Syn koleżanki pije.Jak jej mogę pomóc?

08.01.08, 15:45
A pomoc jest jej potrzebna i to szybko.
Ale moze zaczne od początku.........

On niedawno skończył 18 lat i nagle się zaczęło.
Rzucił szkołę teraz, pół roku przed maturą.Dokąd chodził do szkoły
jakoś sie trzymał ale zamiast się choć odrobinę uczyć całe noce nos
trzymał w komputerze.
Teraz grzebie w kompie i w dzień jak jest w domu i w nocy.
Słowa matki ma za nic co wynika z tego jak ta kobieta była
traktowana jeszcze rok temu zanim ona i syn się wyprowadzili z
koszmarnych warunków piekla jakie urządzał w domu mąż alkoholik i
teściowa.

Moja koleżanka (zaznaczam że niepijąca!) zajmowała z tym wiecznie
bezrobotnym będącym na utrzymaniu mamusi żulem pokój 6 mkw a syn z
teściową pokój obok. Ona spała z nim na zarwanym łóżku oddziejając
się od niego poduszkami by nie musieć wdychać oparów od zapitego
męża.

Od czasu do czasu była bita przez męża, czasem przez teściową a i
sporadycznie od kilku lat dokładał się synuś potrafiąc na matkę
także napluć i zwyzywać.

By wyrwać sie z koszmaru harowała jak wół , wzięła kredyt i udało
się jej kupić malutkie 2-pokojowe mieszkanko.
Wyprowadziła się z tamtej nory i zabrała syna. Całe szczęście że go
nie zameldowała w nim.

Syn był zadowolony że po latach doczekał się własnego pokoju.
Ale od początku przyjął taka postawę roszczeniową wobec matki.
Uważa żę mu się wszystko poprostu należy.... mama kup mi telewizor,
mama kup komputer, mama podłogę w pokoju to chcę taką a taką....
Oczywiście sam nigdy w niczym matce nie pomógł.

Ona ciągle bojąc się że syn poleci do tatusia spelnia te zachcianki.
A tatuś niestety pomocny nie jest. Mówi do syna .. a co się tam
będziesz uczył, szkoda czasu itd. Raczej gotów synowi postawić piwo
niż myśleć o wyprowadzeniu na ludzi.

Do pokoju syna nie ma wstępu, on zamyka drzwi a gdy ona chce wejść
podczas jego obecności on ją zwyczajnie wyrzuca.

Teraz od kilku dni chłopak znika z domu i wraca pijany późno w nocy
i wymiotuje, w domu nie je.

Koleżanka widzę że wykańcza sie nerwowo. Zalana łzami błąka sie
wieczorami po osiedlu w nadzieji że gdzieś na niego wpadnie i
przyprowadzi do domu.

Jest sama samiuteńka. Gdy mi się wypłakuje przez telefon niewiem co
powiedzieć. Nie ma żadnej rodziny. Gdyby nie musiała codziennie iść
do pracy to by chyba oszalała.

Dumna z niej jestem że sama sobie poradziła i znalazła nowy dom.
Myślałam że to koniec jej problemów a tu masz babo placek, synuś
nawalił. Niestety nie mogę z nią być bliżej bo całe dnie spędzam z 2
małych wiecznie chorych dzieci, mimo że mieszkamy w tym samym
mieście to na 2 różnych odległych końcach i widujemy się bardzo
rzadko.

