Problemy nieco inne - maluszek po adopcji

IP: 213.17.140.* 01.04.08, 07:47
Witam serdecznie :)
Jestem chyba jednym z niewielu tatusiow osmielajacych sie czytac (od
niedawna) to forum. Ba, postanowilem nawet napisac :))))
Mamy nieco inny problem.
Od miesiaca mamy w domu adoptowanego 2,5-letniego chlopczyka.
Dziecko spedzilo swoje dotychczasowe zycie poza 2 pierwszymi
miesiacami w DD. Ponoc bylo tam oczkiem w glowie... chociaz jego
reakcje teraz czasem zdaja sie temu zaprzeczac (placz i strach przed
zasnieciem, w nocy pobudki z placzem i mowienie przez sen o biciu).
Sek w tym, ze dziecko teraz u nas reaguje zupelnie inaczej niz tam w
DD... Tam ponoc jadlo to czego u nas nawet nie chce tknac (dziecko
ma alergie wiec repertuar pokarmow jest ograniczony) i np. Isomil 2
za ktory tam daloby sie ponoc pokroic u nas wzbudza wstret (to tylko
1 z wielu przykladow).
No i o ile wczesniej przez 2 tygodnie synek byl u nas grzecznym
aniolkiem (tak jak ponoc w DD) to teraz coraz czesciej miewa dni
na "NIE" i robie z przekora to czego akurat nie powinien, nie
moze... Ogolnie jest bardzo spostrzegawczy i robi wrazenie bystrzaka
ale testowalem jego swiadomosc odpowiedzi (glownie polgajacych
na "nie" lub "tak") i mam wrazenie ze sa one we wiekszosci
przypadkowe a wyjatkowa trafnosc tychze, ktora czasem wszyscy sa
zachwycenie jest raczej przypadkowa. Wiem ze to zaledwie 2,5-latek
ale... W jakim wieku dzieci swiadomie a nie losowo ;) udzielaja
odpowiedzi? (tzn w jakim wieku jest to raczej juz pewnik) :))))
Bardzo kochamy to dziecko ale jak zrozumiec jego postawe (nasilajace
sie NIE) i totalna zmiane nawykow jedzeniowych? Bo trudno mi
uwierzyc za tam, w DD jadl on "za zachwytem" bo musial nie majac nic
innego do wyboru...
Prosze o pomysly i pozdrawiam
    • agnesgie Re: Problemy nieco inne - maluszek po adopcji 01.04.08, 09:00
      A może on sprawdza na ile może sobie z Wami pozwolić?Miesiąc w przypadku dziecka
      w takim wieku to nie tak długo.Jeśli dotychczasowe swoje życie spędził w DD to
      tam wszystko było inaczej niż u Was.Dałabym mu trochę czasu na przystosowanie
      się do nowych warunków.
      Czytałam kiedyś artykuł o adopcjach dzieci z DD.Pisano w nim,że dzieci, które
      przychodzą do nowej rodziny mają wszystko poustawiane w rządku, ubrania równo
      złożone w kosteczkę (było o nieco starszych dzieciach).Po jakimś czasie wkrada
      się bałagan, buty już nie są ustawione równo, ubranka wepchnięte do szafki itp.I
      to podobno właśnie był objaw,że dzieci zyskały poczucie bezpieczeństwa, poczuły
      się "u siebie".
      Co do odpowiedzi na pytania, to moja córka w tym wieku świadomie odpowiadała na
      nie (ale musiały być dostosowane do jej poziomu).No ale tutaj nie ma co
      porównywać, powinniście spędzać z nim dużo czasu, rozmawiać, opowiadać różne
      historyjki, czytać bajki i tłumaczyć różne sytuacje.Myślę,że po jakimś czasie
      napiszesz,że masz bardzo mądrego synka.
      No ale nie jestem specjalistą, moja wypowiedź to moje osobiste przemyślenia,
      mogą nie być trafne.Chciałam pomóc po prostu:)
      Pozdrawiam
      Agnieszka
    • lejla81 Re: Problemy nieco inne - maluszek po adopcji 01.04.08, 09:25
      Nie przejmowałabym się tym "nie". Brat męża ma synka w podobnym wieku i on też
      często mówi "nie", nawet jeśli odpowiedź ewidentnie jest na tak. Z tego co wiem
      to dwulatki z natury są przekorne i zbuntowane. Taki okres w życiu. Pozdrawiam.
    • maadga Re: Problemy nieco inne - maluszek po adopcji 01.04.08, 09:27
      Nie jestem ekspertem ale w tym wieku zaczyna się słynny bunt dwu-
      trzy latków. Testowanie rodziców i otoczenia na ile może sobie
      pozwolić i o le się nie mylę (niech się wypowie ekspert) dziecko
      zaczyna odczuwać jestestwo, do tej pory to było dziecko+mama (tata,
      opiekun) a teraz jest dziecko=jednostka.
      Mój syn też do wieku 2,5lat jadł praktycznie wszystko co mu podałam
      miał dobry apetyt a w okolicy trzecich urodzin zaczął się buntować
      tego nie chcę to nie dobre, ja mu pozwalam nie jesć czegoś jeśli mu
      nie smakuje ale tylko pod warunkiem że spróbuje i mu nie pasuje.
      Mam nadzieję że niedługo wszystko się ustabilizuje.
