, odpowiednie dla dzieci (i dziękuję Ci bardzo za
            linki!:)


            A Ty nie wiesz co z tym zrobić, bo nie masz
            > argumentów (które byłyby dla Ciebie przekonywujące). Dlatego masz
            > problem "jak rozmawiać". Dyskusja na temat "jak rozmawiać" to
            > leczenie skutków, ja Ci próbuję wskazać przyczyny.

            Widzisz, to nie jest tak, jak Ty (chyba) myślisz. Akurat SOBIE to ja
            potrafię swoje motywy wytłumaczyć, ale one nie nadają się dla
            dziecka. Pisałam, że czasem jem mięso, ale nie czuję się z tym
            dobrze. To "czasem" dotyczy sytuacji rodzinnych obiadów z rodzicami
            moimi lub męża, gdy nie chcę wywoływać awantury z powodu kotleta.
            To jest kwestia mojego (dorosłej osoby) świadomego wyboru a moje
            nienajlepsze samopoczucie po tej uczcie jest konsekwencją tego
            wyboru. Ktoś inny wybrałby w tej sytuacji awanturę rodzinną i jej
            konsekwencje i ja bym ten wybór także zrozumiała. Jestem dorosła i
            potrafię żyć z konsekwencjami swoich wyborów.
            Dziecko karmiłam mięsem, ponieważ tak zalecali lekarze. Jeśli córka
            zapragnie zmienić dietę, zaakceptuję to i będę się starała robić
            wszystko, by wyszła na tym jak najlepiej (i najzdrowiej).

            Kwestia rozmowy to naprawdę całkiem inna sprawa...

            O żywienie
            > dziecka się nie martwię, bardziej o to, jak sobie poradzę z
            rodziną
            > (i przedszkolem).

            No widzisz, jeśli nawet u Ciebie w domu ten problem się nie pojawi,
            to pojawi się w rodzinie, czy choćby w filmach dla dzieci... od
            takiej rozmowy nie można uciec, ale można się do niej jak najlepiej
            przygotować.:) A z przedszkolami nie jest akurat tak źle, są
            przedszkola wegetariańskie a i w wielu niewegetariańskich można
            uzgodnić indywidualną dietę dla dziecka.

            Pozdrawiam również :)
            • z_lasu Re: Mięso, zwierzęta - jak o tym rozmawiać? 19.12.07, 15:51
              > Przecież aby wytłumaczyć dziecku, dlaczego istnieją morderstwa,
              > nie wyślesz go do mordercy

              Oczywiście, że nie wyślę go do mordercy, ale do babci chyba mogę,
              prawda? Czy może powinnam zakazać dziecku kontaktów z babcią, bo
              babcia je mięso? :)))

              > A TY nie masz wtedy żadnej kontroli nad tym, co babcia (czy ktoś
              > tam inny) powie!

              Rozumiem, że Twoje dziecko nigdy nie pójdzie do przedszkola, bo nie
              miałabyś kontroli nad tym, co ktoś powie. Nie mamy i nie będziemy
              mieć nad tym kontroli - dla mnie to oczywiste.

              > bycie rodzicem to także rozmawianie z dzieckiem na tematy trudne

              I nie zamierzam ich unikać. I nie wątpię, że jeśli dziecko nie
              będzie potrafiło poradzić sobie z tym, co powiedziała babcia, to
              przyjdzie z tym do mnie i to ja będę miała problem. Ale nie będę
              musiała bronić siebie - wydaje mi się to bardzo istotne. Pozostając
              przy przykładzie mordercy: jeśli dziecko nie akceptuje morderstw i
              morderców - to wszystko jest OK. Ale jeśli to samo dziecko dowiaduje
              się, że jego matka jest mordercą - to mamy bardzo poważny problem
              psychologiczny.
              • lebot Re: Mięso, zwierzęta - jak o tym rozmawiać? 20.12.07, 09:54
                > Oczywiście, że nie wyślę go do mordercy, ale do babci chyba mogę,
                > prawda? Czy może powinnam zakazać dziecku kontaktów z babcią, bo
                > babcia je mięso? :)))

                > Rozumiem, że Twoje dziecko nigdy nie pójdzie do przedszkola, bo nie
                > miałabyś kontroli nad tym, co ktoś powie. Nie mamy i nie będziemy
                > mieć nad tym kontroli - dla mnie to oczywiste.


