7-latka, a rozmowa o seksie!!!!

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.01.08, 01:12
Witam, z góry przepraszam tych którzy poczują się zgorszeni nazewnictwem niektórych części ciała, ale opisuję rozmowę z kilkuletnim dzieckiem. Dzisiaj rano moja córka zadało mi pytanie: do czego używa się podpaskę? Oczywiście powiedziała mi, jak to 11-letnia kuzynka uświadomiła ją, że podpaski używa się jak leci krew z pupy - chodziło jej o odbyt. Pytanie nie było dla mnie zaskoczeniem i czym prędzej pośpieszyłam jej z wyjaśnieniem i naprowadzeniem na właściwy tor myślenia. Ponieważ już od dawna zadaje mi tak zwane delikatne pytania, nie mam problemu z odpowiedzią. Nie krępują mnie "tego typu tematy". Wyznaję też zasadę że warto mówić prawdę dziecku, ponieważ sama kiedyś nim byłam i pamiętam że przestałam rozmawiać z moją matką na tematy intymne, ponieważ czułam, że unika rozmów i odkrywałam często,że nie mówi mi prawdy. I nie byłoby tego postu, gdyby nie następne pytanie, które wyszło podczas rozmowy na temat menstruacji... Córka wie, że dzidziuś powstaje wtedy gdy połączy się jajeczko mamusi i nasionko tatusia i że rozwija sie w domku-macicy i że potem rodzi się dziurką, która jest w "cipce" każdej kobiety i powiększa sie przy porodzie żeby dzidziusia można było wyjąć. Dotąd jej to wystarczało. Ale teraz dopytuje się o szczegóły. Myślałam, że mnie żadne pytanie nie zaskoczy. Nie potrafię odpowiedzieć na pytanie: W jaki sposób nasionko-plemnik tatusia dostaje się do brzuszka mamusi, żeby połączyć się z jajeczkiem mamusi!!!!! Uniknęłam odpowiedzi, tłumacząc jej, że najpierw dokończę temat po co ta cała krew się zbiera w domku-macicy, a potem wypływa. Nie wróciła do tego pytanie, ale wiem że to chwilowe. Może za dwa dni, a może za miesiąc ponownie mi je zada i chciałabym jej rzetelnie odpowiedzieć. Okazuje się, że nie potrafię jej powiedzieć o stosunku płciowym, no bo jak ?! Wiem, że coś muszę powiedzieć i chcę powiedzieć prawdę, ale nie wiem jak to opisać siedmiolatce. Nigdy nie pytała z której części ciała biorą się plemniki. Ma brata więc wie jak wygląda "siusiak" i wie że służy chłopcom do siusiania. Proszę o radę Panią, Pani Justyno i Was Miłe Forumowiczki :-) z góry wielkie dzięki ...
    • majmajka Re: 7-latka, a rozmowa o seksie!!!! 09.01.08, 08:50
      Moja corka ma 7 lat i jeszcze tematu o podpaskach i menstruacji nie poruszala. Natomiast ma mlodszego brata, wiec temat dzieci przerabialismy. Jednak ja nie podchodze do tematu az tak dosadnie. Ona wie, ze dziecko z malej niewidzialnej komorki staje sie duzym dzidziusiem. Ze to wszystko dzieje sie w brzuchu mamy. Ze pan doktor pomaga temu dziecku wydostac sie na swiat z tego brzucha. A skad sie tam to dziecko wzielo? Powiedzialam jej, ze kiedy dwoje ludzi bardzo sie kocha to wtedy pan Bog daje ludziom dzieci (jestem wierzaca osoba i jej to wystarczylo, nie wnikala), ze jest to owoc milosci. Powiedzialam jej, ze tak bylo z nia i jej bratem, ze mama i tata bardzo sie kochali i pragneli miec dzieci i ze tak tez sie stalo. Poki co wystarczylo. Nie wiem czy to prawidlowe postepowanie, wedlug mnie wyatstarczajace.
      • Gość: jana Re: 7-latka, a rozmowa o seksie!!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.11.08, 17:43
        Jest wystarczające, jeśli dziecku wystarczy.