      • Gość: tato Re: Problemy nieco inne - maluszek po adopcji IP: 213.17.140.* 01.04.08, 10:10
        dziekuje :)
        Oczywiscie ze nasze zycie zostalo calkowicie podporzadkowane
        maluszkowi i spedzamy z nim kazda mozliwa chwile.
        Coz, jest to o tyle utrudnione ze jego zainteresowania DOWOLNYM
        tematem, zabawa nie przekraczaja czasowo 5 minut a w wielu
        przypadkach - przyklad: ogladanie Teletubisiow (za ktorymi ponoc
        przepadal w DD) trwa srednio 20-30 sekund :)))))))) No a zeby nie
        zanudzac dziecka ta sama bajka zdobylem juz 4 filmy z tej serii...
        Sluchanie bajeczek to tez kwestia co najwyzej 1 minuty. Za to
        uwielbia pokonywac wezwania np do upadlego biegac po schodach,
        wspinac sie na co sie da, przy czym zawsze predzej padlby z
        wycienczenia o ile dopuscilibysmy do tego niz przyznalby ze ma
        czegos dosyc zawsze, nawet dyszac ze zmeczenia proszac o "jeście" ;)
        Pozdrawiam
        • Gość: też-ado-mama Re: Problemy nieco inne - maluszek po adopcji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.04.08, 14:44
          Mam pytanie- a gdzie mieliście kurs???? Bo nas przygotowywano na
          takie różne zachowania (nie wszystko można przewidzieć) Jestem po
          adopcji 2 dzieci- córka w 2004 i synek w 2006. Córka- 3,5 roczku co
          noc sie budziła z rykiem dosłownie z rykiem... potem przeszło. Synuś
          miał 6 tygodni to troszke inaczej ale np miał zacisnięte piąstki
          bardzo długo.
          • verdana Re: Problemy nieco inne - maluszek po adopcji 01.04.08, 14:58
            Dla mnie jest jasne, ze dziecko w DD ogladalo filmy - bo jaka byla
            alternatywa? Nuuda. Jadlo co dawali, bo jakie mialo wyjście - nikt
            dla niego specjalnie nie ugotował. "Oczkow w glowie" w DD to na
            warunki domowe ciągle jeszcze opuszczone dziecko.
            No i dzieci z DD często sprawdzaja, czy rodzice beda je kochać
            niezaleznie od wszystkiego. Nie mowiąc już o tym, ze kazde dziecko w
            tym wieku na jedno "tak" dziesięć razy mowi "nie".
            • Gość: tato Re: Problemy nieco inne - maluszek po adopcji IP: 213.17.140.* 01.04.08, 15:03
              Verdana, masz racje, my tez wiemy wiele ale jednak wolimy sie
              upewniac tu i owdzie czy wszystko jest ok... ponoc kto pyta nie
              bladzi :) a doswiadczen i wiedzy nigdy zbyt wiele... takze tych
              uslyszanych ze strony innych rodzicow :)
          • Gość: tato Re: Problemy nieco inne - maluszek po adopcji IP: 213.17.140.* 01.04.08, 15:00
            Witam! Nas przygotowywano tez na wiele ale... nie da sie przygotowac
            na wszystko - zycie jest zbyt bogate w roznorodne warianty ;)
            jak dlugo Wasza corka sie budzila z placzem?
            Rozumiem ze Wasze dzieci tez mialy te ponoc "typowe" objawy typu
            uderzanie glowa, kolysanie sie... wciaz je maja?
            Moze stawiam wiele pytan ale wole sie upewniac... jak napisalem w
            pierwszym poscie... wiele wygladalo inaczej na miejscu w DD a teraz
            synek sygnalizuje znaczne sprzecznosci...
            • Gość: też-ado-mama Re: Problemy nieco inne - maluszek po adopcji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.04.08, 15:25
              Córka tak około pół roku budziła sie w nocy. Kładla mi sie na
              podłogę w buncie i waliła wszytskim co sie dało. Kołysała sie waliła
              głową o poduszkę. To choroba sieroca. Choćby najpiękniejszy DD nie
              zaspokoi on potrzeby indywidualnego traktowania.
              A co do opinii że w DD mógł byc ideałem/......hmm mnie by to
              zastanowiło.. to dziecko- żywa istota.. albo nikt nie mial
              wyrobionego zdania albo... (prosze nie zrozumcie mnie źle bo ja tez
              pracowałam w DD) chwyt marketingowy....
              • Gość: tato Re: Problemy nieco inne - maluszek po adopcji IP: *.ostrog.net.pl 01.04.08, 21:47
                Dzieki zaopowiedz. Ufff... dzieki wlasnie za te ostatnie slowa... Na
                serio mam podobne mysli i odczucia ale jak je probuje gdzies
                wyartykulowac to jest to przyjmowne z obłudnym "zgorszeniem". A
