dziecko ze zdrady malzens-do pani psycholog

11.01.08, 12:50
Mamy z mezem 3 dzieci. najmlodsze urodzilo sie w zwiazku malzenskim
ale ojcem biologicznym jest inny mezczyzna.
maz chyba domysla sie ze nie jest tym prawdziwym( uroda itp)ale
kocha i wychowuje jak wlasne. dziecko ma juz 4 latka.
ciezko mi zyc w takim zaklamaniu. juz bylam sklonna powiedziec ale
maz nie chce nic wiedziec i slyszec.
czy maz powinien znac prawde. czy to moze sie kiedys wydac. czy maz
jesli dowie sie o wszystkim bedzie nadal kochal dziecko i mnie.

czy dziecko powinno znac prawde i czy zechce poznac bologicznego.

ojciec biologiczny ma swoja rodzine i dzieci. powiedzialam ojcu
biologicznemu o dziecku. on zna prawde prawie od samego poczatku i
cierpi okropnie. czasami przekazuje cos dziecku i chcialby miec z
nim kontakt. ja boje sie ze jesli sie wyda to strace swoja rodzine.
prosze o porade.
    • justyna_dabrowska Re: dziecko ze zdrady malzens-do pani psycholog 11.01.08, 13:47
      To nie jest sytuacja którą mozna rozwiązac za pomoca postu w
      internecie.

      Można zyć zachowując prawdę tylko dla siebie, mozna tez otworzyc tę
      sytuację przed męzem.
      Każde z rozwiązan będzie miało inne konsekwencje. Częśc z nich można
      przewidzieć a część nie.

      Ważniejsze od dawania tu rad wydaje mi sie pytanie o Pani związek.
      Co takiego sie stało że doszło do zdrady? Czego Pani szukała poza
      małżenstwem? Jak to sie stało że jednak jesteście razem? Co Was
      spaja? Czy Pani kocha męża? CZy chce Pani ten związek utrzymać? A
      jeśli tak to co możecie oboje zrobic by tego dokonać?

      Zachęcam do refleksji nad tym.

      Tak, oczywiście że jeśli wie o całej sprawie ktoś jeszcze, oprócz
      Pani, to dziecko też może się kiedys dowiedzieć.

      Jesli samej Pani będzie ciężko uporządkować to wszystko, zachęcam do
      skorzystania z konsultacji z psychoterapeutą.

      Pozdrawiam
      JD
      • konica234 ponownie do pani psycholog i pozostalych 11.01.08, 18:59
        > Można zyć zachowując prawdę tylko dla siebie, mozna tez otworzyc

        > sytuację przed męzem.
        > Każde z rozwiązan będzie miało inne konsekwencje. Częśc z nich
        można
        > przewidzieć a część nie.


        jakie konsekwencje bedzie mial fakt jesli zataje cala prawde a jakie
        jesli powiem mezowi?

        chyba kocham meza ale kochanek z ktorym utrzymywalam kontakt
        paroletni rowniez jest dla mnie wazny.
        zalezy mi na rodzinie. mam starsze dzieci . nie wyobrazam sobie zeby
        dzieci dowiedzialy sie o tym ze najmlodsze dziecko jest splodzone z
        kochankiem.

        czasami juz nie wyrabiam w zwiazku z tym wszystkim, chetnie
        wyrzucilabym to z siebie. skrzywdzilam tyle osob. nie wiem co sie
        wydarzy. czasmi jest mi to zupelnie obojetne.

