Problemy z 6-latkiem

03.10.08, 09:56
Witam.
Mam problem z moim 6-latkiem. Jak tylko skończył 6 lat zaczął nami
rządzić. Gdy nie chcemy zrobić tak jak on chce, albo czegoś kupić
zaczyna krzyczeń i rzucać zabawkami a do tego trzaska i kopie nogami
np. w drzwi. Gdy my rodzice reagujemy impulsywnie jest jeszcze
gorzej. Gdy nie zwracamy na niego uwagi to po chwili sam się
wycisza. Za jego złe zachowanie dajemy mu kary np. brak telewizji
lub komputera. Od małego dziecka był wrażliwy i bojący., W szkole
nie ma problemów wychowawczych, pani wręcz mówi że jest bardzo
zdyscyplinowanym dzieckiem i nad wyraz zdolny ( w wieku 5 lat sam
czytał i pisał). Miał też ciężki okres 4 latka ale nie rzucał
przedmiotami i nie walił w co podadło. Wiek 5 latka był ułożony i
grzeczny. A teraz to ja czasami nie wiem jak robić i jak mówić do
niego. Czasami mówię po 6 razy, bo nie chce wykonać polecenia. PANI
PSYCHOLOG ROSZĘ O PORADĘ jak postępować karać czy nie karać. Staramy
się być konsekwentni. Bardzo kochamy swoje dzieck, bo mamy go
jednego.
    • Gość: anna Re: Problemy z 6-latkiem IP: 212.244.68.* 03.10.08, 12:41
      Może w ten sposób synek odreagowuje jakiś stres, może coś się
      niepokojącego wydarzyło ? piszesz że jest wrażliwym dzieckiem to
      może być prawdopodobne. Pozdrawiam.
    • mskaiq Re: Problemy z 6-latkiem 03.10.08, 12:59
      Kara nie uczy, nie rozwiazuje problemu. Dziecko po jakims czasie
      godzi sie na kare i bedzie robi nadal zle.
      Kiedy reagujesz impulsywnie na jego negatywne dzialanie powodujesz
      ze ta negatywnosc narasta. Wtedy lepiej juz zostawic go samemu aby
      uspokoil sie sam tyle ze z czasem bedzie mu coraz trudniej sie
      uspokoic samemu bo nierozwiazane problemy narastaja.
      Jesli chcesz aby dziecko sluchalo tego co mowisz to rob to kiedy
      jest spokojne, radosne. Wtedy slucha i wtedy jest otwarte na Twoje
      argumenty.
      Poza tym okazuje swojemu synowi jak najwicej milosci, rob to
      • Gość: adk-a Re: Problemy z 6-latkiem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.10.08, 13:41
        Dziękuję Wam za spostrzeżenia i opinie. Mojego syna kocham i ja i
        mój mąż nad życie. Staraliśmy się 4 lata żeby go donosić i urodzić.
        Poświęcamy mu dużo czasu, myślę że dla niego dużym przeżyciem było
        pójście do szkoły (do zerówki). Tam robi wszystko aby być grzecznym.
        Pani go chwali i nie może się nadziwić jaki on jest mądry. Dużo
        czyta, wypożycza książki z biblioteki, rozwiązuje dziecinne
        krzyżówki, pod względem umysłu jest super rozwinięty ale
        emocjonalnie nie może sobie od maego poradzić. Jeszcze dzisiaj boi
        się burzy, latem nie chciał wychodzić na dwór bo były chmury, boi
        się flesza z aparatu i nie da sobie zrobić zdjęcia. Z wielu rzeczy
        wyrósł, a my mu w tym pomagamy. Ale jego emocjonalne wyładowania w
        domu wyprowadzają nas z równowagi, bo takie dziecko jest utożsamiane
        ze złym wychowaniem. Bardzo ciągnie do komputera, ma wydzielany czas
        45 min. nie zawsze chce później zejść i mój mąż wtedy daje mu karę
        (brak komputera przez jakiś czas). Jest typem buntownika (ja też
        taka byłam w dziecińskie)i uparciucha ale nade wszystko kocham go
        tylko chciałabym żeby nie reagował tak agresywnie jak np. krzyk i
        walenie w co popadnie.
      • scher Re: Problemy z 6-latkiem 07.10.08, 08:10
        mskaiq napisał:

        > Kara nie uczy, nie rozwiazuje problemu. Dziecko po jakims czasie
        > godzi sie na kare i bedzie robi nadal zle.