                tymczasem wiele wskazywalo ze wlasnie tak jest (czyli ze te
                opowiesci to reklama majaca na celu "pozbycie sie" dziecka), wiele
                nadal na to wskazuje jak chociazby senne szepty dziecka ze jakas
                kobieta (jej imienia pozwole sobie nie wymieniac) je bije, no i
                moment rozstania z DD gdzie nas przestrzegano przed histeria
                dziecka, snuto scenariusze rodem z filmu sensacyjnego ze opiekunka
                wejdzie do auta i wyskoczy w ostatniej chwili - zas rzeczywistosc
                byla zaskoczeniem. Malec ktory (dojezdzalismy na odwiedziny do tego
                DD z daleka) na nasz widok zawsze prawie podczas pierwszych minut
                odwiedzin plakal i tulil sie do opiekunki tym razem bez problemu
                wszedl do autka usiadl po cichu i nawet nie chcial pokiwac na
                pozegnanie opiekunce a ponad 3-godzinna droge powrotna przejechal
                prawieze w milczeniu. No a musze dodac ze to bardzo zywe i bystre,
                spostrzegawcze dziecie :)
                • ka.mi Re: Problemy nieco inne - maluszek po adopcji 02.04.08, 13:20
                  Bardzo Was podziwiam za decyzję adopcji. To bardzo trudne być
                  odpowiedzialnym za dziecko, które jest już brzydko mówiąc "po
                  przejściach". My z mężem też często zastanawiamy się nad adopcją.
                  Mamy swoje dziecko (18 miesięcy) i naprawdę wiemy jak wiele
                  cierpliwości potrzeba do takiego maluszka. Dzieci czasami mają tak,
                  że jednego dnia coś uwielbiają a następnego dnia nie chcą na to
                  patrzeć. Myślę też, że w Waszym przypadku dziecko poprostu próbuje
                  zobaczyć jakie są granice, co mu można czego nie. Ale to chyba
                  dobrze. Może w końcu zaczyna czuć się bezpieczne i kochane. Trzymam
                  mocno za Was kciuki!!!
                  • Gość: tato Re: Problemy nieco inne - maluszek po adopcji IP: 213.17.140.* 02.04.08, 13:47
                    dzieki :) Nie chce sie licytowac co, ktore wychowanie jest
                    trudniejsze... wiem ze dla mnie a zapewne i dla zony nie byla to
                    latwa decyzja, tym bardziej ze nie brakuje wokol ludzi niemilych,
                    zawistnych ktorzy snuja domysly kto zawiodl w płodzeniu ;) Dla wielu
                    mezczyzn takie posadzenie byloby dramatem. Na szczescie widze to
                    nieco inaczej (sorki ze pisze o sobie tylko ale moje odczucioa znam
                    bardziej). Przykro mi ze zony tez dotycza takie zlosliwe mysli bo
                    zona jest wspaniala kobieta i zapewne moglaby miec wiele slicznych
                    dzieci... tym bardziej ja szanuje ze pomimo ze pelna rodzina i
                    dzieci sa dla Niej takie wazne pozostala ze mna :) A trudnosci
                    wychowawcze... coz, czasem musimy sie sprawdzac w wielu sytuacjach.
                    Wazne ze jest milosc i to wszystko co pozwala nam wspolnie
                    rozwiazywac problemy a nie potykac sie o przeciwnosci :)
                    Pozdrawiam
    • ewa.ulrich-zaleska Re: Problemy nieco inne - maluszek po adopcji 02.04.08, 15:56
      Witam Cię tato :))
      Myślę, że powinnam na początku wam pogratulować – to, że synek
      zaczyna mówić NIE znaczy tyle, że jest prawdziwym dwulatkiem i
      odważył się wyrazić swoje zdanie.
      Wygląda na to, że poczuł się na tyle bezpiecznie, że odważył się
      wypowiedzieć swoje zdanie – prawdopodobnie w DD nie miał ku temu
      zbyt wielu okazji:(
      Dwulatek mówiąc Nie nie chce być niegrzeczny – chce wyrazić swoje
      zdania i pokazać wszystkim, że ma coś do powiedzenia. To ulubione
      słowo dwulatka :) bez względu na to co mu się proponuje – z stąd
      wyniki Pana eksperymentu.
      Proponuje poczytać na nasze stronie o dwulatkach i zapoznać się z
      książką T.Hogg „Język dwulatka”
      Np.
      www.edziecko.pl/przedszkolak/1,79345,4351003.html?as=1&ias=3&startsz=x
      jest tego duuuużo więcej – proszę poszperać.
      Oczywiście w razie pytań ałużę pomocą.
      Pozdrawiam serdecznie
