Jak mam go wychowywac..jestem bezsilna!

06.06.08, 10:10
Bardzo prosze o rade,co robic w takiej sytuacji:po rozwodzie jestem
9 lat-wykonuje wladze rodzicielska nad 16 letnim synem,ojciec ma
prawo wspoldecydowac o najistotniejszych sprawach dotycacych
dziecka.Dotychczas wychowywanie syna szlo bezproblemowo,doskonale
sie dogadywalismy.Od pewnego jednak czasu to sie zmienilo,w zyciu
syna pojawila sie muzyka
reage,rastafarianizm,wegetarianizm...Zalozyl z kolegami kapele i
zostal wokalista.Popieralam te zainteresowania,wspiralam go i bylam
dumna widzac go koncertujacego z zespolem.Niestety proby staly sie
najwazniejsze,opuscil sie w szkole/2 zagrozenia/,poza tym
podejrzewam ,ze zaczal popalac trawke.Oznajmilam,ze do czasu poprawy
ocen ma zakaz chodzenia na proby i zabralam komputer.Na co moj syn
przypomnial sbie,ze ma tate,z ktorym dotychczas nie chcial sie
kontaktowac/mimo moich usilnych zachecen/.Zaznacze,ze ojciec jest
dobrze sytuowany,wspieral go finansowo i spelnial wszelkie
zachcianki/w przeciwienstwie do mnie/.Otoz teraz oznajmil mi,ze
bedzie u ojca ,bo ja go nie rozumiem i jestem nietolerancyjna,musi
ode mnie odpoczac i potrzebuje wiecej niealeznosci!Spadlo na mnie to
jak grom z jasnego nieba-szok.Żadne persfazje nie pomagaja,rozmawiam
z nim duzo i nie moge dotrzec.Ojciec twierdzi,ze to syn decyduje
gdzie mu lepiej i z kim chce byc.Nie godze sie na to i nie wiem co w
tej sytuacji zrobic:czekac /jest u niego od 3 tygodni/ czy zlozyc
sprawe w sadzie rodzinnym?Zaznacze,ze ojciec przywrocil mu wszelkie
przywileje,malo tego obiecal,ze przez cale lato bedzie mogl jezdzic
na festiwale raege po Polsce!!!!Podobno oceny poprwail,przejdzie do
nastepnej klasy ale co z wychowniem!!!Moj autorytet zostal
podwazony,syn twierdzi,ze jak go sila bede zmuszac do powrotu to on
bedzie uciekac z domu>Jestem zrozpaczona,nie wiem co robic ,prosze o
pomoc!
    • asia.sthm Re: Jak mam go wychowywac..jestem bezsilna! 06.06.08, 12:17
      To przykre lecz nieuniknione ze syn zbuntowal sie przeciwko twojej
      zaborczosci. Zabierajac mu to co mu sprawia najwiecej radosci
      podcielas galaz na ktorej siedzial. Na miejscu syna tez ucieklabym
      do ojca. Sady rodzinne nic ci nie pomoga gdyz bierze sie pod uwage
      zdanie syna.
      Zostaje ci tylko zaakceptowac obecna sytuacje i dac synowi odpoczac
      od siebie. On wroci szybciej niz myslisz. Jesli nie fizycznie to
      mentalnie zechce byc blisko ciebie. Nie da sie brac na huki tak
      duzego dziecka. On musi nauczyc sie wybierac co jest wazne dla
      niego, a Ty chcialas mu wszystko podstawic juz przez ciebie
      ustalone. Potraktowalas go jak smarkacza i on sie za to "obrazil".
      Nie martw sie jednak, kochac cie nie przestal.
      Bedzie dobrze.
      Trzymaj sie spokojnie.
      • herta8 Re: Jak mam go wychowywac..jestem bezsilna! 06.06.08, 13:24
        Dzieki Asia,emocje kipią..widzę,że musze spojrzec na wszystko z
        innej perspektywy...Pewnie masz racje z tą zaborczoscia,ale co z
        wychowaniem,z priorytetami,z nauką?Co z odpowiedzialnoscia za
        nieletniego?Widzisz problem bardziej zlozony niz sie wydaje.W kazdym
        razie dziekuje za slowa pociechy,oby tak bylo jak mowisz-dotychczas
        przeciez sie dogadywalismy...
        • asia.sthm Re: Jak mam go wychowywac..jestem bezsilna! 06.06.08, 14:38
          > co z wychowaniem,z priorytetami,z nauką?

          Wychowanie juz, delikatnie mowiac jest zakonczone. Teraz pozostaje
          rozumne kierowanie. Wplyw masz nadal ogromny na owe priorytety,
          lecz nie da sie juz dzieciaka wziac doslownie za reke i zaciagnac w
          bezpieczne miejsce. Rozumiem twoj niepokoj. 16-latek musi sprawdzac
          co jest dla niego dobre a co wrecz moze miec tragiczne skutki. Nie
          da sie uchronic dorastajacego czlowieka od popelniania bledow.
          Jak juz sie uspokoicie oboje, zwyczajnie wytlumacz mu swoje
          niepokoje. Trawka i szkola niech pojda na pierwszy ogien, lecz
          zacznij od wymienienia jego zalet. W koncu ma ich duzo i
          najprawdopodobniej nikt tego nie chce mu przypominac.
          Jesli do tej pory sie dogadywaliscie to najprawdopodobniej dogadacie
          sie i teraz. Narazie zaakceptuj jego wybor mieszkania u ojca.
          Ojciec jest teraz baaaardzo potrzeby i niech go ma pod reka.
          • herta8 Re: Jak mam go wychowywac..jestem bezsilna! 07.06.08, 12:13
            Ok,emocje są zlym doradcą,muszę ochlonąc...rzeczywiście chyba nie
            chcialam dostrzec,ze to prawie dorosły facet,nie da się podlożyć
            poduszki by upadek byl mniej bolesny...niestety.Dzieki bardzo za
            slowa pocieszenia,moze bedzie dobrze.
            • asia.sthm Re: Jak mam go wychowywac..jestem bezsilna! 07.06.08, 14:52
              Nie moze tylko napewno :)))))
              Jako rodzice dojrzewamy razem z naszymi dziecmi, kazda lekcja
              pozyteczna, nawet taka bolesna jak wasza teraz.
              Dobrze ze syn poprawil oceny, dobrze ze przejdzie do nastepnej
              klasy. Jezdzac po festiwalach napewno postara sie nie naduzywac
              zaufania ojca, a tobie pokazac, ze nie mialas "racji" ;)
              Serdecznosci.
              • scher Re: Jak mam go wychowywac..jestem bezsilna! 07.06.08, 16:48
                Zgadzam się, że nastolatka nie wolno trzymać na tak zbyt krótkiej smyczy.

                Czy matka może jeszcze odzyskać autorytet w tej sytuacji? Moim zdaniem tak. Może na przykład zaprosić syna na "wypalenie fajki pokoju" i wyjaśnić, że zasięgnęła opinii innych osób i że postanowiła okazać synowi zaufanie, dać więcej wolności - licząc na to, że syn potrafi już z niej korzystać mądrze, dojrzale i odpowiedzialnie.

                Co do narkotyków wyraziłbym stanowczy sprzeciw, obserwując, w jakim kierunku to wszystko pójdzie.
                • arwen8 Re: Jak mam go wychowywac..jestem bezsilna! 07.06.08, 17:05
                  scher napisał:

                  > Czy matka może jeszcze odzyskać autorytet w tej sytuacji? Moim
                  > zdaniem tak. Może na przykład zaprosić syna na "wypalenie fajki
                  > pokoju"

                  Jednak najwięcej autorytetu można zyskać przyznając się do własnych błędów i przepraszając. Największym autorytetem szczególnie dla nastolatka będzie rodzic, który jest Człowiekiem, a nie Nieomylnym Bogiem.
                  • scher Re: Jak mam go wychowywac..jestem bezsilna! 07.06.08, 17:23
                    arwen8 napisała:

                    > Jednak najwięcej autorytetu można zyskać przyznając się do własnych
                    > błędów i przepraszając.

                    Z tymi błędami to byłbym ostrożny. Nie sądzisz chyba, że matka powinna bezczynnie przyglądać się, jak jej syn nagle opuszcza się w nauce i kto wie, czy nie popala trawki?

                    Nie wiemy, dlaczego sprawa stała się gardłowa, ale jednoznacznej oceny tej sytuacji nie podjąłbym się. Nie musi się to dobrze skończyć, choć jest taka nadzieja.
    • arwen8 Re: Jak mam go wychowywac..jestem bezsilna! 07.06.08, 18:09
      herta8 napisała:

      > Otoz teraz oznajmil mi,ze bedzie u ojca ,bo ja go nie rozumiem i
      > jestem nietolerancyjna,musi ode mnie odpoczac i potrzebuje wiecej > niealeznosci!

      Popatrz, jak wiele syn Ci podpowiedział! Dał swego rodzaju klucz do siebie. Jak się posłużyłaś tym kluczem? Czy próbowałaś ten temat rozwinąć, dowiedzieć się konkretów (np. jakie konkretne zachowania czy słowa sprawiają, że syn odbiera Ciebie jako "nietolerancyjną", jakie Twoje zachowania go męczą, że czuje potrzebę "odpoczynku", na czym konkretnie ma polegać niezależność, jak to widzi?)

      > Żadne persfazje nie pomagaja,rozmawiam z nim duzo i nie moge
      > dotrzec.

      Nie pomogą, bo syn nie potrzebuje kazań, pouczań, wypominań czy narzekań. Piszesz, że rozmawiasz, ale jak dokładnie wygląda taka rozmowa? Może bardziej przypomina kazanie w kościele, a może przesłuchanie? Ale czy potrafisz naprawdę WYSŁUCHAć swojego syna? Czy chcesz USŁYSZEĆ, co ma do powiedzenia? To jest w tej chwili najważniejsze.

      > Podobno oceny poprwail,przejdzie do nastepnej klasy ale co z
      > wychowniem!!!

      Jak zareagowałaś na poprawienie ocen? Czy w ogóle w jakikolwiek sposób pozytywnie to skomentowałaś (komentarze typu "no widzisz, możesz się dobrze uczyć, jak się do tego przyłożysz", "no wreszcie!", "a nie mówiłam!", "czemu żeś wcześniej nie mógł", etc. NIE są komentarzami pozytywnymi).

      > Moj autorytet zostal podwazony

      Napisałaś o tym, bo jest to dla Ciebie bardzo ważne. Być może nieuświadamiasz tego sobie w pełni, ale kieruje Tobą właśnie ten lęk przed utratą autorytetu rodzicielskiego. Prawdopodobnie Twoi rodzice reagowali w podobny sposób na Twój bunt, kiedy sama byłaś nastolatką. Nie tędy droga!

      Przeczytaj cały ten wątek:

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=898&w=78179365&a=78179365
      Jest to sytuacja trochę podobna do Twojej, założyła go matka 15-latki, która również używała narkotyki, a nawet uciekała z domu. Być może znajdziesz w tym wątku podpowiedzi dla siebie.

      P.S. Z Twojego postu wynika, że syn miał 7 lat, kiedy rozstałaś się z mężem. Czy wiesz, jak to przeżył, jak się czuł i jak TERAZ się czuje? Dla każdego dziecka jest to olbrzymia trauma, coś w rodzaju śmierci rodzica, coś w rodzaju zawalenia się całego świata. 7-latek bardzo dużo rozumie i mysli. Jeszcze jedna rzecz. Dziecko ZAWSZE bierze winę za rozwód na siebie. Nieświadomie, rzecz jasna. Weź to wszystko pod uwagę.
      • herta8 Re: Jak mam go wychowywac..jestem bezsilna! 07.06.08, 20:20
        Odnosząc sie do Twych rozległych interpretacji-po pierwsze jestem
        swiadoma,ze rozwod rodzicow jest koncem swiata,najwieksza traumą
        dla dzieci.I wiem ,ze nigdy nie pozostaje bez echa.Teraz chyba jest
        wlasnie ten moment gdzie uchodzą wszystkie złe emocje,nagromadzone
        latami.Naprawde wiele go chwaliłam ,p
        [rzytulalam,rozmawialam ,wykazywałam duże zainteresowanie jego
        kompozycjami,zespolem, muzyką.Nigdy nie negowałam jego
        dziewczyn,chetnie przyprowadzal je do domu itd.Mysle,ze decydujacym
        tutaj faktem jest jednak sprawa marihuany,o ktorej wyraza sie w
        sensie malej szkodliwosci,nie uwaza jej za narkotyk itd.mowi,ze ja
        czytam o ganji nie na tych stronach internetowych co
        powinnam.Twiedzi ,ze to lepsze niz picie alkoholu,palenie tytoniu-
        rzeczywiscie nigdy nic nie wypil i nie palil.Co do ganji mam jednak
        niepewnosc-pewne symptomy wskaywalyby ,ze popalal/raz czesc lufi
        znalazlam na kuchence gazowej,nieraz ma rozszerzone zrenice.On
        twiedzi ,ze to moja chora wyobraznia itd.,ze mamy inne poglady/patrz
        marichuana/na pewne sprawy i dlatego trudno nam teraz sie dogadac.On
        jest w stresie itd.W momencie jak pojechalam pewnego razu noca do
        apteki po test/notabene nie dostalam/,poszedl do ojca i tam
        zostal.Powiedzial,ze jak nie mam do niego zaufania to dluzej nie
        moze ze mna byc.Nie wiem czy jest cos na rzeczy czy ja zbyt
        impulsywnie zareagowalam...W pozniejszej rozmowie przeprosilam go za
        moja reakcje,podkreslajac ,ze robie to bo nie mam pewnosci jednak
        narkotyki ze mna nie przejda i koniec!Tym samym moze znajdowac sie
        tu klucz,a mianowicie meczy go sprawdzanie i patrzenie w oczy
        chciazby.co robic,obiecac,ze nie bede tego robic,ze nie bedzie mnie
        obchodzic sprawa ganji?Na to nie przystane i tego zrobic nie moge.
        • arwen8 Re: Jak mam go wychowywac..jestem bezsilna! 07.06.08, 21:05
          herta8 napisała:

          > co robic,obiecac,ze nie bede tego robic,ze nie bedzie mnie
          > obchodzic sprawa ganji?

          Nie obiecać, tylko zacząć SŁUCHAĆ, co syn ma do powiedzenia. Napisałaś, że syn jest w stresie. Czy wiesz, z czym ten stres się wiąże, co go wywołuje? Czy syn potrafi nazwać swoje uczucia? Jak on sam postrzega narkotyczi, dlaczego używa, jak się wówczas czuje, a jak się czuje później? Piszesz, że trudno Wam się dogadać. Na czym ta trudnosć polega wg. syna? A wg. Ciebie? Jak syn widziałby zmianę tej sytuacji? Jakie ma oczekiwania wobec Ciebie? A wobec siebie? Jaką chciałby widzieć Waszą relację?

          Narkotyki nie są w tym przypadku przyczyną, lecz skutkiem, objawem. Nie możesz walczyć z objawami nie znając ich przyczyny.

          Jeszcze raz polecam przeczytać w całości pokrewny wątek, właśnie ze względu na temat narkotyków.

          P.S. Herta, czy sama paliłaś jako nastolatka lub próbowałaś alkohol?

          P.P.S. I jeszcze jedna WAŻNA sprawa. Użyłaś okreslenia "złe emocje". Prawda jest taka, że nie ma "złych" i "dobrych" emocji, "negatywnych" i "pozytywnych". Są tylko emocje. I wszystkie są nam potrzebne, dlatego nie warto je dzielić na "dobre" i "złe", bo taki podział prowadzi do chęci zwalczania, negowania i wypierania tych emocji, które uważamy za "złe". To nie jest zdrowe. Stłumione, wyparte emocje w końcu eksplodują i wyrządzają krzywdę jeśli nie nam, to innym.
        • scher Re: Jak mam go wychowywac..jestem bezsilna! 08.06.08, 08:24
          Sądzę, że agresja twojego syna i te ucieczki do ojca są spowodowane niewygodną dla niego kontrolą. Syn chce robić źle, więc wykorzystuje rozdźwięk między rodzicami.

          Sprawy marihuany nie odpuściłbym. Niech ucieka przed kontrolą, w tej sytuacji raczej niewiele możesz zrobić, ale niech ucieka na własną odpowiedzialność, ze świadomością, że matki do chorego stylu życia nie udało mu się przekonać.

          Polecam biblijną przypowieść o synu marnotrawnym.
          • kiecha3 Re: Jak mam go wychowywac..jestem bezsilna! 08.06.08, 08:41
            nie wiem jak ja bym postąpiła w takiej sytuacji, ale wiem jak zachowałaby się moja mama. Dałaby tzw. odpór. Chciał iśc do ojca, poszedł. Daj mu tam posiedzieć, to już prawie dorosły chłop.. niech nauczy się podejmowania pewnych decyzji, niech poniesie konsekwencje. Ma Cię dość, zmęczyłaś go? daj mu od siebie odpocząć. Okaż mu że ma prawo sam decydować o sobie.. ale cz dobrze, czy źle ty nie przyłożysz do tego ręki. Kontaktuj się jedynie z ojcem. Wiadomo.. oceny, samopoczucie, wakacje.. nie rozmawiaj z synem tak długo, aż on tego nie zechce.. Okaż mu swoje niezadowolenie, żal, smutek, ale i złość.. to są twoje emocje.. nie tłum ich bo to sensu nie ma.. niech on wie, że swoim postępowaniem Cię zranił.. to jest konsekwencja jego postępku...
            Gdyby chciał wrócić pozwól mu, ale postaw sprawę trawki jasno. Nie toleruję i będe sprawdzać. w innych kwestiach jest wolny.
    • woda-niegazowana Re: Jak mam go wychowywac..jestem bezsilna! 08.06.08, 22:34
      Pozwól mu iść do ojca. Niech ojciec też posmakuje odpowiedzialności za dziecko. Jeżeli jest w miarę normalnym i odpowiedzialnym człowiekiem to szybko sam postawi synowi jakieś granice i wtedy syn zrozumie, że tata nie jest takim luzakiem. Jeżeli syn da popalić ojcu, to ten szybciutko odeśle go do Ciebie ( mogłabyś wtedy specjalnie odsuwać termin powrotu, a to byłaby nauczka dla byłego męża ).
      W tym czasie zastanów się w którym momencie mogłabyś iść z synem na kompromis, spróbuj zawrzeć z nim umowę z wszelkimi konsekwencjami niedotrzymania konkretnych warunków.
      Trzymaj się i głowa do góry :-)
    • magoch Re: Jak mam go wychowywac..jestem bezsilna! 09.06.08, 13:55
      Jeżeli w grę wchodzą narkotyki, a marihuana niewątpliwie do nich
      należy, sprawa jest na tyle poważna, że możecie potrzebować pomocy.
      Czekanie, aż sprawy się "wyklarują", może skutkować głębszym
      wejściem syna w uzależnienie. Sama przez to przeszłam.
      Potrzebne są zmiany w rodzinie i konkretne działania. Tylko, że
      trudno się ich nauczyć przez internet, który nie zastąpi
      bezpośredniego kontaktu z osobą kompetentną. Ja uzyskałam pomoc w
      Towarzystwie Rodzin i Przyjaciół "Powrót z U". Są to grupy
      samopomocowe, które działają w wielu miastach. Warto tam zwrócić się
      po pomoc, bo ci ludzie mają wiedzę zdobytą na własnym doświadczeniu
      i mówią o życiu, praktyce i działaniach, które przynoszą efekty.

      Pozdrawiam,
      Małgorzata
    • herta8 naprawde pomogliscie 10.06.08, 19:08
      Bardzo dziekuje wszystkim za zainteresowanie moim wątkiem i zabranie
      glosu.Wszystkie czytałam z wypiekami na twarzy.Z kazdej wypowiedzi
      wyniosam cos cennego dla siebie,po prostu spojrzalam na moje uklady
      z synem z troche innej innej perspektywy.wnioskuje jednak,ze
      generalnie nie robiłam jakis razacych błedow wychowawczych.Uciekł po
      prostu /bo mial dokad/ przed nadmierna kontrola.Wiem jedno,ze musze
      teraz przyjac taka taktyke by nie przegiac w zadna strone i być w
      zgodzie z soba.Caly czas rozmawiam z synem,zaproponowalam powrót do
      mnie na nowych zasadach a mianowicie wiecej swobody i zaufania dla
      niego.Z mojej strony dwa warunki:norkotyki NIE i zaliczanie
      szkoly/chociaz minimum/.Widzę,ze zaczyna sie łamac,ma chec wrocic
      ale mam wrazenie,ze chce wyjsc z tej sytuacji z twarzą-
      zobaczymy.Jestem dobrej myśli.W zanadrzu mam wizytę u
      psychologa.Jeszcze raz serdecznie dziekuje!
Pełna wersja