wilcbc
18.10.08, 16:18
Moja córka jest obecnie w 27 m-cu życia.Byłoby wszystko ok bo jest
dzieckiem raczej spokojnym, nie absorbującym zanadto, sama potrafi
znaleźć sobie zajęcie i nie zamęcza jęczeniem innych(tak jak np.
starsza to robiła)ale..., no właśnie, jest bardzo uparta. Jeśli
postanowi,że coś zrobi lub czegoś nie zrobi to nie ma sposobu żeby
ją do tego przekonać.Na spacerach chodzi własnymi drogami i
groźba,że ją zostawiam i sobie idę nie skutkuje na nią wogóle(na
starszą to działało).To samo jest w innych sytuacjach ale jakoś
dajemy sobie z tym rdę.Jej zachowanie dotyczy zwłaszcza ubierania i
poniekąd rozbierania.Trudno ją ubrać przeważnie rano i wieczorem w
pidżamę a czasami na spacer.Walczy wszystkimi siłami i nie daje się
ubierać.Żadne prośby, obietnice, szantaże(a nawet klaps)itp. na nią
nie działają a kiedy ją ubiorę na siłę to się rozbiera "do rosołu" i
tak chodzi.Latem nie byłoby problrmu ale teraz jest już zimno w
mieszkaniu i boję się,że może się zaziębić(o tym,żeby założyć jej
skarpety lub ciapy nawet nie myślę).Poza tym nie woła siku.Latem
wydawało mi się,że wszystko jest na dobrej drodze kiedy biegała bez
majtek to wołała ale teraz znowu zakładam jej pampersy (podobnie
jest z pieluchą, wcale jej nie przeszkadza,że ma nasikane)bo zimno a
poza tym poszłam do pracy(tydzień temu)i ona zostaje z babciami na
zmianę, raz jedena raz druga.Ale problem z ubieraniem trwa od dawna
(od momentu kiedy trzeba się było cieplej ubierać).NA prawdę juz nie
mam pomysłów co robić w takich sytuacjach i co może być tego powodem?