Gość: nata
IP: 212.160.209.*
04.12.07, 21:25
Witam. postaram się jak najdokładniej przedstawić b. trudną dla mojej rodziny
sprawę.
moja była bratowa wpadła ostatnio na pomysł, by oddać córkę której ojcem jest
mój brat, pod opiekę naszej rodziny. dziewczynka ma 8 lat, od ich rozstania 6
lat temu przebywa pod opieką matki , a mój brat płaci alimenty. Obecnie ma
problemy z drugim partnerem , z którym też ma dziecko, została sama(jak
twierdzi chwilowo) i prawdopodobnie kompletnie sobie nie radzi. odbija się to
na naszej dziewczynce: ma problemy z nauką , bo matka by zarobić na dom prawie
cały dzień przebywa w pracy,dziecko jest więc kompletnie niedopilnowane , do
późnych godzin popołudniowych przebywa w świetlicy , a by dojechać do szkoły
musi wstawać już o 5.30 bo inaczej mama nie zdąży do pracy.po powrocie do domu
nikt nie ma już siły ani ochoty na porządne odrabianie lekcji. dziewczynka już
się martwi , że nie pójdzie z dziećmi z klasy do komunii, bo mama nie posyła
jej co niedzielę na specjalne nabożeństwo ( mała w weekendy jest zazwyczaj u
nas), u nas też na nie nie chodzi bo nie należy do parafii tutejszej.przez
ostatnie 2 tygodnie mała była w szpitalu pod naszą opieką, mama odwiedziła ją
raz!!!!! z braku czasu i pieniędzy i właśnie w tym czasie doszła do wniosku,
że najlepiej będzie jak mała już u nas zostanie, bo ona nie ma czasu ani
pieniędzy , żeby wozić ją codziennie(!)do szkoły( argumenty po prostu
porażające). Nie chcę już wchodzić w dalsze szczegóły, ale szkoła jest na
drugim końcu miasta i jak twierdzi mama kosztuje ją to 1000 zł miesięcznie.
Moim rodzicom , a dziadkom dziewczynki pęka serce na myśl o tym jakie
dzieciństwo ma ich wnusia, ale nie ma możliwości włączenia się w jej
codzienność , bo mieszkają 50 km od niej a moi rodzice jeszcze pracują.
przeniesienie dziewczynki do nas, wszystkim (poza mną ) wydaje się dobrym
rozwiązaniem:szkoła pod nosem, zawsze ktoś rodziny w pobliżu, unormowany dzień
i miejsce pobytu( w ciągu ostatnich 3 lat mała przeprowadzała się z mamą z 5
razy do kolejnych mieszkań), otoczenie kochających osób. Dodam tylko ,że matka
dziewczynki jest raczej oziębłą osobą i dziecko nie ma z nią zbyt silnej
więzi, wiele razy matka zostawiała ją u nas na kilka tygodni, ograniczając
kontakt do sporadycznych telefonów. Ja jednak przekonuję rodzinę ,że takie
rozwiązanie wprawdzie uspokoi nasze sumienia, ale małej być może zrujnuje
psychikę. Wydaje mi się ,że mała do końca życia lub do skutecznej
psychoterapii będzie borykała sie z pytaniem o to , dlaczego mama ją oddała a
jej przyrodnią siostrę sobie zostawiła i wszystkimi tego konsekwencjami. żal
mi małej strasznie, ale czy w ten sposób nie wyrządzimy jej jeszcze większej
krzywdy?
I jeszcze sprawa ojca dziewczynki - mojego brata. Nie bez powodu piszę o
NASZEJ, czyli całej rodziny opiece nad małą. Mój brat kompletnie nie wie co to
znaczy wychowywać dziecko, mała jest dla niego weekendową zabawką, którą
rozpieszcza i której ulega we wszystkim,sam mieszka z moimi rodzicami, bo jest
kompletnie nieodpowiedzialny. Nigdy nie był u niej w szkole, nigdy nie odrabia
z nią lekcji , a i tak pół weekendu spędza poza domem. jest totalnie
nieodpowiedzialny. w związku z tym w praktyce wychowywanie dziewczynki spadnie
na moją mamę(widzę to na każdym kroku), która jest ciężko chora,i która
naprawdę odchowała już troje dzieci i ma prawo wreszcie odpocząć. Zresztą
dziecko ma oboje rodziców, niestety beznadziejnych. Myślę sobie tak:argumenty
matki przemawiające za oddaniem nam dziecka powalają mnie na łopatki, ale mimo
,że nie darzę jej sympatią , obiektywnie stwierdzam ,że ma ciężko (uważam
jednak ,ze w swoim postępowaniu kieruje się ona przede wszystkim swoją wygodą,
zawsze tak było), płacą za to niestety dzieci, ale z drugiej strony mnóstwo
jest dzieci , których rodzice nie mają dla nich czasu i jakoś żyją , rodziców
się nie wybiera, matka to jednak zawsze matka. I naprawdę zależy mi na dobru
małej, choć zarzucają mi że jestem bezduszna. a ja nie chcę jej wyrządzić
jeszcze większej krzywdy , choć marzę o tym by miała lepiej ( jest moją
chrześnicą, jesteśmy bardzo związane emocjonalnie, mała próbuje mówić czasem
do mnie mamo , choć jej na to nie pozwalam). Pani Justyno co pani radzi, jak
ta decyzja wpłynie na dziewczynkę? Bardzo proszę o szybką odpowiedź, zanim
zapadnie decyzja. Forumowicze co radzicie? pozdrawiam