      E U-Z
      • Gość: xxx Re: Problemy nieco inne - maluszek po adopcji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.04.08, 19:59
        Jest piękna książka o adopcji dla rodziców, może znacie - Katarzyny Kotowskiej,
        "Wieża z klocków". Autorka adoptowała 2-letniego chłopca, opisuje w zasadzie
        większość poruszonych tu sytuacji. Dla niego napisała też bajkę o adopcji pt. "Jeż".
      • Gość: tato Re: Problemy nieco inne - maluszek po adopcji IP: 213.17.140.* 03.04.08, 07:27
        dziekuje :) nie chce uchodzic za osobe zarozumiala :) Nie jestem co
        prawda z wyksztalcenia psychologiem ale zawsze lubilem obserwowac
        ludzi i ich reakcje. No i nie bede ukrywal ze mam prace ktora czesto
        zmusza mnie do manipulowania ludzmi ;) Tak wiec wydaje mi sie ze
        poznalem wiele z mechanizmow opisanych na proponowanej,
        interesujacej stronie. Rozumiem takze ze NIE w wykonaniu maluszka
        jest checia zademonstrowania swojej woli, czesto testowaniem jego
        mozliowsci postawienia na swoim etc. Czasem reakcje osob doroslych
        bywaja podobne ;) Tym niemniej problemem staje sie NIE nagminne i
        odporne na prosby, tlumaczenia, argumenty... NIE powodujace, ze zona
        zaczyna odczuwac bezradnosc bo jest to NIE wsparte niejednokrotnie
        oporem czynnym :) Ja nie mam z tym problemu. Moze poprzez fakt ze
        nie naleze do osob zbyt szczodrze demonstrujacych uczucia mimika -
        moze dlatego ze to ja bywam tym "zlym", ktory czasem musi dac
        maluszkowi klapsa (oczywiscie w wypadkach wyjatkowego uporu i zawsze
        z ostrzezeniem co moze nastapic a takze i tlumaczeniem dlaczego to
        sie stalo). Moze wiele osob sie zbulwersuje moja "przemoca" fizyczna
        ale uwazam ze to niezbedny element wychowawczy. Cale pokolenia byly
        oswajane klapsami (i to znacznie czestszymi i bolesniejszymi) a
        wyrosly na przyzwoitych i porzadnych ludzi ;) a te nowe trendy
        wychowawcze z ktorymi sie spotykam wynikaja czesto raczej z
        wygodnictwa rodzicow... No ale to moje zdanie. I wiem ze nie kazdy
        rodzic potrafi byc wobec dziecka taki "okrutny" ;) Dlatego staram
        sie szukac rozwiazan alternatywnych. No a poza tym nie w kazdej
        rodzinie sytuacja jest prosta bo dziecko slyszy jedynie wole
        rodzicow. Czasem zycie zmusza do mieszkania w domu razem z dziadkami
        ktorzy zapominajac wychowanie wlasnych dzieci i zwiazane z tym
        problemy traca glowe dla wnuczka. No a logicznie patrzac dla dziecka
        z DD (zwlaszcza jesli owo dziecko od niedawna jest w domu) zarowno
        rodzice jak i dziadkowie sa w zasadzie osobami obcymi... i kogo
        chetniej takie dziecko poslucha? Tych ktorzy uzywaja zakazow i
        ograniczen czy zgadzajacych sie na wszystko i uzalajacych nad losem
        malenstwa gnebionego przez Zakazodawcow? ;)
        Tyle luznych uwag na goraco... pozdrawiam :)
        • asia.sthm Re: Problemy nieco inne - maluszek po adopcji 03.04.08, 10:03
          Zawodowo manipulujacy doroslymi nie potrafisz inaczej niz przemoca
          pokierowac nieszczesliwym dwulatkiem ?? Skandal i porazka !
          Spadles tato z piedestalu z wielkim hukiem.
          Tylko dlatego ze sam byles tresowany klapsami wraz z calymi, jak
          piszesz, pokoleniami nie usprawiedliwia przemocy w stosunku do
          dziecka. Twoje dziecko ma za soba ciezkie doswiadczenia, a ty za
          opor musisz mu przylozyc. I to zaledwie po miesiacu wychowywania.
          :((
          • Gość: tato Re: Problemy nieco inne - maluszek po adopcji IP: 213.17.140.* 03.04.08, 10:35
            jaka przemoc? uzylem tego okreslenia zartobliwie :) ale widze ze
            trafilem na wszechwiedzaca i nawiedzona :0 zycze Ci powodzenia. A o
            piedestaly nie dbam... zwlaszcza wsrod pseudonowoczesnych
            nawiedzonych ktorzy rozumiej to co cha czyli niewiele z tego co jest
            napisane :) Pozdrawiam! No i chyba zegnam bo widze ze nie warto
            pisac otwarcie i szczerze :)
            • asia.sthm Re: Problemy nieco inne - maluszek po adopcji 03.04.08, 11:25
              Gość portalu: tato napisał(a):