        Mojej siedmiolatce nie wystarczają wyjaśnienia zjawisk przyrodniczych odwołujące
        sie do sił nadprzyrodzonych.

        Jak była młodsza, wystarczała jej wiedza, że rodzice się przytulają i plemniki
        przechodzą wtedy do mamy, dopytała tylko czy przez ubranie ;-) i dowiedziała
        się, że nie.
        Z rok temu kupiłam jej książkę "Mama zniosła jajko", przeczytali z młodszym
        bratem w samotności i wiedzą, że to co ma tata pasuje do tego co ma mama itd.
    • asia.sthm Re: 7-latka, a rozmowa o seksie!!!! 09.01.08, 10:17
      Iwo, podeprzyj sie podrecznikiem szkolnym. Co prawda nie wiem jak te
      podreczniki teraz w Polsce wygladaja i nie wiem z ktorej klasy maja
      byc, ale ilustracje jakies zawieraja napewno. Moze byc encyklopedia
      zdrowia, lub cokolwiek .
      Moj syn w wieku 7 lat mial w podreczniku fotografie kopulujacych
      koni. Pochichotal chwile a potem przeszedl do powaznych pytan.

      Nie czekaj az pytanie padnie, miej pod reka literature fachowa z
      obrazkami. Naogol dzieci zadaja konkretne pytanie, nie nalezy
      wyprzedzac za bardzo do przodu. Pozniej potrzebuja troche czasu
      na "przetrawienie" zagadnienia tak jak twoja corka teraz. Kiedy
      nastepny ciag nastapi masz miec pod reka pomoce naukowe.
      Powodzenia.
      • verdana Re: 7-latka, a rozmowa o seksie!!!! 09.01.08, 12:54
        Zabijcie mnie, ale kompletnie nie rozumiem, dlaczego w temacie seksu
        i tylko seksu, nie nalezy "wybiegać do przodu", tylko czekać, aż
        dziecko samo zacznie pytać. A pyta zazwyczaj w momencie, gdy czegoś
        się domyśla (zwykle źle) albo zostału już brutalnie i fałszywie
        uswiadomione przez rówieśników. Pyta, gdy już wie, ze temat jest
        tabu. Zupełnie nie rozumiem, dlaczego nie wyjasnić mechanizmu
        poczęcia małym dzieciom, tak aby było to dla nich proste i
        naturalne, by były potem odporne na dosyć obrzydliwe uswiadamianie
        przez kolegów i aby dowiedziały się o powstawaniu dziecka w
        momencie, gdy nie jest to dla nich temat żenujacy. Ja uświadamiałam
        dzieci w wieku ok. 3 lat - idealny wiek. Dziecko nie pamięta tej
        rozmowy, nie jest szczególnie zainteresowane, nie widzi w tym nic
        dziwnego ani nadzwyczajnego. Po prostu wie "od zawsze". Ja tez w tym
        wieku byłam uświadomiona i bardzo to sobie chwalę.
        Dziecko widzi reklamy, ogląda telewizję i szybko zacznie się
        dowaiadywać o seksie od nas - albo nie od nas. Dziewięcioletni syn
        pytał mnie kiedyś, czy jestem za Paradą Równosci i co bym zrobiła,
        gdyby któreś z dzieci okazało się homoseksualne. Siedmiolatka
        wróciła wściekła ze swietlicy - nie wiedziała, kto to jest lesbijka
        i czuła się skompromitowana.
        Może też być tak, ze dziecko w ogóle mamy nie zapyta, bo jest
        wstrząśnięte "rewelacjami" kolegów.
        A w przypadku siedmiolatki sprawa jest prosta = weź jeden z
        dostępnych na rynku poradników, i poczytaj razem z córka, o ile
        wyjaśnienie prostej przecież sprawy nie przechodzi Ci przez gardło.
        O ile mogę radzić - wybierz książkę, gdzie akt seksualny nie jest
        objasniany na przykładzie rodziców. Może to moje osobista niechęć,
        ale wydaje mi się, ze nie jest dobrze uświadamiać dziecko na
        przykładzie naszego własnego życia seksualnego.
        • justyna_dabrowska Re: 7-latka, a rozmowa o seksie!!!! 09.01.08, 13:25
          Polecam ksiązkę "mama zniosła jajo" Babette Cole.
          Nic dodać nic ująć. Znakomite rysunki!