        gdyby mi pani mogla cos podpowiedziec lub kto inny na te pytania i
        na pytania z pierwszego watku.
        pozdrawiam
        • gacusia1 Re: ponownie do pani psycholog i pozostalych 11.01.08, 23:41
          Dla mnie Twoja chec wyznania mezowi calej prawdy jest TYLKO i
          WYLACZNIE zrzuceniem z siebie odpowiedzialnosci i cierpienia za
          BLAD,ktory w zyciu popelnilas.Gdybym byla na Twoim
          miejscu,zakladajac ze kochalabym meza i zalezaloby mi na rodzinie-
          nigdy nie zdradzilabym prawdy a z kochankiem zerwalabym
          kontakty.Gorzej gdyby ten domagal sie ustalenia ojcostwa...
        • justyna_dabrowska Re: ponownie do pani psycholog i pozostalych 12.01.08, 12:35
          Myślę, że jeśli ciężko Pani z cięzarem który PAni nosi to to nie jest
          wystarczająca motywacja by mówic mężowi...tym bardziej że pisze Pani "chyba
          kocham męża".
          Najpierw radziłabym uporządkować relacje - zastanowić sie którego mężczyzne Pani
          wybiera a potem rzeczywiście WYBRAĆ czyli zdecydowac sie na jednego z nich.
          Potem budowac relację, zadbac o związek a niezależnie od tego radzic sobie ze
          swoim cięzarem - np przy pomocy terapeuty.
          Jak Pani będzie w stabilnym związku to wtedy będzie PAni mogła sobie na
          spokojnie odpowiedziec na pytanie co robić ze swoja tajemnicą. Czy jej
          ujawnienie spowoduje więcej krzywdy, czy tez zachowanie prawdy przy sobie
          spowoduje więcej cierpienia.
          Kierowałabym sie tu zasadą że im mniej cierpienia ludzkiego tym lepiej. Biorąc
          pod uwage wszystkich zainteresowanych.

          Pozdrawiam
          JD
        • mama303 Re: ponownie do pani psycholog i pozostalych 13.01.08, 21:45
          konica234 napisał:

          > jakie konsekwencje bedzie mial fakt jesli zataje cala prawde a
          jakie
          > jesli powiem mezowi?

          Dobrego związku /z meżem i dziećmi/nie da sie budowac na kłamstwie
          bo ono ma króciutkie nogi. Najwieksza krzywda stanie sie dziecku
          które kiedys dowie sie prawdy nie od Ciebie. Jestes na 100% pewna że
          sie nie dowie?... Potrzeba poznania swoich rzeczywistych korzeni
          jest podobno jedną z silniejszych potrzeb kazdego człowieka.
    • novembre Re: dziecko ze zdrady malzens-do pani psycholog 11.01.08, 19:17
      juz bylam sklonna powiedziec ale
      > maz nie chce nic wiedziec i slyszec.

      Wedlug mnie maz sie domysla i albo nie chce sie zmierzyc z ta wiedza, wiec woli
      udawac, ze nie wie, albo mowiac trywialnie 'kocha jak swoje', zaakceptowal bo
      nie chce tracic rodziny.

      Mysle, ze jak sie juz zdradzilo, to nie ma co ranic drugiej osoby, ktora kocha,
      narazac jej na cierpienie, moze rozstanie, a na pewno traume. Ja bym zatrzymala
      taka wiedze dla siebie, nie chcialabym wiedziec o zdradzie meza, no chyba, ze
      chcialby sie rozwiesc.
      Zycie w klamstwie? A dlaczego chcesz oczyszczac swoje sumienie przed mezem? Idz
      do spowiedzi, to terapeuty, przyjaciolce opowiedz, wyrzuc to z siebie, napisz i
      spal.. nie wiem. Nie unieszczesliwiaj meza bardziej.
      Dziecka kontakty z biologicznym ojcem bym zlikwidowala, nawet sporadyczne. Albo
      rybki albo akwarium, albo maz albo kochanek..

      No ale ja sie moge wymadrzac, bo w takiej sytuacji nie jestem..

      Trzymaj sie!
      nov.
    • smut_na Re: dziecko ze zdrady malzens-do pani psycholog 04.11.08, 23:02
      Mój problem polega na tym, iż jestem w ciąży i nie mam pewności,że to męża
      dziecko. Miałam taki okres w życiu, że czegoś mi brakowało, zawsze to ja
      wszystko na głowie mam każdy papier jakiekolwiek dokumentacje, czy nawet pamięć
      o urodzinach znajomych. Mąż jak był w domu to było bardzo nudne wiecznie nie
      miał nic do powiedzenia, ja zawsze zapytałam jak w pracy? on odpowiadał dobrze i
      nigdy nie miał mi nic do powiedzenia, również nie odczułam jakiegoś ciepła ja
      zawsze mu o czymś opowiadałam o dniu co się wydarzyło przeróżne rzeczy a on
      wiecznie zmęczony pracą. Aż w końcu na prawdę zaczęło mi czegoś brakować życie
      stało sie monotonnością, mi było bardzo źle ja robiłam wszystko jak prawdziwa
      żona. Zawsze czekałam i czekam na niego gdy wraca z pracy całuje i pokazuję
      gorąco moje uczucia. Fakt jest taki że jest dobrym mężem ale to nie wszystko nie
      umie tego zrozumieć że nie wystarczy dawać pieniędzy na życie i od czasu do
      czasu pomóc w domu ja chcę więcej miłości i to żeby ,mnie zauważył. Mieliśmy
      bardzo długo problem o dziecko teraz jak zaszłam nie mam pewności i on wie o
      tym że go zdradziłam bardzo dużo gadaliśmy bardzo go zraniłam wiem o tym ale to
      stało sie tak nagle. Wydawało się że wybaczył mi ale minęło pół roku on gdzieś
      dalej wraca i nie jest pewny o dziecko i będzie chciał zrobić test! ja bardzo
      się boję bo kocham go i są dni że żyjemy naprawdę dobrze i ja bardzo cieszę się
      że dziecko jest w drodze bo czekałam na to kilka lat i chciałam mieć prawdziwą
      rodzinę. Co będzie jak sie okaże że nie jest ojcem. Mam naprawdę problem jest mi
      z tym ciężko żyć. Wydaje mi się że jeśli dwoje ludzi się kocha to złe dni
      mijają i można się cieszyć teraźniejszością, nawet jeśli by się okazało że to
      nie jego to nie wiem może jednak można pokochać dziecko które jest noszone w
      osobie którą się kocha. Jestem naprawdę załamana!
    • mskaiq Re: dziecko ze zdrady malzens-do pani psycholog 05.11.08, 08:51
      Tylko Ty mozesz podjac decyzje, w tym nie mozna ci pomoc. Wiem co ja
      bym zrobil ale to moje sumienie i moje rozumienie. Ty masz swoje,
      zrobisz to co wskaze ci twoja milosc i strach.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • kag73 Re: dziecko ze zdrady malzens-do pani psycholog 05.11.08, 09:39
        mskaiq napisał:

        > Tylko Ty mozesz podjac decyzje, w tym nie mozna ci pomoc. Wiem co ja
        > bym zrobil ale to moje sumienie i moje rozumienie. Ty masz swoje,
        > zrobisz to co wskaze ci twoja milosc i strach.
        > Serdeczne pozdrowienia.

