Zamyka się w sobie, dlaczego?Jak przełamać?

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.08, 20:52
Wychowawczyni mojego 7-latka w opisowej ocenie na temat zachowania
napisała m.in. że w sytuacjach emocjonalnych pojawia
się:niekontrolowany śmiech,gniew,agresja czynna,inne:zamyka się w
sobie,milczy,unika rozmowy. Moją uwagę zwróciły szczególnie te 3
ostatnie określenia.
Zaniepokoiłam się również,gdy parę dni temu zdechł niespodziewanie
nasz kochany pies, z którym b.lubił się bawić, brykać i był mu
b.bliski, a na jego stratę właściwie nie zareagował. Nie rozpaczał
jak córka i nawet nie zapłakał jak tata-"twardy" facet.
Niepokoi mnie to i myślę o tym od tych kilku dni.
    • justyna_dabrowska Re: Zamyka się w sobie, dlaczego?Jak przełamać? 24.01.08, 14:55
      Za mało wiem o synku żeby móc powiedzieć czy jest sie czym martwić.
      Prosze napisać coś więcej.
      Pozdrawiam
      JD
    • Gość: mela Re: Zamyka się w sobie, dlaczego?Jak przełamać? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.01.08, 20:10
      Sama nie wiem co więcej o synku pisać,od czego zacząć, co jest
      najistotniejsze...Uczy się dobrze i bardzo dobrze,a szczególnie lubi
      matematykę. Pani w szkole mowi,że wszystko w mig łapie,samodzielnie
      rozwiązuje zadania w klasie i doprowadza je szybko do końca byle już
      zająć się swoimi sprawami czyli jak ona to napisała:"bawi się
      różnymi przedmiotami",początkowo wychodził też często do toalety.Ale
      nie bierze udziału w lekcji,nie jest aktywny,nie zgłasza się chociaż
      wie...i napisała,że szybko się dekoncentruje.
      W domu zadania domowe odrabia przeważnie sam,a ja lub mąż tylko
      sprawdzamy.Czasami musimy mu kilka razy przypominać,że ma zadanie do
      zrobienia,ale jest też tak,że on sam wie,że np. gdy wieczorem jedzie
      na basen to musi odrobić zadania i sam siada i robi.
      Nie lubi czytać i nie zmuszamy go do tego,bo: 1. radzi sobie dobrze
      z czytaniem-ze szkoły przynosi z czytania "słoneczka" chociaż w domu
      nie ćwiczy; 2.ponieważ na początku roku szkolnego "nienawidził"
      szkoły,zadań domowych, odpuściliśmy to czytanie,aby nie zniechęcić
      go zupełnie do szkoły.
      Poza tym: ma starszą 6 lat siostrę-b.się kochają,choć czasem się
      kłócą(mają wspólny pokój), ale nigdy się nie biją(tak jak w tym
      samym wieku dzieci sąsiadów-ich mama się na to skarżyła),z tatą ma
      dobre relacje:uwielbia z tatą różne wspólne zajęcia typu
      koszenie,mycie auta,naprawianie czegoś...przed tatą też czuje
      respekt,bo jest bardziej surowszy niż ja :).Mnie przeważnie nie
      słucha i muszę się pilnować, żeby być konsekwentną..no i nie
      krzyczeć,bo czasem nerwy puszczają...A on wtedy też krzyczy i
      np.dobra, to ja dziś nie jade na basen, i ucieknie do swojego pokoju
      i się nie odzywa(to właśnie przykład takiego "domowego" zamykania
      się w sobie,bo w szkole to raczej polega na tym,że coś zbroi i nie
      potrafi się obronić,milczy chociaż czegoś nie zrobił,a wszyscy go o
      to oskarżają)
      Dzisiaj zrobił niespodziankę z okazji moich urodzin i posprzątał
      pięknie kuchnię zanim wstałam rano :D. Jest b.przymilny,potrafi nam
      przynajmniej raz dziennie powiedzieć:"jak ja cię kocham!", my mu to
      zresztą też mówimy
      Lubi basen,jazdę na rowerze,uwielbia budować z klocków lego i
      oczywiście gry na komputerze i bajki.
      B.łatwo nawiązuje kontakty z rówieśnikami i równie łątwo ulega
      wpływom kolegów (na co pani w szkole też zwróciła uwagę), nie umie
      się im przeciwstawić i narobią czasami strasznych głupot..Wobec
      dorosłych jest nieśmiały i np.w przedszkolu,zerówce nigdy nie chciał
      występować.
      Ależ się rozpisałam,ale trudno pisać o swoim dziecku jakie jest w
      kilku słowach. Proszę o odpowiedź,czy mam iść do podagoga
      szkolnego,może prowadzi jakieś zajęcia w zakresie nauki koncentracji?
      czy do psychologa?Czemu nie płakał nad swoim pieskiem?Czemu w domu
      potrafi się nam przeciwstawić,a rówieśnikom nie?Czemu w domu może
      przerwać nam,żeby się bronić:"ale ja chciałem coś powiedzieć"! a w
      szkole robi się kozłem ofiarnym i milczy!?
      • justyna_dabrowska Re: Zamyka się w sobie, dlaczego?Jak przełamać? 25.01.08, 16:30
        Z Pani opisu nie wynika nic takiego co by wskazywało na jakies
        powazniejsze kłopoty. Zwyczajne zdrowe siedmioletnie dziecko.
        Nie każdy płacze nad umierającym zwierzakiem. CZasem płakanie jest
        za trudne. Smutek tak wielki że aż odbiera mowę.
        Ludzie w różny sposób okazują emocje. Nie ma jednego wzorca...

        Nie rozumiem za bardzo na czym polegają zastrzeżenia nauczycielki.
        Jesli chce PAni miec szerszy ogląd sytuacji mozna pójśc do pedagoga
        szkolnego i zapytać go o zdanie : "jak pan/i widzi mojego syna? "jak
        powinnam mu pomagać"?

        Może taka rozmowa coś rozjaśni.

        Pozdrawiam
        JD
        • Gość: mela Re: Zamyka się w sobie, dlaczego?Jak przełamać? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.01.08, 19:23
          Dziękuję za odpowiedż-trochę się uspokoiłam.
          A co do zastrzeżeń nauczycielki-przy okazji faktycznie porozmawiam z
          pedagogiem,ale wszystko wskazuje na to,co mówiła mi nieraz starsza
          córka:"mamo, ta pani PRZESADZA..."
          • verdana Re: Zamyka się w sobie, dlaczego?Jak przełamać? 26.01.08, 21:47
            A mnie zaniepokoilo co innego - i nie wiem, czy to może być
            przyczyną klopotów, nie jestem psychologiem. Na prośbę o opis synka
            opisałaś nie swoje dziecko, a przede wszystkim ucznia - zaczęłas od
            tego co umie robic, czego nie umie, w czym jest dobry, w czym słaby.
            Natomiast opisując jego charakter i kontakty spoleczne - podałas
            głównie negatywne zjawiska.
            Ja (ach, jak to miło stawiać siebie za przyklad) opisujac dziecko
            zaczęłabym od jego charakteru - sympatyczny, wygadany, bałaganiarski
            itd. Nawet nie wiem, czy wpadłoby mi do glowy opisywać jego
            umiejętnosci szkolne.
            Moze w Twoim domu jest za duzy nacisk na "zewnętrzne" osiagnięcia, a
            za mało ocenia się to, co o wiele mniej widoczne - uczucia,
            charakter - i stąd nieumiejetność syna radzenia sobie z uczuciami?
Pełna wersja