Przedszkole - trochę inny problem.Proszę o pomoc!

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.04.08, 02:49
Witam!
Jestem nauczycielką przedszkola i mamą 3 letniej dziewczynki. Ponieważ córcia
była samodzielna, bardzo ciekawa świata i uwielbiała bawić się z dziećmi
poszła do przedszkola gdy skończyła 2,5 roku czyli we wrześniu 2007. Niestety
"pracujemy" w tym samym przedszkolu.
Na początku (2tg) chodziła chętnie, zostawała w grupie bez protestów. Problem
pojawił sie, gdy spotkałyśmy się w szatni lub na ogrodzie. Starałam się unikać
tych spotkań dogadując się z koleżankami co do godzin wyjść, przyjść itp.
Minęło 7 m odkąd chodzimy razem do przedszkola i jest coraz gorzej. Bywały już
okresy, kiedy ciężko było wyciągnąć dziecko z domu, ale pomagała zapowiedź
rytmiki, założenia ulubionej sukienki zabrania kolorowanek lub cukierków dla
wszystkich dzieci. Od 2 tg jest to koszmar. Zasypiając pyta się o przedszkole
i błaga, płacze i histeryzuje że nie chce, że ja nie muszę iść do pracy i że
ona chce być u mnie w grupie(ja pracuję na piętrze z rocznikiem 2003, ona na
parterze). Rano jest ubieranie z dzikim wrzaskiem i na siłę, bo autobusy nie
poczekają, na siłę wlokę ją ulicami. W autobusie szlochy, błaganie spazmy i
oczywiście uwagi pasażerów. (czemu wcale się nie dziwię). Do samego
przedszkola ją donoszę , bo sama nie chce iść, a potem koleżanki na siłę
odrywają ją ode mnie. Po 15 minutach uspakaja się i idzie się bawić. Marudzi
jeszcze przy leżakowaniu.Często zasypia. Bawi się do końca u siebie w grupie,
czasem przychodzi na własną prośbę do mnie, ale jest zadowolona. Nawet nie
wita sie ze mną tylko idzie sie bawić z "moimi" dziećmi.
Niestety w przedszkolu spędza cały dzień, ponieważ gdy pracuję na ranną zmianę
jedziemy na 7 i wracamy tuż po obiedzie czyli około 12,30,a le gdy jadę na
drugą zmianę zawożę ją w miarę możliwości wcześniej. Nie chcę by traciła
zajęcia np. rytmikę i by przychodziła prosto na obiad i spanie.Pracuję do
17.30 i jako ostatnie wychodzimy z przedszkola. Nie ma nas w domu od 9.30 do
18.30. Niestety tak się składa,że kiedy mam iść na ranną zmianę zaczyna się
ifnekcja i zostajemy na zwolnieniu. W związku z tym w przedszkolu jest średnio
2,5tg w miesiącu i prawie zawsze wtedy kiedy mam popołudniową zmianę.

Piszę tak obszernie o wszystkim, bo może coś jest ważne, a ja tego nie
dostrzegam. Ręce mi już opadają i mam skurcz żołądka na myśl o poniedziałku i
ciągnięciu jej do przrdszkola. Jak wspomniałam kiedyś działały drobne zachęty,
teraz nic ja nie interesuje: NIE CHCĘ i już.

W jaki sposób można zmienić tę sytuację, jak sobie radzić, gdy autobus
odjeżdża z przystanku a dziecko zdejmuje właśnie prawego buta gdy ja zakładam
jej lewy. Jak radzić sobie z histeria w autobusie i co może być przyczyna
takiej niechęci do przedszkola.
Dodam,że jako pracownikowi przedszkola trudno rozmawia mi się o tym z
wychowawczyniami córki. Są to moje koleżanki i wiem z doświadczenia że różne
przypuszczenia, pytania i nadmierne zainteresowanie ze strony rodzica są dla
n-la ogromnie męczące i stresujące. Córcia jest niejadkiem i widzę już jak
reagują dziewczyny, kiedy pytam się czy jadła dziś obiad i co jadła,
zwłaszcza, że pytam codziennie.

Pomału tracę siły fizyczne, bo o psychicznych to już nie wspomnę, kręgosłup
już dawno wysiadł.

I jeszcze jedno: czy taki 3 -latek może już symulować chorobę. Pytam ponieważ
od środy córcia źle się czuje. Ma biegunkę, wymiotuje.W pt, już miałyśmy z tej
okazji wolne. Czy mogła już skojarzyć,że jeśli jest chora , nie idzie do
przedszkola? Wiem,że w przedszkolu mówi cioci,że od jutra idzie na zwolnienie,
nawet jak jest zdrowa. Z drugiej strony faktycznie boli ją brzuch. Czy to może
być reakcja na stres związany z zostawaniem w przedszkolu, czy jakoś
podświadomie wywołana choroba czy jednak zwykłe zatrucie.

Przepraszam,że tak dużo informacji na raz,ale nie umiałam wybrać co jest
ważniejsze do wyobrażenia sobie całej sytuacji, która mnie przeraża i przerasta.

Proszę wszystkie doświadczone mamy i p. psycholog o wypowiedź w tej kwestii.

