pucka1234
27.05.08, 10:21
Mam taki dylemat, córka bardzo wcześnie [2lata 2 miesiące] zaczęła chodzić do
przedszkola, z czego kilka pierwszych miesięcy i tak polegało głównie na
chorowaniu na wszystko co z przedszkola wyniosła. Dopiero ostatnie 3 miesiące
[córka ma obecnie 3latka] chodzi niemalże codziennie. W przedszkolu spędza nie
więcej niż 5-6 godz dziennie. Wraca rozgadana rozśpiewana w dobrym humorze
[choć czasem jak każdy ma słabsze dni].
Mój dylemat jest taki że córka w zasadzie nie odpowiada na pytania o to jak
było w przedszkolu typu: co dziś robiliście, co było na obiad, czy byliście w
ogrodzie, kogo lubisz najbardziej itp.
Natomiast sama z siebie w najbardziej nieoczekiwanych momentach nagle oznajmia
że Maciek miał dziś przeciętego palca, że bardzo lubi Sonię, ze nie lubi
Michała bo zniszczył jej rysunki itd
Słyszałam od jednej z mam że jeśli dziecko nie mówi o przedszkolu tzn że sie
mu tam musi krzywda dziać. Moja córka chetnie w przedszkolu zostaje, wraca
zadowolona, więc czy martwić się tym że nam "ogranicza" dostęp do informacji?
tzn że powie to co chce kiedy chce? Dodam że córeczka bardzo ładnie mówi, ma
b.duży zasób słów pozwalający się nam już w zasadzie normalnie porozumiewać na
codzień, nie ma sytuacji że nie może się wygadać, jeśli zapomni jakiegoś słowa
albo je przekręci to tak opisze o co jej chodzi że z łatwością odgaduję co
miała na myśli.
Acha no i nie bawię sie w gestapo, pytania odnośnie przedszkola padają od
niechcenia, w trakcie zabawy itd, a mimo to córka nie daje się podejść ;-)))