              >>>>>Moze poprzez fakt ze
              nie naleze do osob zbyt szczodrze demonstrujacych uczucia mimika -
              moze dlatego ze to ja bywam tym "zlym", ktory czasem musi dac
              maluszkowi klapsa (oczywiscie w wypadkach wyjatkowego uporu i zawsze
              z ostrzezeniem co moze nastapic a takze i tlumaczeniem dlaczego to
              sie stalo). Moze wiele osob sie zbulwersuje moja "przemoca" fizyczna
              ale uwazam ze to niezbedny element wychowawczy. Cale pokolenia byly
              oswajane klapsami (i to znacznie czestszymi i bolesniejszymi) a
              wyrosly na przyzwoitych i porzadnych ludzi ;) a te nowe trendy
              wychowawcze z ktorymi sie spotykam wynikaja czesto raczej z
              wygodnictwa rodzicow... No ale to moje zdanie. >>>>>>>


              Duzo cudzyslowow uzywasz, niby tak zartowliwie, a ja sie na zartach
              nie znam...no coz nawiedzona, pseudonowoczesna.
              I za duzo ikonek :) wstawiasz , dowcipnis .

              Dajac klapsy , nawet te leciutkie, ponizasz swoje dziecko, ktore juz
              z cala pewnoscia doswiadczylo za duzo ponizen jak na takiego
              szkraba. Ty mu teraz tylko potwierdzasz ze nie zasluguje na szacunek
              bo jest po prostu za maly.
              Ty tato jestes bardzo "wrazliwy" ( zartobliwie bo w cudzyslowie)
              • Gość: tato Re: Problemy nieco inne - maluszek po adopcji IP: 213.17.140.* 03.04.08, 11:31
                dobrze ze syn pomimo umeczenia i ponizenia za mna wlasnie wprost
                przepada... ale niewazne, czekalem tylko kiedy ktos na mnie
                wyskoczy :))) Dobra, obiecalem wiec nie bede juz sie tu wypowiadal -
                dziekuje za wszystkie zyczenia, mysli a ze swojej zycze wylacznie
                milutkich i slodziutkich relacji na linii Mama-Dziecko (chociaz w
                tym kontekscie zaprzeczam chyba nieco sensowi tego forum) ;)
                • asia.sthm Re: Problemy nieco inne - maluszek po adopcji 03.04.08, 11:43
                  to forum jest o wychowaniu bez porazek. Klaps jest porazka.

                  Zycze Wam wszystkiego najlepszego - szczerze, bez cudzyslowow.
                  • jusma Re: Problemy nieco inne - maluszek po adopcji 03.04.08, 15:05
                    Zgadzam się tym, że klaps to jest porażka rodzica, nieumiejętność panowania nad
                    własnymi emocjami oraz rozwiązywania trudności w inny sposób. Raz dałam mojemu
                    dziecku klapsa i była to moja absolutna klęska i bardzo tego żałuję, wiem co mówię.
                    To że całe pokolenia były wychowywane w ten sposób nie jest argumentem, myślę że
                    te całe pokolenia, jako dzieci potrzebowały zupełnie innego traktowania, niż
                    klapsów, pasków, klęczania na grochu i innych takich.
                    Naprawdę warto poczytać mądre ksiązki na ten temat (do mnie przemawiają np.
                    Tracy Hogg, Alice Miller).
                    Życzę powodzenia.
            • monkamaj Re: Problemy nieco inne - maluszek po adopcji 04.04.08, 21:00
              klaps to jest przemoc :-((
              piszesz, że syn przez sen mówi o biciu - widzisz jak bardzo to przezywa, a sam
              go klapsujesz, to jest przecież bicie! może nie pogodziłeś się ze swoją
              bezpłodnością i na synku wyładowujesz tę złość? zabolało? to pomyśl, że klapsy
              tez bolą Twoje dziecko bo są taką samą oznaką braku szacunku jak w moje pytanie
              wyżej
    • zofijkamyjka Re: Problemy nieco inne - maluszek po adopcji 02.04.08, 21:35
      Gość portalu: tato napisał(a):

      > Od miesiaca mamy w domu adoptowanego 2,5-letniego chlopczyka.