          Pozdrawiam
          JD
          • oliwierek13 Re: 7-latka, a rozmowa o seksie!!!! 23.11.08, 21:22
            justyna_dabrowska napisała:

            > Polecam ksiązkę "mama zniosła jajo" Babette Cole.
            > Nic dodać nic ująć. Znakomite rysunki!
            >



            A jaka lekture poleca Pani dla 4-latka?
        • Gość: asia.sthm Re: 7-latka, a rozmowa o seksie!!!! IP: *.131.147.219.addr.tdcsong.se 09.01.08, 14:27
          > Ja uświadamiałam
          > dzieci w wieku ok. 3 lat - idealny wiek. Dziecko nie pamięta tej
          > rozmowy, nie jest szczególnie zainteresowane, nie widzi w tym nic
          > dziwnego ani nadzwyczajnego. Po prostu wie "od zawsze".

          Verdano, trzylatkowi tlumaczylas jak przebiega stosunek seksualny, o
          odpowiedzialnosci w podejmowaniu pozycia seksualnego , o plodnosci ,
          homoseksualnosci i chronieniu sie przed chorobami roznoszynymi droga
          plciowa? Bo jesli skonczylo sie na okresleniu roli ojca w
          zapladnianiu, to masz racje.
          To mialam na mysli z tym wyprzedzaniem. Zaczac nalezy na tyle
          wczesnie jak tylko sie da. Juz dwulatki wiedza ze dzieci biora sie z
          brzucha, trzylatki wiedza ze potrzebny do tego tatus, dopiero
          pieciolatki pytaja jak technicznie ten tatus dostarczyl plemnika do
          jajeczka.
          • verdana Re: 7-latka, a rozmowa o seksie!!!! 09.01.08, 14:36
            Tlumaczyłam, jak dochodzi do poczęcia, czyli o mechaniźmie aktu
            seksualnego. O płodnosci, a wlasciwie antykoncepcji dzieci też
            wiedziały, bo biorę pigulki i szczerze odpowiadałam na pytanie "po
            co to lekarstwo", zadawane w wieku tak 3-5 lat. Oczywiscie o pewnych
            rzeczach mowilam później - o homoseksualiźmie ok. 7 lat (tu akurat
            byla to odpowiedź na pytanie o lesbijki, W przypadku najmlodszego
            tematu jakoś nie pamiętam - widzi co się dzieje, czasem wchodzi do
            pokoju gdy jest dziennik, a tam geje, paray itd - nie wiem, jak
            dziecko może przeoczyć temat...
            O HIV mówilam - może się zdziwidsz - przed pójściem do przedszkola -
            aby nigdy nie dotykaly cudzej krwi, a potem rozmowa przechodziła na
            różne choroby. Z tym, ze starałam się za duzo nie mowic o chorobach
            wenerycznych, zeby nie straszyć. Straszenie zostawilam na później.
            No i ja mam watpliwości, czy większość dzieci pyta - gdy czasem moje
            dzieci szczerze mówiły po latach, co opowiadali im koledzy, ja,
            osoba żadko sie gorzaca, bylam zażenowana.
            • asia.sthm Re: 7-latka, a rozmowa o seksie!!!! 09.01.08, 15:00
              No wiec o to chodzi :))
              Od poczatku idzie naturalnie, w zyciu codziennym jest zawsze okazja
              aby uswiadomic swoje dziecko. Te starodawne metody, kiedy powazna
              rozmowe odbywalo sie z corka przy jej pierwszej miesiaczce, powazna
              rozmowa z synem nie wiem kiedy nastepowala, bo nie bylam synem ;)
              wiec te starowawne metody -zwyczaje o tylek lepiej potluc. Wtedy
              przewaznie bylo juz za pozno na dostarczenie konstruktywnych
              informacji.

