Czy kary są potrzebne?

03.05.08, 12:27
A mój syn po awanturze od kilku miesięcy nie odzywa się do ojca i
vice versa. Co z takimi typami zrobić?
    • skaflok Re: Czy kary są potrzebne? 05.05.08, 16:55
      ;P nie wiem. ja pochodze jeszcze z czasow kiedy wpie..był stosowany na szeroka skale (nie mam kumpla ktory by nie dostal w skore)
      zaden nie jest menelem, wszyscy studiujemy(topowe uczelnie, ale nie o tym mowa), nikt nie ma urazow na psychice. ja pamietam, ze ojciec strasznie przezywal i byl zdolowany po zadaniu wpie.., wiec nie bylo mowy o jakims tam wyzywaniu sie czy cos. to poprostu srodek wychowawczy jaki byl stosowany w dawniejszych czasach.

      btw. chcialbym zadac pytanie :) jezeli kiedys wpie..byl podstawowa metoda wychowawcza to dlaczego wtedy ludzie osiagali szczyty rozwoju intelektualnego ? przeciez, z tego co tu napisano ludzkosc po tylu latach spuszczania manta potomstwu powinna byc zakompleksiona, wycofana i w ogole :) w elitarnych angielskich szkolach lanie po dupsku dalej funkcjonuje.

      naprawde jeszcze nie widzialem dobrze rokujacego dziecka w obecnym wieku zalozmy 13+. wszystko jest walniete w leb. a rodzice, ktorzy mysla ze aniolek i taki zdolny i och i ach powinni kiedys zobaczyc pocieche 'w akcji' :] na lekcjach albo chociazby biwaku.

      ja sam poki co nie wyobrazam sobie bicia swojego dziecka, chyba trzeba mieć jaja, zeby potrafic DLA DOBRA DZIECKA przetrzepac mu skore na tyłku. nie mowie o prolach, ktorzy bija jak popadnie, produkujac tym nastepnych proli. ale o momencie kiedy np. dziecko pod wplywem rowiesnikow czy cos dokonalo kradziezy, albo napadu na staruszke czy cos, nalezy sie wpie..a nie tlumaczenie, dla mnie tlumaczenie zawsze = ujscie na sucho :P:P moze taki juz mialem zakuty leb ze tylko wpie..na mnie działał :D dodatkowa kara poza bolem dupy byl widok zdolowanego ojca, to w sumie dzialalo na mnie bardziej niz sam akt przemocy fizycznej :)

      teraz zeby jakos polansowac, ze wpie..mi nie zaszkodzil napisze ze studiuje na uczelni technicznej. mam mature z matmy fizy i wosu, angielski perfekt (certyfikat CAE) i dobry kontant ze stadem.
      pochodzenie robotniczo-chlopskie - 1 czlowiek z najblizej rodziny uderzajacy na mgr inż. :)

      i to tyle :P

      lejcie dzieci po dupie tylko z umiarem !!

      pzdr
      • glabdzia Re: Czy kary są potrzebne? 05.05.08, 18:14
        Hej, skaflok!
        Ciekawe zatem, po co, reprezentując przedstawione poglądy o
        nieszkodliwości bicia, czytujesz artykuły na edziecko, np. takie,
        jak komentowany tekst? Przecież i tak wiesz swoje...
        Nie bijmy i nie poniżajmy - po prostu. Traktujmy dzieci tak, jak
        sami chcemy być traktowani.
        • skaflok Re: Czy kary są potrzebne? 05.05.08, 19:08
          glabdzia napisała:
          > Ciekawe zatem, po co, reprezentując przedstawione poglądy o
          > nieszkodliwości bicia, czytujesz artykuły na edziecko, np. takie,
          > jak komentowany tekst? Przecież i tak wiesz swoje...

          bo był link na głównej :p

          a kto mowi o ponizaniu ? ;> zbrodnia i kara :D kara to nie ponizenie tylko srodkiem do poprawy 'skazanego'

          ponizenie to przemoc psychiczna, ktora powinno sie zglaszac odpowiednim instytucjom. ja nigdy przez rodzicow nie zostalem poniżony :] a ukarany, jak juz pisalem zdarzało się ;)

          pozdrawiam wszystkie mamy i zycze zeby ich pociechy nie wyrosly na zapatrzonych w siebie debili :P jakkolwiek zdecyduja sie je wychowywac w sposob stresowy lub mniej :):)
          • fragile_f Re: Czy kary są potrzebne? 06.05.08, 09:27
            > a kto mowi o ponizaniu ? ;> zbrodnia i kara :D kara to nie ponizenie tylko
            > srodkiem do poprawy 'skazanego'

            A co bys powiedzial, gdyby np na uczelni Pan Profesor dal Ci lanie, bo nie
            zaliczyles egzaminu? Albo szef w pracy? Albo zona, bo wyszedles z kolegami na
            piwo? Tez ekstra, super, ksztaltujace charakter?
            • skaflok Re: Czy kary są potrzebne? 06.05.08, 17:36
              na uczelnie przyszedlem juz jako dorosly czlowiek :) poza tym profesorowi wisi czy zaliczyles egzamin czy nie.

              troche jest inna relacja szef-pracownik albo profesor - student :]

              a jakby juz mnie jakis szef uderzyl to bym mu z bani wyjechal :)

              pzdr
              • zofijkamyjka Re: Czy kary są potrzebne? 06.05.08, 21:23
                skaflok napisał:

                > troche jest inna relacja szef-pracownik albo profesor - student :]


                Jaka inna? to zawsze relacja człowiek i człowiek.
                • scher Re: Czy kary są potrzebne? 06.05.08, 21:52
                  Człowiek dorosły ma w życiu dużo więcej do stracenia, więc działają
                  nań dużo bardziej subtelne metody niż lanie. Porównywanie relacji
                  wychowawczych do relacji miedzy ludźmi dorosłymi wg mnie zawsze
                  świadczy o pewnej niekomeptencji wychowawczej.
      • hazaja Re: Czy kary są potrzebne? 05.05.08, 18:25
        Jeżeli uważasz że w elitarnych angielskich szkołach stosuje się kary fizyczne to
        oglądnij: Przytul mnie, puść mnie ang Hold Me Tight, Let Me Go to może zmienisz
        zdanie..
      • gadolinn z twojej wypowiedzi wynika, ze 05.05.08, 22:34
        wp****** ci juz zaszkodzil. I to bardzo.
        Tylko sobie nie zdajesz sprawy.
        Tylko mi ciebie zal. Nic wiecej.
        • skaflok Re: z twojej wypowiedzi wynika, ze 06.05.08, 17:48
          bynajmniej po glowie mnie nikt nie bił :]
          nie mam napadow leku, agresji, nie mocze lozka etc. etc. z rodzicami bdb kontakt ;) ogolnie czlowiek sukcesu ;)

          żal ? :P loooool chlopie :P juz nie bede ci nic pisal bo nie ma sensu ;)
    • dominikjandomin Re: Czy kary są potrzebne? 05.05.08, 19:06
      Ile syn ma lat? Ale naprawdę, to ktoś ma chyba coś z głową. Syn pewnie po ojcu,
      a ojciec?

      A mnie bardzo ciekawi ten chłopczyk z wywiadu, co to "kary są fajne, bo mam
      spokój i brat mnie nie leje". Świetny przykład ilustrujący artykuł...
      • skaflok Re: Czy kary są potrzebne? 05.05.08, 19:22
        jak jeszcze tu chwile jestem to napisze jak u mnie bylo z bratem :P bo mam mlodszego i kiedys z nim sie prałem co raz i jak ojciec sie wtracal to wlasnie mu odbijalo i wykorzystywal ta sytuacje ;] cos jak na kreskowce, mysz kopnie kota i chowa sie za psem (cos jak tom i jerry :P) ale jak ojciec to wyczul to przestal sie wtracac. po jakims czasie dawania sobie po glowach nam przeszlo i sie dotarlismy.

        teraz ja za brata a brat za mnie w ogień idzie i zaden nie pyta o co chodzi, albo kto zaczął ;) a jak bedziecie wprowadzac klosz to prosta droga do tego zeby miec sklocone dzieci i gwarancje na to, ze nie beda za soba przepadac (sic!) ;]
    • pjck "Dostaje sciereczke i ma poscierac" 05.05.08, 20:48
      A co jesli ta sciereczka podetrze sobie cztery litery?
      "Ma po sobie posprzatac". A jak do tego zmusic? A jak wyjdzie i
      trzasnie drzwiami? Jak sobie samo komputer otworzy, czy zakazane
      dvd? W pewnym momencie trzeba uzyc jakis zakres sily, aby te kary
      wyegzekwowac
      Wszystkie te rady zakladaja, ze dziecko ktoremu cos kazemy zrobic po
      zlym uczynku - to wykona. To naiwne.
      • stworzenje Re: "Dostaje sciereczke i ma poscierac" 05.05.08, 20:54
        mam to w szkole,w popdstawowce ucze,dzieci to tragedia nie wszystkie,ale te
        tragiczne skutecznie mnie wykanczaja psychiccznie,oczywiscie uderzyc nie mozna,a
        ze bahor niebawem w twarz napluje,to coc mam sie jeszcze usmiechnac?? chore to
        bezstresowe wychowanie,wszystkoo im wolna,saa bezczelne,madrza sie etc. Dodam
        szkola w Wawie,wiem,ze na wsiach jest ionaczej,dzieci sa wdzieczniejsze
        zdecydowanie. Na szczescie 20 czerwca koncze z tym :-).
        • pjck Re: "Dostaje sciereczke i ma poscierac" 05.05.08, 22:28
          W Anglii wychowanie bezstresowe przynosi oplakane skutki. Dzieci i
          mlodziez robia co chca. Trudno sie nawet sprzeciwic, bo zadzwonia na
          policje i sie oskarza. A dowodow tu nie trzeba. Na podstawie
          oskarzen "z powietrza", rodzice sa izolowani od dzieci, nawet
          aresztowani. Skarza zreszta nie tylko o bicie, ale nawet o
          uniemoziliwienie dostepu do komputera. I policja to tez traktuje
          powaznie.
          Spoleczenstwo sobie z problemem nie radzi.
    • gadolinn te przedszkolaki maja 6-7 lat 05.05.08, 22:30
      chyba jakies przerosniete,
      moze lobuzy albo co.
    • sselrats Czy kary są potrzebne? 05.05.08, 22:58
      Rozgraniczenie jest stosunkowo proste: karze sie pasem a msci sie
      kablem od zelazka.
    • sid.demset ... 05.05.08, 23:07
      jakoś jeśli zbije się dziecko, nie będzie nam tego wypominało do końca życia, a
      dzięki temu zrozumie, że popełniło błąd lub jakąś głupotę. dziecko, któremu się
      na wszystko pozwala nie rozróżnia dobra od zła, nie ma szacunku do innych ludzi...

      nie chce mi się pisać ~~ zastanówcie się zanim pier... jeszcze jakiś głupi wpis
      o "szkodliwym biciu".
    • kotek.filemon Re: Czy kary są potrzebne? 05.05.08, 23:59
      Jakaś głupia moda się zrobiła wśród nawiedzonych mamusiek na wychowywanie bez kar. Produkuje się z tego rozwydrzone, nieznające elementarnych norm współżycia społecznego bachory. Póki są jeszcze na etapie przedszkolnym, żadna strata. Ale jako nastolatki mogą już nieźle nabruździć. Ale nic to: liczę na to, że tym dziubaskom doniosłą rolę kary w społeczeństwie wytłumaczy kiedyś sędzia na rozprawie. Nauka będzie boleśniejsza niż u mamuśki, ale cóż zrobić...
      • gwiezdna.matylda głupia moda? 06.05.08, 09:06
        Nie rozumiesz - artykuł nie mówi o wychowaniu bez kar, ale o mądrym ich
        stosowaniu. Jeśli dziecko od początku jest wychowywane w taki sposób, nie trzeba
        go wcale bić, wystarczy wytłumaczyć to, co złego było w jego zachowaniu i
        pozwolić ponieść jego konsekwencje ( jeśli oczywiście nie są szkodliwe dla
        zdrowia ;) Również wyegzekwowanie kary nie przysparza problemów, bo dziecko
        zrobi to z szacunku dla ciebie ( a nie ze strachu ). Jestem mamą, pisze o tym
        wszystkim z autopsji.
    • albatros-prezes Czy kary są potrzebne? 06.05.08, 00:58
      W pełni popieram Skafloka w tej dyskusji. Jeszcze dobrze pamiętam smak paska na tyłku, i może dla Was to głupota, ale patrząc parę lat wstecz jestem wdzięczny rodzicom za, że spuścili mi parę razy wpier***. Przynajmniej wiedziałem za co, i te pierdo****** o Chopinie o nieświadomości dziecka za co dostało jakoś mnie nie przekonuje. Dzisiaj mając niecałe 24 lata jakoś potrafię normalnie żyć, w tygodniu zapier***** do pracy a w weekendy dojeżdżać kilkadziesiąt kilometrów do szkoły, nie wspominając, że po śmierci ojca wykładam pieniądze na utrzymanie domu. Czy ja jestem jakiś nienormalny, że przy takim sposobie wychowania wyszedłem na ludzi? Sześcioletni Jasiu za karę nie dostaje kieszonkowego. Na osiemnaste urodziny dostanie samochód i się zaraz nim zabije. I kto będzie winny? Producent samochodu, bo pomimo 20 poduszek powietrznych, ABS-u, systemowi kontroli trakcji, i innych bajerów synek przy 160km/h wbił się w drzewo. Ale przecież On był doskonałym kierowcą, bo miesiąc wcześniej odebrał prawo jazdy. Nie pił, więc skąd dwa promile we krwi w czasie wypadku? Ludzie, opamiętajcie się. Przez tzw."bezstresowy chów" wychowujecie debili, przez których strach jest wieczorem wyjść na ulicę. Nie jestem za przemocą w rodzinie, i nie chodzi o to, żeby napier***** dziecko dopóki nie zaleje się krwią. Może czasem obejdzie się bez kar cielesnych. Drodzy rodzice, nie skazujcie społeczeństwa na "bezstresowo wychowanych" kretynów, bo tych i tak jest za dużo.
      • fragile_f Re: Czy kary są potrzebne? 06.05.08, 09:25
        albatros-prezes napisał:

        > W pełni popieram Skafloka w tej dyskusji. Jeszcze dobrze pamiętam smak paska na
        > tyłku, i może dla Was to głupota, ale patrząc parę lat wstecz jestem wdzięczny
        > rodzicom za, że spuścili mi parę razy wpier***. Przynajmniej wiedziałem za co,
        > i te pierdo****** o Chopinie o nieświadomości dziecka za co dostało jakoś mnie
        > nie przekonuje.

        Miales 9 lat, wylalo ci sie mleko przeznaczone do obiadu, ojciec ci wlal i na
        100% pomyslales "oj tatus, dziekuje Ci za to! dzieki temu juz nigdy nie rozleje
        mleka!" zamiast "ty glupi stary dziadu, to tylko mleko"? Wiesz jak wyglada
        PRAWIDLOWA reakcja rodzica na cos takiego? "Rozlales mleko i nie mamy teraz
        czego pic do obiadu. Masz to zetrzec, a ze cala rodzina nadal chce napic sie
        tego mleka - tu leza pieniadze - idz i kup nowa butelke".

        Dzisiaj mając niecałe 24 lata jakoś potrafię normalnie żyć, w
        > tygodniu zapier***** do pracy a w weekendy dojeżdżać kilkadziesiąt kilometrów d
        > o szkoły, nie wspominając, że po śmierci ojca wykładam pieniądze na utrzymanie
        > domu. Czy ja jestem jakiś nienormalny, że przy takim sposobie wychowania wysze
        > dłem na ludzi?

        Gratulacje, typowa gadka kogos bitego "wyszedlem na ludzi". Rozumiem, ze w
        "wyjsciu na ludzi" miesci sie rowniez uderzenie swojego wlasnego dziecka, jak
        juz bedzie i cos zbroi?

        Sześcioletni Jasiu za karę nie dostaje kieszonkowego. Na osiemna
        > ste urodziny dostanie samochód i się zaraz nim zabije. I kto będzie winny? Prod
        > ucent samochodu, bo pomimo 20 poduszek powietrznych, ABS-u, systemowi kontroli
        > trakcji, i innych bajerów synek przy 160km/h wbił się w drzewo. Ale przecież On
        > był doskonałym kierowcą, bo miesiąc wcześniej odebrał prawo jazdy. Nie pił, wi
        > ęc skąd dwa promile we krwi w czasie wypadku? Ludzie, opamiętajcie się. Przez t
        > zw."bezstresowy chów" wychowujecie debili, przez których strach jest wieczorem
        > wyjść na ulicę.

        Mylisz, jak wiekszosc ludzi zreszta, bezstresowe wychowanie z brakiem
        wychowania. Chodzi o to, zeby nie wymuszac autorytetu przemoca, tylko madroscia.
        Jesli dziecko cos odwali - pozwolic mu poniesc konsekwencje. Jak z tym mlekiem:
        rozlales - posprzataj i odkup. To chyba lepsze wyjscie niz klaps, płacz i w
        dalszym ciagu - brak tego mleka. Bo dziecko uderzone nie pojdzie i nie odkupi
        tego mleka. Tylko poplacze sie i bedzie siedzialo w pokoju. Albo pojdzie po
        mleko i wroci na zlosc po godzinie.

        Nie jestem za przemocą w rodzinie, i nie chodzi o to, żeby napi
        > er***** dziecko dopóki nie zaleje się krwią. Może czasem obejdzie się bez kar c
        > ielesnych. Drodzy rodzice, nie skazujcie społeczeństwa na "bezstresowo wychowan
        > ych" kretynów, bo tych i tak jest za dużo.

        A takie pytanie mam: jesli Twoja hipotetyczna szanowna malzonka np kupi cos, na
        co nie jest Was stac, przekroczy budzet i okaze sie, ze do konca miesiaca
        zyjecie na chlebie i wodzie, to tez jej dasz lanie?

        Dodam tylko, ze moim rodzicom zdazylo sie mnie uderzyc. I jest mi ciezko to
        wybaczyc, mimo ze tego nie naduzywali. Teraz juz wiem, ze wynikalo to ze
        słabosci, nie umieli sobie poradzic z emocjami. Wiem jedno - ja mojego dziecka
        nigdy nie uderze. Bo pamietam, co sie ze mna wtedy dzialo - strach, gniew, zal..
        • kabja Re: Czy kary są potrzebne? 06.05.08, 10:35
          Uważam,że do bicia dzieci posuwają się tylko osoby, które po prostu
          są bezradne wobec dziecka, albo zbyt leniwe,żeby z nim porozmawiać,
          wytłumaczyć dlaczego to, co zrobiło jest złe.
          Pamiętam do dziś,jak dostałam liniałem "po łapie" od pani
          nauczycielki za to,że ktoś w klasie coś zbroił a my nie chcieliśmy
          powiedzieć kto. Kara za solidarność klasową-brak słów!
          Nigdy nie biję dzieci, ja nawet nie muszę na nie krzyczeć. Wystarczy
          prosta konsekwencja-wylałeś mleko-nie masz nic do picia.
        • skaflok Re: Czy kary są potrzebne? 06.05.08, 18:02
          hipotetycznie to masz klopoty z czytaniem ze zrozumieniem :) naprawde nie rozumiem co ma wspolnego karanie dziecka laniem a pobicie zony ? :D do tego prowadzi chyba alkohol w rodzinie i lanie kablem od żelazka a nie wychowawcze garbowanie pupki:];]

          poza tym jak cie bili za rozlewanie mleka to naprawde wspolczuje i rozumiem czemu masz do nich żal :):) ja swoim jestem wdzieczny i w sumie juz z dobre 13 lat nie dostalem w skóre :P:P
    • g.r.a.f.z.e.r.o Czy kary są potrzebne? 06.05.08, 11:03
      Karać dziecko za rozlanie soku? Żarty sobie robicie? Przecież to jakiś absurd!
      Rozumiem kary za działanie celowe lub zlekceważenie konsekwencji. A kary
      niefizyczne mogą czasami mieć gorsze konsekwencje psychologiczne niż tzw. "lanie".

      A kary fizyczne? Też jest dla nich miejsce - tam gdzie dziecko zrobi coś co
      wprost zagrażało jego bezpieczeństwu, lub w wieku późniejszym było jawnym
      pogwałceniem norm społecznych.
    • 1_petr Czy kary są potrzebne? 05.09.08, 21:18
      W Polsce rodzice karzą dzieci przy pomocy paska.lanie często wymierza ojciec
      właśnie pasem.coraz częściej wojskowym na goły tyłek.w skórę najczęściej dostają
      dzieci z wsi
Pełna wersja