        Nie masz własnych dzieci, a wszystko, co niby wiesz o wychowaniu, to twoja radosna tfurczość. Napisałeś - nie pierwszy raz zresztą - kompletną brednię. Prawidłowo wychowywane dziecka reaguje na prawidłowo wymierzane kary zupełnie w inny sposób.

        To forum, na którym młodzi rodzice szukają rzeczywistej pomocy, a z racji ich małego doświadczenia łatwo sprzedać im każdą bzdurę. Dlatego twoje posty trzeba opatrywać ostrzeżeniem: Uwaga, troll!
    • literka15 Re: Problemy z 6-latkiem 03.10.08, 13:30
      Mam ten sam problem z moim 6-latkiem. Jak chce zeby coś zrobił
      powtarzam to kilka a nawet kilkanaście razy zanim do niego dotrze.
      Głuchy na pewno nie jest, ale mam wrażenie, że robi mnie i nie tylko
      mnie na złość. Zawsze go chroniłam starałam się spędzać z nim jak
      najwięcej czasu, czytając książki bawiąc się z nim itd. Męża też
      angażowałam. Kiedy miałam coś do zrobienia w domu organizowałam mu
      czas żeby się nie nudził. Zawsze wszędzie ze sobą go zabieraliśmy./
      W wieku 2-3 miał okres buntowniczy, jak czegoś mu nie dałam to się
      wściekał, kopał, bił mnie, trzaskał drzwiami. Im czegoś bardziej mu
      zabraniałam i wprowadzałam kary tym gorzej skutkowało. Czasem
      wykorzystywałam porady Superniani, ale też nie działały. Oglądając
      jej program zastanawiałam sie jak dziecku można pozwolić na takie
      zachowania. A tu jednak mnie też to spotkało i co robić, zeby
      wyszedł na ludzi. Potem troszkę się uspokoiło, w wieku 4 poszedł do
      przedszkola, było super choć na początku płacz. W ubiegłym roku
      urodziłam córkę, jest naszym oczkiem i zwłaszcza teraz kiedy ma już
      rok wymaga większej uwagi. Ale tak organizuję wolny czas, że każdemu
      z osobna poświęcam troszkę czasu i są też wspólne zabawy. Syn
      uwielbia siostrę. Prawie zawsze mogę na niego liczyć w kwiesti
      zajęcia jej czymś jak np sprzątam lub gotuję. Pisze prawie, bo poza
      nielicznymi przypadkami, kiedy jest zajęty swoimi zabawami, bawi się
      z nią. Ostatnio stał się takim nerwusem, że nic do niego nie
      dociera, nawet grożby czy kary. Sam czasem kiedy przeprasza mówi, że
      nie wie dlaczego tak postępuje czyli bije mnie i tatę. Rzadko
      stosujemy kary cielesne czyli klapsy. Musi bardzo zasłuzyć czyli np
      uderzyć mnie. Jest też strasznie uparty i wścieka sie jak coś jest
      nie po jego myśli. Zastanawiam się gdzie popełniłam błąd, może jak
      się urodził zbyt podporządkowałam nasze życie do niego. Sama nie
      wiem. Cieszę sie, że nie ja jedna mam ten problem. Moja mama mówi,
      że dzieci teraz są zupełnie inne niż wsześniej, są czasem straszne
      (czasem widziała zachowanie synka). Jest mi z tym bardzo źle, mąż
      jest zdania że zacznie stosować klapsy, bo to pomoże, ale jak zwykle
      jak dochodzi do konfrontacji to ucieka sie do rozmów. Żeby to
      wszystko zobrazowac przedstawie może wczorajszy wieczór. Czytanie
      książki, potem wspólna zabawa, kąpiel, kolacja wszystko jest w
      porządku. Potem lekarstwa i spanko. Ale przed spankiem kłopot i
      krzyki, ociąganie sie z ubieraniem, psikaniem nosa. Mówię synu
      pospiesz się nic, za kilka chwil to samo, i jeszcze kilka razy. W
      końcu krzyknęłam. Wiec on schował sie pod łóżko i przeraźliwy pisk.
      Mąż kazał mu wyjść, wyszedł i jeszcze głośniej sie drze. Więc mąż
      mówi, ze będzie miał karę a on że nie i tak w kółko. W końcu z
      płaczem poszedł spać. Kocham go i chcę mu pomóc i przede wszystkim
      pomóc sobie. Pocieszam się, że ten wiek może z czasem minie i znów
      będzie "spokojnie". Pozdrawiam wszystkie mamy.
      • adk-a Re: Problemy z 6-latkiem 03.10.08, 13:53
        Rozumiem Cię. Ja swojego syna też bardzo kocham. Urodziłam go w
        wieku 28 lat. 4 lata starałam się żeby ciążę donosić (2 poronienia).
        Całą ciążę się bałam i stresowałam. Kiedy się urodził świata poza
        nim nie widziałam, wszystko dla niego, ale jak był malutki już
        zauważyłam że był wrażliwy, bał się obcych, hałasu, wiertarki itp.W
        wózku nie spał bo prejechał samochód i on już się budził i płakał. W
        wieku 4 lat miał okres buntu ale bez agresji. 5 lat było spokojne,
        wyciszone ale 6 latek przerasta nasze oczekiwania, jak ostatnio
        kopnął ze złości w drzwi do je z zawiasów wyrwał. Mój mąż wtedy się
        zdenerwował i go uderzył to jeszcze gorsza reakcja dziecka. Po
        pewnym czasie wycisza się i sam przychodzi do mnie i przeprasza,
        mówi że nie wie dlaczego taki jest i obiecuje poprawę. Ale za jakiś
        czas jak nie chcę mu czegoś kupić to na nowo. Staram się nie zwracać
        na niego uwagi robię swoje slbo odwracam mu uwagę czym innym i wtedy
        jest lepiej. Ale nie raz sobie popłaczę. Kocham go bardzo mocno, bo
        mam go jednego. Może wymienimi się jeszcze naszymi spostrzeżeniami
        na temat 6-latka? Pozdrawiam i życzę dużo cierpliwości, mi jej też
        czasami brakuje. Namiętnie co niedzielę oglądam Super nanie i
        wyciągam wnioski.
        • jola_ep Re: Problemy z 6-latkiem 03.10.08, 15:42
          > Namiętnie co niedzielę oglądam Super nanie i
          > wyciągam wnioski.