              > No i ja mam watpliwości, czy większość dzieci pyta

              Te , ktore sa przeswiadczone ze my dorosli damy sobie rade z
              odpowiedzia, pytaja. Dzieci wyczuwaja czy potraktuje sie pytanie
              powaznie, czy zostana dobrze zrozumiane i czy nie czeka ich jakas
              reprymenda za dociekliwosc. Dzieci musza miec najpierw zaufanie do
              doroslego.
              Moj syn przylecial z podworka aby natychmiast u mnie potwierdzic czy
              to prawda co mu duzo starsza dziewczynka powiedziala o wibratorach.
              Kiedy potwierdzilam , podziekowal i znow polecial przyznac jej
              racje.
              • verdana Re: 7-latka, a rozmowa o seksie!!!! 09.01.08, 16:54
                Żby nie było - ja tez nie dałam sobie rady z pytaniem. W
                supermarkecie pdzy kasie ośmiolatek przyglada się gablotce i pyta
                ("Prezerwatywy, rozumiem, ale dlaczego o smaku truskawkowym?").
                Wzorem dam wiktorianskich zmienilam temat na "Chcesz jajko z
                niespodzianką?")
                Ale juz dwa-trzy lata później, na pytanie "Co to jest seks oralny?"
                zaczęłam odpowiadac, ale po półtora zdania syn przerwał "A, to wiem,
                tylko terminu nie znałem" - z czego wynika, ze seks oralny jest
                zwyklym tematem rozmow w klasie piątej.
                • Gość: maria Re: 7-latka, a rozmowa o seksie!!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.07.09, 14:26
                  A czemu nie odpowiedzieć, żeby było ciekawie i truskawkowo jak się w ptaszka
                  całuje...
                  A na pytanie to całuje się w ptaszka?, odpowiedzieć pytaniem: a dlaczego nie?
                  Kocha się całego człowieka bez wyjątku.
    • steffan Re: 7-latka, a rozmowa o seksie!!!! 10.01.08, 14:45
      trochę się uśmiałam:) zastrzegasz, że się nie krępujesz, ale "takie
      tematy" piszesz w cudzysłowiu. a na poczatku przepraszasz
      za "słownictwo". nie wiem co mnie miało zgorszyć - czy
      słowo "podpaska" czy "siusiak"?:))
      czytając twój post odniosłam wrażenie, że jednak jesteś bardzo
      pruderyjna, ale nie zdajesz sobie z tego sprawy. chyba nie pozostaje
      nic innego, jak pozbycie się zahamowań. akurat pytanie "jak dostaje
      się plemnik do macicy" nie powinno cię specjalnie zaskoczyć - córka
      całkiem logicznie próbowała uzupełnić braki w informacjach.
      wiem, że dla pokolenia dzisiejszych mam takie rozmowy sa często
      trudne - byłyśmy wychowywane w niewiedzy, ale trzeba sie przełamać.
      i rzeczywiście - dobra literatura z obrazkami to jest to
      • verdana Re: 7-latka, a rozmowa o seksie!!!! 10.01.08, 15:07
        Ja chyba żyłam w innym kraju. Nawet nie jestem
        pokoleniem "dzisiejszych" mam, tylko raczej wczorajszych, a ze mną
        rozmawiano bez zahamowań. Z moa matka, o ile wiem też, bo babcia
        cale lata smiala sie, jak moja matka, jako pieciolatka podoszywała
        lalkom siusiaki - bo co to za lalka-chlopak bez siusiaka?
        Z moim mężem niby nie, ale za to matka tak zostawila książki
        uswiadamiajace (jakigos Lwa-Starowicza), aby na 100% je znalazł i
        myslac, ze czyta je pokryjomu - na pewno przeczytał.
        Naprawdę, z Wami nie rozmawiano?
        • aluc Re: 7-latka, a rozmowa o seksie!!!! 10.01.08, 23:00
          łooo jezu, rozmawiano
          piszę łooo jezu, bo pamiętam, że kilkoma rozmowami byłam dość
          zmęczona, znaczy niespecjalnie mnie to wtedy interesowało :) nie
          rozmawiała ze mną babcia, która nie miała własnych dzieci (mama była
          pasierbicą), ale mama mnie dręczyła i werbalnie i czytelniczo :) w
          latach siedemdziesiątych była zresztą bardzo fajna książka, bodajże
          ze szwedzkiego tłumaczona, z ilustracjami bardzo konkretnymi i bez
          niedomówień

