Gość: Ayelet
IP: *.centertel.pl
28.03.08, 19:21
Mój synek ma 4,5 roku. Jest wesołym chłopcem, bardzo żywym, w
przedszkolu sobie dobrze radzi, ma swoje zdanie.
Wczoraj po powrocie z przedszkola powiedział, że było mu bardzo
przykro, bo pani powiedziała mu, że nieładnie narysował. Tak to
przeżył, że potem mnie pytał czy jak ja chodziłam do przedszkola to
ktoś mi mówił, że ja nieładnie rysuję.
Nie chciał dziś iść do przedszkola, potem nie chciał wejść do sali.
Rano rozmawiałam z wychowawczynią. Powiedziała mi, że Kacper spytał
ją wczoraj czy ładnie narysował a ona mu odpowiedziała, że nieładnie
i zapytała dzieci: Jak Kacper narysował ładnie czy nieładnie? A
dzieci krzyczały-nieładnie. Wyobrażam sobie jakie upokożenie musiał
przeżyć :(
Pani generalnie uważa, że nic się nie stało i ona nie bedzie
zabraniać dzieciom się wypowiadać. Ale ja ją zapytałam po co wogóle
je pytała? Czy niewystarczające byłoby, gdyby powiedziała mu co źle
zrobił i nie oceniała wciągając do tego dzieci?
Co Pani sądzi o takim zachowaniu wychowawcy? Niepokoi mnie czy taka
osoba nie zrobi dziecku krzywdy (psychicznej rzecz jasna). Czy poza
dzisiejszą rozmową jeszcze coś zrobić? Np. porozmawiać z panią
dyrektor albo z przedszkolnym psychologiem?