dee.angel
15.09.08, 14:41
Wczoraj doznalam lekkiego szoku. Moj pieciolatek domagal sie ciasteczka po
kolacji, tak jak bracia. Odmowilam, bo byl niegrzeczny. Bylam stanowcza jak
zwykle, ale on nie dawal za wygrana. Najpierw powiedzial, ze kopnie mnie w
twarz, jak mu nie dam tego ciastka. Usiadlam z nim na kanapie i powiedzialam
spokojnie, ze takich rzeczy nie wolno mowic i zeby mnie przeprosil. Nie zrobil
tego, zaczal krzyczec, ze mam mu dac to ciastko, bo mnie pobije. Ja dalej
spokojnie, ze w zwiazku z tym, ze mowi takie rzeczy i celowo robi mi przykrosc
nie przeczytam mu bajki na dobranoc, a o ciastku moze oczywiscie zapomniec.
Wtedy mnie zaszokowal kompletnie po raz drugi - poszedl i poprosil tate, zeby
ten powiedzial ze mnie nie kocha... Szczerze mowiac, nie wiem skad cos takiego
moglo mu przyjsc do glowy! I nie wiem co mam z tym zrobic.
Chlopcy od jakiegos czasu jak sa na siebie zli to mowia "nie kocham cie", ale
to jest co innego - to byla czysta proba manipulacji druga osoba :-( Macie
jakies rady? Moze Pani ekspert?
Przy okazji zaznaczam, ze nie stosujemy kar cielesnych. Staram sie w razie
aktow agresji odizolowac "delikwenta" od reszty zeby sobie przemyslal i
przeprosil. Dziala raz lepiej raz gorzej. Agresja slowna nasilila sie
ostatnio, chociaz nie spelniaja takich grozb. Ale zaczyna mnie to tez martwic...