Jak mogę jej pomóc? Doradzcie coś bo ja nie mam pomysłu.
Sprawa jest naprawde poważna.
    • verdana Re: Syn koleżanki pije.Jak jej mogę pomóc? 08.01.08, 20:21
      Zaraz - chłopak pije regularnie, czy 18-latek pije od kilku dni? To
      zupełnie nie to samo... W pierwszym wypadku bez terapii się nie
      obejdzie, w drugim - hm.. nic nie możesz zrobić. takie rzeczy, choć
      niechlubne i niebezpieczne nastolatkom sie zdarzaja.
      Nie wiem, jak możesz pomoc. Uleganie zachciankom nastolatka jest w
      takim samym stopniu winą jego roszczeniowej postawy, jak i uleglosci
      matki - ew. moglabyś po prostu zbuntować kolezankę. Wychowanie w
      domu z alkoholikiem jest, nie da się ukryć, bardzo dla dziecka
      trudne - i wine ponosi, choć przykro to powiedzieć, także sama
      matkka - musiala wiedzieć, ze pijący ojciec demoralizuje dziecko, a
      jednak zdecydowala się w zwiazku pozostać. To jej wybor , wybor
      obejmujący także to, co bedzie się działo z dzieckiem...
      A poza tym sa tu pewne sprawy, ktore mnie wcale nie wydaja się
      niepokojace. Nigdy nie wchodze bez pozwolenia do pokoju moich
      dorastających i dorosłych dzieci, nigdy nie wchodze podczas ich
      nieobecnosci, a gdy zdarzy mi sie zajrzeć rozlega sie ryk "wyjdź". I
      nie jest to ani brak szacunku, ani demoralizacja, tylko potrzeba
      intymnosci w malutkim, przeludnionym mieszkaniu i cheć ukrycia przed
      moimi oczami monstrualnego bałaganu.
      • Gość: junona1 Re: Syn koleżanki pije.Jak jej mogę pomóc? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.01.08, 13:54
        Zgadzam sie Verdano ze wszystkim co napisałaś. I z tym wchodzeniem
        do pokoju syna również. On pije narazie od kilku dni.

        Wiem że koleżanka troche przesadza ale zwyczajnie boi się. Chłopak
        szkołę już porzucił. To jakby pierwszy krok jego w stronę ojca. To
        może mieć ogromne znaczenie dla przyszłości chłopaka. Matka ma
        wyższe wykształcenie a syn nawet matury. A gdzie tam matury -
        narazie to ma skończone gimnazjum a liceum bez ostatniego roku.

        Lata temu radziłam koleżance wyniesienie się od męża argumentując że
        mieszkanie z mężem i teściową nie jest dobre dla syna.
        Przekonywałam ją wiele razy. Ona nie wierzyła we własne siły a wiem
        że by dała radę.

        Ona przeciw woli syna raczj sie nie zbuntuje bo na jej nieszczęście
        ( a też ją ostrzegałam) kupiła mieszkanie na tym samym osiedlu gdzie
        wcześniej mieszkała z mężem , więc syn w domu ojca może znaleźć się
        po kilku minutach.

        Widzę że tylko przyglądanie się rozwojowi wypadków mi pozostało.
        A może nie?

        Pozdr. J.
        • verdana Re: Syn koleżanki pije.Jak jej mogę pomóc? 09.01.08, 14:31
          Obawiam sie, ze tak.
          A poza tym , może warto by się zastanowić, czy aby "załamanie"
          chłopaka nie zbiegło się z wyprowadzką. Na pierwszy rzut oka
          wszystko niby jest w porzadku - po latach żona i dziecko wyrwali się
          z patologicznego domu. Tylko... wygląda na to, ze syn był bardziej
          zwiazany z ojcem niz z matką i teraz po prostu cierpi. Nawet dla 18-
          latka rozwód rodziców jest ciężkim przeżyciem. Trudno, trzeba
          zaaprobować przywiazanie do ojca - tzn "krok w stronę ojca", jako
          ojca, a nie w strone jego drogi życiowej.
          Może się mylę, ale boję się dosyć typowego mechanizmu. Twoja
          kolezanka przez 18 lat była żoną alkoholika - sprawdzała go,
          przyprowadzała do domu, kontrolowała - a kiedy wydostała sie z tego
          układu, zaczęła przerzucać swoje wyuczone zachowania na syna.
          Traktuje go jako potencjalnego alkoholika, osobę, ktorą trzeba
          kontrolowac na kazdym kroku, szukać po osiedlu, wchodzić do pokoju -
          chcialabym być złym prorokiem, ale zdaje mi się, ze synowi matka
          przydzieliła role ojca - ona pewnie inczej juz nie potrafi.
          Przykro mi, ale gdy tak przemyślalam Twoj pierwszy post, to ja nie
          wiem, czy to nie ona "wpycha" go w rolę nieodpowiedzialnego
          pijaczka - i to jest samospelniajace się proroctwo.
          I jezeli Tobie też wydaje się, ze to moze byc prawda, chyba powinnas
          jej uswiadomić, ze doroslego syna traktuje się inaczej...
          • oldrena1 Re: Syn koleżanki pije.Jak jej mogę pomóc? 10.01.08, 14:00
            verdana napisała:
            > A poza tym , może warto by się zastanowić, czy aby "załamanie"
            > chłopaka nie zbiegło się z wyprowadzką. Na pierwszy rzut oka
            > wszystko niby jest w porzadku - po latach żona i dziecko wyrwali
            > się z patologicznego domu. Tylko... wygląda na to, ze syn był
            > bardziej zwiazany z ojcem niz z matką i teraz po prostu cierpi.
            > Nawet dla 18-latka rozwód rodziców jest ciężkim przeżyciem.
            > Trudno, trzeba zaaprobować przywiazanie do ojca - tzn "krok w
            > stronę ojca", jako ojca, a nie w strone jego drogi życiowej.
            [...]
            > I jezeli Tobie też wydaje się, ze to moze byc prawda, chyba
            > powinnas jej uswiadomić, ze doroslego syna traktuje się inaczej...