      Gratulacje.
      Miesiac to naprawdę niewiele, dziecko jeszcze napewno przeżywa tę
      jedną z najwiekszych zmian w życiu.
      A to że coraz częsciej mówi NIE i grymasi moim zdaniem wróży dobrze -
      znaczy poczuł sie bardziej wolny, bezpieczny.
      Pozdrawiam
      • Gość: tato Re: Problemy nieco inne - maluszek po adopcji IP: 213.17.140.* 03.04.08, 07:31
        Owszem, maleuszek poczul sie na pewno swobodniej bo juz garnie sie
        do nas i tuli ale... wciaz budzi sie w nocy lub nad ranem z placzem
        no i mowi straszne rzeczy pzrez sen... Mysle ze ustawiczne NIE w
        takiej sytuacji (przezycia) jest wypadkowa budzenia sie wlasnego ja
        oraz proba wyrownania bilansu z wczesniejszym przewaznie przymusowym
        TAK (bunt wobec niemilej przeszlosci).
        Pozdrawiam
        • miacasa Re: Problemy nieco inne - maluszek po adopcji 03.04.08, 13:52
          Jak to jest z rodziną adopcyjną, czy jest ona z założenia pod opieką psychologa
          dziecięcego? Myślę, że takie wzmocnienie bardzo by Wam się przydało, bo
          trudności o jakich piszesz to pewnie tylko przysłowiowy wierzchołek góry lodowej
          i z każdym tygodniem będziecie odkrywać różne niepokojące Was stany u dziecka.
          • Gość: tato Re: Problemy nieco inne - maluszek po adopcji IP: 213.17.140.* 03.04.08, 14:26
            no i koniec z kolejnym piedestalem , tym razem pt. slownosc ;)
            Ale grzecznosc wymaga aby odpowiedziec a zatem mamy mozliwosc
            korzystania z pomocy psychologa z OA ale poki co nie robimy tego. A
            kolejne warstwy owej gory lodowej staramy sie odkrywac spokojnie i
            bez paniki :) No i mamy juz sukcesy... w DD nocnik wzbudzal agresje
            i chec ucieczki a u nas stal sie od tygodnia elementem, moze nie w
            100% konsekwentnie przestrzeganym, ale nie unikanym :)
            • miacasa Re: Problemy nieco inne - maluszek po adopcji 03.04.08, 16:44
              Wybacz, umknęła mi Twoja wypowiedź, w której deklarowałeś już chęć zakończenia
              dyskusji. Zmartwiły mnie koszmary nocne Twojego dziecka związane być może z
              biciem dziecka przez personel w DD a to może oznaczać, że nie tylko Twój syn ale
              też inne dzieci są tam źle traktowane/krzywdzone.Moja rodzina borykała się z
              patologiczną wręcz zazdrością starszej córki o młodszą, która objawiała się
              ogromną agresją i próbami unicestwienia konkurencji. Wyczerpani i zdruzgotani
              przez nasze życie rodzinne trafiliśmy wreszcie do pani psycholog, z pomocą
              której udało nam się wyprostować relacje między dziećmi a także między nami
              wszystkimi. Córka ma pewne trudności emocjonalne, u podstaw których leżą
              zaburzenia neurologiczne wynikające z niedotlenienia okołoporodowego i wylewów
              krwi do mózgu, co powoduje, że nie jest nam łatwo ją wychowywać. Pomoc
              specjalisty była bardzo cenna dla mojej rodziny, stąd moje ochocze wysyłanie
              innych rodziców z dziećmi do psychologa.
              • Gość: gagula Re: Problemy nieco inne - maluszek po adopcji IP: *.mofnet.gov.pl 04.04.08, 14:35
                Witaj adopcyjny tato:-)
                Te mam adoptownego synka, ktory ma 2,5 latka. Jest z nami w zasadzie
                od samego początku, bo wzięliśmy go prosto ze szpitala. Dla mnie
                obecne jego zachowanie - typowe dla dwulatka - udaje, że nie slyszy,
                albo pokazuje swoje "nerwy" jest całkiem naturalne. Ale ja nie mogę
                tego odnosić do syndromu choroby sierocej, bo jego to w zasadzie nie
                dotknęło - przynajmniej wsensie pobytu w DD - ale - co do tzw.
                koloryzowania - to pamiętam, jak panie pielęgniarki ze szpitala
                opowiadaly nam, że mamy nie miec im za zle, że będzie się domagał
                noszenia, bo one stale go na rękach nosiły.
                A tu w domu zaskoczenie - synek nie chcial być noszony, a sam
                zasypiał w swoim łóżeczku. Nie chciał z nami lezec w łózku - chciał
                w swoim łózeczku. Nie powiem, że to akurat jest niedobre, bo pewnie
                sama na siebie byłabym zła gdybym na za wiele mu pozwoliła. Ale do
                czego innego zmierzam - nie bylo tak jak one mówiły.
                Niby miał jeśc jak smok a nigdy nie zjadł nawet połowy tego co panie
                opowiadaly - a rozwijał i nadal rozwija się prawidlowo.
                Z tym koloryzowaniem jedna coś jest - panie opiekujące się naszymi
                maluszkami przez jakiś czas chcą się jak najlepiej sprzedać abyśmy
                nie mieli przypadkiem do nich pretensji.

