skrobkaj
07.01.08, 12:33
przeklinam, potrafię powiedzieć do własnego dziecka-"ty s....." nie umiem
panować nad sobą.mam tego świadomość że źle robię i wstydzę się tego. boje się
pójść do psychologa bo inni w domu pozwiedzą wariat z niej całkowity.moje
problemy zaczęły się po powrocie do domu ze szpitala[mieszkałam u teściów
teraz u rodziców i szczerze żałuję ze po ślubie nie poszliśmy na
swoje-człowiek by inaczej kombinował i może by było inaczej,-teraz mogę tylko
gdybać]. synek urodził sie w 33tyg ciąży,przez cesarkę[łożysko się odkleiło]w
szpitalu mimo zmęczenia nic nie wskazywało na to że ja tak teraz będę robić.ma
teraz 11m. staram się powstrzymać- nie umiem, staram się spokojnie zabawić ale
po czasie ze zdwojona złością wybucham- efekt mały płacze i marudzi, znowu
jestem zła że się dałam ponieść i mam ochotę kłapnąć drzwiami i nie wrócić.w
domu zaczęło się jak po karmieniu, przewijaniu, praniu i tym podobnych
rzeczach chciałam jakoś odpocząć od tego wszystkiego zrelaksować się,
zapomnieć i nie udało się bo słyszę że płacze a oni do mnie zajmij się
nim-wtedy się wściekłam i nie chciałam-kto powiedział że mamy muszą być non
stop 48godzin na dobę przy dziecku, w pieluchach, a tatusiowie? a nasz
komfort? może moje zachowanie jest też i przez moich rodziców, jak byłam mała
i nastolatka, to tylko mną pomiatali i teraz jak ja chce zrobić coś po swojemu
i wiem że to dobrze będzie i na spokojnie to się wtrącą [nawet mąż] podważą
mój autorytet i ja się wściekam i znowu błędne koło. mam pytanie czy da się
"mnie naprawić"? bardzo proszę o odpowiedź.