          To podziwiam :) Ja byłam w stanie strawić ledwo jeden odcinek.
          Jeśli jeszcze nie znasz - polecam "Jak mówić, aby dzieci słuchały, jak słuchać,
          aby dzieci mówiły" (czy jakoś tak)

          Pozdrawiam
          Jola
          • verdana Re: Problemy z 6-latkiem 03.10.08, 15:59
            Dla mnie Superniania jest przykladem "jak nie wychowywac dziecka".
            Jej metody sprawdzaja sie - w telewizji.
            • aniucha333 Re: Problemy z 6-latkiem 07.10.08, 09:20
              Verdana

              Podpisuje sie calkowicie. Superniana - to fajny show w TV a nie
              zycie i sposob na wychowywanie dzieci.
      • Gość: ania Re: Problemy z 6-latkiem IP: *.lubin.dialog.net.pl 08.10.08, 12:35
        Ja też jestem mamą upartego 6-latka, który na każdą moją prośbę
        udaje ze jej nie słyszy, można mówić do niego po kilkanaście razy i
        jak grochem o scianę. Kiedy miał 5 lat byłam z nim u psychologa
        podejrzewając ADHD, ale na szczęście nie ma. Pani psycholog, która
        nas przyjęła dała nam rady, które pomogły, wymagają czasu i
        cierpliwości, ale przynoszą skutek. W ciągu dwóch miesięcy tak się
        zmienił, ze nawet babcie zuważyły, ze z nim pracuję, bo jest
        zupełnie inny, jeednak w grudniu urodziła się nam córcia, która
        siedziała przy cycusiu 24 na dobę i wszystko co uzyskałam straciłam
        na nowo, Kuba znów stał się niesfornym rozrabiakom, nie pomagało
        tłumaczenie, krzyk nawet klapsy, aż wkońcu postanowiłam wrócić do
        rad psychologa, które polegają m.in. na Kiedy np. mówię do synka
        Jakubku proszę posprzątać zabawki, bo idziemy np. spać Kuba
        oczywiscie udawał, ze nie słyszy i wtedy za radą pani psycholog
        mówię Kubusiu posprzątaj zabawki, chcesz zobaczyć jaka mamusia
        będzie zaraz zła i jak potrafi krzyczeć, poza tym zobacz zabawkom
        jest smutno jak tak leżą na podłodze, one też są juz zmęczone i chcą
        iść spać i Kuba z czasem zaczął sprzątać zabawki, tak postępuję przy
        każdym jego sprzeciwie, poza tym kiedy dziecko jest złe, krzyczy
        tupie nogami nie wolno tłumić tej złości, dać mu jakąś gazetę czy
        cos w tym rodzaju i powiedzieć masz weź gazetę i pokaż mamusi jaki
        jesteś zły, po kilku razach stosowania Kuba sam powiedział mamusiu
        juz nie jestem zły, czuję się lepiej, ale darł to gazetę ile mógł.
        Aby wszystko się udało nie mozecie robić tego same tak samo musi
        postępować mąż i babcie, dziadkowie nie ma mowy o jakis ustępstwach
        wszyscy razem, bo jak powiedziała pani psycholog sama pani nic nie
        zdziała, musi być pomoc wkoło, poza tym konsekwencja i jeszcze raz
        konsekwencja. Powiedziała też ze nie jest zwolenniczką kar, bo tak
        naprawdę dziecko nie rozumie co ma wspólnego jego złe zachowanie z
        np. karą na komputer. i jeszcze co ważne proszę uważać bo od złości
        do agresji jest jeden krok i starać się wszystko załatwiać spokojnie
        i nie wracać po dziesięć razy do tego ze był dziś niegrzeczny. Poza
        tym angażować w sprawy rodzinne, typu: mamusiu kupisz mi zabawkę,
        powiedzieć wiesz przyjdzie tatuś z pracy, usiądziemy do kolacji
        porozmawiamy, tak samo kiedy robicie np. kanapki czy coś innego
        angażować dzieci np. żeby przygotowały talerze i sztućce, czy
        posmarowały kromki masłem dziecko ma czuc sie potrzebne. ?Wiem, ze
        wygląda to strasznie, ale z czasem i konsekwentnie tak postępując
        uda Wam się i mi też, bo ja zaczęłam na nowo tak postępować z moim 6-
        latkiem. Aha jak mówi moja pani doktor to kolejny etap i trzeba go
        przejsć, wyrosnie z tego
        pozdrawiam wszystkie mamy
    • asia.sthm Re: Problemy z 6-latkiem 03.10.08, 13:44
      6-ciolatki przechodza kryzys. Jest to uciazliwy czas, gdzie wydaje
      sie ze te dzieci nigdy w zyciu nie beda sie nadawac do szkoly.
      Okazuje sie z niemozliwych do okielznania 6-latkow wyrastaja
      harmonijne 7-latki.
      Teraz mozesz go karac do upojenia, calkowicie pozbawic telewizji,
      komputera, innych rozrywek, nic nie wskorasz oprocz obopolnej
      nerwicy.
      • adk-a Re: Problemy z 6-latkiem 03.10.08, 13:54
        To poradź jak neagować jak się już uspokoi zamiast karać?
        • asia.sthm Re: Problemy z 6-latkiem 03.10.08, 14:03
          piszesz. ze on jest super tylko emocjonalnie "niedojrzaly" - i takie
          jego prawo (kryzys 6)
          Po wulkanicznym wybuchu, radzilabym porzadny odpoczynek. Zamiast
          slowa kara - slowo wyciszenie, chwila spokoju dla wlasnego dobra. On
          zrozumie, ze dbasz o niego choc wybuch byl dla was wszystkich
          ciezkostrawny. Uzywac nalezy slow z pozytywnym wydzwiekiem.
          Zapobiegalabym zawczasu takim wybuchom , choc wiem ze to w 100%
          niewykonalne, niestety.
          Powodzenia.
          Zobaczysz jaki wspanialy 7- latek czeka aby wyjsc z 6-latka :)
          • verdana Re: Problemy z 6-latkiem 03.10.08, 14:29
            Ja jeszcze wskażę na inną możliwość - dzieci, ktorych inteligencja
            przerasta wiek, często sa postrzegane przez rodziców jako starsze,
            niż sa naprawde. zachowania calkowicie odpowiednie dla tego wieku sa
            oceniane jako "zbyt dziecinne", no bo jak to - czyta, liczy,
            porozmawiac z nim mozna jak z dorosłym, a boi sie rzeczy, ktorych
            boja się dzieci. To dla dziecka bardzo trudne, bo nie pozwala mu się
            na zachowania typowe dla jego wieku, a on nadal jest dzieckiem.
            Jesli chodzi o komputer, to rzadanie gry 45 minut i ani sekundy
            dłużej jest wyrafinowanym okrucieństwem. W przypadku części gier to
            tak, jakby pozwolić dziecku oglądac film 45 minut, a potem przed
            koncem wyrzucic z pokoju, bo czas minąl. Wielu gier nie da się
            skonczyc w dowolnym momencie...
            • Gość: adk-a Re: Problemy z 6-latkiem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.10.08, 14:34
              Po tych 45 minutach pozwalam mu jeszcze na dokończenie danego
              poziomu gry. Chyba robię dobrze, ale nie mogę pozwolić aby grał bez
              umiaru, bo on by tak chciał.
              • verdana Re: Problemy z 6-latkiem 03.10.08, 14:45
                Proponuje wobec tego sprawdzony przeze mnie dawno temu pomysł -
                czyli kartki na komputer.
                Dziecko ma kartkę, z podziałe na 15-minutowe odcinki. Na kartce jest
                powiedzmy 5 godzin gry na komputerze w tygodniu. Jeśli chce grac,
                pokazuje kartke, a Wy, po skończnej grze wycinacie odpowiednia ilość
                minut. Jesli jednego dnia gra dwie godziny, innego bedzie musiał
                grać krocej.
                W sumie gry jest tyle samo, ale dziecko zyskuje świadomość, ze ono
                samo ma nad ta grą kontrolę - to znacznie przyjemniejsze.
                • jola_ep Re: Problemy z 6-latkiem 03.10.08, 15:31
                  > W sumie gry jest tyle samo, ale dziecko zyskuje świadomość, ze ono
                  > samo ma nad ta grą kontrolę - to znacznie przyjemniejsze.

                  Zastanawiam się, czy to nie czas, gdy dziecko chce właśnie tego - przejmować
                  kontrolę :) To chyba dobrze, dorasta, dojrzewa...

                  Warto więc w miarę możliwości przechodzić od systemu nakazowego, do takiego, w
                  którym dziecko ma więcej autonomii. Ten system kartkowy bardzo fajnie się w ten
                  model wpisuje :) (chyba podpatrzę)

                  Pewnym rozwiązaniem może też okazać się kieszonkowe. Mój synek już miał w tym
                  wieku niewielką kwotę. Jak bardzo, bardzo, bardzo, chciał coś kupić, to ja byłam
                  za :) Ale musiał dopłacić z kieszonkowego. Czasem trzeba było poczekać tydzień,
                  dwa, albo więcej. Chcesz to? Poczekaj, aż dozbierasz. Często się okazywało, że
                  po tym miesiącu ta zabawka nie wyglądała aż tak atrakcyjnie ;)
                  W przypadku większych zabawek-marzeń, wyznaczałam okres oczekiwania. Kupię, ale
                  za jakiś czas (miesiąc, na urodziny, nagrodę z okazji dentysty itp.)
                  Mieliśmy też obszar "naciągania": gazety, książki, art. papiernicze, owoce itp.
                  - aby dziecko miało poczucie, że jest odpowiednio rozpieszczane ;)

                  Przyznam też, że nigdy nie karałam dzieciaków za wrzaski i histerie. Ja po
                  prostu jestem głucha na wrzaski i otwarta na spokojną argumentację :)

                  Fajnie jest też mieć uparte dziecko :) Ja swojemu przypomnę: "sam zdecydowałeś"
                  i wszystko potulnie wykonuje ;)

                  Pozdrawiam
                  Jola
                • aniucha333 Re: Problemy z 6-latkiem 07.10.08, 09:25
                  > W sumie gry jest tyle samo, ale dziecko zyskuje świadomość, ze ono
                  > samo ma nad ta grą kontrolę - to znacznie przyjemniejsze.


                  Verdana - dzieki za ten komentarz. Naprawde :)
                  U nas tez tak jest - jak Mloda placze bo nie chce sie przebrac i
                  robi "cyrki" - pokazuje jej ze ma 2 opcje albo sie przebieramy albo
                  zostajemy w domu. Nie dziala to 100% ale tak jakies 95% :) I powiem
                  wam ze ona wtedy jest b. zadowolona ze dalam jej szanse zadecydowac.
                  I mimo ze moje dziecko jest male (2.6 lat) to wydaje mi sie ze to
                  dziala chyba jeszcze lepiej na starsze dzieci.... polecila mi ten
                  sposob kolezanka ktora ma 4-letnie dziecko...
          • Gość: adk-a Re: Problemy z 6-latkiem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.10.08, 14:31
            Dziękuję za radę będę się do niej stosować i czekam z utęsknieniem
            na mojego kochanego 7-latka.
            Pozdrawiam.
    • Gość: adk-a Re: Problemy z 6-latkiem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.10.08, 14:13
      Witam.
      Muszę się pochwalić, że weekend z moim 6-latkiem spędziliśmy
      wspaniale. Był cudowny, było bez krzyku i wymuszania. Nadszedł
      poniedziałek, rano wstał do szkoły bez problemu, ale po szkole
      odebrała go babcia (my z mężem pracujemy).I tu problem, nie chce jej
      słuchać, wygania ją, nie wykonuje poleceń. I nie wiem co się takiego
      stałol. Mama moja płacze a ja nie wiem komu wierzyć. Pozdrawiam.
    • steffa Re: Problemy z 6-latkiem 07.10.08, 02:08
      Mój sześciolatek też bywa 'nie-do-zniesienia'. Też jest impulsywny i
      autorytarny. A jednocześnie to oczywiście małe dziecko. Do tego urodziła mu
      się niedawno siostra, o której marzył, ale która przewróciła jednak trochę
      hierarchię w naszym domu. Część jego zachowania niewątpliwie jest pokłosiem
      partnerskiego wychowania, które na tym etapie się trochę mści. Śmieszy nas (po
      cichu) to, że on zawsze wypytuje się: 'a kto do ciebie dzwonił', 'a po co?'.
      Chce nad wszystkim panować i być równorzędny ('dlaczego nie mogę?! Tata może.')
      Nie radzi sobie z emocjami, lubi wygrywać, być najlepszy, potrafi się
      'wkurzyć', bo 'tata był pierwszy na schodach'. Przyznam, że czasem puszczają
      nam nerwy, ale staramy się opanowywać. Gdy poziom jego zdenerwowania przekracza
      nasze możliwosci, syn jest wysyłany do siebie do pokoju, żeby się uspokoić.
      Muszę powiedzieć, że to działa, a do tego minimalizuje tarcia między nami. Ani
      telewizja ani komputer nie jest u nas zagrożeniem, więc w tej kwestii się nie
      wypowiem. Myślę, że to trudny okres, który trzeba przeczekać, wspierając swoim
      spokojem (o który trudno). No i u mnie cały czas działa 'liczenie do trzech'.
      Gdy powiem już z pięć razy 'ubierz się', 'umyj zęby', a działalność nie
      następuję, grożę liczeniem do trzech - działa (choć nie wolno nadużywać).
      Konsekwencją niewykonania 'zlecenia' jest wykonanie jej przeze mnie na siłę, a
      zamach na wolność osobistą jest najgorszą karą.
      • steffa Re: Problemy z 6-latkiem 07.10.08, 02:12
        Ach, doczytałam jeszcze o strachach.
        Myślę, że 6-latkowi można jeszcze pozwolić na strachy, nie tłumaczyć za każdym
        razem 'nie bój się, przecież potwory nie istnieją'. To w pewien sposób
        deprecjonuje jego uczucia. On JEST jeszcze mały, może się bać tego czy owego.
        Mój syn na przykład 'przeflancował' do nas pluszową panterę, bo 'ona tak dziwnie
        patrzy'. Czasem, gdy wyczujemy podatny grunt, żartujemy sobie z jego
        przypadłości, czyli strachu przed panterą, ale robimy to ostrożnie i za jego
        przyzwoleniem. Nie wbijam mu jednak do głowy faktu, że pantera nie jest żywa.
        On o tym wie.
    • Gość: bach80@wp.pl Re: Problemy z 6-latkiem IP: *.tvn.pl 13.10.08, 20:10
      Witam. jestem osobą, która zajmuje się pomocą rodzicom, którzy mają
      problemy ze swoimi pociechami. Chciałabym sie z panią skontaktować i
      porozmawiać o pani problemie. Mój e- mail bach80@wp.pl
Pełna wersja