        No to wlasnie napisz co Ty bys zrobil, skoro wiesz, bo autorka po to tutaj
        pisze, zeby rady uslyszec, to, ze decyzje musi podjac sama, wie. Chce sie
        wymienic doswiadczeniami i ze tak powiem "glosno myslec".
    • Gość: N Re: dziecko ze zdrady malzens-do pani psycholog IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.12.08, 09:20
      Witam,jestem w podobnej sytuacji i powiedzialam mezowi.Maz kocha i
      wychowuje nie swoje dziecko,jest tego swiadomy i nasze dzieci tez.A
      Corka jeszcze jest za mala ale juz probujemy Jej
      tlumaczyc.Powiedzialam bo innego wyjscia nie ma,trzeba ujawnic
      prawde bo dziecko musi wiedziec kto jest ojcem biologicznym a maz ma
      prawo wyboru bo niemialam prawa zmuszac meza to kochania nie swojego
      dziecka.Ojciec biologiczny nie ma kontaktu z dzieckiem i oczywiscie
      jak narazie nie ponosi zadnej odpowiedzialnosci ale sprawa trafila
      do sadu.Zycze powodzenia ale jest to trudne zadanie,jezeli maz kocha
      i Pani kocha meza to dacie rade i wytrzymacie ten trudny
      okres.Rozmowa spokojna i to Pani musi zachowac spokoj
      oczywiscie.Wierzy Pani w to ze sie uda musi Pani byc silna i
      wytlumaczyc mezowi dlaczego tak dlugo Pani to ukrywala.Pozdrawiam
      • izabeladrozd Re: dziecko ze zdrady malzens-do pani psycholog 15.12.08, 12:35
        ja nie powiedzialabym mezowi o tym bo wiem ze to zniszczylo by malzenstwo
        kobieta ktora jest w takiej sytlacji sma wie jaki jest maz czy z milosci
        zostanie i pokocha czy odejdzie druga sprawa to maz biologiczny "gosc" pisze ze
        powiedziala i jest dobrz tylko nie wiadomo co bedzie po sprawie jesli
        biologiczny ojciec zacznie odwiedzac dziecko to nie wiadomo jak sytlacja sie
        potoczy jak maz zniesie tego 2 mezczyzne w zycu dziecka i waszej rodzinny bo ci
        innego wychowywac dziecko innego a co innego wprowadzic do rodzinny nowego
        tatusia pozdrawiam
    • 20052006s Jakie Wy jesteście durne 15.12.08, 14:11
      sądząc, że powiedzenie prawdy niszczy związek!!! To zdrada niszczy
      związek i rodzinę. W głowie się nie mieści, że dorosłe kobiety są
      tak nierozgarnięte i egoistyczne, że wyobraźnię zamiast mieć w mózgu
      to mają w d.... Dobrych macie mężów, skoro mimo wszystko są z Wami.
      Bo moim zdaniem powinni Was kopnąć w d..ę, żebyście zobaczyły ile
      złego wyrządza się bliskim poprzez zdradę i kłamstwa (skoro nie
      umiałyście tego ocenić wcześniej), powinnyście doświadczyć
      przynajmniej tyle samo bólu, co Wasi mężowie!!! Jednak oni chcą
      nadal być z Wami, więc doceńcie to i bądźcie ze swoimi mężami i
      troszczcie się o nich i kochajcie ich stokroć bardziej niż było
      Wasze pożądanie do jakichś fagasów. I koniecznie załóżcie na
      tyłki "pas cnoty", z jedynym kluczykiem - dla Waszych mężów!!! A
      dzieci, niestety powinny wiedzieć, że ten tatuś to nie jest ich
      tatuś. Bo w życiu zdarzają się bardzo różne sytuacje i gdy dowiedzą
      się prawdy z innych ust niż Wasze - konsekwencje Waszej zdrady mogą
      być jeszcze bardziej opłakane niż są teraz - a dzieci niestety
      cierpią najbardziej, mimo, że niczemu nie winne :-(.
      Ja 7 miesięcy temu zostałam mamą, męża mam wspaniałego. Ale nawet
      gdyby tak nie było - nie umiałabym go zdradzić. Bo jestem
      odpowiedzialna i skoro podjęłam decyzję o założeniu rodziny to teraz
      wywiązuję się z obowiązków.
      Jednocześnie nie mówię, że należy się umartwiać, gdy w związku źle
      się dzieje, ale są lepsze sposoby na rozwiązywanie małżeńskich
      problemów, niż zdrada. Wy sięgnęłyście po najprostszy, ale taki,
      którego konsekwencje są najtrudniejsze i najbardziej bolesne -
      niestety nie dla Was (tylko dla dzieci i mężów). Osobiście uważam,
      że to świetnie, że macie wyrzuty sumienia i że Wam ciężko. Życzę,
      aby dzieci 'pozamałżeńskie' zawsze wyzwalały w Was takie uczucia i
      odczucia!!! Bo i tak cierpicie mniej, niż ci, których
      skrzywdziłyście!
      • lejdi111 Re: nigdy nie mów nigdy 15.12.08, 15:15
      • izabeladrozd Re: Jakie Wy jesteście durne 15.12.08, 16:18
