toksyczne babcie - wątek zbiorczy

08.09.08, 21:24
przeglądając od czasu do czasu to forum, zadziwiająco często pojawiają sie
watki o despotycznych i zaborczych babciach,
moja mama, babcia moich dzieci też ma ta przywarę,
przede wszystkim wydaje sie jej, ze jest trzecim rodzicem, trzecim ale
bynajmniej nie najmniej waznym, wręcz przeciwnie, najważniejszym !
my, jako rodzice jestesmy ciagle kontrolowani i krytykowani, takze w obecności
dziecka, nasze zalecenia i metody wychowawcze nic dla niej nie znaczą, bo ona
ma inne zdanie, racjonalne argumenty nie trafiają, dyskusje tylko utwierdzają
ją w przekonaniu, ze ma prawo sie wtrącać, kłamie w żywe oczy i manipuluje
innymi ludzmi, wnukami niestety ze skutkiem :-(, oczywiscie tylko i wyłącznie
dla ich dobra, itd. itd.
oto kilka "zagrywek", proszę o dopisywanie własnych a Pania Ekspert prosze o
radę jak postepować z takim babciami, nie wyłaczając w ogóle kontaktów dzieci
z babcia, czyli nie wylewając dziecka z kapiela ;-)
1. "a co mamusia zrobiła dzisiaj na obiad ? ojej, biedactwo ty moje, babusia
by ci ugotowała rosołek a nie jakies frutti do mare, tfu "
2. po wejsciu do naszego domu od razu przebiera dzieci w ubranka od siebie, bo
tylko te sa dobre, rezta to "szmaty jakies", i czesze dzieci, bo podobo my to
robimy byle jak .....
3. na spacerze mówi do mojej córki "chodz z babusią za rękę, mama niech idzie
sama",
4. zakrada sie do przedszkola i przez oko sprawdza, czy panie przedszkolaki
dobrze sie wnusią opiekują .....
5. zostawiona chocby na chwile sama w naszym domu, przegląda szafy, szuflady,
wyciaga "niedoprasowane" rzeczy i je prasuje, a zaplamione odplamia i dziwi
sie jak po powrocie wpadam w szał ....
6. zabiera wnuczke na spacer, ma wrócić za godzinę, wraca po dwóch, komórki w
tym czasie ie odbiera, bo to ona tu rządzi i decyduje a nie ja i w koncu
powinnam sie z tym pogodzic !
7. przy każdej okazji mówi ze złośliwym przekąsem do mojego dziecka, ze moze
zjesc cukierka jesli mamusia pozwoli, ze moze sie pobawic jesli mamusia
pozwoli i kaze mojemu dziecku prosic mnie bardzo grzecznie, zeby mogła przyjsc
na chwilunie pobawic sie u babuni,
8. często podkresla i wmawia dziecku, ze "nikt cie tak nie rozumie jak
babusia, ani mama ani tata", "z nikim nie ma takiej fajnej zabawy jak z babusią",
9. po wizycie z dzieckiem u lekarza dzwoi do mnie, wypytuje ze szczegółami
jakie leki ma zapisane, mówi co o tym sądzi i daje włąsne zalecenia, jak nie
chce ich wziąc pod uwage to mie szantazuje "no, jesli dobro własnego dziecka
nic dla ciebie nie znaczy ...."
10. krzyczy na mie, ze kupiłam własnemu dziecku, za własne moje pieniądze złe
buciki, bo cięzko bedzie je doprac i odplamic, bo sa z zamszu .....ech,
dopisujecie, chetnie poczytam, ze inni tez maja przerąbane ;-)
    • optymist1 pytanie do Pani Ekspert 09.09.08, 07:56
      załózmy, ze babcia, tak jak u mnie, jest niereformowalna i wszelkie rozmowy nie
      odosza skutku,
      my z mężem postanowilismy, zeby ograiczyc kontakty wnuków z babcią do tzw.
      "niedzielnego obiadu", mimo, ze mieszkamy 500 metrów do siebie nie korzytsam z
      jej "pomocy" przy opiece nad trójką małych dzieci, co bardzo sie jej ie podoba,
      jak w tym wszystkim pomóc sie odnaleść dzieciom ????
      ie chcemy ich mieszac w koflikty dorosłych ano zabraniac kontaktów z babcia, ale
      z drugiej strony one własnie stoją w samym środku tego konfliktu :-( jak im
      wytłumaczyc, ze choc babcia mieszka blisko nie widujemy sie z nią często, ze nie
      mogą widywac sie z babcią kiedy tylko miałyby na to ochote, np. codziennie,
      co dzieciom mówić, co przemilczec, jak tłumaczyc, w co nie mieszac ?
      • scher Re: pytanie do Pani Ekspert 09.09.08, 09:17
        Ja tam u was widzę jeden generalny problem, fundament wszystkich problemów. Zawiera się on w pytaniu: Dlaczego kobiety się całują?

        Odp. Bo się ugryźć nie mogą.

        > ze nie mogą widywac sie z babcią kiedy tylko miałyby na to ochote,
        > np. codziennie

        Niby dlaczego dzieci nie miałyby chodzić do babci? Można ograniczyć wizyty babci u was, ale dzieciom czemu zabraniać?
        Duma ci nie pozwala? Czy zgryźliwość? Walczysz o władzę?
        • optymist1 Re: pytanie do Pani Ekspert 09.09.08, 10:07
          walczę o integralność mojej rodziny :-)
        • Gość: wsmo Re: pytanie do Pani Ekspert IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.09.08, 18:30
          scher nie projektuj swoich problemow na innych :)

          ona nie walczy o wladze tylko babcia
          matka ta wladze MA
      • optymist1 Re: pytanie do Pani Ekspert 09.09.08, 10:15
        dodam jeszcze, ze po dłuższej wizycie najstarszej córki (3,5 roku)u babci kiedy
        np. zostaje tam na noc, dziecko wraca odmienione, jest drażliwa, wpada w
        histerie z byle powodu i jest wrogo do mnie nastawiona, to boli i utwierdza w
        przekonaniu, ze nasza decyzja o ograniczeniu kontaktów jest słuszna, chociaż ...
        moze sie myle ...
        moze własnie jest wrogo do mnie nastawiona bo "zabraniam" jej przebywac wiecej u
        babci, jednak im dłużej nie widuje sie z babcią, tym relacje miedzy córką a
        pozostałymi członkami rodziny są lepsze,
        i ja i mój mąż murem stoimy na tym samym stanowisku "nie chcemy, zeby babcia
        wychowywała nasze dzieci, dzieci powinny spędzać większosc swojego czasu z
        rodzicami"
        prosze Panią Ekspert o komentarz :-)
        • egon26 Re: pytanie do Pani Ekspert 09.09.08, 12:12
          Myślę że duża część babć próbuje się dowartościować, w jakiś sposób rywalizować
          z rodzicami o względy dziecka. Może to przez brak zajęć zbyt wiele czasu itd. W
          tej rywalizacji potrafią być okrutne bo nie chodzi im o dobro dziecka a o to by
          dziecko było zadowolone w danej chwili i by to właśnie babcia była przyczyną
          tego zadowolenia. Ograniczanie dziecku dostępu do dziadka którego zdążył już
          polubić i mieszka niedaleko nie wiem czy coś da - dziecko zacznie chodzić do
          szkoły, na spacery itd. Nie będziesz miała kontroli czy spotyka się z babcią czy
          nie, zresztą jak miało by reagować na zaczepki babci gdy spotka je na ulicy.
          Myślę że lepiej jakoś to babci wytłumaczyć tak by zrozumiała choć pewnie trudne
          to będzie bardzo. U nas babcie są raczej spokojne, choć czasem też po dłuższej
          wizycie syn zachowuje się "dziwnie"-gorzej. Babcie też mu pozwalają na dużo ale
          mam nadzieje że nie podważają naszego autorytetu. Inna sprawa jest z moim ojcem
          który mimo że nie palił się do widywania z wnukiem gdy już go widział raz na
          jakiś czas próbował zgrywać najlepszego dziadka oczerniając nas w oczach
          dziecka. Hasła w stylu: "dziadek by tak strasznie chciał byś tu został ale zły
          tata nie pozwoli" itd. A że jest to człowiek wyjątkowo nieodpowiedzialny i ze
          strasznym charakterem postanowiliśmy po jednym z wybuchów jego agresji
          postanowiliśmy zerwać z nim kontakt. Tak będzie bezpieczniej i zdrowiej dla nas
          wszystkich.
          A z ciekawych zachowań babć i dziadków to na pewno:
          1) chowanie się za garażem u sąsiadów i wywoływanie dziecka z podwórka by dać mu
          czekoladę, bo wiedzą że rodzice zabraniają - to u mojej znajomej.
          2) nie odzywanie się do rodziców od 2 lat bo mieli czelność dać dziecko do
          przedszkola i co o babci sąsiedzi powiedzą - to też u taj znajomej;)
        • anettia28 Re: 09.09.08, 12:51
          Czytając Twoje wypowiedzi miałam wrażenie jakbym to ja sama pisała:). Otóż, mam prawie identyczny problem z moją mamą, Również mieszkamy bardzo blisko siebie i widzimy się dosyć często. Od kiedy urodziłam córkę(ponad 3 lata temu), wtrąca się w nasze życie non stop.Najbardziej denerwują mnie te jej przebieranki.Przebiera dziecko w swoje rzeczy bo moje są brzydkie, zniszczone. Przychodzi ze swoim jedzeniem i nie pyta się czy dziecko jadło czy nie, sama karmi.Nigdy nie zapyta się czy może dziecko wziążć na spacer czy do kościoła tylko mówi z wejścia: Ubieraj! Ja zabieram!
          I tak samo jak u Ciebie, po dłuższej wizycie u babci dziecko wraca odmienione, rozdrażnione. Ciągle powtarza że u babci mogła to i tamto, że babcia jej pozwalała. Jednym słowem buntuje się na wszystko co ja powiem.Gdy dłużej nie widzi babci córka "wraca do siebie". Nigdy jej nie proszę żeby zajęła się małą. Kilka razy dałam jej do zrozumienia że nie chcę też żeby ją zabierała do siebie, ale to ją nie przekonuje. Nie wiem jakich słów musiałabym użyć żeby przestała do nas przychodzić.Kiedyś nie widywałyśmy się przez 3 tygodnie. Myślałam że mamę to czegoś nauczy.Myliłam się. Po tym czasie wydawało jej się że dziecko jest niedożywione, i od razu zabrała się za gotowanie rosołku.
          • optymist1 Re: 09.09.08, 14:50
            nie wiem ile masz lat, zresztą to bez znaczenia, ja mam 32, trójkę dzieci, męża,
            radzę sobie w życiu bardzo dobrze, a moja mama traktuje mnie jakbym była
            nastoletnią, nieodpowiedzialną matką, jakbym miała 16 lat :-(
            kiedys nie widzielismy sie 3 miesiące (babcia wyjechała w odwiedziny do rodziny)
            a nasza rodzina wtedy odetchnęła, było super i czekam na powtórkę :-)
            co bedzie jak dzieci zaczną chodzic do szkoły ... ? nie wiem ...., na razie
            najstarsze ma 3,5 roku, wiec to ja decyduje gdzie spedza swój czas,
            nasza babcia tez ie była zadowolona, ze wuczka poszła do przedszkola,
            twierdziła, ze przedszkolanki nie zajma sie nia tak dobrze jakby to zrobiła ona
            ! nalegała, zeby mogła ją zaprowadzac chociaz do przedszkola, ale my jestesmy
            konsekwetni, wiadomo :-) mogłaby ja po drodze przebrać i dac własne drugie
            sniadanie ;-)
            • anettia28 Re: 10.09.08, 20:41
              Mam lat tyle ile widnieje w moim nicku. Doczekałam się jednego dziecka ale drugie w drodze:). Ze swoją matką od zawsze miałam zły kontakt. Niby chciała dobrze, a jak jej posłuchałam to wychodziło mi to na złe. Z tym przedszkolem to w moim wypadku jest odwrotnie. Nie posłaliśmy dziecka do przedszkola, z wielu względów, poprostu taka była nasza decyzja. Normalny człowiek by to zrozumiał, ale nie moja matka.Siądzie i mi tak truje, a to wnuczka znajomych chodzi i tak sobie chwali przedszkole, a to ten poszedł, a to tamta posłała. Wygląda na to że wszystkie znajome dzieci chodzą do przedszkoli tylko moje nie.
              Dzisiaj z rana córka opowiedziała mi historyjkę, jak to szła z babcią do miasta, a babcia powiedziała że nie jestem jej mamą tylko macochą(dziecko napewno tego nie wymyśliło). Cały dzień chodzę poddenerwowana. Jak własna matka mogła mi coś takiego zrobić? Miałam do niej dzwonić i wszystko wygarnąć, ale nie chcę się dodatkowo denerwować( zważywszy na mój stan). Podejrzewam że lada dzień wpadnie jakby nigdy nic z tą swoją fałszywą dobrocią i zechce zabrać dziecko. Co zrobiłabyś na moim miejscu?
              • optymist1 Re: 11.09.08, 08:07
                jesli sie jej dzisiaj spodziewasz a nie chcesz jej widziec,
                wyjdz z domu jesli mozesz lub wyłącz domofof itp. bycmoze potrzebujesz kilka
                dni, zeby ochłonąć, spojrzec na wszystko troche z dystansu,
                kiedy ja byłam w ciąży, z moją mamą rozmawiał mój mąż, zebym ja nie dostawała
                przedwczesnych skurczy z nerwów :-) i to działało, moze popros swojego męża,
                zeby on poważnie porozmawiał z babcią, czego sobie nie życzycie, czego nie
                bedziecie tolerowac i jakie beda konsekwencję niestosowania sie babci do tych
                zaleceń,
                u nas takie rozmowy zięć-teściowa wychodziły lepiej niz moje z mamą, bo nie było
                tylu emocji, mój mąż powiedział co ma do powiedzenia na chłodno i ze spokojem,
                nie ma sie co tak szarpac, szczególnie jesli jestes w ciązy,
                powodzenia :-)
                • anettia28 Re: 11.09.08, 17:22
                  Dzisiaj już trochę łagodniej na to patrzę, chociaż nawet w minimalnym stopniu jej nie tłumaczę. Nie ma podstaw żeby do mojego dziecka nazywać mnie macochą, nie ma prawa!
                  Jak już wcześniej pisałam nie umiem rozmawiać z moją matką bo wszystko co powiem ona ze spuszczoną głową wysłuchuje ale robi swoje.Męża na taką dyskusję też nie mogę wysłać gdyż pracuje za granicą i rzadko bywa w domu. Poza tym on to taka spokojna, przyjacielska dusza i raczej nie potrafiłby poruszyć takiego tematu.
                  Także widzisz, zajmuję się swoją 3 i pół letnią córką 24 godziny na dobę z pełnym zaangażowaniem. Wiesz sama ile na takie wychowanie trzeba wysiłku, cierpliwości i poświęcenia.Taka mama jak przyjdzie i zabierze dziecko do siebie to naprawdę duża pomoc, no i chwila wytchnienia dla siebie.Jednak powoli zaczynam mieć dosyć tej przepychanki.Ale w głowie pustka, jak temu podołać...Prędzej czy później spotkamy się i znowu zacznie się to samo...
                  • optymist1 Re: 11.09.08, 22:09
                    ja na to patrze juz inaczej :-)
                    zajmowanie sie moimi dziecmi przez babcię nie jest dla mnie żadną pomoca ani ulga,
                    wierz mi, ze jestem spokojniejsza i mam wiekszy komfort psychiczny kiedy zajmuje
                    sie całą moją trójką sama (3,5 roku oraz 11-mies. bliźnięta) niz kiedy powierzam
                    jej dziecko czy dzieci,
                    po prostu kiedy babcia chce wziąc do siebie wnuczke np. na noc to jest dla mnie
                    uciążliwosc i stres bo nigdy nie wiem co odwinie, co dziecku bedzie do głowy
                    kładła itp.
                  • optymist1 Re: 11.09.08, 22:11
                    czyli krótko rzecz ujmując : czas dla siebie, owszem :-) ale nie takim kosztem ,
                    • anettia28 Re: 12.09.08, 08:53
                      Z całą pewnością masz rację Optymist. Ja też pół nocy nie śpię gdy dziecko tam nocuje, a z rana o siódmej już dzwonię i pytam jak mała przespała noc.Oczywiście doprowadzam tym babcię do wściekłości bo co by się mogło pod taką "troskliwą opieką" dziecku stać?
                      Naturalnie że moje zaangażowanie w wychowanie dziecka jest niczym w porównaniu z tym, jak jej wytłumaczyć dlaczego nie może chodzić do babci, dlaczego gdy babcia przyjdzie nie może z nią iść? U mnie to będzie najtrudniejsze, bo mała jest naprawdę bardzo zżyta z babcią.
                      • optymist1 Re: 12.09.08, 11:20
                        na razie wystacza kiedy mówie córce "bo mamy inne plany", "bo tak
                        zdecydowalismy, mama i tata", "nie mozesz nocowac u babci tak często, bo jestes
                        częśćia naszej rodziny i jestes nam potrzebna"
                        ale nie mam pomysłów na to co jej powiem, kiedy zacznie dopytywac o szczegóły
                        ... :-( liczę tu na odpowiedz Pani Ekspert,
    • Gość: kakaiola Re: toksyczne babcie - wątek zbiorczy IP: *.geofizyka.pl 10.09.08, 10:34
      Różnie to jest - czasem teściowa jest toksyczną babcią....
      Tak sobie myślę, że może tym babcią potrzeba stałego zajęcia żeby
      miały o czym jeszcze myśleć a nie tylko o wnukach. Trudno tak po wielu latach
      pracy po prostu zająć się sobą - co zrobić z nadmiarem wolnego czasu?
      Niektórzy dziadkowie angażują sie w życie społeczne np: wolontariat, osp,różnego
      rodzaju rady, uniwersytet trzeciego wieku itp.
      A rodzice i dzieci przecież stanowią nową rodzinę.
    • rycerzowa Re: toksyczne babcie - wątek zbiorczy 10.09.08, 23:32
      Optymist!
      Spójrz na problem optymistycznie.
      Wszystkie wymienione tu babcine występki mieszczą się w granicach akceptowalnych
      ludzkich wad, typowych babcinych zachowań (rozpieszczanie), oraz naturalnego
      zdziwaczenia pań w okresie postklimakteryjnym.
      Wyluzuj.
      Dopóki ci ktoś dziecka nie krzywdzi, nie ma powodu do załamki.
      W domu babci panują inne reguły gry, u was inne.
      No i dobrze. Dziecko się musi przestawić, inteligencja mu się wyrabia. Poza tym
      dzieci bardzo szybko dorastają, i zaczynają bardzo sobie cenić zrównoważenie,
      spokój, siłę i mądrość rodziców.

      Może dzieciom taka szkoła życia jest potrzebna, by były tolerancyjne wobec
      postępujących z wiekiem zmian zachowania starszych ludzi?

      PS. Domowe sposoby na taka babcię to:
      1.Okazanie jej przez córkę odrobiny serca i czułości.
      Nie jest dobrze, gdy wnusio to jedyna miłość starszej pani.

      2.Czasem też warto, tak pro forma, posłuchać jakiejś rady, jeśli nieszkodliwa,
      Pozwolić jej na coś, co lubi robić , np. wystroić wnuczka.
      Co ci to szkodzi,że babcia inaczej dziecko uczesze?
      To, co najbardziej boli starsze panie, to jest utrata znaczenia.

      3.Nie doszukuj się wredności i złośliwości tam, gdzie jest tylko marudzenie i
      ględzenie. Jednym uchem wpuść, drugim wypuść.
      • optymist1 Re: toksyczne babcie - wątek zbiorczy 11.09.08, 08:24
        dziekuje Rycerzowa, za bardzo mądrą wypowiedz, mądrą, bo uwzględnia także druga
        strone medalu i jest wyważona :-)
        zdaje sobie sprawe z samotnosci mojej mamy, z tego, ze czuje sie niepotrzebna bo
        przestała byc głowa i szyją rodziny, ALE dałam jej jakies 10 lat, a to, zeby sie
        oswoiła z tym, ze jestem dorosła i nic,
        nie zawsze zgadzam sie z moim mężem, oj nie zawsze ;-) ale z tym co powiedział
        kiedys o mojej mamie, zgadzam sie w 100 % "jak dasz jej palec, to ona wyrwie ci
        rękę ... razem z płucem" i to jest niestety prawda :-( potwierdziło sie to np.
        kiedy byłam w ciąży bliźiaczej , zagrożonej prawie od początku, musiałam leżeć a
        w domu 2-latka, "pomoc" mojej mamy sprowadzał sie do tego, ze bezwzględnie
        wykorzystywała moje położenie (dosłowie ;-) i próbowała przejąć mój dom,
        poczynając od przekłądaie w szufladach i codziennym przebieraniu mojej córki na
        kontroli stau małżenskiego prześcieradła koncząć ! ja miałam byc tylko
        inkubatorem bez prawa głosu we własym domu i w sprawie własego dziecka,
        skonczyło sie tak, ze mnie groźnych skurczy miałam kiedy zaczęłam radzic sobie
        sama :-)
        • agasobczak Re: toksyczne babcie - wątek zbiorczy 11.09.08, 14:20
          O MATKO!!! to i ja Tesciowa i Mame mam w porzo!!!
    • Gość: India Re: toksyczne babcie - wątek zbiorczy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.09.08, 00:05
      optymist1 napisał:
      > 4. zakrada sie do przedszkola i przez oko sprawdza, czy panie
      przedszkolaki
      > dobrze sie wnusią opiekują .....

      Ale czad:-)

      A tak poważnie. Moja mama wcale nie interesuje się wnukiem. Tesciowa
      jest daleko. Dziadkowie juz odeszli. Strasznie mi szkoda mojego
      dziecka, ze nie zazna miłości babci i dziadka. Ja zaznałam i wiem
      jakie to ważne. Dlatego nie oddzielaj dzieci całkiem od babci.
      Edukuj, edukuj i edukuj. Ucz szacunku do siebie. Lecz z kompleksów.
      Znajdz mamie hobby innie niż Twoja rodzina. Wal głową w mur, może w
      końcu się przebijesz. Na przesłodzoną fałszywą słodycz reaguj
      słodyczą. Zaglądaj mamie do szafek i wyciągaj niedoprasowane rzeczy.
      Może tak zwróci uwagę na niestosowność swojego zachowania.


      Pozdrawiam i Trzymam kciuki!
      • optymist1 Re: toksyczne babcie - wątek zbiorczy 12.09.08, 08:08
        wiem, wiem :-) ale wierz mi, czasem, a nawet coraz juz częściej, opadają mi ręce
        i chciałabym miec po prostu spokój :-)
        na pewo nie zamierzam izolowac dzieci od babci całkowicie ale nadac temu
        rozsądne granice, dzisiaj idziemy na spacer, wspólny :-) od ostatniego spaceru
        kiedy babcia powiedziała "chodz z babcia za rękę, iech mama idzie sama" upłynęły
        juz dwa tygodnie i emocje opadły, czas na kolejna szansę ;-)
        • Gość: India Re: toksyczne babcie - wątek zbiorczy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.09.08, 22:05
          Ooo to daj znać, czy jest nadzieja na zmiany:-)
        • konwalka Re: toksyczne babcie - wątek zbiorczy 12.09.08, 22:11
          Nie, optymist - jeśli nie postawisz sprawy jasno, na ostrzu noża,
          nawet za cene izolacji czasowej - będziesz nieustannie pisać takie
          posty na różnych forach, jako niedowartosciowana, zgorzkniała,
          zfrustrowana i coraz starsza Corka Swoje Matki, a nie kobieta
          odpowiedzialna za swój los.
          Dla mnie zachowania babci niedopuszczalne. Nie mamy do czynienia z
          ropieszzcaniem, lekkim zdziwaczeniem i histerycznym poszukiwaniem
          zapewnienia, że jest sie potzrebnym, ale z chamskim lekceważeniem
          Ciebie i notorycznym, permanentnym podważaniem Twojego autorytetu.
          "Gdyby Bóg chciał, żeby babcie miały dzieci, nie wymyśliłby
          klimakterium"
          Przyznaj, paskudnie się z tym czujesz, prawda?
          Inaczej nie czekałabyś na wyjazd matki, ale na jej powrót.
          Skończ z tym.
          • optymist1 Re: toksyczne babcie - wątek zbiorczy 13.09.08, 20:03
            tak, sprawa była stawiana na ostrzu noża juz kilka razy i była izolacja z takim
            skutkiem, ze .... widze, ze moja mama sie stara, przynajmniej na poczatku i
            odzywaja sie we mnie wyrzuty sumienia, ze byłam taka wredna a przeciez ona sie
            stara a później, tak jak napisałam, daje jej szanse, czyli palec a ona wyrywa mi
            reke, razem z płucem i to boli i znowu czuje sie zawiedziona, bardzo zawiedziona
            i stawiam sprawe na ostrzu noza itd ....
            trzeba sie wyprowadzic ;-) i to przynajmniej na drugi koniec Polski ;-)
            • aberg1 Re: toksyczne babcie - wątek zbiorczy 24.09.08, 10:13
              Ciężko wytrwać w powziętym w napadzie frustracji postanowieniu, że tym razem
              NAPRAWDĘ postawi się sprawę na ostrzu noża. Zaraz pojawia się kontra: ona jest
              stara/samotna/chora/owdowiała/rozwiedziona itp. Oczywiście, jest, ale poza tym
              jest dorosła i w pełni władz umysłowych, więc powinna brać odpowiedzialność za
              swoje postępowanie. Jeżeli traktujemy babcie poważnie, pozwólmy im odczuć
              konsekwencje pewnych zachowań. Tak będzie lepiej dla wszystkich.
    • ewa.ulrich-zaleska Re: toksyczne babcie - wątek zbiorczy 13.09.08, 20:15

      Witam
      Nie ma idealnego rozwiązania dla wszystkich. Ale dużo łatwiej jest
      poradzić sobie z takimi sytuacjami jeśli „pępowina” matki z córką
      została przecięta. Warto się przyjrzeć temu w jaki sposób wyglądają
      te relacje i nad nimi pracować – nie jest to łatwe ale czasem pomaga
      nie wyprowadzać się da 2 koniec polski.
      To tak ogólnie - odpisze jeszcze na Pani Pytanie

      E u-Z

      • optymist1 Re: toksyczne babcie - wątek zbiorczy 14.09.08, 20:08
        dziekuje za odpowiedz i prosze jeszcze o bardziej szczegółowe uwagi dotyczące
        moich dzieci w tej sytuacji,
        trudno jest mi obiektywnie powiedziec czy pępowina z moja matka została
        ostatecznie przecięta, ja na pewno do tego dążę (wyjechałam do innego miasta na
        studia a później zamieszkałam w innym miescie ale mama przeprowadziła sie do tej
        samej miejscowosci, nie ukrywam, ze wówczas sie na to sama zgodziłam), natomiast
        moja matka wręcz przeciwnie, nie chce albo nie potrafi przyjąć do wiadomości, ze
        jestem juz dorosła i mam swoje życie, ze kiedy jej o czyms opowiadam, to tylko w
        celach informacyjnych a nie żeby mnie oceniała i krytykowała,
    • rycerzowa Re: toksyczne babcie - wątek zbiorczy 15.09.08, 11:00
      Odciąć pępowinę to znaczy uniezależnić się, również emocjonalnie od rodziców.
      Nie zawsze wystarczy w tym celu wyjechać za ocean.
      W dobie internetu , tanich linii i tanich rozmów, "mamuśka" wiele potrafi.
      Może to zabrzmi makabrycznie, ale "mamuśka" i z drugiego świata potrafi
      kontrolować swoje potomstwo, jeśli potomstwo sobie na to pozwoli.

      To ty sama musi dojrzeć, czyli być silna, niezależna, pewna siebie, przekonana o
      tym, że postępujesz dobrze, i że popełniasz tylko ludzkie błędy, do których masz
      prawo.
      Tymczasem wygląda na to,że jesteś zupełnie bezbronna,skoro tak łatwo można cię
      zranić. Trzeba mieć trochę znacznie grubszą skórę, aby żartobliwy, nietaktowny,
      najwyżej niezbyt mądry komentarz nie
      wytrącał z równowagi na dwa tygodnie.
      Optymist, dokładnie wszystkie wymienione przez ciebie wyskoki babci mieszczą się
      w granicach żartu, nietaktu etc.
      Jeśli przebywasz wśród innych ludzi, to wiesz, że w większości mają oni
      denerwujący zwyczaj komentowania czyjegoś postępowania, wyglądu,i w ogóle
      ględzenia. Człowiek dorosły nie przejmuje się tym, ma swoje zdanie, aczkolwiek
      czasem weźmie pod uwagę opinię bliźnich. Człowiek-dziecko przeżywa każdą uwagę
      otoczenia, cierpi, czuje się atakowany. A jeśli osoba, która rani, jest bliska,
      gdzieś w głebi ma się przekonanie, że "ona chce dobrze", to już w ogóle robi się
      kociokwik.
      Optymist, znam taki klan, gdzie od pięciu pokoleń układy matka-córka są jak
      najbardziej toksyczne, i nie pomogło nic, nawet wyjazd na drugi koniec świata.
      Moim zdaniem, to córka powinna przerwać to wzajemne niszczenie się, a raczej
      przestać pozwolić się niszczyć. Czy pomoże wyrzucenie babci z życia rodziny? Wątpię.
      Ktoś tak nadwrażliwy zawsze będzie podatny na bycie "niszczonym"; najczęściej i
      bardzo szybko - przez własną córkę.
      W tej znanej mi rodzinie tak to się właśnie odbywa.

      Optymist, jednak bądź optymistyczna. Człowiek jednak powinien mieć wpływ na
      siebie, na swoje emocje.
      1. Przede wszystkim przestań się przejmować, co mama gada, nie analizuj tego,
      nie doszukuj się trzeciego dna, nie odbieraj jako atak. W ogóle staraj się o
      tym jak najmniej myśleć. Masz inne sprawy, masz dzieci, masz męża. Oni powinni
      mieć priorytet w twoich myślach.
      2. Jeśli nie masz ochoty na rodzinę trzypokoleniową na codzień, to OK.
      Rzeczywiście , dzieci powinny być wychowywane przez rodziców, nie dziadków. Ale
      dziadkowie też są dzieciom potrzebni.
      Ja na twoim miejscu ustaliłabym stałe formy wzajemnego kontaktu.
      Lepiej częściej, ale na krótko.
      Na przykład niech babcia odprowadza małą do przedszkola. Nic się nie stanie,
      jeśli ją przebierze, machnij ręką.
      (Bo jak przyprowadzi, to może chcieć z wami dłużej zostać...)
      Niech dzieciaki biegną do babci co drugi dzień na godzinę przed bajką. Potem
      idziesz, zabierasz, żadnego nocowania poza domem.
      I niedziela jest dla waszej rodziny, bo macie wreszcie szanse być wszyscy razem.
      Jeśli jakiś wspólny obiad u babci, to raczej w dzień powszedni.
      3. To już wiesz,że czasem musisz umieć powiedzieć veto,ze nie chcesz, by babcia
      robiła to i to.
      Ale trzeba też umieć poprosić babcie, by zrobiła coś, czego pragniecie. Czy,nie
      żeby czegoś nie robiła, ale żeby coś zrobiła.
      Babcia nie może mieć tylko zakazów nie wolno, nie wolno, nie wolno.
      4. W życiu zawsze przydaje się poczucie humoru, nie zapominaj o tym.
      5. Znajdź czas raz w miesiącu, by na godzinkę wyskoczyć z mamą na kawę, lub
      zakupy ciuchowe. Nie jak mamusia z córeczką, ale jak dwie zaprzyjaźnione kobiety.
      6.Jeśli naprawdę nie radzisz sobie w tym problemem, i czujesz,że twoja rodzina
      na tym cierpi, to warto zwrócić się o pomoc do poradni rodzinnej. Tam są
      fachowcy, lepiej coś doradzą.
      • anettia28 Re: toksyczne babcie - wątek zbiorczy 16.09.08, 14:51
        Pozwolę się wtrącić, aczkolwiek odnoszę wrażenie iż Twoje porady są żywcem wzięte z internetowego poradnika dla idealnych matek, a w życiu codziennym wcale nie skuteczne.Jak miałabym niby ustalić z moją mamą stałe formy kontaktu? Powiedzieć jej żeby przychodziła tylko we wtorki i czwartki? A jak wpadnie z nienacka w sobotę to mam nie wpuścić jej do domu bo to nie jej dzień?
        Moja matka to osoba o bardzo trudnym charakterze.Rozmowy z nią nie przynoszą żadnych efektów a wręcz przeciwnie, zauważyłam że robi mi poprostu na złość. Kiedyś próbowałam córkę oduczyć używania smoczka i poprosiłam aby mi w tym pomogła. Oczywiście nic się nie odezwała a gdy tylko odwróciłam głowę pchała jej tego smoczka na siłę, tłumacząc że to tak jak oderwać dziecko od piersi.Gdy mała nie chciała już spać w dzień, przychodziła na godzinę przed jej dawną porą snu i w swoim domu kołysała na poduszce, bo takie dziecko musi jeszcze spać w dzień.Ostatni jej wybryk, przed tygodniem, nazwanie mnie macochą w obecności dziecka. Radzisz, aby przestać się przejmować, takimi rzeczami. W moim przypadku taka rada sprawdziłaby się na początku, kiedy dziecko było malutkie a ja odporna na gadanie matki. Ale moja odporność tak samo jak i cierpliwość przez trzy lata, z dnia na dzień się wyczerpała. I również nie uważam się za osobę bezbronną, a wręcz przeciwnie. W życiu radzę sobie nieźle, wiem czego chcę dla siebie i moich dzieci i nie znoszę jak mi ktoś narzuca swoje racje, zwłaszcza w sposób jaki robi to moja mama. Nie wyobrażam sobie, jak mogłabym się nagle zmienić i do wszystkiego podchodzić z poczuciem humoru.
        • optymist1 Re: toksyczne babcie - wątek zbiorczy 16.09.08, 21:02
          wypisz, wymaluj, moja "mamuśka" ;-))))
          rozmowy i ustalenia .... hm .... praktykował, owszem, przez ostatnie kilka lat,
          jak dotąd bez skutku :-(
          moze te wybryki to dla kogos drobiazgi, ale zycie składa sie własnie z
          drobiagów, a ja nie jestem aniołem i moja cierpliwość ma swoje granice,
        • rycerzowa Re: toksyczne babcie - wątek zbiorczy 16.09.08, 22:26
          Dziewczyny, ja, niestety,w realnym życiu muszę wysłuchiwać skarg obu stron.
          I "zaborczych" matek i "niewdzięcznych" córek.
          A już najbardziej wnerwia mnie, gdy ta sama osoba jednocześnie gra obie role, bo
          jest w takim wieku,że jeszcze ma dość aktywną matkę i już dorosłą córkę.
          Zdumiewające,że u innych nie widzi się tego, co się samej robi.
          Oczywiście, wszystkie mocno się kochają.

          To, co się powtarza w każdej wypowiedzi, to przekonanie, że "ona mi robi na
          złość". Tymczasem bardzo często jest to właśnie żart, nietakt,
          słabość,przekonanie,że się robi dobrze, głupota lub nadgorliwość.
          Ale druga strona jest przekonana,że to wszystko jest "specjalnie, złośliwie".

          Dziewczyny, trzeba odróżnić patologię od prawa do posiadania wad.
          Patologię się leczy, lub odcina, żadne dobre rady nie pomogą.
          Trudno, gdy trzeba wybierać między prawdziwym dobrem własnej rodziny a dobrym
          samopoczuciem starszej pani, prymat powinna mieć rodzina.
          Ale to dotyczy drastycznych sytuacji.

          Na w miarę normalnych ludzi działa zdecydowana postawa.
          Tak, właśnie niewpuszczenie w sobotę, bo mamy inne plany.
          I poczucie humoru, a przede wszystkim pewność siebie.
          Bo można być osobą twardą wobec innych a "elektryczną" na własną matkę.
          Trudno mi powiedzieć dlaczego tak jest , nie jestem psychologiem.

          Jasne,że na własnej skórze tego nie odczułam. Od początku byłam tak przekonana,
          że jestem jednym wielkim sukcesem życiowym i pedagogicznym,że normalne
          marudzenie mamy robiło na mnie ZEROWE wrażenie.(Teraz jestem już skromniejsza w
          samoocenie).
          I taką postawę polecam wszystkim młodym.
          Własnej córce też nie podskoczę, nawet nie próbuję, bo ona sobie po prostu na to
          nie pozwoli. Zna swoją wartość.
          Pozdrawiam was, nie dajcie się.
    • optymist1 Re: toksyczne babcie - wątek zbiorczy 15.09.08, 21:33
      nie wydaje mi sie, zebym była emoconalnym dzieckiem, przynajmniej nie w
      odniesieniu do innych osób niz moja matka ;-))) tzn. nie przejmuje sie za bardzo
      opinią innych i potrafię samodzielnie podejmowac decyzje, powiedziałabym nawet,
      ze jestem takim trochę typem autsajdera ;-)
      natomiast moze masz rację, ze to ja nie moge przerwac pępowiny łączącej mnie z
      matką i za bardzo emocjonalnie i osobiscie ją traktuję, wszystko mnie dotyka, do
      żywego, wszystki komórkami czuję jak mną manipuluje,
      ale nie zgadzam sie, ze jej zagrywki to tylko nietakt i żart, jesli ktos tak
      twierdzi to może świadczy to o tym, ze sam nie wyrwał sie spod skrzydeł "mamusi"
      ;-) skoro to dla niego takie normalne ....
      pozdrawiam :-)
    • naplywowy Re: toksyczne babcie - wątek zbiorczy 19.09.08, 22:20
      Ech .... mam toksyczną teściową.

      W domu 6latek i miesięczne bobo. Babcia mieszka w sąsiednim bloku, chętnie się
      zajmuje.

      Starszy złapał jakieś 'coś' - rotawirus prawdopodobnie. Trzeba ewakuować.
      Zaprowadziłem małego, dałem worek ciuchów na przebranie, daję lekarstwo i mówię
      'To Mama mu da dziś wieczorem i jutro rano.' Dziś w południe okazuje się, że
      babcia najtroskliwsza lekarstwo odstawiła, sama poleciała rano do lekarza,
      dostała inne ... i też nie dała.
      Za to ja dostałem opieprz że gdzieś z dzieckiem łażę po sklepach i złapał przeze
      mnie. No i dobra ... po południu Żona poszła na moment zajrzeć ... Babci nie ma.
      Wzięła chore dziecko na spacerek, do sklepu.

      I tak co drugi dzień 'coś'.
    • milena-83 Re: toksyczne babcie - wątek zbiorczy 20.09.08, 12:34
      jednym slowem masz przerobane :( wspolczuje serdecznie
      w moim odczuciu problem polega na tym ze nie postawilas wyraznych
      granic swojej mamie JUZ OD PIERWSZYCH DNI ZYCIA twoich dzieci, nie
      wykazalas sie silna wola i nie powiedzialas zdecydowanie NIE nie
      wchodzac w zadne dyzskusie i klutnie, problem czesto rowniez sie
      rozwija poniewaz zapewne twoj maz nie stana murem i cie nie wesparl
      tworzac dla babci mor nie do przebicia. ja rowniez mialam podoby
      problem moja mama chciala uczestniczyc we wychowaniu i opiece mojego
      dziecka zupelnie ignorujac moje zdanie lecz zdecydowane NIE moje i
      meza poskutkowalo dzisiaj bywa ze zrobi cos co mi nie odpowiada ale
      reczej nieswiadomie. Jesli byla bym na twoim miejscu to dala bym
      Babci cala trojke na 2-3 tygodnie (np na wakacje) i niech sie nimi
      zajmuje , karmi ile chce, ubiera ile chce uwiez mi znudzi sie jej
      bardzo szybko dzieci wyjda jej na glowe i bedzi miala dosc, bo
      dobrze sobie wziasc dziecko na pare godzin do siebie wtedy kiedy
      jest sie wyspanym ma sie dobry obiad uygotowany i nowe butki dla
      dziecka zeby sie cieszylo, wszystko sie zmienia jak zmeczenie dnia
      wczorajszego naklada sie na zmeczenie dnia dzisiejszego. moim
      zdadniem ograniczanie kontaktow nic nie daje no chyba ze faktycznie
      wyprowadzisz sie 500 km dalej pozdrawiam pa
    • ewa.ulrich-zaleska Re: toksyczne babcie - wątek zbiorczy 20.09.08, 15:18
      Relacje matek z córkami to temat rzeka…………
      Nam jako dorosłym Matkom wydaje się często, że opinia naszych matek
      nie ma dla nas większego znaczenia – a jednak gdzieś tam w głębi
      odzywa się w nas dziecko które chce być chwalone i doceniane przez
      własną matkę…….
      Jeśli nie decydujemy się na terapie i popracowanie nad relacjami w
      gabinecie terapeuty to pozostaje nam znalezienie najlepszego wyjścia
      w takiej sytuacji jaka jest.
      Pisze Pani, że córcia po powrocie od babci jest do Pani „wrogo
      nastawiona” – zastawiam się czy to jest rzeczywiście jej wrogość czy
      może Pani tak interpretuje sytuacje z powodu takich a nie innych
      relacji ze swoją matką. Czasem tak się dzieje, że patrząc na świat
      widzimy to co „chcemy” zobaczyć a nie to co naprawdę widać. Tak jak
      Pani napisała – mąż przedstawił teściowej swoje zadnie konkretnie i
      bez emocji i zadziałało. Emocjonalne podejście czasem zasłania nam
      oczy i nie jesteśmy w stanie realnie ocenić całej sytuacji.
      Proponuje na 2 kartkach napisać sobie argumenty :
      - za kontaktami z babcią
      - przeciw
      Przeanalizować i zastanowić się która z tych „przeważa” , oczywiście
      starając się jak najbardziej obiektywnie ocenić sytuacje.
      I tu sama musi Pani podjąć decyzje co dalej z tym zrobić
      Dzieci zaakceptują zdanie rodziców i potraktują rzadkie spotkania z
      babcia jako stały element ich życia.
      E u-z
    • Gość: Ida Re: toksyczne babcie - wątek zbiorczy IP: *.chello.pl 26.09.08, 14:29
      Sorry optymist, ale problem widzę w tobie. Pozwoliłaś swojej mamie ingerować w
      swoje życie do tego stopnia,że zrobił się problem. Dopóki nie powiedz NIE, nawet
      kosztem obrazy,szantażu,awantur - sprawa będzie się ciągnęła i miała coraz
      gorsze skutki. Ze swojego doswiadczenia powiem ci,że po pewnym okresie "obrazy
      majestatu" babcia przełamie się i zaakceptuje twoje warunki.Nie bedzie miała
      wyboru,jeśli będzie chciała widywać wnuczkę.
Pełna wersja