          ze swoim prawie sześciolatkiem mam natomiast "problem" dokładnie
          odwrotny - jego w ogóle to nie interesuje, nawet jak uparcie staram
          się skręcić na tematy okołoprokreacyjne :) ostatnio drążyliśmy
          temat, kto z rodziców musi żyć w którym momencie (mama przy
          porodzie, tata w momencie poczęcia, nie wgłębiałam się w
          problematykę zamrożonych komórek rozrodczych), w końcu zagajam "a
          wiesz, do czego w ogóle tata jest potrzebny na samym początku?" i
          uzyskuję odpowiedź "nie. policzmy teraz, ile człowiek ma 200 razy
          pra pradziadków"
    • aleks06 Re: 7-latka, a rozmowa o seksie!!!! 23.11.08, 22:56
      U mnie to pytania pojawiły się jak byłam w ciąży z młodszym synkiem.
      Pierwsze mam bliźniaki (chłopiec i dziewczynka) i 6 lat młodszego synka.
      Jak oni się urodzili to na pytania jak wyszły z brzucha to mówiłam że Pan doktor przeciął brzuch i wyjął ich- bo miałam cesarkę, a teraz jak byłam w ciąży to zaczęły się pytania " a kto mi włożył dzidziusia do brzucha?" no to odpowiedziałam, że "Tata" to potem było następne " jak włożył?", To powiedziałam że "sisiakiem do mamy dziurki" i tak narazie wystarczyło. Teraz jak urodził się ich braciszek to mówiłam, żedziurką wyszedł, bo i tak widziały co jest grane jak po porodzie stękałam z bólu. Później córka mi się pytała, czy uprawiam seks z tatą, powiedziałam że "tak, inaczej by ich nie było"
      potem stwierdziła, że nie moge bo będę miała więcej dzieci, no to powiedziałam że są takie tabletki po których się nie ma dzieci. Może tak zbyt wyczerpujących odpowiedzi nie dawałam, sama też zbytnio nie wiem jak to do końca wyjaśnić. Ze mną takich rozmów rodzice nie przeprowadzali.

    • esi1 Re: 7-latka, a rozmowa o seksie!!!! 24.11.08, 20:35
      Mój synek ma 6,5 lat. Już wcześniej został uświadomiony o tym skąd się biorą
      dzieci, ale w sposób taki ogólny - brzuch mamy, nasionko, jajeczko. Parę
      miesięcy temu mama najlepszego kolegi zaszła w ciążę i zaczął się dopytywać ;)
      Ma naturę dociekliwą, więc odpowiedzi w stylu "tatuś daje mamie nasionko" to dla
      niego za mało, więc po prostu wyjaśniłam, że tatuś wkłada mamie siusiaka do
      pochwy. Po prostu. I widzę, że problem z mówieniem takich rzeczy leży po stronie
      dorosłych - syn przyjął to jak coś zupełnie oczywistego i normalnego ;)
Pełna wersja