joannadunin
02.11.08, 13:50
Pani Ulu,
Proszę o pomoc, zupełnie już nie wiem co zrobić.
Synek 27 miesięcy,generalnie "silny" charakter, uparty i do tego
wrażliwy.
Od jakiegoś miesiąca reaguje sprzeciwem na wszystko:
1. ubieranie - absolutnie nie - płacz, krzyk histeria, próbowałam
dać wybór co ubrać, zagadywać ciekawymi historyjkami, opowiadać jak
fajne ma rzeczy i inne dzieci chciałyby takie mieć - przez moment
skutkowało, teraz absolutnie nie. Ubieranie na siłę - bezskuteczne,
zdziera wszystko z siebie. Często się zdarza, że albo wychodzimy na
spacer wśród krzyku i strasznego płaczu, albo wcale i chodzi cały
dzień w piżamie. Czasem uda mi się go zagadać i spokojnie ubrać, ale
po jakimś czasie przypomina sobie, że nie chciał się ubrać i płacz.
2. wyjście na spacer - wrzask przy ubieraniu..
3. powrót ze spaceru - wrzask, bo nie chce do domu, (bez względu na
to jak długo byliśmy na dworze
4. na nocnik nie woła, a po zrobieniu kupy chowa się pod stół i
absolutnie nie pozwala się przebrać - przerabialiśmy już różne
pomysły np. pomoc przy wyciąganiu husteczek, ciekawe rzeczy do
zabawy - od kilku dni nic nie skutkuje - ewentualnie wybiega spod
stołu łapie "ciekawą" rzecz i ucieka spowrotem. Niestety przebieram
na siłę, co kończy się atakiem histerii po którym nie może się
uspokoić przez bardzo długi czas
5. wyjście z wanny - wrzask bez względu na długość kąpieli, nie
pomaga zachęcenie jakąś ciekawą zabawką,
6. pójście spać - wrzask... bez względu na to jak jest zmęczony
Generalnie sprzeciw jest przy większości czynności, które trzeba
wykonać, w nocy również budzi się z krzykiem.
Ostatnio "ataki histerii" zdarzają się coraz częściej, jest
tak "rozdygotany", że nie może nawet mówić, krzyczy i cały się
trzęsie, bardzo trudno mu się uspokoić. Próbowaliśmy już chyba
wszystkiego od próby uspokojenia, przytulenia aż po ignorowanie -
nic nie działa, uspokaja się dopiero po ok godzinie.
Nie wiem czy aż tak może wyglądać bunt dwulatka? co robić w takiej
sytuacji.
Dodam jeszcze, że synek jest cały czas ze mną (jestem na urlopie
wychowawczym), nie krzyczę na niego, zawsze staram się spokojnie
tłumaczyć, jest kochany, przytulany i spędzam z nim dużo czasu. W
domu nie ma awantur, nic szczególnego ostatnio się nie wydarzyło co
tłumaczyłoby takie zachowanie.
Pani Ulu co robić?