kolega mojej córki ... i jego mama :-(

13.06.08, 10:07
moja córka 3,5 roku ma kolegę, równolatka, razem chodzą do przedszkola,
mieszkamy blisko, dzieciaki bawią sie w piaskownicy,
problem polega na zabieraniu zabawek, standard, dzieciaki w tym wieku tak mają ;-)
jednak sedno problemu tkwi w tym, ze jego matka w ogóle nie reaguje, wychodzi
z założenia, ze dzieci muszą sie dogadać same, taki model wychowania .... mają
to rozwiązać sami ....
a ja nie bardzo wiem jak powinnam zareagować, kiedy córka po samodzielnej
próbie odebrania koledze swojej zabawki, przychodzi do mnie z płaczem, czy
rzeczywiście nie pomagać córce i niech to załatwią miedzy sobą (ona jest
fizycznie słabsza niz jej kolega) czy pomóc jej ?
zazwyczaj po przytuleniu i pocieszeniu proponuje, zeby powiedziała mu, zeby
jej oddał zabawke, czasem ona jest tak rozhisteryzowana, ze nie jest w stanie
niczego powiedziec i oczekuje ode mnie, ze to ja mu cos powiem,
czy tłumaczyc mu na czym polega poszanowanie czyjejś własności, w obecności
jego matki ?
powiem szczerze, ze często mam ochote po prostu wyrwać rozbójnikowi zabawke i
po sprawie ;-))))) ale z drugiej strony nie chce, zeby córka sie nauczyła, ze
mama zawsze roziąże sprawę, jednak z trzeciej strony nie chce zeby była taka
sytuacja, ze ona odbierze moja bierność jako brak pomocy w dramatycznej ;-)
sytuacji,
co o tym sądzicie ????
    • ruta.dl Re: kolega mojej córki ... i jego mama :-( 13.06.08, 10:57
      Wydaje mi sie ze mama kolegi ma sporo racji. 3,5 letnie dzieci
      potrafia sie same dogadac. Jesli dla Twojej corki to jest problem,
      wytlumacz jej ze przeciez moze sie chwile pobawic czyms innym, np
      zabawka kolegi, a potem sie zamienia. I ze przeciez kolega jej nie
      zje tej zabawki tylko sie troche pobawi i odda. Jak bedzie sie
      jednak opieral to tez mozesz mu wytlumaczyc ze dziewczynce jest
      przykro, bo teskni za swoim misiem czy czyms tam innym.
      Dzieci w tym wieku naprawde duzo rozumieja (tez mam 3 letnia corke),
      a z drugiej strony mozna im czasem niezly bajer wstawic - wazne zeby
      skutecznie - np ze samochodzik placze bo teskni za swoja "pania" i
      ze trzeba go oddac bo mu z rozpaczy kola poodpadaja....
      • mmala6 Re: kolega mojej córki ... i jego mama :-( 13.06.08, 13:25
        jakby dziecko nie chciało oddać mojemu synowi zabawki, jego mama by
        nie reagowała a moje dziecko nie umiałoby się samo z nim dogadać, to
        bym mu pomogła. W końcu od tego jestem aby mu pomagać, co nie
        oznacza załatwiania sprawy za niego.Mój syn też ma 3.5 roku.
    • alicez Re: kolega mojej córki ... i jego mama :-( 13.06.08, 17:17
      No jeśli uważacie, że 3,5 latki sa w stanie załatwic coś "między
      sobą" to gratuluje podejścia... Niby skąd takie dziecko wie jak
      należy się zachować? Chyba rodzicem jest się od tego, żeby dziecku
      wytłumaczyć jak zachować się w danej sytuacji a przynajmniej pomóc
      zrozumieć zachowanie innego dziecka.
      Ostatnio mój synek chciał pobawic się samochodem innego dziecka a
      wie, że trzeba najpierw zapytac czy można. Zapytał a chłopak mu na
      to (mimo, ze nie bawił sie samochodem) odpowiedział: nie. I nie
      byłam zdziwiona jego odpowiedzią, zdziwiła mnie za to reakcja matki,
      która oderwała wzrok od gazety i zwróciła się do mojego dziecka: no
      i masz odpowiedź. Ale to taka opowieść na margniesie.
      Wracając do tematu to uważam, że jestem od tego aby pomóc dziecku
      znaleźć się w grupie i to ja go uczę zachowań społecznych. a jak
      trzeba to i kolegę zs piaskownicy zdarza mi się poinstruować.
      Jeszcze w twarz od żadnej matki nie dostałam ;-)
      • dunia71 Re: kolega mojej córki ... i jego mama :-( 13.06.08, 20:39
        uczę moją córę, ze jak chce coś pożyczyć to musi zapytać, ze sama decyduje czy
        pożyczyć zabawkę innemu dziecku (ale przedstawiam jej pozytywne aspekty
        wypożyczenia swojej zabawki ;-),
        widze jednak, ze mimo tłumaczeń, czasem trudno jej pogodzic sie z tym, ze ktoś
        nie chce pożyczyć swojej zabawki albo bez pozwolenia próbuje odebrac jej zabawkę
        albo nie chce zwrócić pożyczonej,
        dlaczego nie miałabym pomóc swojemu dziecku w trudnej sytuacji ?
        jakie są granice tej pomocy ?
        • mskaiq Re: kolega mojej córki ... i jego mama :-( 14.06.08, 12:26
          Mysle ze tlumacz dlaczego inne dziecko nie chce zwrocic jej zabawki,
          dlaczego nie chce dac swojej, albo probuje odebrac jej zabawke.
          To bardzo trudna lekcja dla dziecka dlatego trzeba ja powtarzac
          wielokrotnie. Jesli nauczysz tej lekcji to nauczysz dziecko
          tolerancji w stosunku do innych dzieci a to jest bezcenna
          umiejetnosc szczegolnie pozniej w zyciu.
          Serdeczne pozdrowienia.
Pełna wersja