był aniołek...

IP: *.wroclaw.mm.pl 04.11.08, 19:58
witam! mój synek sokńczył 20 miesięcy. do tej pory nie sprawiał prawie żadnych
kłopotów wychowawczych, był bardzo grzeczny, posłuchany, zawsze robił o co go
prosiliśmy(podaj ksiązeczkę, sprzątnij kloci - zawsze po zabawach sprzątaliśmy
wspólnie, potem to był nawyk u niego). od dwóch tygodni synek zmienił się nie
do pozania - zrobił się złośliwy, krzyczy "NIE" na jakikilwiek zwrot w
stosunku do niego, zaczął rzucać zabawkami (to dość nieznośne jak dla mnie, bo
popsuł już spory swój zabawkowy dorobek), robi na złość......co sie stało z
moim aniołkiem?!?! jak z tym sobie radzić, bo ani tłumaczenia, ani klapsy w
pupe, po łapkach (prosze o łagodny wymiar kary!) nie pomagają...jak długo może
jeszcze trwać taki bunt? z góry dziękuję za wszelkie rady!
    • mskaiq Re: był aniołek... 05.11.08, 09:13
      Mysle ze u dziecka pojawily sie negatywne emocje, zlosc, moze
      strach. Zwykle negatywne emocje pojawiaja sie kiedy dziecko czuje
      sie zagrozone, kiedy traci milosc. Wedlug mnie robisz cos co
      wywoluje u dziecka taka reakcje.
      Napisalas ze karzesz dziecko, nie mozna tego robic, bo w taki sposob
      powiekszasz jego negatywnosc a tlumaczenie kiedy dziecko jest
      negatywne nie dziala.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • kag73 Re: był aniołek... 05.11.08, 09:30
        nie gniewaj sie, mskaiq, ale Ty ciagle o tych negatywnych emocjach..
        Dziecko przechodzi, jak tysiace innych dzieci w tym wieku, faze buntu czy uporu,
        przejdzie mu, moze po paru dobrych miesiacach. Odkrywa swoja odrebnosc,
        "uwalnia" sie od mamy, faza bardzo trudna dla rodzicow, ale bardzo wazna w zyciu
        dziecka. W koncu wszyscy chcemy miec rezolutne, madre, samodzielne dzieci, ktore
        poradza sobie w zyciu...ale nic za darmo, po to przechodza te faze.
        Nie martw sie, minie, musicie po prostu miec sporo cierpliwosci i mocnych nerwow.
        Klapsow bym nie dawala, sama kiedys nie wytrzymalam nerwowo(jestem przeciwniczka
        bicia) i dalam klapsa, nic nie pomoglo. Spokoj i jeszcze raz spokoj, czasami
        wyjsc z pokoju, wziac dwa glebokie oddechy, lepiej tak niz skrzywdzic dzieciaka.
Pełna wersja