3.milla
21.04.08, 23:24
Witam,
od około miesiąca mam problem z moją pięcioletnią córką. A
konkretnie z przedszkolem.
Córka chodzi drugi rok do tego samego przedszkola. Około miesiąca
temu przy zupie zwymiotowała. Pani, którą do tej pory lubiła
najbardziej powiedziała jej, cytuję słowa córki: "Powiedz mamie żeby
poszła z Tobą w końcu do lekarza". Zdarzyło jej to się drugi raz.
Córka mówi, że nakrzyczała Pani na nią Pani, że powiedziała głośno,
bo to takie nawyki pracy w przedszkolu od 20 lat.
Po tym incydencie córka boi się chodzić do przedszkola. Nadmienię,
że w międzyczasie dwa tygodnie nie chodziła do przedszkola. W chwili
obecnej boi się chodzić do przedszkola, jeść posiłków. Jak ją pytam
to mówi, że jak zje i znowu zwymiotuje to pani na nią nakrzyczy i
boi się zjeść. Dochodzi nawet do takich sytuacji, że już wieczorem
nie chce jeść kolacji bo się denerwuje, że na następny dzień musi
iść do przedszkola.
Rozmawiałam z paniami w przedszkolu, żeby zjadała to na co ma
ochotę. Panie powiedziały, że dadzą jej tydzień, dwa na "dotarcie
się". Jednak z opowiadań córki wynika, że pani ją zmusza do
jedzenia, a nawet ostatnio po przedszkolu córka powiedziała, że pani
powiedziała do niej (rozmawiała przy jedzeniu): a teraz powiedz
mamie, że zamiast jeść to rozmawiasz. Po przyjściu z przedszkola
była tak zestresowana, że na następny dzień rano przed wyjściem z
domu zwymiotowała.
Nie wiem już co mam robić. Córka boi się jeść, boi się pani a nawet
dzisiaj powiedziała, że czuje się niepotrzebna w przedszkolu. Jak
się jej pytam dlaczego sie boi to mi odpowiada, że pani znowu powie,
że po niej trzeba będzie sprzątać jak znowu zwymiotuje.
Rozmowa z panią przyniosła tylko to, że czuje się odtrącona i, że
pani jej dokucza. Codziennie rano jest zestresowana i trzęsie się
jakby miała drgawki i skurcze żołądka.
Proszę o pomoc, bo nie wiem już jak sobie poradzić z tą sytuacją.
Mila.