        wiesz to ze ktos popelnil blad to nie znaczy ze musi do konca zycia cierpiec
        jesli maz nie wie to nie cierpi jesli rodzina odzyla to super to po jaka cholere
        mowic mezowi o zdradzie i niszczyc szczescie fakt ze prawda moze wyjsc na jaw
        tylko ze to jest procentowo mniejsze niz to ze po wyjawieniu prawdy rodzina
        bedzie nieszczesliwa a jesli nie stac cie na kulture osobista to sie nie
        wypowiadaj mnie ten problem nie dotyczy mam 3 dzieci z mezem i nie rob z siebie
        swietej bo nie wieze ze nigdy nie popelnilas bledu
      • Gość: Ja Re: Jakie Wy jesteście durne IP: 213.134.167.* 18.12.08, 14:58
        20052006s dlaczego zaraz durne!? A Ty święta jesteś? Przypuszczam, że póki co
        Twój mąż się Tobą interesuje, widzi Cię ale jak to się zmieni (czego Ci nie
        życzę) to też będzie Ci źle i będziesz samotna. Przeczytaj uważnie-żadna nie
        zrobiła tego z nudów!Po prostu stało się, z różnych powodów i już!Ale zdrada
        kobiety w 90% nie wynika z chęci sexu z innym facetem ale potrzeby bliskości,
        zrozumienia itd.Oczywiście, że należy panować nad swoimi emocjami, ale czasami
        wymykają się one spod kontroli-jesteśmy tylko ludźmi-nędznymi, popełniającymi błędy.
        • Gość: Myszka Nie mów hop! IP: 213.134.167.* 18.12.08, 15:03
          Mąż wie, że dziecko może nie być jego. Początkowo ustaliliśmy, że zrobimy test,
          później zrezygnował i w efekcie nie zrobiliśmy. Ewentualny ojciec biologiczny
          nie wie nic.W naszym przypadku synek doprowadził nas do opamiętania i wróciliśmy
          do siebie (a już pozew był w sądzie-on miał inna kobietę a ja faceta). Teraz
          walczymy o to żeby było ok!
          • Gość: gosc Re: Nie mów hop! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.12.08, 11:27
            Tylko prawda moze uzdrowic chory zwiazek,a zdrada jest co innego i
            lepiej aby o niej nie mowic jezeli jest tylko zdrada.Natomiast
            dziecko pozamalzenskie to juz nie tylko zdrada lecz cos wiecej i
            niestety czy sie to podoba czy nie trzeba ujawnic prawde.Tak czy
            inaczej nie mozna zyc z ta mysla ,ze nikt sie nie dowie bo to tylko
            zludzenia,sa rozne sytuacje w zyciu np.nagla choroba dziecka i co
            wtedy?Sa tajemnice,ktore mozna do grobu zabrac ale nie taka
            rzecz.Ja powiedzialam i mimo,ze popelnilam blad zyciowy to sie
            przyznalam.Bo to jedyne wyjscie z tej sytuacji.Tych co mysla,ze sa
            swieci i grzeczni prosze aby sie nie wypowiadali,bo ja tez 15 lat
            temu urodzilam pierwsze dziecko i wierzylam mezowi,ze mnie nigdy nie
            zdradzi a ja juz wogole.No coz zycie to nie bajka i nigdy nie
            wiadomo co nas czeka.Zycze odwagi i sil tym,ktorzy chca ujawnic
            swoja prawde.Pamietajcie,ze Malenstwa to dar z gory.Nie bojcie sie
            zycia bo ten strach idzie przezwyciezyc,a potem sie jest jeszcze
            silniejszym.Pozdrawiam
        • 20052006s Re: Jakie Wy jesteście durne 19.12.08, 12:46
          No cóż pewnie nie wszystkie z Was oceniłam "sprawiedliwie", a na
          pewno niektóre za mocno. Ale sa tu panie, które romansują od wielu
          lat (jak same sie przyznają). A te z Was ktore zdradziły jednorazowo
          też nie są bez winy, bo przy jednorazowym czy kilkurazowym wyskoku
          raczej nie ma mowy o bliskosci i zrozumieniu (jak pisze ktoś o
          niku "Ja"). Ale moje zdanie w tej kwestii jest nie ważne. Pewnie za
          mocno zareagowałam, ale może dlatego, że mój ojciec zdradził moją
          mamę i odszedł od nas, także wiem jakie są przykrości i ile cierpień
          (moja mama już nigdy nie zaufała żadnemu mężczyźnie i nadal ma
          poczucie krzywdy) wyrządza zdrada małżeńska. Także dziewczyny,
          weźcie się w garść i opanujcie, pomyślcie najpierw. A gdy już
          wszystkie sposoby na odświeżenie małżeństwa zawiodą to się
          rozwiedźcie, a dopiero później szukajcie nowych partnerów!!!
          Przepraszam, że się uniosłam.
Pełna wersja