Kłopoty z 9-ciolatkiem DUŻE!!!!!

19.12.07, 10:39
Samotnie wychowuję dwójkę dzieci - chłopak 9 lat i dziewczynka 3,5
roku. Ojciec dzieci widuje sie z nimi rzadko, żeby nie powiedzieć
bardzo rzadko. Od dłuższego czasu mam duże problemy z chłopcem. Mała
też nie jest aniołkiem, ale częściowo swoje zachowania czerpie ze
starszego brata. Ale do rzeczy. Ojciec nigdy nie miał dobrego wpływu
na syna. Zawsze tylko wymagał nie dając praktycznie nic w zamian.
Nie mieszkamy ze sobą od sierpnia ubiegłego roku. Na początku syn
mial do mnie pretensje, że ojciec się wyprowadził (problemy z
alkoholem). Myślę, że nadal gdzieś je w sobie ma, ale teraz już o
tym nie mówi. Niepokoi mnie fakt, że mówi o sobie, że jest głupi, że
nie potrafi niczego zrobić., itp. Ostatnio doszło do tego
sformułowanie - jestem sku..synem (przepraszam za słowo, ale cytuję
dokładnie wypowiedzi syna). Bardzo często używa brzydkich słów,
wyzywa od najgorszych zarówno mnie, jak i siostrę. Obraża się z byle
powodu. Np. sytuacja przy odrabianiu lekcji - zrobi jakiś błąd -
pokazuję i proszę, żeby poprawił - reakcją jest obrażanie się i
krzyk, że on wszystko zrobił dobrze i nie ma żadnego błędu - bez
patrzenia do książki czy zeszytu. A jak się okaże, że miałam rację
to twierdzi, że on nie potrafi niczego dobrze zrobić. Oczywiście
mówię mu, że to nie prawda, że jest zdolnym dzieckiem i wiele rzeczy
potrafi zrobić dobrze. Daję przykłady, ale zdaje się to na nic. I
tak przy odrabianiu lekcji zamiast pół godz, to schodzi 3. Do tego
jeszcze dochodzi fakt, że przy odrabianiu lekcji potrafi jeszcze
szukać sobie innego zajęcia - żeby tylko nie odrabiać. Wiem, że jest
to związane z brakiem poczucia własnej wartości, ale ja już nie wiem
co robić i jak mu tłumaczyć, że jest naprawdę wartościowym małym
człowiekiem. Nadmienię, że dziecko BARDZO CZĘSTO słyszy to, że go
kocham, jest przytulane i chwalone za dobre zachowanie. Do tego
dochodzi jeszcze traktowanie mnie i siostry poprzez słownictwo. Jest
ono straszne i z dnia na dzień jest coraz gorzej. Jak proszę, żeby
coś zrobił to często słyszę spadaj, spier..., spadaj na drzewo. Dużo
rzadziej pada pytanie - a dlaczego ja. Często używa słownictwa - mam
Cię w d..., a o statnio pojawiło się mam Cię w h...
Nie potrafię do niego dotrzeć, nie mam już pomysłów na tą sytuację.
A i do tego jeszcze dochodzi zachowanie i słownictwo związane z
seksualnością. Używa słów np. ru..ie i do tego dochodzi jeszcze
ruch ciałem. Tego zachowania uczy siostrę. Dużo tego jest. Nie daję
już rady, brak mi pomysłów. Proszę poradźcie mi co zrobić, aby
wyeliminować takie zachowanie.
Dodam jeszcze, że chodzę z nim do psychologa, ale póki co nie
znalazłyśmy jeszcze metody postępowania, a ja już nie mam siły. Będę
wdzięczna za Wasze rady.
    • triss_merigold6 Re: Kłopoty z 9-ciolatkiem DUŻE!!!!! 19.12.07, 10:45
      Chłopaka do harcerstwa albo na jakieś intensywne treningi sportowe u
      trenera, który potrafi być autorytetem. Może masz jakiegoś mężczyznę
      w rodzinie, który mógłby poświęcić chłopakowi trochę czasu? Brat,
      szwagier, dziadek, kuzyn, ktokolwiek ale dorosły i w miarę sensowny
      facet. Jedynym sensownym rozwiązaniem wydaje mi się zaangazowanie
      jakiegoś pana w proces wychowawczy, bo Ty nie jesteś dla łebka
      autorytetem i z Tobą się nie liczy.
      • verdana Re: Kłopoty z 9-ciolatkiem DUŻE!!!!! 19.12.07, 18:01
        A w tym wypadku, Triss, co rzadko bywa, absolutnie się z Tobą nie zgadzam.
        Chłopiec ma zaburzone poczucie własnej wartości, wystarczy głupi trener (a tych
        akurat dostatek), brak sukcesów w sporcie i będzie znacznie, znacznie gorzej.
        To nie jest tak, ze chłopak nie liczy się z mamą, bo mama jest kobieta, a
        oczywiście chłopcy liczą się tylko z facetami ... Tak naprawde nie jest.
        No i do autorki - najwyraźniej syn bardzo sobie ceni Twoje zdanie, o wiele za
        bardzo, bo każda uwaga na temat jego błędów go kompletnie pogrąża. A wiec
        autorytet masz, może nawet za bardzo przytłaczający (zdaniem syna wyrzuciłaś
        tatę z domu - kto będzie następny? Moze on?) - i dla mnie to jest problemem.
        Widzę tu tez nienazwany problem - zaczęłaś list od tego, jaki niedobry jest
        ojciec dziecka, jest to więc dla Ciebie bardzo ważne. Podejrzewam, że dziecko
        albo słyszy to w domu, albo przynajmniej wyczuwa - ojciec jest niedobry, ojciec
        nie interesuje sie nim - a wiec syn jest nic nie wart. Raz, jako syn złego ojca
        (a wiec w połowie też zły), dwa - jako syn niegodny uwagi nawet złego ojca.
        Odtrącony.