Pozdrawiam!
Mama-przedszkolanka
    • verdana Re: Przedszkole - trochę inny problem.Proszę o po 06.04.08, 09:42
      Zaczęłabym od zmiany przedszkola. To nie jest zdrowa sytuacja, gdy
      córka Cie widzi, a Ty nie możesz poświęcić jej czasu. Dla córki jest
      to jednoznaczny sygnał odrzucenia, jest za mała, aby zrozumieć
      sytuację. Jesteś, a nie zwracasz na nią uwagi - to znaczy, ze w
      przedszkolu jej nie kochasz. Kto chciałby być w miejscu, w ktorym
      mama przestaje kochać???
      • u_brzoska Re: Przedszkole - trochę inny problem.Proszę o po 06.04.08, 11:06
        ja niestety nie pomoge w kwestii glownej, natomiast chce jedynie zauwazyc, ze
        jesli dziecko ma biegunke i wymiotuje, to trudno to uznac za symulacje.
        widocznie sytuacja ja bardzo stresuje.
        • grzalka Re: Przedszkole - trochę inny problem.Proszę o po 06.04.08, 12:12
          jak zwykle popieram Verdanę- to nie jest zdrowe, gdy dziecko chodzi
          do przedszkola, w którym pracuje mama

          to nie jest zdrowe, gdy wychowawczyniami Twojej córki sa Twoje
          koleżanki z pracy

          rozumiem, że to jest bardzo wygodne organizacyjnie dla Ciebie, ale
          ja bym zmieniła przedszkole

          co do symulacji: jest bezpośredni związek między stresem a objawami
          chorobowymi, całkiem prawdopodobne, że ona somatyzuje
    • asia889 Re: Przedszkole - trochę inny problem.Proszę o po 06.04.08, 12:20
      Zabierz ją z tego przedszkola, albo trzymaj w swojej grupie jeżeli to nie jest problem. Córcia jest wrażliwcem i obawiam się, że Verdana trafiła w sedno problemu.

      wiem z doświadczenia że różne
      > przypuszczenia, pytania i nadmierne zainteresowanie ze strony rodzica są dla
      > n-la ogromnie męczące i stresujące. Córcia jest niejadkiem i widzę już jak
      > reagują dziewczyny, kiedy pytam się czy jadła dziś obiad i co jadła,
      > zwłaszcza, że pytam codziennie.

      Przecież zaintersowanie ze strony rodzica jest sprawą zupełnie naturalną, a pytanie o jedzenie bardzo podstawowe. Taka postawa opiekunek bardzo źle świadzczy o przedszkolu.

      Biegunki nie da się symulować. Z wymiotami to prędzej nerwy niż symulacja.
      • grzalka Re: Przedszkole - trochę inny problem.Proszę o po 06.04.08, 13:02
        ale trzymanie w swojej grupie to moim zdaniem jeszcze większa pomyłka
      • grzalka a ten fragment mnie lekko zaszokował 06.04.08, 13:03

        >
        > wiem z doświadczenia że różne
        > > przypuszczenia, pytania i nadmierne zainteresowanie ze strony
        rodzica są
        > dla
        > > n-la ogromnie męczące i stresujące.

        poważnie?
        męczące i stresujące?
        lepiej się nie pytać i nie interesować?
        • Gość: MartaAnna Re: a ten fragment mnie lekko zaszokował IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.04.08, 14:52
          witam ponownie!

          Dziękuję za odpowiedzi w tej sprawie. Niestety zmiana przedszkola nie wchodzi w
          grę. Powód jest taki,ze musiałabym zatrudnić opiekunkę do odbierania i
          zaprowadzania dziecka, bo inaczej się w żaden sposób nie wyrobię.

          Macie rację,ze zszokowała Was część o pytaniach zadawanych przez rodziców. tez
          się kiedyś bulwersowałam, ale mam tu na myśli szczególne przypadki. Oczywiście
          wskazane jest by rodzic się pytał o dziecko, o wszystko co chce wiedzieć. Ale
          dzieci jest 25 w grupie. Są rodzice(mam takich) którzy pytają, jaka kupkę
          zrobiło, ile razy było siusiu, czy na pewno pamiętałam o włożeniu nogawek do
          butów, których nawet nie mogę dopiąć, ile zjadło zupy,a ile drugiego dania i z
          kim dzisiejszego dnia się bawiło. Dlaczego ma siniaka na nodze, kiedy sie go
          nabawiło, a najlepiej wskazać kto był jego sprawcą.To niestety przerasta
          możliwości mojej pamięci i czasu. Rozumiem takie pytania w maluchach, ale w
          starszych grupach zadawane codziennie, w stosunku do dzieci szczęśliwych i w
          pełni zaaklimatyzowanych w przedszkolu są dla mnie przesadą, a udzielenie na nie
          odpowiedzi jest prawie niemożliwe.

          Trzeba wziąć pod uwagę,ze różni są ludzie, jedni przyszli do pracy z powołania
          inni nie, jedni mają dość już wszystkiego,a inni są na początku kariery i mają
          spore pokłady pomysłów i cierpliwości.

          Gdybym nie znała obu stron medalu, też bym w 100% podzielała Wasze zdanie na ten
          temat. Niestety stoję za lada i przed ladą i wiem,że ani dzieci, ani
          nauczycielki święte nie są. To oczywiście nie tłumaczy jakiś nieodpowiednich
          zachowań, ale tłumaczy zmęczenie i wiele innych sytuacji.

          Gdyby przyszły Wam do głowy jeszcze jakieś inne pomysły, proszę piszcie.

          Aha dziecko w jednej grupie z rodzicem, to już totalny koszmar.:)
    • Gość: MartaAnna Re: Przedszkole - trochę inny problem.Proszę o po IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.04.08, 16:51
      Witam!

      Podnoszę i proszę jeszcze o wypowiedź eksperta w tej sprawie!
      Pozdrawiam!
      • Gość: MartaAnna Re: Przedszkole - trochę inny problem.Proszę o po IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.04.08, 01:15
        Jak wyżej!
Pełna wersja