            Do tego wszystkiego bym jeszcze dodała, że lęk jest złym doradcą, o
            czym wspomniana koleżanka pewnie już zdołała się przekonać. Będzie
            trudno, ale nie ma wyjścia - trzeba pozbyć się uległości i zacząć
            chłopaka traktować serio. Przypuszczam, że bez poważnej rozmowy z
            synem się nie obejdzie. Na temat jego planów na przyszłość,
            konieczności pójścia do pracy i dołożenia się finansów domowych albo
            kontynuowania nauki.

            Ryzyko jest, że syn odejdzie tam, gdzie będzie mu łatwiej, ale...
            moim zdaniem kiedyś młody człowiek musi zacząć popełniać błędy na
            własny rachunek, bez parasola ochronnego rozpiętego przez matkę.

            Według prawa jest dorosły i pewnie sam tak o sobie myśli; ja od
            swojego syna oczekiwałabym, że mi to udowodni (niezależnie od tego,
            że dorosłość =/= dojrzałość). Przy zapewnieniu, że zawsze może
            liczyć na moje wsparcie, ale nie na rozwiązywanie problemów za
            niego.
    • klaudia020707 Re: Syn koleżanki pije.Jak jej mogę pomóc? 11.01.08, 17:09
      Hm. Ciężka sprawa. Widać z Twojej opowieści, że synalek szacunku dla matki nie ma za grosz, służy mu tylko jako pomoc finansowa. Kobieta całe życie była pomiatana przez męża i teściową, nie potrafiła się postawić, syn na to wszystko patrzył i zamiast potępić ojca pluje matce w twarz! Jak każda matka, Twoja koleżanka kocha swoje dziecko nad życie ale nie wyobrażam sobie żebym ja mojej matce, czy ojcu napluła w twarz!!! Co ona wtedy zrobiła, jak się zachowała, dlaczego na takie traktowanie pozwoliła!!!????
      Teraz gó..arz czuje się bezkarny, pomiata matką, wykorzystuje finansowo, włóczy się po nocach, przychodzi pijany, nie uczy się, nie pracuje, a ona snuje się po osiedlu w nadziei, że może spotka go i przyprowadzi do domu.
      Tu potrzeba ostrzej potraktować chłopaka, porozmawiać, dowiedzieć się co jest przyczyną, dlaczego rzucił szkołę.
      Jeżeli nie chce rozmawiać, krzyczy, bądz ma tylko takie widzimisie, to zaproponować pomoc psychologa i powrót do szkoły, a jeśli tego nie zaakceptuje to powinien wziąć się w garść, koniec picia, szukać pracy i dołożyć się do opłat, dać mu na to 3 tyg, jeśli się nie poprawi to obwieścić: zmieniam zamki w drzwiach i niech sobie radzi!!!
      Wydaje mi się że uległość matki może być gorsza w skutkach niż postawienie sprawy na ostrzu noża!
      Jeżeli nie je w domu to gdzie?
      Tu problem jest duży, może koleżanka powinna udać się do psychologa po poradę zanim ten młody człowiek się stoczy!
Pełna wersja