                Polecam Panu lakturę stron o adopcji
                www.nasz-bocian.pl - znajdzie pan tam wiele cennych informacji na
                temat adopcji (szczególnie na forach)
                www.zp.prv.pl - strona nazywa się Zielona Poczekalnia - tam
                dyskutują tylko i wyłącznie rodzice adopcyjni i oczekujący na
                adopcję. Myślę, że ich doświadczenia wiele mogą panu pomóc.

                Tak na marginesie dodam tylko - zdarzyło mi się kiedyś synkowi dac
                klapsa - ponioslo mnie - i wiem, że to moja porażka. Wystarczy sobie
                wyobrazić taka sytuację - kiedy tlumaczę mu, że się źle zachowal
                mówię - Synku czy mama kiedykolwiek i tu np. uderzyła, krzyczała,
                gryzła, itd. ciebie? - to prosty sposob na negowanie zachowań - no i
                jak mam mu teraz powiedzieć, że mama nigdy cię nie uderzyła skoro
                dałam mu klapsa bo mnie poniosło?
                Przemyśl to
                pozdrawiam:-)
                aga
          • mama303 Re: Problemy nieco inne - maluszek po adopcji 05.04.08, 09:04
            miacasa napisała:

            > i z każdym tygodniem będziecie odkrywać różne niepokojące Was
            stany u dziecka.

            a ja mysle że z kazdym dniem życie bedzie normalniało. Miłość,
            stabilizacja bezpieczeństwo to jest to co potrzebne takiemu
            maluchowi po przejsciach.
            Koszmary nocne? jak dla mnie nie dziwne - dziecko w tak krótkim
            zyciu miało juz tak wiele przeżyć, to trzeba przeczekać.
    • soophie Re: Problemy nieco inne - maluszek po adopcji 04.04.08, 16:21
      dawanie dziecku klapsow po miesiecu znajomosci to jakis koszmar.
      • fogito Re: Problemy nieco inne - maluszek po adopcji 05.04.08, 21:29
        Mnie tez sie smutno zrobilo. Tak dobrze sie zaczal ten watek a potem
        sie okazuje, ze rodzic adopcyjny bije dziecko :( Ja mam czterolatka,
        ktorego nigdy nie bije i nie uwazam sie za nawiedzona, tylko za
        normalna.
        Pewnie w DD byl bity i teraz jest przez nowych rodzicow/ca bity. Jak
        dla mnie to trafil z deszczu pod rynne. Dziecko to nie zabawka,
        ktora ma wam sprawiac przyjemnosc. To czlowiek, ktoremu nalezy sie
        taki sam szacunek jak doroslemu. Ciekawa jestem czy zone tez bijesz
        albo wspolpracownikow. Pewnie nie, bo przeciez policje by wezwali.
        Rece mi opadly.
        • Gość: tato Re: Problemy nieco inne - maluszek po adopcji IP: *.ostrog.net.pl 06.04.08, 19:32
          coz, przykro to stwierdzic ale wiekszosc z Was jest nienormalna i
          zboczona. Kto bije? Klaps bardziej symboliczny niz bolesny (w
          pampersa) moze byc i jest jak najbardziej na miejscu w sytuacji
          kiedy nie ma czasu ani mozliwosci na inne wyjscie. Ale oczywiscie
          ziejace nienawiscia i jadem zboczone sadystki sadzace zapewne wg
          siebie i nie widzace roznicy, ba nie rozumiejace ze delikatny klaps
          to nie bicie... Wspolczuje Waszym dzieciom tak zacietych i
          nienawistnycn matek... OK, a teraz sie wyzyjcie - nie bede juz
          komentowal wiec obslincie siebie i umrzyjcie w bezgranicznym
          smutku :) Powodzenia - i tak budzicie pogarde. No to do
          atakuuu... :))))))
          • fogito Re: Problemy nieco inne - maluszek po adopcji 06.04.08, 20:00
            Jakich ty dziwnych słów uzywasz tato - 'zboczone i nienormalne'? To
            chyba bardziej pasowałoby do dewiacji seksualnych niż do faktu, że
            ktoś dziecka nie bije.
            Poprzedni ekspert na tym forum wypowiadał się na temat karygodności
            bicia/klapsowania dziecka. Poczytaj sobie jeśli nikt ci tego nie
            powiedzial w czasie przygotowań do adopcji.
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=851&w=74987301&a=75019312
            I to chyba nie my jesteśmy zboczonymi sadystkami (sic!) tylko ty
            skoro uciekasz sie do kar cielesnych w stosunku do swojego ledwo co
            adoptowanego syna.
            Ja też mam syna i nigdy go nie uderzyłam choć było po temu wiele
            okazji. Gdybym jednak to zrobiła przyznałabym się do totalnej
            porażki na gruncie wychowawczym.
            Sposób twojej wypowiedzi - ku mojemu przerażeniu - świadczy o jakiś
            problemach emocjonalnych i nie wiem kto podjął decyzje o przyznaniu
            ci dziecka, ale chyba nie była to najlepsza decyzja.
            Zawsze mi się wydawało, że rodzice adopcyjni sa lepiej przygotowani
            do bycia rodzicem, bo maja czas sie do tego 'na trzeźwo'
            przygotować, ale jak się okazuje wcale tak nie jest.
            I nikt tu umierać nie będzie, nie licz na to. Rozpocząłeś watek
            na 'wychowaniu bez porażek' więc nie licz na to, że ktoś cię po
            ramieniu poklepie i powie 'przylej mu stary'.
            Pogarda w ustach takiego człowieka jak ty to komplement. Mam tylko
            nadzieje, ze osrodek bedzie kontrolował wasze poczynania i że
            dziecku nie stanie się krzywda.

