cunning
04.03.08, 10:28
Nie wiem od czego zacząć. Jestem mamą 5-miesięcznej, zdrowej i kochanej
dziewczynki. Od początku wiedziałam, że chcę ją wychowywać możliwie
naturalnie, karmić piersią, dużo nosić i przytulać. Mała jest karmiona piersią
na żądanie, mimo nacisków rodziny nie była nigdy dopajana herbatkami, więc nie
nauczyła się pić z butelki.
Założyłam sobie, że jakoś wytrzymam to uwiązanie w domu przy niej, a później
kiedy zacznie jeść "normalne" rzeczy, będę mogła wreszcie wyjść z domu na
dłużej bez niej. Chciałabym też już zrezygnować z nocnych karmień.
Niestety, córka w dalszym ciągu nie chce niczego oprócz piersi. Od miesiąca
próbuję karmić ją łyżeczką, kubeczkiem, butelką i... nic z tego. Wszystkie
próby kończą się płaczem, a ja w końcu ulegam i podaję pierś.
Co robić? Nie wiem czy płacz wynika z tego, że mała po prostu nie umie jeść
inaczej, czy jest to próba wymuszenia piersi. Mąż z jednej strony uważa, że
mała nauczyła się nami manipulować (np. krzyczy - nie płacze - póki ktoś jej
nie weźmie na ręce), a z drugiej uważa, że moje pomysły typu: odmawiać piersi
przez całą noc, "przegłodzić", aż przyjmie butelkę są zbyt brutalne.
Coraz częściej brakuje mi entuzjazmu do zabaw z małą. Najchętniej odłożyłabym
ją gdzieś na bok i zajęła się swoimi sprawami. W takich chwilach czuję się
niedobrą matką i boję się, że to się na niej odbije. Przyznaję, że nie jestem
typem osoby skłonnej do poświęceń i urodzenie dziecka nie sprawiło, że moje
potrzeby stały się dla mnie mniej ważne. Myślę, że gdybym mogła chociaż jeden
dzień spędzić bez niej, zatęskniłabym i nabrała nowej energii. Od 5 miesięcy
nie zostawiam jej na dłużej niż 3 godziny. Brakuje mi sportu, spotkań z
ludźmi, głupiego wyjścia na zakupy. Wierzę w to, że nieszczęśliwa matka, do w
ostatecznym rachunku nieszczęśliwe dziecko. Dodam, że wybieram się na urlop
wychowawczy, bo uważam, że tak będzie lepiej dla małej i mimo wszystko wierzę,
że jakoś się w tym odnajdę - w końcu idzie wiosna, a córka też się zmienia i
robi się coraz bardziej interaktywna ;)
Proszę o pomoc. Szczególnie zależy mi na odpowiedzi na pytania:
- jak sobie poradzić z tym brakiem entuzjazmu w opiece nad dzieckiem? czy
rozwojowi małej zaszkodzi to, że zamiast się z nią bawić, leżę obok i czytam
książkę? (wiem, że to głupie pytanie, ale mam wyrzuty sumienia)
- czy mogę bez szkody dla niej zastosować "brutalne" metody odzwyczajania od
piersi? a może są jakieś inne sposoby?
- podobno wychowywanie zaczyna się od urodzenia. Co to znaczy w przypadku tak
małego dziecka? Mąż twierdzi, że mała uczy się nami manipulować płaczem, ale
jak w takim razie na niego reagować?
Może to nie temat na to forum o wychowywaniu, tylko raczej "moje zdrowie
psychiczne", ale bardzo liczę na Pani pomoc :)
Czy może mi Pani polecić jakąś książkę o psychologii małego dziecka?