Przedszkole - raz jeszcze

28.08.08, 11:42
Witam,
moja czteroletnia córka ma rozpocząć swoją edukację przedzkolną we
wrześniu. Jest łagodną dziewczynką, grupa dzieci ja onieśmiela, dość
długo obserwuje nowe środowisko zanim zacznie działać. Pokazywałam
jej przedszkole, dużo opowiadałam, ale nie było możliwości chodzić
na zajęcia adaptacyjne gdyz takich po prostu w tym przedszkolu nie
było. Zastanawiam się jak nałagodniej przejść przez ten pierwszy
okres.
Czy jest sens, żeby zostawiać ją w przedszkolu na kilka godzin (np.
do obiadu) a potem odbierałby ją mąż (tryb pracy mu na to pozwala),
i zawoził do dziadków, którzy opiekować się będą moim młodszym
dzieckiem? Dotychczas dziadkowie zajmowali się obojgiem ale
chciałabym ich odciążyć i dać szanse córce na nowe doświadczenia.
Czy takie "trochę-tu-trochę-tam" nie będzie skutkowało tym, że oboje
mi się będą bardziej buntowali przez rozłąką? Czy lepiej zostawiać
od razu w przedszkolu na 9 godz?
Proszę o jakies przemyślenia, bo ja myślę i myślę i nic...
    • nrg67 Re: Przedszkole - raz jeszcze 28.08.08, 12:55
      Moj starszy poszedl do przedszkola w wieku 3.5 roku. ROzmawialem
      wczesniej z paniami, radzilem sie. Mozna bylo na poczatek zostawac z
      dzieckiem w przedszkolu po pare godzin, lagodnie go w to wprowadzac
      itd. Ale ja chcialem byc "racjonalny" i posluchalem porady pani
      dyrektor, zeby dziecko rzucic na gleboka wode. Mowil mi, ze sie boi
      zostac sam bez mamy i taty ,ale ja go nie posluchalem, bo chcialem
      wyjsc na rozwaznego ,stanowczego ojca. Zostawilem go od razu
      pierwszego dnia, po krotkim pozegnaniu. Zona odbierala go szybko,
      ok. godz. 12 czyli byl tam poczatkowo 3-5 godzin. Po tygodniu nie
      tylko zaakceptowal przedszkole, ale wrecz zaczal je uwielbiac, byl
      cale te lata towarzyski, wesoly, chetnie pracowal i sie bawil,
      generalnie byl przedszkolakiem idealnym i teraz, zgodnie z tamtym
      doswaidczeniem bardzo chetnie chodz i do szkoly. NIe ma śladu zadnej
      traumy ani urazu.
      A jednak... ten krzyk "tatus, zostan, nie odchodz!!" nie cichnie w
      moich uszach, choc to juz lata minely. Nigdy sobie nie wybacze, ze
      zdejmowalem jego rączki ze swojej szyi i ze go odsuwalem od siebie.
      I nigdy nie wybacze mojej zonie, ze to mnie przypadl w udziale ten
      element wychowania, podczas gdy ona odbierala z przedszkola
      szczesliwego, szczebioczacego chlopczyka.
      • kag73 Re: Przedszkole - raz jeszcze 28.08.08, 14:00
        nrg67, no niestety ktos te role przejac musi. Twojej zonie tez nie
        byloby latwiej, uwierz mi. Naprawde spokojnie mozesz sobie wybaczyc,
        my rodzice tez musismy nauczyc sie "wypuscic" dziecko z rak, taka
        jest kolej rzeczy.
        Mnie tez serce bolalo, bo moj maly bardzo zle znosi moment rozstania
        ze mna czy z tata(chodzil do grupy zabawowej 2x w tygodniu)
        Ale trzeba sobie powiedziec, ze to dla jego dobra, ze po paru
        minutach ladnie sie bawi i zadowolony odchodzi z przedszkola do domu.

        Ja bym zostawila dziecko na poczatku na krotko, albo zostala z nim,
        jezeli jest taka mozliwosc.Tak tez zrobie, synus pojdzie od 1
        pazdziernika do przeszkola. Ustalilam juz z przedszkolanka, ze
        dopiero od 20.10. bedzie zostawal na obiedzie, chyba, ze sie okaze,
        ze bardzo chetnie chce zostawac w grupie.
        Nie dawalabym dziecka zaraz na tyle godzin, niech sie powoli
        przyzwyczai, to moje zdanie.
        • zielony_kolor Re: Przedszkole - raz jeszcze 29.08.08, 09:23
          Dzięki za Wasze uwagi,
          jestem taką trochę nadopiekuńczą matką i b. się denerwuję
          tym "debiutem przedszkolnym" córki. Bardzo się pilnuję żeby jej tego
          zdenerwowania nie przekazać, pomaga mi w tym "przerobienie" w
          myślach możliwych scenariuszy.
          Znam ją i mam przekonanie że sobie w przedszkolu poradzi tylko nie
          na siłę i nie rzutem na głęboką wodę. Choć może tu się mylę... Ale
          po co robić na siłę jeśli da się na spokojnie.
          • nrg67 Re: Przedszkole - raz jeszcze 29.08.08, 09:46
            Ja jestem nadopiekuńczym ojcem :)
            Co do rzutu na głęboką wodę - motywacja moich doradczyń była taka,
            że przy takiej metodzie dziecko i rodzice meczą się najkrócej.
            Faktem jest, że noj syn płakał tylko pierwszych 5 dni. Płakal tylko
            przy rozstaniu. Kiedy znikałem za drzwiami, natychmiast przestawał i
            bawił się wesoło z dziećmi, nawet pocieszał inne maluchy.
            Panie prponowały też jako alternatywę, żebym np. przez pierwszych
            kilka dni zostawał z nim w przedszkolu, pozwolił mu powoli odejśc od
            siebie do innych dzieci, czytać sobie z boku gazetę i t d. Inni
            rodzice tak robili. Jednak przedszkolanki twierdziły, że ta metoda
            jest gorsza, bo dziecko zawsze bedzie kombinować żeby byli i
            koledzy, i tata, sprawa się niepotrzebnie przedłuży i w efekcie
            bezdie bolało bardziej i dłuzej.
            Ja nie wiem, ktora metoda jest lepsza, ja wiem, która ja wybrałem i
            wiem, jak zadziałała. Natomiast wiem też, ze oprócz dziecka w takiej
            operacji uczestniczą też rodzice, ktorzy nie są z drewna. To, co
            napisalem wyzej nie mialo znaczyc, ze metoda "na gleboka wode" jest
            zla, tylko ze byc moze ja jestem za slaby zeby ja stosowac. I z
            drugim dzieckiem raczej tego nie zrobie, bo mi serce peknie.

            • zielony_kolor Re: Przedszkole - raz jeszcze 29.08.08, 10:09
              Dzięki raz jeszcze:)
              nrg67 Twój post odebrałam właśnie jako opis własnych doświadczeń a
              nie zachętę do szybkich rozwiązań. Dobrze chwilkę z kimś na ten
              temat "pogadać" bo choć uczuć mam mnóstwo to wiem, że wysłanie
              dziecka do przedszkola to w gruncie rzeczy zwykła sprawa i staram
              się nie męczyć wszystkich wokół moimi rozterkami.
    • ewa.ulrich-zaleska Re: Przedszkole - raz jeszcze 30.08.08, 18:54
      Witam
      -zdecydowanie lepiej jest stopniowo wydłużać okres pobytu dziecka w
      przedszkolu (jeśli możemy sobie na to pozwolić)
      - nie przedłużać pożegnań
      - jeśli mama nie czuje się na siłach by odprowadzać dziecko do
      przedszkola – zaprośmy do współpracy tatę (panowie podobno lepiej
      sobie z tym radzą)
      - w trakcie rozstania nie okazujmy dziecku swojego niepokoju –
      niestety się udziela
      - zabierzcie do przedszkola: misia , lale…
      - określcie dokładny moment odbioru – np. po obiadku (zjesz najpierw
      śniadanko potem się pobawisz i będzie obiadek – zjesz zupkę i drugie
      danie i mama przyjdzie)
      - porozmawiajcie z Panią o tym jak można pomóc córci wejść w grupę
      rówieśników
      - warto pamiętać, że okres adaptacji trwa nawet do 3 miesięcy
      Proszę napisać jeśli będę mogła jeszcze jakoś pomóc.
      Pozdrawiam
      E U-Z
      • nrg67 mama i tata... 30.08.08, 21:59
        Pani Ewa radzi zaangazowac tate bo lepiej znosi ... :) No niezle, to ja
        proponuje zeby Pani dokladnie przytala caly ten wątek
        • kag73 Re: mama i tata... 01.09.08, 13:44
          hi, hi, hi, tatusiowie tez sa rozni:-)
          Czesto chlopcy sa maminsynkami, wtedy lepiej zaangazowac tate, a
          dziewczynki sa tatusiowymi corciami, wtedy moze lepiej powinna
          podjac sie mama.
          Ale roznie to bywa.
          Moj syn plakal zarowno przy rozstawaniu sie z mama jak i z tata, nie
          bylo latwo.
        • ewa_mama_jasia Re: mama i tata... 01.09.08, 14:45
          Pani Ewa lansuje modną teorię, którą posługuje się wiele
          publikatorów: "dzieciate" gazety, serwisy internetowe, nawet
          w "moim" przedszkolu dostała na dniach adaptacyjnych ulotkę z tym
          samym tekstem. Ale nie zawsze tak jest. Śmiem twierdzić, że np. w
          naszej rodzinie to ja jestem twardsza i to mnie jest łatwiej oddac
          płaczące dziecko. :) Oczywiście w zyczliwe i kompetentne ręce.
          • ewa.ulrich-zaleska Re: mama i tata... 02.09.08, 00:04
            Przepraszam – zawiesiłam się na tym co najczęściej spotykam.
            Oczywiście nie odbieram nikomu prawa do uczuć – Przepraszam
            wszystkich Ojców którzy tak pomyśleli.
            Z mojego doświadczenia wynika, że najczęściej Panowie lepiej sobie
            radzą z w takich sytuacjach– stąd moja propozycja. Prywatnie mam
            również podobne doświadczenia – chociaż moje córki zmęczyły
            nawet „twardego” tatę.
            Dzięki
            Pozdrawiam
            E U-Z

        • ewa.ulrich-zaleska Re: mama i tata... 02.09.08, 00:18
          Witam
          Cieszę się, że podzielił się pan swoimi doświadczeniami. Jestem
          zwolenniczą stopniowego oswajania dziecka z nowymi sytuacjami. Moje
          dzieci pomimo, że debiut w przedszkolu mają za sobą ( Zosia 6 lat i
          Hania 4) dzisiaj w przedszkolu były tylko 4 godziny. Nie uważam tego
          za nadopiekuńczość tylko za dbanie o potrzeby dziecka.
          Początki są trudne ale jeśli się przez nie przejdzie uwzględniając
          potrzeby dziecka i swoje – najczęściej kończy się to sukcesem.
          Proszę napisać ja udały się pierwsze dni w przedszkolu – żadko mamy
          okazje poczytać o wrażeniach Tatusiów.
          Pozdrawiam serdecznie
          E U-Z

    • zielony_kolor Re: Przedszkole - raz jeszcze 02.09.08, 10:51
      Okazuje się, że moje dziecko pójdzie do przedszkola od października.
      Z dwóch powodów: po pierwsze przedszkole ma organizacyjne problemy i
      prosiło by jeśli nie jest to niezbędne jeszcze dzieci nie
      przyprowadzać, a po drugie wyjeżdżamy w drugiej połowie września,
      więc postanowiłam poczekać i nie robić debiutu dwukrotnie.
      U mnie rolę "odprowadzacza" przejmie mąż. Tak będzie wygodniej
      organizacyjnie i bezpieczniej emocjonalnie.
      Mam nadzieję, że to opóźnienie startu nie będzie skutkowało
      negatywnie. Może nawet wyjdzie na dobre bo dzieciaki płaczące na
      początku już sie troche uspokoją i atmosfera będzie lepsza.
      Pozdrawiam
      • agnesgie Re: Przedszkole - raz jeszcze 04.09.08, 15:52
        Chciałabym przyłączyć się do tego wątku bo zakładając następny robiłabym
        bałagan.Moja córka ma 4 lata, w tym roku po raz pierwszy poszła do
        przedszkola.Niestety, za żadne skarby nie chce tam zostać.Usiłowałam dyskretnie
        wyjść zanim się zorientowała, ale nie zdążyłam "dopaść" drzwi a ona już była
        przy mnie zalewając się łzami i krzycząc wniebogłosy.Początkowo siedziałam na
        korytarzu,żeby czuła się bezpiecznej ale to nic nie pomogło.Ona nie zostanie
        sama w sali i już.Dodam,że należy do dzieci nerwowych i wrażliwych.Wczoraj
        ustaliśmy,że dziś do przedszkola odwiezie ją tata i zostawi a ja po nią
        przyjdę.Po 10 minutach od usłyszenia tej wiadomości zwymiotowała.Dziś poszłam
        więc do przedszkola i siedziałam razem z nią w sali.Rewelacyjnie nie było ale
        dużo lepiej.Uczestniczyła trochę w niektórych zajęciach, zjadła cały obiad o
        czym wcześniej nie było mowy.Mam w związku z tym pytanie: co dalej? jakie
        rozwiązanie będzie lepsze? Zostać z nią czy zostawić samą,żeby cztery godziny
        wyła?Czy ktoś miał takie doświadczenia ze swoim dzieckiem? Czy tego rodzaju
        dzieci mają szansę się w ogóle w przedszkolu zaaklimatyzować?Bardzo bym
        chciała,żeby tam chodziła chociaż na kilka godzin dziennie, bo niestety w domu
        na dłuższą metę się nudzi a ja niedługo wracam do pracy.Może Pani ekspert
        mogłaby mi coś podpowiedzieć?
        • miacasa Re: Przedszkole - raz jeszcze 04.09.08, 22:00
          Twoja córeczka zdecydowanie potrzebuje wzmocnienia z Twojej strony, może masz
          możliwość porozmawiać z psychologiem dziecięcym, który poobserwuje małą i
          udzieli Ci wskazówek jak postępować. Moja starsza córka miała ogromne trudności
          z adaptacją przedszkolną, nic nie jadła przez 6 tygodni za to chętnie
          uczestniczyła w zajęciach. Jeśli władze przedszkolne zezwalają na Twój udział w
          zajęciach to tylko się z tego cieszyć. W naszym przypadku dostaliśmy zgodę na
          przychodzenie w porze obiadu i zachęcanie córki do zjedzenia. Był to sztywno
          ustalony termin i córka wiedziała do kiedy mama będzie ją odwiedzała, w tym
          czasie polubiła zabawy z dziećmi na tyle by postarać się radzić sobie ze swoimi
          lękami. Dużo chwaliłam córkę i trochę zagadywałam jej koleżanki przy stoliku by
          ułatwić jej dalsze rozmowy z rówieśnikami. Od września moje młodsze dziecko
          debiutuje i też za dobrze nie jest, choć ma łatwiej bo przedszkole już zna z
          imprez rodzinnych u starszej siostry.
        • ewa.ulrich-zaleska Re: Przedszkole - raz jeszcze 04.09.08, 23:25
          Witam
          POWOLUTKU – ma szanse tylko potrzebuje czasu i waszego wsparcia.
          Jeśli rozpoczęliście przedszkole spędzając w nim czas z córcią to
          proponuje to kontynuować podejmując próby stopniowego wycofywania
          się. Mała powoli oswoi się z nową sytuacja i nauczy się jak radzić
          sobie z emocjami pojawiającymi się w sytuacji rozstania z mamą.
          Jeśli zauważy Pani, że córcia zaczyna uczestniczyć w „przedszkolnym
          życiu” proszę zacząć umawiać się z nią na czas rozstania (idę po
          zakupy do sklepu i przychodzę po ciebie) – ten czas należy stopniowo
          wydłużać. Niektóre dzieci potrzebują więcej czasu na adaptacje w
          przedszkoli – tak już jest!
          Proszę napisać coś więcej o tym jak wygląda wasza sytuacja rodzinna,
          czy córcia wcześniej zostawała pod opieka innych osób,…… - będzie mi
          łatwiej zorientować się w całej sytuacji.
          Proszę również poczytać artykuły o tematyce przedszkolnej na naszej
          stronie.
          E u-Z




          Witam
          • agnesgie Re: Przedszkole - raz jeszcze 05.09.08, 22:03
            Dziękuję za porady.Robię dokładnie tak, jak poradziła Pani ekspert.Tak już
            wcześniej założyłam i to kontynuuję.Wczoraj byłam z dzieckiem w sali cały czas,
            dziś tylko rano i zaczęłam stopniowo zachęcać ją do uczestniczenia w zabawach a
            sama coraz bardziej się oddalać.Doszłam do etapu,że mogłam być na korytarzu a
            córka bawiła się w środku.Oczywiście przytrafiały jej się kryzysy i szukała mnie
            a jak się pokazałam,że jestem i poleciłam,żeby wróciła do sali to zrobiła to bez
            większych problemów a wcześniej było to niewykonalne.Zauważyłam,że ona
            przedszkole lubi, zajęcia jej się podobają) wszystkim się chwali,że chodzi do
            przedszkola i dzisiaj nie płakała), tylko paraliżuje ją strach przed obcą panią
            i nieznajomymi dziećmi.Dziś słyszałam (drzwi były uchylone),że zaczynała
            dyskutować z wychowawczynią).Córką opiekuję się głównie ja, chociaż z babciami i
            dziadkami zostanie bez problemu.Poszłam na urlop wychowawczy, gdy miała 2,5 roku
            ze względu na poważne problemy z jej jelitami, które wystąpiły po szczepieniu w
            w wieku 18 miesięcy.
Pełna wersja