        Proponuję - przede wszystkim przestać sprawdzać lekcje - najwyżej dziecko będzie
        miało błędy, dziury w niebie nie będzie, a zniknie jeden poważny punkt
        konfliktów. Jak nauczycielka powie, ze jest źle, to po prostu będzie żle - jak
        Ty mówisz, ze jest żle, to dziecko słyszy "jesteś głupi". Nie warto.
        W sprawie brzydkich słów można spróbować zadziałać metoda Korczaka. Założyć sie
        z dzieckiem o cukierka, ze przez dwie godziny nie powie brzydkiego słowa. Potem
        cały dzień Potem dłużej. Powie? Trudno, przegrał, możecie sie pośmiać, że "nie
        wytrzymał". Wygra? Pochwalić i dać nagrodę - często to dobrze działa, bo dziecko
        samo siebie pilnuje, a nie ma wrażenia, ze stale jest za coś karane, cos robi żle.
        I naprawdę, minęło mało czasu od tragedii w życiu dziecka, jaka jest rozbicie
        rodziny. Daj dziecku czas na przeżycie żałoby, nawet w bardzo nieprzyjemny sposób.
        • sylwinekb Re: Kłopoty z 9-ciolatkiem DUŻE!!!!! 21.12.07, 22:18
          Masz rację, że ważne dla mnie jest to, że ojciec dziecka nie interesuje się nim.
          Staram się nie mówić źle o jego ojcu, chociaż - niestety - nie zawsze mi to
          wychodzi. Poza tym ten człowiek dalej próbuje mnie kontrolować - jest
          mundurowym, który pracuje w mojej dzielnicy. Krótko mówiąc - umila mi życie.
          Jeśli chodzi o odtrącenie dziecka przez ojca - to tak jest nie tylko od momentu
          kiedy jego ojciec się wyprowadził. Tak było już bardzo dawno temu. Na początku
          pierwszej klasy tatuś - podczas odrabiania lekcji z nim - wyrzucił mu zeszyt na
          balkon, innym razem schował mu plecak. Bo dziecko nie chciało się uczyć. Nie
          pofatygował się, aby mu cokolwiek wytłumaczyć. Poza tym sorry, ale jak mogę
          uważać go za dobrego ojca skoro nie dotrzymuje dziecku danego słowa, skoro
          wielokrotnie mimo obietnic wyjścia gdzieś z nim - w ostatniej chwili się
          wycofywał, bo on akurat coś zrobił - często była to jakaś głupota. A dziecko
          naprawdę starało się sprostać jego wymaganiom. Tyle, że dla jego ojca było to
          mało ważne. Nawet jak coś przeskrobał wspólnie z kimś - najczęściej z
          chrześnikiem tatusia - to tatuś nie dopytywał się co się stało, tylko jak tamten
          zgonił na moje dziecko to było to przyjmowane za pewnik. I to moje dziecko było
          karane - bez względu na to czy słusznie, czy nie. Zawsze mnie to strasznie
          bolało, bo moje dziecko w rodzinie ojca było traktowane jak to gorsze. I choćby
          nie wiem co zrobił to i tak było za mało.
          Pisząc o wyprowadzce ojca z domu - nie ukrywałam przed synem, że to ja kazałam
          się ojcu wyprowadzić. Wytłumaczyłam dlaczego. Doskonale zdaję sobie sprawę z
          tego co się stało i wpływu tego wydarzenia na jego życie. Wiem, że mu jest
          ciężko, ale mnie też nie jest łatwo. Chociaż teraz łatwiej niż jak byliśmy
          wszyscy razem. Nie musimy przynajmniej patrzeć na to jak on przychodzi pijany do
          domu, robi awantury. Wiem z własnego doświadczenia co to znaczy wychować się w
          domu alkoholika. Aż za dobrze. Jestem właśnie na etapie przygotowań do terapii
          DDA. Nie wiem być może część moich problemów z jego wychowaniem jest związanych
          właśnie z moim dzieciństwem. Tego jeszcze nie wiem. Ale jak dobrze pójdzie to od
          lutego zacznę terapię i wtedy coś mi się wyjaśni.
          Podoba mi się pomysł dotyczący brzydkich słów. Nie wiem tylko co zrobić, gdy mu
          się nie uda. Bo on nie umie - póki co - z siebie żartować.
          • verdana Re: Kłopoty z 9-ciolatkiem DUŻE!!!!! 22.12.07, 09:45
            Jak mu się nie uda - nic nie robić - tak zalecał Korczak. Uznać sprawę za
            oczywista i spróbować założyć się na następny dzień.
            Ty też możesz się z dzieckiem zakladać ( jutro nie będę narzekać, jutr nie
            zapomnę kupić chleba) - tylko pamiętaj, aby czasem przegrywać.
            • justyna_dabrowska Re: Kłopoty z 9-ciolatkiem DUŻE!!!!! 27.12.07, 14:48
              Zgadzam sie z tym co napisała Verdana. Podpisuje się oboma rękami.
              Choć z drugiej srony warto byłoby również znaleźżc jakąś dziedzine w
              której syn mógłby odnosic sukcesy. Trener - facet nic by nie
              zaszkodził POD WARUNKIEM że byłby to człowiek sensowny. Tak by synek
              poprzez doświadczenie dowiadywał się o swojej wartości...

              Trzymam kciuki za terapię DDA!

              JD
Pełna wersja