                Hej, wykręcasz kota ogonem!!!;) Cały czas piszę o tym, że właśnie
                tak, czy inaczej dziecko zetknie się z tą kwestią. Jeśli nie w domu,
                to gdzie indziej. Ja uważam, że przygotowanie dziecka do życia w
                świecie jest rolą rodzica, nie babci, przedszkola, czy kolegów.
                Przygotowanie do życia w świecie takim, jaki jest, nie takim, jak Ty
                byś chciała, żeby był!!! Rozumiem, że powiesz dziecku, że nie
                akceptujesz zabijania zwierząt i dlatego nie jesz mięsa - OK. Babcia
                niech sama wytłumaczy, dlaczego je - OK. Ale ja pytam o to, jak
                powiesz, skąd się bierze mięso? I nie wprowadzaj na siłę
                kategorii "bronienia się" bo wielu ludzi (masz przykład na tym
                forum) w ogóle nie uważa, że musi się bronić i nie widzi w jedzeniu
                mięsa nic nagannego! Ja także nie potępiam ludzi tylko dlatego, że
                jedzą mięso i nie uważam, żebym musiała babci przed
                dzieckiem "bronić". Uważam, że w kwestii jedzenia każdy (także
                dziecko) ma prawo sam decydować. Jeżeli moje dziecko odmówi jedzenia
                mięsa moim obowiązkiem będzie przy akceptacji tego faktu zadbać jak
                najlepiej o jego zdrowie - to wszystko.
                Jak, przy poszanowaniu wrażliwości dziecka, zamierzasz odpowiedzieć
                na pytanie o pochodzenie mięsa?

                Pozdrawiam :)
                • lebot Re: Mięso, zwierzęta - jak o tym rozmawiać? 20.12.07, 11:34
                  I jeszcze jedno:

                  >I nie zamierzam ich unikać. I nie wątpię, że jeśli dziecko nie
                  >będzie potrafiło poradzić sobie z tym, co powiedziała babcia, to
                  >przyjdzie z tym do mnie i to ja będę miała problem. Ale nie będę
                  >musiała bronić siebie - wydaje mi się to bardzo istotne.

                  Mam wrażenie, że myślisz przede wszystkim o sobie, nie o dziecku.
                  Kiedy przyjdzie z tym do Ciebie, to JUŻ będzie miało problem. To, że
                  Ty będziesz go miała, to małe piwo. Najchętniej byś to "zwaliła" na
                  babcię, czy kogoś innego. A jeżeli ten ktoś powie to w sposób
                  niewłaściwy, to wtedy będziesz interweniować. Tylko wtedy będzie za
                  późno. Ja uważam, że to rodzic powinien jako pierwszy rozmawiać z
                  dzieckiem o rzeczach trudnych, właśnie dlatego, że nie może
                  kontrolować tego, co powiedzą dziecku inni (np. w przedszkolu). I
                  nie wiem czemu tak strasznie ważne wydaje Ci się pokazanie dziecku,
                  że Ty jesteś bez skazy. Po pierwsze: ono i tak będzie Cię uważało za
                  ideał, cokolwiek byś robiła (małe dzieci tak mają, dopóki nie staną
                  się nastolatkami). Po drugie: podkreślając, że Ty jesteś OK,
                  stawiasz w złym świetle tych, którzy postępują inaczej i każesz im
                  się tłumaczyć. Kto tego potrzebuje - dziecko, czy Ty?

                  Pozdrawiam
                  • z_lasu Re: Mięso, zwierzęta - jak o tym rozmawiać? 21.12.07, 15:17
                    Kompletnie się nie rozumiemy. Myślałam, że na przykładzie z mordercą
                    widać dostatecznie wyraźnie, dlaczego taka sytuacja jest poważnym
                    problemem DLA DZIECKA, a nie - jak próbujesz mi wmówić - dla matki.
                    Jasne, że wielu ludzi nie uważa jedzenia mięsa za złe i oni też nie
                    będą mieli problemu z wytłumaczeniem tego dziecku! Jeśli arwen8
                    wytłumaczy dziecku, że zabijanie, aby zjeść, jest dobre i jedzenie
                    mięsa jest dobre (i zrobi to z całym przekonaniem) - to dziecko
                    zaakceptuje tę wiedzę. Jeśli ja powiem dziecku, że zabijanie jest
                    złe i jedzenie mięsa jest złe - to też zaakceptuje. Ale Ty próbujesz
                    powiedzieć dziecku, że zabijanie w celu zjedzenia jest złe, ale
                    jedzenie już niekoniecznie. No wybacz, ale tego nawet dorosły nie
                    zrozumie. Arwen jest przekonana, że mięso jest niezbędne i zgodnie z
                    tym przekonaniem wychowuje swoje dziecko. Tymczasem Ty jedno
                    myślisz/mówisz, a drugie robisz - dlatego masz problem. Problemem u
                    Ciebie jest to, CO chcesz przekazać dziecku. Problem JAK jest tutaj
                    wtórny. Ja mam wrażenie, że Twój (nie mój!) problem polega właśnie
                    na tym, żeby obronić siebie - jak powiedzieć dziecku (przy
                    poszanowaniu jego wrażliwości), że mama uważa zabijanie za złe, ale
                    sama zabija, żeby zjeść. No nie da się.

                    Pozdrawiam i życzę zdrowych, spokojnych świąt.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka