Wymusza ciagłe noszenie na rekach

13.05.08, 09:15
Mój synek jest malutki, ma dopiero niecałe cztery miesiące, ale jest
dla mnie już ciężki, waży prawie 8 kg, a ja cAŁY czas trace na wadze
i waże 48, wiec ciężko mi go nosic. Kręgosłup mi wysiada. Mały
jednak ewidentnie potrafi wykorzystac umiejętnosc płaczu, kiedy jest
na rekach jest zadowolony, a jak tylko czuje, że chce go położyć
wpada w histerie. Studiowałam pedagogike i uczyłam sie, że w takich
sytuacjach nie należy dziecku ulegać, mój mąż jednak jak tylko wraca
do domu z pracy nosi go i jest zły jak mu na to nie pozwalam, a ja
wiem, ze jak juz sie zacznie to nie mozna skończyć, Czy mama racje?
Czy źle postępuje? Powinnam go nosić?
    • asia.sthm Re: Wymusza ciagłe noszenie na rekach 13.05.08, 09:55
      Nie masz racji, nie kloc sie z mezem akurat o te sprawe. Niech nosi.
      Jesli tobie ciezko, to wyprobuj nosidelko czy chuste. Ograniczaj tez
      noszenie do jakiegos rozsadnego wymiaru.
      Zejdz z synkiem na podloge - juz niedlugo zacznie pelzac, raczkowac,
      bedzie ci lzej.
      Nie wiem jak ty studiowalas ale cos ci sie pokrecilo z tym uleganiem
      dziecku. To jest niemowle i ma potrzeby. Nikt ci chyba nie obiecywal
      ze wychowanie potomka bedzie latwe :)))
      Dbaj o kregoslup i siebie. Jakas gimnastyka wzmacniajaca miesnie
      plecow sie przyda. Jesli chudniesz bardziej niz to przewidziane po
      porodzie to poradz sie lekarza. Przy karmieniu nadwyzka kilogramow
      spada szybko, czasem lawinowo. Jesli nic ci nie dolega oprocz
      kregoslupa to tylko pogratulowac :))
      Trzymaj sie .
    • zancia38 Re: Wymusza ciagłe noszenie na rekach 13.05.08, 16:13
      Wiem, że dziecko potrzebuje bliskości mamy, zresztą ja też tego
      potrzebuje. Jestem cały czas z nim blisko, narazie na kanapie. Kłade
      go sobie na brzuchu, przytulam, całuje, bawimy się całymi dniami. W
      nosidełku mały nie chce,bo już próbowałam, chusta również mu nie
      odpowiada. Ja wogóle lubie z nim chodzić i mu wszystko pokazywać,
      często to robię, ale kiedy jest grzeczny, wtedy jest to dla niego
      nagrodą i jak po chwili go kłade to nie płacze, tylko nadal sie
      śmieje. Chodzi o branie go jak płacze,bo koniecznie chce chodzić,
      wtedy mozna z nim chodzić nawet trzy godziny, bo jak go położe to
      płacze. Boje się, że naucze go iż może wszystko osiągnąć płaczem. Od
      pięciu lat jestem nauczycielem dzieci niepełnosprawnych i ani przez
      minute nie przyszło mi na myśl że wychowanie jest łatwe, wręcz
      przeciwnie przygotowywałam się na to, że będzie gorzej. W myśl metod
      których nauczyłam sie na studiach, a potem na licznych kursach nie
      powinnam mu ulegać, ale pierwszy raz jestem mamą :-)i niewiem jak w
      tej sytuacji sie zachować. Jeśli tak jak radzisz mam mu ulegać bede
      go nosic całe dnie od monentów przebudzenia do drzemki i tego sie
      boje.
      • jola_ep Re: Wymusza ciagłe noszenie na rekach 13.05.08, 22:17
        Myślę, żę powinnaś ulegać dziecku, ale do pewnych granic. Sama wyczujesz jakich :)

        Ja miałam bardzo wymagającą córę. Ponieważ mam pewne problemy z kręgosłupem, więc po prostu byłam z nią: długo karmiłam, przytulałam, kołysałam na kolanach itd. itp.
        Nosiłam dla zabawy, czasem aby uspokoić, ale zazwyczaj kończyło się to i tak tym, że siadałam i dalej kołysałam na kolanach.

        U nas niepokój dziecka wynikał z kolek, być może był to pierwszy objaw alergii, która pojawiła się później. Początkowo ataki nie były silne i wystarczał sam ruch, aby przyniósł ulgę.

        Pozdrawiam
        Jola
      • asia.sthm Re: Wymusza ciagłe noszenie na rekach 14.05.08, 09:18
        zancia38 napisała:

        > Ja wogóle lubie z nim chodzić i mu wszystko pokazywać,
        > często to robię, ale kiedy jest grzeczny, wtedy jest to dla niego
        > nagrodą (...)

        Zanciu, najlepiej wypluj od razu okreslenie "grzeczny", to nie ma
        najmniejszego sensu. Tak malutkie dziecko sygnalizuje ci swoje
        potrzeby. Jesli bedziesz prawidlowo odbierac te sygmaly, bedziesz
        miec harmonijne, "grzeczne" dziecko w przyszlosci.
        Powtarzam tu, na tym forum jak katarynka: dziecko rozumiane nie musi
        krzyczec aby osiagnac swoj cel. Dziecko nie krzyczy bez powodu.
        Jesli juz w niemowlectwie dziecko musi walczyc krzykiem, bedzie
        rozwrzeszczane i z czasem nie bedzie potrafilo znalesc innej metody
        aby otrzymac to czego potrzebuje. Robi sie wtedy wariackie kolo.
        Dlatego polecam nadzwyczalna czujnosc i uleglosc w stosunku do
        niemowlakow. Nie da sie rozpuscic takiego malca.

        Nalezy tez dbac o siebie - twoje dziecko zasluguje na zadowolona,
        dobrze czujaca sie mame. Bedzie wam dobrze razem.

        napisalas:
        > Jeśli tak jak radzisz mam mu ulegać bede
        > go nosic całe dnie od monentów przebudzenia do drzemki i tego sie
        > boje.

        he he, dobrze wiesz ze dziecko az TAKICH wymagan nie ma. :)))
        nasycone noszeniem da ci odpoczac. Zreszta synek niedlugo juz
        zacznie chciec sie ruszac - wtedy zaczniesz za nim raczkowac :))
        Powodzenia i nie boj sie na zapas.
        Zmeczenie mlodych matek to stan najnormalnieszy na swiecie.
        Przechodzi, o dziwo, a zacznie sie inne zmeczenie. Nalezy je
        wszystkie polubic, wtedy beda mniej upierdliwe :))
        • zancia38 Re: Wymusza ciagłe noszenie na rekach 14.05.08, 13:06
          Ok, pewnie wszystkie macie racje. Mam jednak jeszcze jedno pytanie.
          Mały chce być noszony w pionie, pewnie wtedy lepiej wszystko widzi,
          ale czy nie zbyt ciężko mu na kręgosłup?Za cztery dni kończy cztery
          miesiące. Poradzcie
          • asia.sthm Re: Wymusza ciagłe noszenie na rekach 14.05.08, 13:41
            Pion mu napewno nie zaszkodzi. Przeciez go trzymasz, sam nie zasuwa
            w pionie :)
            • zancia38 Re: Wymusza ciagłe noszenie na rekach 14.05.08, 13:44
              dzięki:-)dam rade:-)pozdrawiam
              • lailala Re: Wymusza ciagłe noszenie na rekach 14.05.08, 20:52
                poszukaj na forum chustowym warsztatow w twoim miescie.Moze pomoc
                doswiadczonej kolezanki pomoze Ci nosic dziecko w chuscie bez
                szkody dla kregoslupa
                • zancia38 Re: Wymusza ciagłe noszenie na rekach 19.05.08, 14:28
                  Noszenie na rekach zawsze gdy maly tego chce nie było dobrym
                  pomysłem. Po tygodniu chodzenia z nim prawie non stop juz nawet nie
                  zasypia w łóżeczku, ani nawet w łózku przy mnie!Musi być noszony tak
                  długo jak zaśnie, a jak już nawet zaśnie to budzi sie jak go
                  odkładam i tak w kółko!Błędne koło!!!Nasz dzień wygląda teraz tak,
                  ze ja non stop nosze małego, w domu jest bałagan, ubrania nie
                  uprasowane, nie uprane nawet a w zlewie sterta naczyń!ja jestem
                  wykonczona, a maly zadowolony tylko na rekach, chyba ze chwilowo mu
                  sie znudzi, ale to rzadko sie zdarza!przedtem super spal i zasypiał,
                  bawił sie ze mna na lezaco, teraz nie ma na to szans!
                  • iwpal Re: Wymusza ciagłe noszenie na rekach 22.05.08, 16:16
                    Niemowlęta, które chca być stale noszone, histeryzuja po położeniu
                    na brzuszek, wola być głównie w pionie - to najczęsciej dzieci,
                    które mają obniżone lub wzmożone napiecie mieśniowe bądź tez
                    problemy z brzuszkiem.
                    Niemowle nie jest "niegrzeczne", tylko poprzez swoje zachowanie daje
                    nam sygnały.
                    Skonsultowałabym malucha z neurologiem dziecięcym, aby ocenił jego
                    rozwój i z pediatrą pod kątem problemów z brzuszkiem.
                    Jezeli malenstwo nie bedze przebywało dużo na brzuszku, nie nauczy
                    sie pokonywać kolejnych etapów milowych rozwoju (prawidłowe
                    siadania, pełzanie, raczkowanie), które są niezbedne do własciwej
                    stymulacji mózgu. CHusta jest średnim rozwiązaniem, bo dziecko nie
                    może być noszone STALE - poza okresami bliskości z mamą, powinno też
                    miec okresy własnej aktywnosci.
                    • reninka72 Re: Wymusza ciagłe noszenie na rekach 23.05.08, 20:19
                      > Jezeli malenstwo nie bedze przebywało dużo na brzuszku, nie nauczy
                      > sie pokonywać kolejnych etapów milowych rozwoju (prawidłowe
                      > siadania, pełzanie, raczkowanie), które są niezbedne do własciwej
                      > stymulacji mózgu. CHusta jest średnim rozwiązaniem, bo dziecko nie
                      > może być noszone STALE - poza okresami bliskości z mamą, powinno też
                      > miec okresy własnej aktywnosci

                      Wybacz, ale to co piszesz to calkowity i kompletny nonsens. Moje dziecko tez
                      bylo wymagajace, trzeba byla ja ciagle nosic, na brzuszku nie polezala dluzej
                      niz 10 sekund. Nie walczylam z nia, nosilam, przytulalam, bardzo rzadko kladlam
                      na brzuchu. Hania nie pelzala, prawie nie raczkowala. Pomimo to zaczela chodzic
                      nie majac nawet 11 miesiecy. Dzisiaj ma 15 miesiecy, rozwija sie znakomicie
                      ruchowo i intelektualnie. Czesto inne mamy sa pod wrazeniem jej sprawnosci i
                      umiejetnosci jezykowych (pomimo ze jest dzieckiem dwujezycznym).
                      Poza tym, nie wiem skad zalozenie, ze dziecko w chuscie musi byc noszone stale?
                      • iwpal Re: Wymusza ciagłe noszenie na rekach 24.05.08, 17:03
                        reninka72 napisała:
                        Wybacz, ale to co piszesz to calkowity i kompletny nonsens. Moje
                        dziecko tez bylo wymagajace, trzeba byla ja ciagle nosic, na
                        brzuszku nie polezala dluzej niz 10 sekund. Nie walczylam z nia,
                        nosilam, przytulalam, bardzo rzadko kladlam na brzuchu. Hania nie
                        pelzala, prawie nie raczkowala. Pomimo to zaczela chodzic
                        > nie majac nawet 11 miesiecy. Dzisiaj ma 15 miesiecy, rozwija sie
                        znakomicie ruchowo i intelektualnie. Czesto inne mamy sa pod
                        wrazeniem jej sprawnosci i> umiejetnosci jezykowych (pomimo ze jest
                        dzieckiem dwujezycznym).
                        > Poza tym, nie wiem skad zalozenie, ze dziecko w chuscie musi byc
                        noszone stale? <

                        Chodzenie jest ważnym etapiem rozwoju, ale poprzednie sa równie
                        wazne, bo pokazują czy układ nerwowy rozwija sie harmonijnie.

                        Polecam do poczytania książki dr Sally Goddard-Blythe
                        "Harmonijny rozwój" i "Odruchy w uczeniu i zachowaniu", gdzie
                        autorka przedstawia jak i dlaczego powinien wyglada prawidłowy
                        rozwój ruchowy i pokonywanie etapów milowych.
                        To jest wiedza ostatnich kilkunastu lat i jeszcze nie wszyscy ją
                        sobie przyswoili.
                        Nieprawidłowości wynikające z nieprawidłowego rozwoju w pierwszym
                        roku życia pojawiaja sie później (u 15-miesiecznego dziecka pewne
                        funkcje sa jeszcze rozwojowo nieaktywne)- niektóre w 3 roku życia,
                        inne dopiero w szkole.
                        Zeby nie było niejasności - oprócz bycia rodzicem, jestem
                        psychologiem i terapeutą dziecięcym; niektóre rzeczy opisuję ku
                        przestrodze, bo wśród moich pacjentów jest 90% dzieci, które wazne
                        etapy pominęły lub ich jakosc była niezadowalająca.
                        Dawanie za przykład własnego (jednego) dziecka nie jest dobrym
                        pomysłem, skoro inni zbadani setki dzieci i odkryli pewne
                        zależności.
                        • Gość: asia.sthm Re: Wymusza ciagłe noszenie na rekach IP: *.60.227.87.static.vig.siw.siwnet.net 24.05.08, 20:09
                          iwpal napisała:

                          > Polecam do poczytania książki dr Sally Goddard-Blythe
                          > "Harmonijny rozwój" i "Odruchy w uczeniu i zachowaniu", gdzie
                          > autorka przedstawia jak i dlaczego powinien wyglada prawidłowy
                          > rozwój ruchowy i pokonywanie etapów milowych.

                          Wlasnie takie stwierdzenia doprowadzaja do roztroju nerwowego mlode
                          matki. Jak i dlaczego powinien wygladac prawidlowy rozwoj ruchowy
                          jest tylko wnioskiem po obserwacji duzej ilosci dzieci i
                          wyciagnieciem sredniej z ich zachowan, skrupulatnym opisaniu i
                          eleganckim, naukowym sformulowaniu potwierdzonych tez.

                          > Dawanie za przykład własnego (jednego) dziecka nie jest dobrym
                          > pomysłem, skoro inni zbadani setki dzieci i odkryli pewne
                          > zależności.

                          Zaleznosci zaleznosciami :)) a kazda doswiadczona matka powie, ze
                          jej niektore dzieci elegancko wypinaly sie na wszystkie naukowe
                          teorie i wlasnym sposobem rozwinely sie na pieknych doroslych
                          osobnikow.
                          Moje dzieci nie umialy pelzac ani raczkowac. Potrzeba
                          przemieszczania sie sprawila ze przed 11-mcem zycia postanowily: raz
                          kozie smierc i poszly w pionie na nogach. Nadal twierdze, ze
                          raczkowanie jest wazne, nalezy dac dzieciom swobode treningu,
                          otworzyc im przestrzen na podlodze. Lecz jesli ktores nie umie na
                          czterech to nie rozpaczac, ze dziecko ominelo jakis etap rozwoju,
                          jest uposledzone, bedzie mu ciezej ...itd.
                          Najlepiej wypytac wlasna mame i niedoceniona tesciowa jak mniej
                          wiecej rozwijali sie rodzice naszego dzieciecia.
                          Najczesciej "wyjatkowy" rozwoj jest cecha rodzinna, zeby nie
                          powiedziec, wyjatkowoscia genow. A geny jak wiemy sa madrzejsze od
                          wszystkich naukowcow .
                          Nie dajmy sie zwariowac naukowym dowodom, czesto naukowcy sami sobie
                          nawzajem zaprzeczaja, polemizuja, scigaja sie, obalaja. I tak
                          powinno byc :)))
                          • iwpal Re: Wymusza ciagłe noszenie na rekach 24.05.08, 21:22
                            >Gość portalu: asia.sthm napisał(a):

                            > iwpal napisała:
                            >
                            > > Polecam do poczytania książki dr Sally Goddard-Blythe
                            > > "Harmonijny rozwój" i "Odruchy w uczeniu i zachowaniu", gdzie
                            > > autorka przedstawia jak i dlaczego powinien wyglada prawidłowy
                            > > rozwój ruchowy i pokonywanie etapów milowych.
                            >
                            > Wlasnie takie stwierdzenia doprowadzaja do roztroju nerwowego
                            mlode
                            > matki. Jak i dlaczego powinien wygladac prawidlowy rozwoj ruchowy
                            > jest tylko wnioskiem po obserwacji duzej ilosci dzieci i
                            > wyciagnieciem sredniej z ich zachowan, skrupulatnym opisaniu i
                            > eleganckim, naukowym sformulowaniu potwierdzonych tez.<

                            Gdy byłam młodą matką pierwszego dziecka - też tak uważałam - moja
                            córka miała problemy z czytaniem, ma wade postawy (mało raczkowała,
                            szybko zaczęła chodzić).
                            Przy drugim byłam już na szczęscie mądrzejsza i rady doswiadczonych
                            terapeutów przynajmniej starałam sie przemyślec, a nie odepchnąć
                            jako stresujące.
                            • asia.sthm Re: Wymusza ciagłe noszenie na rekach 25.05.08, 20:33
                              iwpal napisała:
                              > >Gość portalu: asia.sthm napisał(a):

                              > Przy drugim byłam już na szczęscie mądrzejsza i rady
                              > doswiadczonych terapeutów przynajmniej starałam sie przemyślec, a
                              > nie odepchnąć jako stresujące.

                              Oczywiscie masz racje, rady specjalistow nalezy przemyslec. Piszac
                              o wpadaniu w nerwice mialam na mysli podatnosc mlodych matek na
                              porownywanie swojego dziecka ze wszelkimi publikowanymi tabelkami,
                              wzorcami, listami umiejetnosci, mozliwosciami zaniedban, odchylow,
                              zagrozen itd.

                              Wedlug specjalistow, ha ha powolam sie na na naukowcow, jeszcze
                              zadne pokolenie rodzicow nie bylo az tak oczytane, doinformowane,
                              majace dostep do wszelkiej mozliwej wiedzy, zarazem nie bylo az tak
                              niepewne wlasnej roli. Jest to tak jakby odwrotna proporcjonalnosc
                              sprawdzania sie teorii z praktyka.
                              Moj wniosek: nie dajmy sie oglupic nikomu :)))
                        • reninka72 Re: Wymusza ciagłe noszenie na rekach 24.05.08, 20:42
                          > Dawanie za przykład własnego (jednego) dziecka nie jest dobrym
                          > pomysłem, skoro inni zbadani setki dzieci i odkryli pewne
                          > zależności.

                          przyznam, ze nigdy nie slyszalam o dr Sally Goddard-Blythe i o tym, jakie
                          zaleznosci odkryla. W swojej odpowiedzi bazuje nie tylko na moim jedynym dziecku
                          ale na ogolnym podejsciu do rozwoju maluchow w Stanach, gdzie mieszkam. Znam
                          wiele tutejszych mam, uczeszczamy na zajecia ruchowe i duzo rozmawiam z
                          dziesiatkami rodzicow. Czytalam wielw artykulow naukowychi ksiazek dotyczacych
                          rozwoju dziecka. NIGDY nie slyszalam, zeby jakiekolwiek dziecko bylo
                          rehabilitowane ruchowo, podczas gdy w Polsce prawdopodobnie 1/3 maluchow ma
                          zdiagnozowane obnizone napiecie. Mamy lataja po neurologach, bo krzyczace
                          dziecko wydaje im sie nienormalne. Niespodzianka: maluchy krzycza, poniewaz nie
                          potrafia przekazac swoich potrzeb w inny sposob. Jezeli istotnie jestes
                          psychologiem, to dziwi mnie, ze nie podkreslasz wagi jaka w rozwoju dziecka ma
                          kontakt fizyczny z matka i jej dotyk, ktory mozna zapewnic miedzy innymi
                          noszac dziecko w chuscie. Niekoniecznie 24 godziny na dobe.
                          Poza tym ani pelzanie i raczkowanie nie sa obecnie zaliczane do etapow milowych
                          w rozwoju dziecka. Wg mojego pediatry sa to: przewracanie sie z brzuszka na
                          plecy i odwrotnie, siadanie, chodzenie z podparciem, no. przy meblach i
                          samodzielne chodzenie.
                          Polecam do poczytania ksiazki dr. William Sears'a, ktory najwyrazniej odkryl
                          inne zaleznosci niz dr Goddard-Blythe :)
                          • iwpal Re: Wymusza ciagłe noszenie na rekach 24.05.08, 21:18
                            >reninka72 napisała:
                            > przyznam, ze nigdy nie slyszalam o dr Sally Goddard-Blythe i o
                            tym, jakie> zaleznosci odkryla. W swojej odpowiedzi bazuje nie tylko
                            na moim jedynym dziecku ale na ogolnym podejsciu do rozwoju maluchow
                            w Stanach, gdzie mieszkam. Znam wiele tutejszych mam, uczeszczamy na
                            zajecia ruchowe i duzo rozmawiam z> dziesiatkami rodzicow. Czytalam
                            wielw artykulow naukowychi ksiazek dotyczacych
                            > rozwoju dziecka. NIGDY nie slyszalam, zeby jakiekolwiek dziecko
                            bylo > rehabilitowane ruchowo, podczas gdy w Polsce prawdopodobnie
                            1/3 maluchow ma > zdiagnozowane obnizone napiecie. Mamy lataja po
                            neurologach, bo krzyczace> dziecko wydaje im sie nienormalne. <

                            Patrząc na ilość szkół diagnozy i terapii małego dziecka i nowych
                            metod pomocy wywodzących sie właśnie z USA - jest to najbardziej
                            zaburzone społeczeństwo, wymagajace pomocy juz od najmłodszych lat.

                            >Niespodzianka: maluchy krzycza, poniewaz nie> potrafia przekazac
                            swoich potrzeb w inny sposob. Jezeli istotnie jestes
                            > psychologiem, to dziwi mnie, ze nie podkreslasz wagi jaka w
                            rozwoju dziecka ma > kontakt fizyczny z matka i jej dotyk, ktory
                            mozna zapewnic miedzy innymi> noszac dziecko w chuscie.
                            Niekoniecznie 24 godziny na dobe.<

                            Dzieko dla wyrażenia potrzeb PŁACZE (z różnym nateżeniem w
                            zależności od potrzeby), a nie wrzeszczy cały dzień - to jest
                            istotna różnica.
                            Nie neguję wagi kontaktu dotykowego z matką, bo ten tez jest
                            niezbędny do prawidłowego rozwoju zarówno emocjonalnego jak i układu
                            dotykowego, ale ważne sa proporcje.
                            Nie bez powodu kultury wyłącznie noszące swoje dzieci (np.w chustach
                            na plecach) nigdy nie rozwinęły pisma.

                            > Poza tym ani pelzanie i raczkowanie nie sa obecnie zaliczane do
                            etapow milowych w rozwoju dziecka. Wg mojego pediatry sa to:
                            przewracanie sie z brzuszka na > plecy i odwrotnie, siadanie,
                            chodzenie z podparciem, no. przy meblach i> samodzielne chodzenie.<

                            Polscy pediatrzy też często miewaja podobne opinie, czym tylko
                            szkodza wielu rodzicom i ich dzieiom. Po okresie pomijania tych
                            etapów, znowy wraca czas poświęcenia im własciwej uwagi.
                            Pełzanie i czworakowanie jest funkcja śródmozgowia, wiec świadczy o
                            dobrym rozwoju funkcji tegoż i wszystkich połączeń miedzypółkulowych.

                            Oprócz wczesniej wynienionych polecam
                            "Badanie i ocena neurorozwojowa niemowląt i noworodków"
                            J.Czochańskiej.

                            Pewnym zaburzeniom rozwojowym czy problemom w uczeniu można
                            zapobiegać - ale tylko jeżeli ma sie o nich pojęcie.
                            • reninka72 Re: Wymusza ciagłe noszenie na rekach 25.05.08, 02:25
                              > Patrząc na ilość szkół diagnozy i terapii małego dziecka i nowych
                              > metod pomocy wywodzących sie właśnie z USA - jest to najbardziej
                              > zaburzone społeczeństwo, wymagajace pomocy juz od najmłodszych lat.

                              Pozostawie ten fragment litosciwie bez komentarza.

                              > Dzieko dla wyrażenia potrzeb PŁACZE (z różnym nateżeniem w
                              > zależności od potrzeby), a nie wrzeszczy cały dzień - to jest
                              > istotna różnica.

                              Hmm, najwyrazniej moje dziecko nie mialo zadnych potrzeb, bo nie plakalo, a
                              wlasnie nieustannie wrzeszczalo :)

                              > Nie bez powodu kultury wyłącznie noszące swoje dzieci (np.w chustach
                              > na plecach) nigdy nie rozwinęły pisma.

                              Ciekawa teoria. Szkoda, ze nieprawdziwa. Chinczycy mieli nie tylko pismo ale i
                              obszerna literature kiedy nasi pradziadowie byli jeszcze na drzewach.

                              > Po okresie pomijania tych
                              > etapów, znowy wraca czas poświęcenia im własciwej uwagi.

                              To rowniez ciekawe, bo w Stanach pomijanie tych umiejetnosci jako etapow
                              milowych jest stosunkowo nowa praktyka. Nie wiedzialam, ze Polska jest lata
                              swietlne przed USA jesli chodzi o medycyne. Biedne moje amerykanskie dziecko z
                              niedorozwinietym srodmozgowiem...

                              Mysle, ze mozemy te dyskusje uznac za zakonczona. Widze, ze nie przekonamy sie
                              wzajemnie.

                              Pozdrawiam.
                              • iwpal Re: Wymusza ciagłe noszenie na rekach 25.05.08, 09:51
                                reninka72 napisała:
                                Mysle, ze mozemy te dyskusje uznac za zakonczona. Widze, ze nie
                                przekonamy sie> wzajemnie. <

                                Racja, w końcu dzielą nas lata swietlne ;-)
                                Tylko ja pracuję tu i teraz z realnymi problemami, którym niestety
                                nie pomaga uspokajanie typu "dzieci rozwijają sie różnie"
                              • iwpal Re: Wymusza ciagłe noszenie na rekach 25.05.08, 10:19
                                reninka72 napisała:
                                Hmm, najwyrazniej moje dziecko nie mialo zadnych potrzeb, bo nie
                                plakalo, a> wlasnie nieustannie wrzeszczalo :)<

                                I zaczeło szybko pionizowac sie i chodzić, bo tylko w ten sposób
                                (najprawdopodobniej) mogło poradzić sobie z podwyższonym napieciem
                                mieśniowym.

                                Wbrew pozorom pediatrzy na całym świecie maja zbliżoną wiedzę, bo
                                uczą sie z tej samej literatury, która prawidłowym etapom rozwoju w
                                pierwszym roku zycia (czyli dlaczego musi być taki a nie inny podpór
                                na brzuszku, obrót w taki a nia inny sposób, pełzanie takie a nie
                                inne itp. - to wygasza odruchy pierwote, z którymi przychodzimy na
                                świat, a których wygaśniecie warunkuje prawidłowy rozwój poznawczy i
                                emocjonalny). Niektórzy pediatrzy mają ochotę słuchac i uczyc sie od
                                fizjoterapeutów i psychologów inni nie - i stąd wiele nieporozumien.

                                Reinko, nie dyskutuję z tym, że Twoje dziecko jest wspaniałe i
                                superinteligentne (a któreż takie nie jest dla swojej matki) i wiem,
                                że każda matka bedzie bronić do upadłego swojej koncepcji
                                macierzynstwa - trzeba jednakze pamiętać, że to, co prezentuje nam
                                małe dziecko ma swoja przyczynę i szkodliwe jest twierdzenie "on tak
                                ma". Bo przychodza do specjalisty rodzice 7-8 latków i dopiero po
                                dokładnym wywiadzie widać, że od niemowlęctwa były bardzo wyraźne
                                sygnały.
                                Na pewno nie jest tak, że 1/3 dzieci wymaga rehabilitacji, ale wiele
                                rzeczy mozna robić w domu (jak choćby kładzenie na brzuszku czy
                                stymulowanie do czworakowania)
                                • scher Re: Wymusza ciagłe noszenie na rekach 25.05.08, 11:00
                                  Nie jestem specjalistą, ale skłaniam się ku poglądowi iwpal. Mój
                                  starszy syn był wcześnie pionizowany, nawet chodzik
                                  wykorzystywaliśmy. Teraz jest w wieku szkolnym, postawę ma ładną,
                                  nie powiem, żadnych dys- nie zauważyliśmy, ale jednak ...czegoś w
                                  ruchach brakuje. Nie ma drygu do piłki, przytula się nieco twardo i
                                  kanciasto. Może i nie dopatrywałbym się związku, gdyby nie młodszy.

                                  Urodził się z nieprawidłowym napięciem mięśniowym, polecno nam
                                  masaże rehabilitacyjne, które przyniosły efekt w mojej ocenie
                                  zadziwiający. Nabrał po nich ruchów niemalże kocich, takich miękkich
                                  i płynnych. Prędko zaczął pełzać, raczkować, utrwalił ruchy
                                  naprzemienne. Ta niesamowita płynność ruchów została mu do dziś.
          • scher Re: Wymusza ciagłe noszenie na rekach 22.05.08, 09:11
            zancia38 napisała:

            > Mały chce być noszony w pionie

            Noś, tylko tak, żeby trzymał szeroko nóżki. Lekarz na badaniu usg
            bioderek pewnie pokazał ci, jak się to robi.
        • a.g.r.e.s.t Dygresja 19.05.08, 17:51
          > Zanciu, najlepiej wypluj od razu okreslenie "grzeczny", to nie ma
          > najmniejszego sensu. Tak malutkie dziecko sygnalizuje ci swoje
          > potrzeby. Jesli bedziesz prawidlowo odbierac te sygmaly, bedziesz
          > miec harmonijne, "grzeczne" dziecko w przyszlosci.

          Przepraszam, że się wcinam trochę poza tematem, ale tak się cieszę,
          że ktoś napisał te słowa. Ja tez mam 4-miesięczniaka i podstawowoe
          pytanie, które zadaja mi ciocie/sąsiadki/znajome/ to "czy jest
          grzeczny?" Strasznie nie lubię tego , bo to stawia dziecko od razu w
          konflikcie z dorosłym, jak gdyby mój spokój był nadrzędną wartością,
          której dziecko nie chce się podporządkować z czystej złośliwości.
          Zresztą, Janusz Korczak pisał, że niedobrze być grzecznym dzieckiem,
          o wiele lepiej byc dobrym dzieckiem :) Pozdrawiam wszystkich
          serdecznie :)
          • m_laczynska Re: Dygresja 22.05.08, 06:52
            a może spróbuj masażyku - mój też lubi noszenie, ale ta forma kontaktu mu się
            spodobała, a potem bach zasypia i śpi przynajmniej przez godzinke, a czasem
            nawet 2.
            oprócz pionu są różne fajne pozycje twarzą do przodu - jak się zmienia to Tobie
            lżej, a dzieciak się fajnie bawi i może się szybciej nasyci.
            Mój Mikołaj na początku też nie lubił chusty, ale pomału go przyzwyczajałam i
            teraz jest spoko. Może coś się źle ułożył...
            • aagata4 ja nie moglam nosic bo bylam w ciązy zagozonej 23.05.08, 01:24
              ja nie moglam nosic bo bylam w ciązy zagozonej z kolejnym dzieckiem (problemy z
              szyjka i zakaż dźwigania)... i sama sie zdziwilam, że mozna dziecka wcale nie
              nosic(bylam przez całe dnie sama z dzieckiem)... dziecko szybko wyczuje ze tacie
              moze krzyczec do woli az bedzie na rekach a mama nie weźmie.... tylko przez
              pierwszy etap przyzwyczajania na rękach siedzialam z dzieckiem na podlodze
              opieralam gówke o moje nogi lub bralam na kolana (ale siedzialam na podłodze)
              pomimo iż płakał - nie zostawialam go - trwalo to trzy dni ... a potem nie bylo
              problemu z noszeniem dziecka, nie płakał wystarczylo ze usialdam obok niego lub
              dalam swoja rękę, która sie bawił ... czasem kladl głowe na moje kolana i tak
              sobie lezali gaworzył ...

              fak ze dzieciak byl starszy bo mial ok 10 m-cy (wtedy dopiero nauczył sie
              pełzać)ale sie przekonalam ze mozna chowac dziecko nie noszac na rękach ... nie
              wierzylam ze to mozliwe ... trzeba wtedy reagowac na kazde podniesienie rączek
              dziecka ... na każde zawolanie mama ...
              aby nie czulo sie opuszczone

              trudno wytrzymac płacz na poczatku i trzeba byc z dzieckiem wiecej niż zwykle
              ale to przejsciowe ...

              ale przekonalam sie ze mozna nie nosic ddziecka na rekach ...

              pozdrawiam

              Agata
    • ewa.ulrich-zaleska Re: Wymusza ciagłe noszenie na rekach 23.05.08, 22:13
      Witam
      Maluszki potrzebują naszej bliskości. Jeśli jest już zbyt ciężki
      może warto stopniowo odzwyczaić go od częstego noszenia na rączkach
      i zamienić to na inny sposób bliskiego kontaktu (np. leżąc razem na
      łóżku). Można również spróbować chusty.
      Jeśli chodzi o męża to myślę, że warto przedstawić mu swoje
      argumenty i namówić do współpracy. Jednak nie proponuje całkowitego
      zabraniania mu noszenia maluszka.

      E U-Z

      • iwpal Re: Wymusza ciagłe noszenie na rekach 24.05.08, 17:06
        >ewa.ulrich-zaleska napisała:

        > Witam
        > Maluszki potrzebują naszej bliskości. Jeśli jest już zbyt ciężki
        > może warto stopniowo odzwyczaić go od częstego noszenia na
        rączkach
        > i zamienić to na inny sposób bliskiego kontaktu (np. leżąc razem
        na > łóżku). Można również spróbować chusty.
        > Jeśli chodzi o męża to myślę, że warto przedstawić mu swoje
        > argumenty i namówić do współpracy. Jednak nie proponuje
        całkowitego > zabraniania mu noszenia maluszka.
        >
        > E U-Z <

        Zawsze warto jednak zadac sobie pytanie DLACZEGO dziecko chce być
        STALE na rękach. I nie odwoływac sie tylko do teorii więzi.
        • m_laczynska Re: Wymusza ciagłe noszenie na rekach 24.05.08, 19:16
          a mi się zdaje, że im bardziej się irytujemy i chcemy "bachora" odłożyć, tym
          bardziej lgnie, bo wyczuwa naszą frustrację i się po prosty boi. A jak się nosi
          od czasu do czasu dla przyjemności i rodzic też ma frajdę to dziecko jest
          spokojniejsze jak się je odkłada. Ja noszę ok 1, 2 h tylko dla samej frajdy
          noszenia po 2-gim karmieniu. Oboje to uwielbiamy i nie ma wielkiego dramatu przy
          odkładaniu. Troszkę smutna minka ale wtedy szybko się do małego uśmiecham robię
          gli gli gli w brzucho i od razu jest lepiej.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja