Gość: Teresa
IP: *.chello.pl
04.09.08, 15:42
Moje dzicko chodzi od 1 września do przedszkola. Ma 2 latka i 9
miesięcy. Pierwszy dzień był koszmarny: dowiedziałam się od Pani,
że "takiego dziecka jeszcze nie miała" - podobno była przekorana,
wylała na siebie zupę i pluła, gdy ją karmiono i wszytko zajmowało
ją tylko na 5 minut. Ta opinia minie załamała. Słowa te
wypowiedziła, co prawda nie pani wychowawczyni, tylko pomoc, ale
bardzo bolały - przecież nie wyssała tego z palca. Pani
wychowawczyni na szczęcie okazła się milsza. Ostatnie dni są lepsze,
ale córka nie chce jeść, choć w domu lubi jeść, nie chce się bawić,
choć w domu jest bardzo radosna i żywa. Być może nie chce się bawić,
bo w przedszkolu nie ma ciekawych dla niej zabawek...sama nie wiem.
Podobno siedzi na ławeczce i czasami popłakuje (koszmar!!!). Jak
długo mam wytrzymać taki stan. NIe chce żeby moje radosne do tej
pory dziecko było przygnębione i smutne.