"Repetowanie" w przedszkolu

14.07.08, 13:35
"styczniowa" wnuczka poszła do przedszkola z wcześniejszym rocznikiem. Po
wakacjach ma zostać w grupie najmłodszej, czyli "zatrzymać się w miejscu" na
kolejny rok. Rozwija się bardzo ładnie. Nie odstaje od dzieci ze swojej
dotychczasowej grupy a raczej przeciwnie - jest bystra, szybko chwyta nowości,
nie sprawia żadnych kłopotów (to zdanie opiekunki przedszkolnej). Dyrektor
przedszkola propozycję pozostawienia małej argumentuje problemami młodszych
dzieci w 6-latkach. Zgadzam się, że to może uszczknięcie z dzieciństwa, ale
skoro już "ruszyła"...? Nie wyobrażam sobie jej z maluszkami które dopiero
będą się uczyć życia w grupie - to przecież cofnięcie się o jeden rok, a w
rozwoju dziecka to bardzo dużo.
    • verdana Re: "Repetowanie" w przedszkolu 14.07.08, 16:32
      Zostawianie dziecka w mlodszej grupie, bo może kiedys będzie miała
      klopoty (a może i nie) to bzdura. Mój lutowy syn nie mial żadnych
      klopotow jako 6,5 letni uczen klasy I.
    • ewa.ulrich-zaleska Re: "Repetowanie" w przedszkolu 14.07.08, 16:56
      Witam
      Jeśli mała dobrze funkcjonuje w grupie a jej rozwój emocjonalny i
      poznawczy nie odbiega od innych dzieci to nie ma powodu by „cofać”
      ją o rok. W ocenie sytuacji i podjęciu decyzji powinien pomóc
      nauczyciel i psycholog przedszkolny.
      Pozdrawiam
      E U-Z
    • izasobol Re: "Repetowanie" w przedszkolu 15.07.08, 09:23
      A ja mam pytanie w podobnej sytuacji... mój syn urodził się 27
      grudnia - czy też może rozpocząć edukację rok póżniej, gdyby nie był
      gotowy, czy takie prawo wyboru przsysługuje tyko dzieciom
      styczniowym?
    • biedro_neczka Re: "Repetowanie" w przedszkolu 16.07.08, 21:36
      To jakaś bzdura o cofaniu się w rozwoju. Mój syn do przedszkola
      poszedł jako 2,5 latek. Także zastanawialiśmy się, czy nie puścić go
      dalej, ale Pani dyrektor nam odradziła. Dziecko, które 2 lata
      zostaje w zerówce traktuje to jako karę. Nie zabardzo rozumie
      dlaczego jego koledzy idą do szkoły, a ono zostaje za "karę" w
      przedszkolu. Moja koleżanka tak zrobiła i teraz z perspektywy czasu
      uważa to za wielki błąd.

      Mój syn był 2 lata w trzylatkach. Nie odczuł tego wcale. Teraz idzie
      do zerówki.
      A i jeszcze jedno: jest fajnym mądrym chłopakiem!
      • verdana Re: "Repetowanie" w przedszkolu 16.07.08, 22:18
        A dlaczego ma z zasady powtarzać zerówke? przeciez może iść do
        szkoły - bedzie najwyżej o parę tygodni mlodszy od wielu kolegow.
        Mój poszedł - i doskonale sie to sprawdziło.
    • veev Re: "Repetowanie" w przedszkolu 18.07.08, 21:54
      Nie powiem Ci, co macie zrobić, ale napiszę, jak jest u nas, może to Ci podsunie
      parę kwestii do rozważenia. I nie piszę tego z żadną tezą, każde dziecko jest
      inne i zwykle najlepiej się sprawdza to rozwiązanie, które podpowiada rodzicom
      intuicja (jeśli tylko jej rozumnie słuchają).

      Moja córka jest z maja 2005, poszła do przedszkola mając 2,5 roku (zaczęła od
      grudnia). Była w grupie 2-3-latków (dwa roczniki razem); kilkanaścioro dzieci,
      dwie-trzy bardzo zaangażowane i naprawdę - na ile umiem i mogę to ocenić -
      świetnie przygotowane i świetnie sobie radzące panie. To zwykłe, państwowe
      przedszkole, ale prowadzone z przekonaniem, wiedzą i z sercem.

      I wiosną pojawiło się pytanie - co dalej. Mogłaby przejść do grupy wyżej, bo
      intelektualnie sobie świetnie radzi: teraz ma trzy lata i 2 miesiące, płynnie
      mówi, śpiewa, rysuje, liczy do kilkunastu, zna (= poznaje i umie napisać) kilka
      liter itd. Przedszkole polubiła od razu i lubi bardzo, jest zasadniczo
      samodzielna jeśli chodzi o jedzenie, sikanie, ubieranie się prostsze rzeczy. W
      "średniakach" pewnie nie odstawałaby szczególnie od "przeciętnej" (nie chodzi o
      porównywanie do norm czy wyścig szczurów, ale wiadomo - różne dzieci radzą sobie
      lepiej z różnymi rzeczami).

      Ale po kilku rozmowach z paniami z przedszkola doszliśmy do wniosku, że lepiej
      będzie, jak jeszcze w "maluchach" zostanie (a razem z nią młodsza część obecnej
      grupy). Po pierwsze dlatego, że będą się nią zajmować te same nauczycielki (te w
      starszej grupie nie budzą w nas takiego zaufania), po drugie dlatego, że - mimo
      że bystra i wygadana i samodzielna - emocjonalnie jest właśnie trzylatkiem. Lubi
      przedszkole, czuje się w nim bezpiecznie, widać, jak się rozwija - nie sądzę,
      żeby kolejny rok w najmłodszej grupie oznaczał jakieś "cofanie się". Te dwu- i
      trzylatki fajnie sobie razem radzą, starsze "opiekują się" młodszymi, panie
      trochę różnicują im zajęcia i w ogóle mają naprawdę dużą świadomość potrzeb
      każdego dziecka - jestem spokojna, że Młodej nadal będzie tam dobrze i ciekawie.
      A życia w grupie chyba nie można się uczyć za dużo ani za długo :)

      I jeszcze jedno. Ja poszłam do szkoły o rok wcześniej, mój mąż o dwa, niż by
      wypadało "z rocznika". Oboje mieliśmy co najmniej bardzo dobre wyniki w nauce,
      ale oboje wspominamy to źle, zwłaszcza on. Różne braki emocjonalne z tamtego
      czasu naprawdę trudno odrobić.

      Pozdrawiam :)

      v.
Pełna wersja