Gość: mama
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
16.02.08, 21:53
Moja córka odkąd pamiętam zawsze była wesołą dziewczynką. Chodziła do przedszkola i zerówki nie miała żadnych problemów. Poszła do pierwszej klasy i zaczęły się problemy. Córka czyta płynnie i pięknie recytuje wiersze. Zdarza jej się, że nie odrobi zadania domowego i robi błędy ortograficzne. Teraz uczęszcza do drugiej klasy i mam z nią coraz większe problemy. Przychodzi z płaczem do domu. W zeszytach ma czerwono. Zaczęła mnie okłamywać abym tylko się nie zdenerwowała. Córka mówi, że wychowawczyni ma ulubioną uczennicę. Wychowawczyni kazała mi się zgłosić do neurologa i psychologa oraz nakazała rozmowę z pedagogiem. Rozmawiałam z innymi rodzicami tej klasy i oni też mają takie zalecenia. Stwierdziła, iż mam córkę zbadać pod kątem dysleksji. Z moich obserwacji wynika, iż pani uwzięła się na moim dziecku. Jak mam pomóc córce. Incydentów jest bardzo dużo. Córka czuje się odtrącona przez wychowawczynię. Proszę o radę