            A o tym czy klaps to bicie toczyło się na tym i podobnych forach
            wiele dyskusji. Poczytaj sobie może zmienisz zdanie.
          • asia.sthm Re: Problemy nieco inne - maluszek po adopcji 06.04.08, 20:34
            > nienawistnycn matek... OK, a teraz sie wyzyjcie - nie bede juz
            > komentowal wiec obslincie siebie i umrzyjcie w bezgranicznym
            > smutku :) Powodzenia - i tak budzicie pogarde. No to do
            > atakuuu... :))))))

            Ty tatko dowcipasek jestes. Tu grzmisz jak wsciekla gburia-furia, a
            tu usmiech dodajesz od ucha do ucha. Psychopata czy troll?

            Zaczne prztykac w kosz przy twoich wypowiedziach, jesli nie
            dotrzymasz obietnicy zamkniecia sie.
          • soophie Re: Problemy nieco inne - maluszek po adopcji 07.04.08, 11:35
            > coz, przykro to stwierdzic ale wiekszosc z Was jest nienormalna i
            > zboczona.

            na czym polega zboczenie?

            Kto bije? Klaps bardziej symboliczny niz bolesny (w
            > pampersa) moze byc i jest jak najbardziej na miejscu w sytuacji
            > kiedy nie ma czasu ani mozliwosci na inne wyjscie.

            no, to w takim razie poco jestes na tym forum jesli zakladasz z
            gory, ze to, co robisz jets wlasciwe i jest na miejscu.
            no a jesli nie ma czasu,jak piszesz, no to, rzeczywiscie masz
            wytlumaczenie.

            Ale oczywiscie
            > ziejace nienawiscia i jadem zboczone sadystki sadzace zapewne wg
            > siebie i nie widzace roznicy, ba nie rozumiejace ze delikatny
            klaps
            > to nie bicie...

            he, he. sadzace wedlug siebie.

            Wspolczuje Waszym dzieciom tak zacietych i
            > nienawistnycn matek...

            na czym polega zacietosc - my chyba nigdzie nie twierdzilysmy, ze
            nie mamy czasu ani innego wyjscia.

            OK, a teraz sie wyzyjcie - nie bede juz
            > komentowal wiec obslincie siebie i umrzyjcie w bezgranicznym
            > smutku :) Powodzenia - i tak budzicie pogarde. No to do
            > atakuuu... :))))))

            ha, ha, ha bardzo smieszne
    • jusma Re: Problemy nieco inne - maluszek po adopcji 06.04.08, 23:20
      a to już jest obrażanie ludzi w reakcji na uzasadnioną krytykę konkretnego
      zachowania. Chłopie, popracuj nad sobą!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja