bartosowa
03.11.08, 13:09
W piatek rano jak zwykle poszłam do kuchni robić śniadanko, a moje
dziewczynki bawiły się w pokoju. Włączyłam czajnik i usłyszałam
potworny ryk moich trzyletnich córeczek: ktoś tu wchodzi! wąż
wychodzi ze ściany! tak krzyczały. Okazało się, że przepaliły się
kabelki w instalacji elektrycznej i puszka elektryczna ktora jest na
ścianie w pokoju otworzyła się i odymiło całą ścianę na czarno.
Dziewczynki bardzo się przestraszyły, takiej paniki u nich nie
widziałam. Do pokoju już nie weszły, dopiero popołudniu kiedy mąz
naprawił instalację i pomalował ścianę. Ale w nocy cały czas się
budziły z płaczem, że to czarne będzie na ścianie. Warowaliśmy więc
z mężem na zmianę przy łóżeczkach, bo co chwilę się budziły i
płakały. Myśleliśmy że następnego dnia będzie lepiej, ale jest
okropnie. W dzień boją się wejśc do tego pokoju, chodzą za mną krok
w krok, nie chcą wracać do domu ze spaceru, noc koszmar. Jakieś
smutne się zrobiły, płaczliwe, nie te dzieci normalnie. Tłumaczymy
cały czas, przytulamy, już nie wiemy jak mamy do nich dotrzeć. Co
mam z nimi robić? Boję się, żeby to się jakoś nie odbiło negatywnie
na ich psychice...