silnababa
21.06.08, 23:40
Witam! Moja córeczka ma 2 latka i panicznie boi się starszych pań
zaczepiających nas na ulicy (w stylu: jaka jesteś ładna, a gdzie idziesz z
mamusią itp.) oraz psów. Ten strach się nasila, moje dziecko sztywnieje, nie
chce iść dalej, zagadnięte chowa się za mnie, prawie płacze. Z psami poszło o
to, że sąsiedzi kupili szczeniaczka, który kiedyś wyrwał jej z rączki na
podwórzu maskotkę, łasił się, skakał itp. (nigdy nie zrobił krzywdy, był
malutki, ale dla 2-latki ma jakiś tam wzrost, zwłaszcza jak stanie na tylnych
łapach). Co do starszych natrętnych pań - moja córcia nigdy nie lubiła
nagabywania, jest pod tym względem dość nieśmiała. Potem tata przeczytał jej
bajeczkę o Jasiu i Małgosi (z ilustracjami, co ważne) i chyba jedyne co z tego
zrozumiała, to że jakaś starsza brzydka baba chciała zrobić krzywdę dzieciom,
które zostały same i zgubiły się.
Dodam, że sytuacja w domu od początku jest niestabilna, nie mieszkam z byłym
partnerem - ojcem małej, były między nami spore konflikty, głównie o finanse i
opiekę nad córcią. Jestem w trudnej sytuacji finansowej, która mnie bardzo
stresuje, przez dłuższy czas miałam psychiczne problemy z akceptacją samotnej
ciąży i samotnego macierzyństwa. Czasami jestem nerwowa, marudna, potrafię się
rozpłakać, kiedy jestem już bardzo przemęczona. Pracuję nad swoją postawą, ale
na początku bez przerwy prawie płakałam albo krzyczałam. Córcia nie przebywa
w żłobku, jestem na wychowawczym, ale nie prowadzimy specjalnie ożywionego
życia rodzinnego i towarzyskiego.
Lubi małe dzieci i rodziców z dziećmi, jest chętna do kontaktu z nimi, rozwój
psychoruchowy od ukończenia 13 m-cy w normie (wcześniej były dysproporcje,
jest to wcześniak po rehabilitacji wzmożonego napięcia mięśniowego - ale
intelektualnie nigdy nie było problemów). Dużo mówi, sama czasem zagada do
kogoś młodego, w okolicznych sklepach ma ulubione panie sprzedawczynie, więc
nie jest tak, że ma kontakt emocjonalny tylko ze mną i boi się całego świata.
Dzisiaj taka natrętna starsza pani wprawiła ją niemal w histerię, kiedy córcia
jadła na ulicy bułkę, a ta spytała, czy jej da bułeczkę i zaczęła gadać tym
podobne bzdury (zresztą dla mnie też irytujące). Irytuje mnie, kiedy ktoś
wydziwia nad tym, że moje dziecko się wstydzi lub boi, bo to pogłębia jej nie
najlepsze reakcje. Stwierdziłam, że zacznę być nieprzyjemna i zniechęcać takie
osoby, ale to nie zlikwiduje przyczyn problemu!
Co robić? Jakie są metody walki ze strachem u takiego maluszka? Tłumaczenia
chyba ją przerastają... A może już czas do psychologa?
Gdzie mogę znaleźć dobrego psychologa dziecięcego w Szczecinie? Niezależnie od
tego - co mogę zrobić sama? Zaznaczam, że od dłuższego czasu atmosfera w domu
poprawiła się, a ja pracuję nad tym, żeby optymistycznie patrzeć w przyszłość
i żeby córci było ze mną dobrze.